Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Bolesne rozstanie z mBankiem

mBank, największy internetowy bank w Polsce, niedawno chwalił się, że ma już ponad trzy miliony klientów. Nie negując sprawności, z jaką mBank rozpycha się na rynku (vide ostatna akcja ROR-off, o której przeczytasz tutaj), chciałbym opowiedzieć wam historię klientki, która chciała zrezygnować z usług mBanku. To historia długa i bolesna, ale kto powiedział, że rozstania są łatwe? Klientce udało się uwolnić od banku dopiero po długich siedmiu miesiącach. Tyle czasu upłynęło od skierowanej do banku prośby o zamknięcie konta do jego faktycznej likwidacji.

Rzecz dotyczy członkini mojej rodziny, która opowiedziała mi tę mrożącą krew w żyłach historię w poufności. Nie zdradzę więc jej personaliów. I od razu zastrzegę: Ania (bo tak ma na imię główna osoba dramatu) wcale nie miała zamiaru rezygować z konta w mBanku dlatego, że jej się nie podobało. Przeciwnie, była zadowolona. Tyle, że po ślubie, który wzięła rok temu, postanowiła wraz z mężem mieć wspólne konto, małżeńskie. Traf chciał, że postanowili je mieć w mBanku.

W mBanku (i chyba nie tylko tam) można być właścicielem tylko jednego ROR-u. Żeby stać się współwłaścicielką konta męża Ania musiała więc zamknąć własne. Dyspozycję w tej sprawie złożyła na początku grudnia ubiegłego roku. Wypełniła specjalny formularz zamieszczony na stronie internetowej  i w swej bezgranicznej naiwności sądziła, że to w zupełności wystarczy. Tymczasem okazało się, że sprawa jest trudna, złożona, skomplikowana. Niemal beznadziejna.

Najpierw Ania dostała z mBanku informację, że zanim bank zamknie jej konto osobiste, trzeba zlikwidować „podwieszoną” pod to konto kartę kredytową. W mBanku kredytówki są zwykle częścią pakietu usług związanych z ROR-em. Nawet jak masz tylko kartę kredytową, musisz założyć konto osobiste i za jego pośrednictwem spłacać limity zadłużenia.

„W porządku”- pomyślała Ania, licząc się z tym, że zamykanie karty kredytowej przedłuży całą procedurę o kilkanaście dni. Niestety, po miesiącu, gdy Ania znów zadzwoniła do mBanku, okazało się, że karta wciąż nie jest skasowana. Pani w infolinii mówiła coś o okresach rozliczeniowych i terminach wypowiedzenia. „Trudno, czekamy dalej” - stwierdziła Ania, bo cóż innego jej pozostało? Kartę bank zdołał zamknąć nadludzkim wysiłkiem dopiero kiedy na drzewach pojawiły się pierwsze liście (a, jak pamiętacie, zimę w tym roku mieliśmy długą, oj długą).

Ania pomyślała - o, naiwności - że może już założyć sobie upragnione drugie konto małżeńskie. Zadzwoniła do mBanku. Tam dowiedziała się, że nic nie wiedzą o tym, by jej konto miało być zamknięte. „Musi pani jeszcze raz złożyć dyspozycję likwidacji rachunku” - powiedziała pracownica banku.

Ania, będąc z natury istotą płochliwą i niekonfliktową, zamiast - tak jak setki innych wkurzonych klientów, na przykład tych - wynająć mobilne billboardy i napisać na nich co myśli o usługach mBanku... na przykład to:

... grzecznie czekała dalej na Decyzję Wielce Szanownego Systemu Informatycznego mBanku (dla wtajemniczonych DWSSImB). Ponownie kontaktowała się z mLinią, aby dowiedzieć się kiedy w końcu zostanie zamknięty rachunek.Tym razem pracownica banku powiedziała, że dodatkowo musi złożyć dyspozycję aby przyśpieszyć cały proces. Konto miało być zamknięte za kilka dni po złożeniu dyspozycji.

Kolejne dni mijały,ale DWSSImB nie nadchodziła. Na drzewach w ogródku pojawiły się kwiaty, a potem owoce. Na krzaczkach zaczęły się czerwienić truskawki. A mBank milczał. Ania już myślała, że na DWSSImB będzie czekała do czasu, aż na jej głowę spadnie z hukiem pierwszy kasztan z rosnącego nieopodal wielkiego kasztanowca.

