Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Konto, karta, hydraulik. W pakiecie.

Zapchała mi się w kuchni rura. Zapchała się tak solidnie, że trzeba było szukać fachowca. Gorączkowo zacząłem przeszukiwać w pamięci wszystkie słupy ogłoszeniowe na moim osiedlu - no bo gdzie znaleźć dobrego hydraulika, który sprawę rury wziąłby na siebie natychmiast i bezzwłocznie? Byłbym tak przeczesywał komórki pamięci dłużej, gdybym nie przypomniał sobie, że kiedy podpisywałem aneks do umowy o prowadzenie konta z moim bankiem, konsultantka mówiła coś o podpiętym do konta assistance.

Wziąłem do ręki bankowe papiery i okazało się, że istotnie: jest tam podany numer, pod którym można uzyskać pomoc w każdej sprawie. Dzwonię, odpowiadam na kilka pytań w sprawie konta (nazwisko panieńskie matki i takie tam...), a potem wyłuszczam problem. Pani obiecuje, że zorganizuje hydraulika. Wow! Po 10 minutach oddzwania i umawia wizytę. Nie zdążyłem jeszcze otrząsnąć się z szoku (do tej pory jak już dzwonili z banku to tylko po to, żeby naciągnąć mnie na szybki kredyt albo nową kartę), a już słyszę telefon do drzwi.

Hydraulik. Właściwie dwóch. Ale nie takich zwykłych. Jeden w garniturze i pod krawatem. Ani chybi menedżer do spraw hydraulicznych. Drugi taki normalniejszy, choć też w ponadprzeciętnie czyściutkim, wyprasowanym uniformie. Nie takim jak ten, ale też ładnym :-)

Menedżer dziarsko zabrał się do zarządzania teamem, a team rzucił się do rury. Ten od zarządzania teamem dodatkowo zajmował mnie intelektualną dysputą na tematy bieżące. Z rurą uporali się w pół godziny. Przed wyjściem posprzątali. Nie chcieli gotówki, ale zostawili numer konta i rachunek. Niemały.

Ja nadal w szoku, gdy za chwilę telefon. Dzwoni pani z banku i pyta, czy hydraulik był i czy jestem zadowolony z usługi. I gdybym kiedyś potrzebował, żeby ktoś mi zrobił zakupy, popilnował dziecka albo kupił bilet na samolot to oni są do mojej dyspozycji. Wow, zacząłem się zastanawiać czy to nie są aby jakieś jaja. Mam zwykłe konto i zwykłą kartę. Może trochę wyższy osad, niż przeciętny klient, ale VIP-owskich rachunków od zawsze unikałem. Właściwie od czasu, gdy zauważyłem, że w PKO BP kolejka do VIP-owskiego okienka jest dwa razy dłuższa, niż do zwykłego.

To było moje pierwsze doświadczenie związane z bankowym assistance. Z tego co się orientuję ma je w ofercie kilka banków (bodaj najwięcej klientów jest objętych taką opieką w Banku Pekao. Tego Pekao. Tak, tego :-)). Kilka dni temu o wprowadzeniu consierge dla posiadaczy swoich prestiżowych kart kredytowych poinformował też Polbank. A tak wygląda dyrektor Polbanku. Ja go nawet lubię:


Są też doradcy finansowi, którzy do niektórych pakietów usług dołączają usługę consierge. Za bankowego consierge'a nie trzeba dodatkowo płacić, bankowcy i pośrednicy finansowi dodają takie usługi gratisowo do konta. Oczywiście trzeba zapłacić za samą usługę (w moim przypadku: za pracę hydraulika).

Sprawdźcie, czy macie taką usługę dołączoną do konta. Wiem, że 99 proc. ludzi objętych opieką assistance w ogóle o tym nie wie. Pracownica jednego z banków opowiadała mi ostatnio, że kiedy musiała z powodu wypadku odholować swój samochód do warsztatu, to dopiero po półgodzinie oczekiwania na lawetę uświadomiła sobie, że mogła ją zamówić w banku, korzystając z assistance dołączonego do konta. Pewnie byłoby szybciej. No i laweciarz pewnie przybyłby w garniturze od Vistuli, z teamem pod ręką. I byłaby intelektualna dysputa na tematy bieżące.

sobota, 20 czerwca 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/06/20 18:50:34
eee. normalny człowiek:
-nie pracuje w wyborczej
-nie jest aż taką fleją żeby zatkać na amen rurę
-a jeśli jest, to ma telefon do pana Kazia ze spiralą
-a jeśli nie ma to spyta sąsiada i już ma.

narzekam z przyzwyczajenia :-).
-
2009/06/20 22:18:47
Hmmm, pana Kazia w telefonie akurat brak, bo przez ostatnich dziesięć lat rura się nie zatykała. Co ja poradzę, że mam dwie lewe??? Sąsiadka ma jeszcze bardziej lewe... Więc bez narzekania proszę :-)
-
2009/06/23 12:04:12
Nie ConSierge, tylko conCierge - en.wikipedia.org/wiki/Concierge - przecież w I LO im. Marcinkowskiego dobrze uczyli francuskiego...
-
2009/06/24 00:01:31
Fakt, uczyli zacnie. Ale z francuskiego miałem zawsze najwyżej czwórkę :-(
-
2009/12/18 12:01:03
Nie "a już słyszę telefon do drzwi", tylko "a już słyszę DZWONEK do drzwi", ew. "a już słyszę PUKANIE do drzwi". Również nie: "Nie takim jak ten, ale też ładnym :-)", a "Nie takim jak TAMTEN, ale też ładnym :-)". W tym drugim zdaniu mam również pewne wątpliwości, co do interpunkcji ale ja filologiem (a nawet humanistą) nie jestem, więc dalej się nie wypowiem.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users