|
Blog > Komentarze do wpisu
Polacy o funduszach: obrzydliwcy i naciągacze, dawać im kasę to frajerstwoNiespełna dwa tygodnie temu zrelacjonowałem na łamach „Wyborczej” debatę o przyszłości funduszy inwestycyjnych, która odbyła się na Giełdzie Papierów Wartościowych. W debacie brali udział głównie prezesi Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, więc trudno się dziwić, że konkluzja była bardzo optymistyczna - bessa się już skończyła i warto przemyśleć powrót do inwestycji w fundusze. Kłopot z funduszami jest taki, że ludzie już im nie ufają. W ciągu półtora roku zabraliśmy z funduszy ponad 30 mld zł. Majątek zarządzany przez fundusze (także z powodu spadku cen akcji) spadł o ponad połowę. Ten krach zaufania do funduszy może potrwać. Znam małe miasteczko na Dolnym Śląsku, gdzie wszyscy klienci lokalnego banku (konkretnie BZ WBK) po październikowej fali bessy jak jeden mąż wycofali pieniądze z funduszy Arka. Co do jednego! I dziś mówią, że bądą strzelali z wiatrówki do prezesa Arki, jeśli pojawi się w okolicy. Wszystko z powodu takich reklam: To jedna z sofcikowych reklam, ale i w niej nie ma ani słowa o ryzyku, ani o tym, że można stracić pieniądze. Tylko pliki banknotów i sugestia, że do wyciągnięcia są duże zyski. Efekt? Pod moim tekstem o debacie funduszowej pojawiło się 15 komentarzy, z czego ponad jedna trzecia w takim typie, jak poniżej: Bankom na Zachodzie brakuje miliardów. Od kogos muszą te pieniądze wyciągnąć.(frusto) Jak ciężkim trzeba być frajerem, aby oddać komuś własne pieniądze !! (carcharodon.carcharias) Redaktorek sugeruje, że szefowie funduszy stwierdzili, że nadchodzi hossa. Ciekawe gdzie, chyba u nich w portfelu, bo niewątpliwie dostali za takie naciąganie klientów niezłą kasę. (Greg-7) Nigdy! (duxxi) Fundusze? Nie, dziękuję. Nie jestem frajerem. Zarobilem, wycofałem i papa. Może kiedyś, ale nieprędko :) (smokpz) Obrzydliwcy i naciągacze! Codzienna dawka kłamstwa. Od kiedy to zafajdane massmedia biorą się za robienie reklamy złodziejom i naciąganie klientów, co? Ile wam za to płacą? (pandora-online) Trudno nie rozumieć reakcji ludzi, którzy uważają, że zostali nabici w butelkę. Trudno też nie przyznać racji prezesom TFI, którzy mówią, że klienci prędzej czy później się przeproszą z funduszami, bo zobaczą, że znowu można zarobić po 20-30 proc. rocznie, a lokaty nieprędko będąznowu dawały po 10 proc. zysku bez ryzyka. Można więc machnąć ręką i powiedzieć ludziom: ”nie to nie, łaski bez”.
Stracą na tym sami zacietrzewieni klienci. Dane historyczne - poniższe wykresy zassałem z jednej z prezentacji TFI Union Investments - pokazują, że ludzie przychodzą do funduszy nie wtedy, kiedy są widoki na najwyższe zyski, ale wtedy, kiedy już jest ”po herbacie”. Zresztą dotyczy to nie tylko polskich klientów funduszy, tak samo zachowują się inwestorzy indywidualni na Zachodzie.
Ale ja mimo wszystko uważam, że fundusze - choćby w rewanżu za naciąganie klientów w reklamach emitowanych u szczytu hossy - nie powinny kwitować niechęci ciułaczy obojętnością. Izba skupiająca fundusze powinna właśnie teraz prowadzić akcje edukacyjne i kampanie PR wokół funduszy, by pokazać ludziom, że nie warto się obrażać na powierników. Niestety, Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami nie robi w tym kierunku nic. To jest takie wielkie, wielkie nic. poniedziałek, 01 czerwca 2009, maciek.samcik
TrackBack
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
Trochę też winni są klienci. Że dali się ponieść wyobraźni. Że przeliczyli sobie w myślach ile tysięcy zarobią. I pewnie są teraz źli także na siebie, że kolejny raz dali się nabrać.
Fundusze zagrały na emocjach. Pokazały wizję ogromnych zysków. Trochę jak w reklamach Totolotka. W totolotku też jest rozczarowanie gdy po losowaniu rozwiewają się nadzieje na bogactwo.
Przyznam, że w tamtym okresie też prawie uległem reklamom funduszy. Wybrałem jednak wtedy lokatę mając jednak poczucie, że jestem frajerem wybierając kilka procent zamiast 30-40%.
Obecnie też trzymam się z daleka od funduszy. Ale rozważam za jakiś czas ulokowanie w nich oszczędności. Jeśli tak uczynię to z pełną świadomością kosztów i ewentualnych konsekwencji. I jeśli stracę połowę pieniędzy, wtedy pretensję będę miał wyłącznie do siebie. Fundusze są to zwykłe firmy, którym przede wszystkim chodzi o własny zysk. I tak je należy traktować.
Pozdrawiam i zachęcam do zajrzenia na mojego bloga.