Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 08 czerwca 2009

Ciekawe wyliczenia: Ameryka ma najwięcej długów, ale Europa wkrótce w nich utonie.

Niedawno pisałem o fatalnej sytuacji amerykańskich kredytobiorców, z których 8 proc. już nie spłaca rat kredytów hipotecznych. Notkę zatytułowałem ”Ameryka - kraj pełen bankrutów”. I dziwiłem się, że ci zbankrutowani goście jeszcze ośmielają się utrzymywać dla nas wizy. Zresztą dostało mi się za to od jednego z czytelników. Link do tej notki znajdziecie tutaj.

W weekend znalazłem ciekawe wyliczenia, z których wynika, że Ameryce, przy całek mizerii jej gospodarki, znacznie dalej do bankructwa, niż np. Wielkiej Brytanii. Z analizy portalu Creditloan.com wynika, że Wyspiarze są tak koszmarnie zadłużeni w przeliczeniu na jednego obywatela, że aż dziw bierze, iż ktokolwiek jeszcze chce im pożyczać pieniądze na finansowanie deficytu budżetowego.

Na poniższym wykresie widać zadłużenie zagraniczne największych światowych gospodarek. Najbardziej zadłużonym krajem świata są oczywiście USA (jeśli nie mylę się w jednostkach jest to 12,2 biliona dolarów (na wykresie jest to 12 tysięcy bilionów, ale w ich nomanklaturze tysiące bilionów to powinny być nasze biliony). Na liście najbardziej zadłużonych państw są też Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Włochy.


 

Na zadłużenie poszczególnych krajów analitycy Creditloan.com nałożyli ich produkt krajowy brutto, dzięki czemu będzie można określić ich majątek lub zadłużenie netto. Tu też na czele Ameryka z dochodem narodowym rzędu 13 bilionów dolarów. Ale na drugim miejscu jest Japonia (4,4 biliona dolarów PKB)  Potem Niemcy, Chiny i Wielka Brytania z dochodem narodowym w okolicach 2,8-3,3 biliona dolarów..


 

I teraz zaczyna się najlepsza zabawa. Jeśli od dochodu narodowego poszczególnych krajów odjąć ich zadłużenie zagraniczne i wyniki przedstawić w przeliczeniu na jednego mieszkańca, to okaże się, że najbardziej zadłużonym państwem globu i pierwszym kandydatem na globalnego bankruta jest... Wielka Brytania, a nie USA. Na jednego Brytyjczyka przypada 126 tys. dol. zadłużenia netto. W słabej sytuacji są Francuzi (29,5 tys. dol. zadłużenia netto na mieszkańca), Niemcy i Hiszpanie.

Wszystkie te kraje mają więcej długów do spłacenia, niż wynosi wartość ich produktu krajowego przypadającego na mieszkańca (liczba mieszkańców - w milionach ludzi - jest na poniższym wykresie podana przy nazwie ka0191dego kraju). Na drugim biegunie są kraje, które co prawda mają gigantyczne długi, ale póki co jeszcze są w stanie pokrywać je swoim produktem narodowym. Poza Japonią, która dzięki wysoko rozwiniętej gospodarce czerpie duże dochody z eksportu, na plusie, choć niewielkim, jest też Ameryka.

 

 

Choć to od krachu amerykańskiego rynku nieruchomości i załamania tamtejszych banków zaczął się globalny kryzys, paradoksalnie USA są w dużo lepszej sytuacji, niż zadłużone po uszy kraje Europy. Analitycy podkreślają, że słabością Wielkiej Brytanii jest to, że jest stosunkowo małym krajem (61 mln ludzi), a żyje ponad stan w takim samym stopniu, jak giganci. Analitycy Creditloan.com konkludują, że Wielka Brytania jest jak konsument, który już nawet nie wydaje wszystkiego co zarobi, żyjąc od pierwszego do pierwszego. Brytyjczycy są jak ktoś, kto wydaje pożyczone pieniądze już na dwa miesiące przed tem, zanim je zarobi. A odsetki od długów sprawiają, że raty rosną szybciej, niż te, opóźnione w czasie, dochody.

Ale większość potężnych krajów w Euriopie Zachodniej też jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Analitycy wyliczają powody wysokiego poziomu długów w relacji do dochodów na Starym Kontynencie: droga siła robocza, drogi ekspoert, droga waluta, stosunkowo mała liczba ludności, wysoki poziom opodatkowania i drogi system ochrony zdrowia. I obstawiają, że kiedyś wszystko to dobrowadzi nasz kontynent do bankructwa. A jako pierwsza na dno pójdzie oczywiście Wielka Brytania. I wcale nie dlatego, że jest wyspą.



Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 08 czerwca 2009 10:12

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • mario-radyja napisał(a) komentarz datowany na 2009/06/08 14:45:26:

    Użyty tutaj wzór to (PKB - DŁUGZEWNETRZNY)/liczbamieszkańców.

    Nie jest to najszczęśliwszy wskaźnik, bo nie pokazuje dokładnie jaka jest zdolność do OBSŁUGI długu. Już lepiej byłoby podzielić niż odejmować.

    Ponieważ mówimy o długu zewnętrznym, to lepszym wskaźnikiem niż PKB będzie eksport.

    Ponadto wskaźnik nie uwzględnia aktywów posiadanych za granicą. W.Brytania jest bankierem świata, więc pożycza pieniądze i je reinwestuje. Przecież każdy bank jest winny ludziom duże pieniądze w przeliczeniu na jednego pracownika.

  • rs_gazeta_forum napisał(a) komentarz datowany na 2009/06/08 16:31:19:

    No dobrze, a co to znaczy "bankructwo" Wielkiej Brytanii? Komu obywatele WB zostaną sprzedani jako niewolnicy? Można by nawet zaryzykować zwrot "już zostali sprzedani".

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2009/06/10 12:20:32:

    Witam ciepło!
    Do Mario-Radyja (świetny nick!): oczywiście użycie PKB przy wyliczeniach trochę zafałszowuje rachunki, ale jednak coś-tam pokazuje. Eksport w przypadku Wielkiej Brytanii też zresztą nie jest oszałamiający (przynajmniej w porównaniu z USA per capita). A aktywa zagraniczne? Może racja, że powinno się je liczyć, ale po tym jak wyparowały brytyjskie aktywa zagraniczne na Islandii jakoś nie mam w tym kierunku większego parcia -).
    A jeśli chodzi o pytanie RS_gazeta_forum to... wolę nie sprawdzać co mogłoby oznaczać bankructwo Wielkiej Brytanii. Ale ten kraj już niedawno miał problemy ze sprzedażą swoich papierów dłużnych inwestorom, więc chyba rynek nie ocenia tego ryzyka jako całkiem niemożliwego do ziszczenia :-)
    Pozdrawiam wszystkich!
    Maciej Samcik

  • alex2835 napisał(a) komentarz datowany na 2011/10/12 09:07:03:

    Porównanie jest bez sensu. Jeśli przedsiębiorstwo międzynarodowe zarejestruje w Londynie spółkę do emisji euroobligacji, by pieniądze z tej emisji zainwestować (czyli dalej pożyczać) gdzie indziej, to sztuczne zawyża zadłużenie zagraniczne Wielkiej Brytanii. Zatem centra finansowe muszą wypaść gorzej w takim porównaniu, np. Holandia.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line