Ale nie! Pod koniec czerwca po kolejnym telefonie na mLinię znowu się dowiedziała, że rachunek zostanie zamknięty w ciągu najbliższych kilku dni... Ania czekała dalej... W końcu przyszedł upragniony i tak długo wyczekiwany sms z mBanku. Konto zamknięte! Teraz kolejny telefon na mLinię, aby zostać współwłaścicielem konta męża, czeka na dokumenty jakie mają przysłać z mBanku... ma tylko nadzieję, że nie będzie to trwało kolejne pół roku.

Alleluja! Ania rozpoczyna nowe życie, przynajmniej to bankowe. I zapewne - choćby się paliło i waliło - trzy razy się zastanowi, zanim zdecyduje się teraz na rozwód ze swoim mężem. Nie, wcale nie ze względu na to, że sprawy rozwodowe są kosztowne i długo trwają. To wszystko pikuś. Gorzej, że trzeba byłoby znowu zamknąć konto w mBanku. A czyż zamykanie konta wspólnego nie będzie dla WSSImB przynajmniej dwa razy trudniejsze, niż zwykłego? Tak, lepiej nie zmieniać męża, przynajmniej mając z nim konto w mBanku...

 

czwartek, 16 lipca 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/17 02:11:48
Czytając takie wpisy wiem dlaczego nie chcę wracać do Polski. U mnie takie załatwienie typu "zamknięcie konta" (z podlączoną kartą kredytową i pożyczką na dom) i przeniesienie na inne, wspólne konto zajęło pół godziny i jedną wizytę w banku.
-
2009/07/17 09:37:38
W innych bankach zwykle nie zajmuje to więcej niż miesiąc. Przynajmniej do tej pory u mnie to trwało. Rachunek zamykam raz na jakiś czas i otwieram nowy. Wesoło miałem z KK w ing. Nie dość, że zamknęli w 2 tygodnie, to jeszcze przed zamknięciem wystawili zaświadczenie, że nie mam zadłużenia i karta zamknięta :) Jednak nie ma to jak marmurki :) a mBankozaur za dużo klientów zaczął mieć w pewnym momencie w stosunku do swoich możliwości. no i model biznesowy przestał się im sprawdzać.
-
2009/07/17 10:24:22
Świetny billboard, ulepszona wersja oryginalnego. Bardzo, bardzo mi sie podoba - bardziej czytelny i przejrzysty. Szkoda ze nie do wykorzystania w akcjach nabitych.
-
2009/07/17 10:44:19
W Polbanku można mieć tyle rachunków ile się chce. Wszystkie są bezpłatne
-
2009/07/17 11:16:44
W Eurobanku też można, i też są bezpłatne. I w przecwieństwie do Polbanku, serwis internetowy Eurobanku nie jest kpiną.
-
2009/07/17 12:09:10
Jakbym czytał swoją historię. A już myślałem, że jestem rekordzistą: pół roku zamkniecie swojego e-konta w mBanku i zostanie współwłaścicielem konta żony. Tyle, że nie miałem KK. Zamknięcie jej pewnie wydłużyłoby formalności do 9. mc.
-
2009/07/20 16:02:21
polecam wszystkim zdesperowanym ,,swoim" bankiem
www.youtube.com/watch?v=rCR-nRDcy9I
-
2009/09/07 18:15:41
Nie żebym się czepiał p. Ani, ale jakby przeczytała regulamin i umowę to pewnie by wiedziała jak jest rozliczana karta kredytowa i jak się ja zamyka. Sam miałem KK w Mbanku więc wiem że to trwa dosyć długo, ale jak się nie czyta co się podpisuje to tak już jest.
Z rachunkiem jest podobnie, podpis na wypowiedzeniu musi byc zgodny ze wzorem podpisu na umowie, może coś tutaj nie zadziałało...nie wiem, ale z reguły pretensje mają ci którzy, są święcie przekonani że zrobili wszystko co potrzeba, można ponarzekać na bank(i) bo to dzisiaj modne. Nie wiem jak jest w tym przypadku, może faktycznie bank zbyt opieszale podszedł do sprawy, ale zanim podejmiemy decyzję o założeniu rachunku w banku warto przeczytać umowę i regulamin żeby nie było niedomówień.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users