|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak BZ WBK z Dannym DeVito podwójnie zakasuje konkurencjęSeria reklamówek BZ WBK z Dannym DeVito w roli głównej to prawdziwy majstersztyk. Nie tylko dlatego, że bank zaangażował do kampanii promocyjnej swoich lokat rozpoznawalną postać z zagranicy. I nie tylko dlatego, że koncepcję klipów trafnie oparto na zmaganiach angielskojęzycznego aktora z językiem polskim (któż z obcokrajowców poprawnie wypowiedziałby zbitkę taką jak ”milion sześćset sześćdziesiąt sześć”?). Przede wszystkim dlatego, że BZ WBK stara się wycisnąć z DeVito i z całej kampanii siódme soki. Spece od marketingu w banku połączyli kampanię reklamową z konkursem, w którym można wygrać duże pieniądze. To strzał w dziesiątkę. Polacy uwielbiają konkursy. Największe badziewie sprzedaje się pięć razy lepiej, jeśli przy okazji można wygrać zagraniczną wycieczkę/samochód/żywą gotówkę (niepotrzebne skreślić). Ta zasada zapewne odnosi się też do lokat bankowych. Zwłaszcza, że BZ WBK stale podbija bębenek. Najpierw do wygrania był milion, potem 1,33 mln, a teraz 1,66 mln zł. Każde 5000 zł włożone na lokatę to jeden los na loterię. Oficjalnie BZ WBK tłumaczy tzw. kumulację nagród dużym zainteresowaniem klientów, ale prawda jest pewnie taka, że wszystko zostało wcześniej zaplanowane. Kampania ma cały czas utrzymywać mobilizację ludzi i dostarczać im nowych bodźców, by przynosili pieniądze do banku. To też strzał w dziesiątkę. Dzięki świetnym pomysłom na przyciąganie lokat BZ WBK zakasuje konkurencję. I to podwójnie. Po pierwsze dlatego, że bank pozyskuje depozyty wyjątkowo tanio, znacznie taniej, niż konkurencja. Co prawda reklamówki eksponują oprocentowanie 5,5 proc. rocznie, ale większość klientów dostanie znacznie niższe odsetki - ledwie 4,5 proc. To wyjątkowo nędzne oprocentowanie. Sam niedawno wynegocjowałem w jednym z banków 6,1 proc. oprocentowania mojego depozytu, a i to nie są Himalaje - niektórzy płacą nawet 6,6 proc. Gdy inni spinają się i błagają klientów, żeby zechcieli utrzymać depozyt na 6 proc., BZ WBK ściąga pieniądze płacąc 4,5 proc. Genialne? Owszem :-) Bank zarządzany przez prezesa Mateusza Morawieckiego zgarnie więc z rynku super-tani pieniądz i to prawdopodobnie w miliardowych ilościach. I wydaje mi się, że bank nie będzie leżał na tych pieniądzach (czytaj: lokował w bony skarbowe i obligacje). Nie wiem, czy zauważyliście, ale BZ WBK ma dziś w ofercie najtańsze kredyty hipoteczne na rynku. Gdy Multibank straszy klientów marżami rzędu 6,8 proc., w BZ WBK można dostać kredyt z marżą 1,35 proc. Nie mając dostępu do tanich pieniędzy żaden bank nie może nawet marzyć o oferowaniu takich marż. Prawdopodobnie więc popularny WuBeKa ma już chytry plan dla kasy z lokat. Zostanie ona szybko przetworzona na kredyty, o co zadbają choćby pośrednicy kredytowi, kierujący klientów zwykle do najtańszych banków. . Dzięki temu BZ WBK będzie mógł po raz drugi zakasować konkurencję. Nie dość, że będzie pożyczał pod hipotekę tanio, gdy inni pożyczają z konieczności drogo lub nie pożyczają w ogóle, to jeszcze każdemu złapanemu na hipotekę klientowi zaoferuje konto osobiste, karty kredytowe, debety, szybką gotówkę i co tam jeszcze... Tani pieniądz z rynku, niedrogie hipoteki (na których bank mimo wszystko będzie zarabiał), cross-selling i dobry system oceny ryzyka kredytowego (tzw. scoring) to mieszanka zabójcza dla konkurentów banku. Tak, prezes Morawiecki ma głowę na karku. Poznaniaki to fajne chłopaki. To pisałem ja, Poznaniak z urodzenia :-) środa, 27 maja 2009, maciek.samcik
TrackBack
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|