Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 12 czerwca 2009

Obligacje skarbowe - zysk bez ryzyka?

Pamiętacie słynną reklamówkę obligacji Skarbu Państwa z hasłem ”Zysk bez ryzyka”? Niektórzy analitycy i ekonomiści do dziś się zżymają, że to hasło nie jest do końca prawdziwe. I przypominają los przedwojennych obligacji, wyemitowanych choćby w latach 30. minionego stulecia. Po wojnie komunistyczne władze ich nie uznaly, zaś obecnie Ministerstwo Finansów uważa, że papiery te już się przedawniły. Oto jedna z takich obligacji:

przedwojenna obligacja skarbowa

Uważam, że dziś - w niepodległej Polsce - państwo powinno przedwojenne obligacje jakoś rozliczyć. Może nie w stu procentach, może na raty, ale powinno. Im szybciej, tym lepiej, bo niektórzy ze śmiałków, starających się o sprawiedliwość z sądzie, wywalczyli już korzystne dla siebie wyroki. Pisze o tym dziś na pierwszej stronie ”Gazety Wyborczej” mój redakcyjny kolega Tomek Prusek (czytaj tutaj).

To wstyd, że posiadacze starych obligacji muszą żebrać w sądach, żeby państwo oddało pożyczone pieniądze. W 2006 r. ekscentryczny amerykański adwokat Ed Fagen, składając w Nowym Jorku pozew przeciwko państwu rządowi polskiemu, ministrowi finansów, Narodowemu Bankowi Polskiemu, miastu Warszawa i Citibankowi, powiedział wprost: - Obligacje są formą pożyczki państwa u swoich obywateli. Na bonach jest wyraźnie napisane, że pieniądze zwróci Rzeczpospolita Polska. Nie rząd między 1947, a 1990 rokiem. Ani nie wówczas, gdy będzie miał z czego. Po prostu musi zapłacić.

Dziś też Ministerstwo Finansów reklamuje obligacje jako źródło pewnego i bezpiecznego zysku. Zresztą zobaczcie sami. Link tutaj.

Mnie, jako posiadaczowi obligacji dziesięcioletnich jednej z ubiegłorocznych emisji (zresztą całkiem przyzwoicie oprocentowanych, obecnie bodaj 6,45 proc. rocznie), w ogóle nie mieści się w głowie, że państwo mogłoby tych obligacji w terminie ode mnie nie wykupić. Więcej, namawiam każdego, by część swoich oszczędności trzymał w rządowych obligacjach. Zwłaszcza że mozna je wygodnie kupić przez internet (sam tak zrobiłem i chwalę sobie tę ścieżkę komunikacji z Ministerstwem Finansów).

Ale czy mój zysk rzeczywiście będzie bez ryzyka? Przypadek posiadacza przedwojennych papierów, który o swoje pieniądze - z papierów wyemitowanych co prawda przed wojną, ale przecież przez niepodległą Rzeczpospolitą - walczył w sądach przez bite siedem lat, każe mieć w tej kwestii pewne wątpliwości. Chociaż wątpliwości pewnie by opadły, gdyby Ministerstwo finansów reklamowało swoje obligacje tak, jak kilka lat temu Bank Pekao :-)



Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 12 czerwca 2009 09:51

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • bogulo2 napisał(a) komentarz datowany na 2009/06/13 18:03:33:

    Tak apropos tekstu z reklamy, na śląsku jest taki tekst: od zadku bez podatku :) czyli jak bez podatku to porobią cię od zadku...

  • wycie_auu napisał(a) komentarz datowany na 2009/11/24 00:07:48:

    Plik został usunięty z serwisu...

  • pacior4 napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/26 12:34:38:

    Witam, z racji pracy mialem okazje poznac ten temat
    1. przypadek polskich obligacji nie jest przypadkiem odosobnionym np. maisto Londyn nie wykupilo obligacji wojennych wydawanych w latach 30 i 40 tych z argumentacja ze zostaly zaciagniete na wypadek wojny, kotra przeciez zaistniala. Podobnie jakis czas temu swych obligacji nie wykupila Rosja.
    2. problem przedawnienia nie dotyczy tak na prawde uprawnienia z obligacji tylko faktu ze obligacje mialy okreslony termin przedstawienia do wykupu. jezeli sie z panem umowie ze wykupie swoj weksel jak mi Pan go przyniesie za 3 miesiace dajac 10% miesiecznie to chyba nie jest w porzadku jesli pojawi sie pan za rok i zażada 10% za wszystkie 12 miesiecy, prawda?
    3. problem przedawnienia nie jest jedyny. Osbnym problemem ale o tym nie przeczyta Pan w gazecie jest fakt doskonale znanego panu zjawiska zmiany wartosci peniądza w czasie czyli inflacji. ryzyko inflacji jest ryzykiem inwestycji w obligacje. I niemozna sie obruszac ze teraz obligacja wraz z oprcoentowaniem nie wartosci /tzn. ma ale niższa niz najmniejsza jednostka platnicza czyli 1 grosz/. Bo w miedzyczasie byla inflacja hiprinflacja i dwie reformy denominacyjne.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/26 22:14:22:

    Bardzo dziękuję za ciekawe spostrzeżenia, pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line