Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Która mafia ustala nam ceny kredytów?

Tytuł tej notki jest w najwyższym stopniu prowokacyjny, więc od razu wyjaśniam w czym rzecz, zanim ktoś dostanie zawału serca. Chodzi oczywiście o domniemaną „mafię bankowych dealerów”, którzy codziennie ustalają cenę pieniądza na tzw. rynku międzybankowym. A od tej ceny, czyli tzw. stawki WIBOR, zależy później oprocentowanie naszych kredytów w złotych. Zwłaszcza tych dużych, hipotecznych, które mają oprocentowane ustawione jako WIBOR plus marża.

Problem w tym, że ów WIBOR od prawie roku żyje własnym życiem, niezależnym od tego jak kształtują się oficjalne stopy NBP i po ile banki płacą za nasze depozyty. Dziś, kiedy oficjalna stopa referencyjna NBP wynosi 3,5 proc., WIBOR wynosi aż 4,3 proc. Czyli drastycznie, o 0,8 pkt. proc. więcej, niż wynoszą stawki banku centralnego. No właśnie - czy to jest „aż”, czy „tylko” 4,3 proc.? Bo z drugiej strony mamy oprocentowanie lokat dla klientów detalicznych, które w niektórych bankach sięga 6-7 proc.

Ktoś musi się mylić. Albo dealerzy bankowi handlują między sobą pieniędzmi po zaniżonej cenie, albo banki pożyczają od Polaków pieniądze zbyt drogo. Tak czy owak - kredytobiorcy powinni się cieszyć, bo spłacają kredyty po „promocyjnych” stawkach (bo WIBOR jest niższy od oprocentowania depozytów). Tyle, że ten medal ma dwie strony. Banki, widząc zaniżony WIBOR, prewencyjnie ustalają wyższe marże nowym klientom, by WIBOR plus marża dawał wartość wyższą od oprocentowania lokat. A tam gdzie WIBOR nie ma znaczenia - czyli na kredytach gotówkowych i kartach - banki doją klientów jak tylko się da.

Dealerzy bankowi są pod nie lada presją. Poza własnymi kolegami z departamentów kredytowych kołki na glowach ciosają im też członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Oni z kolei uważają, że WIBOR jest... zawyżony! A oto główny oskarżony. Jego wykres za ostatni rok wygląda tak:


„Spadek przychodów banków z tytułu udzielonych kredytów (...) i utrzymywanie się wysokich kosztów pozyskiwania depozytów skłania banki do działań zmierzających w kierunku utrzymania stopy WIBOR na podwyższonym poziomie” - napisała w komunikacie z majowej dyskusji Rada Polityki Pieniężnej. Zdaniem Rady banki utrzymują WIBOR na sztucznie wysokim poziomie poprzez ograniczanie transakcji pieniędzmi między sobą.

Analitycy ING Banku w środowym komunikacie napisali wprost: „część członków RPP uważa, że banki zdzierają z kredytobiorców poprzez manipulowanie stopą WIBOR”. Autorzy raportu Mateusz Szczurek, Rafał Benecki i Grzegorz Ogonek uważają, że to niesprawiedliwy zarzut. I wyjaśniają, że problem zbyt wysokiego (zdaniem jednych) lub zbyt niskiego (zdaniem innych) poziomu stawki WIBOR wziął się z... potrzeb pożyczkowych rządu.

Analitycy ING podkreślają, że wartość WIBOR-u jest ściśle związana z dochodowością bonów skarbowych. A mówiąc dokładniej WIBOR jest minimalnie od niej wyższy  To oznacza, że banki mówią do siebie tak: „skoro rząd pożycza od nas pieniądze na taki a taki procent, to my nawzajem będziemy pożyczali sobie po mniej więcej podobnych stawkach. No, może trochę wyższych, bo rząd jest bardziej wiarygodny”.

I gdyby nawet cały zarząd NBP stanął na uszach, to WIBOR niższy nie będzie. A gdyby z kolei szefowie departamentu kredytów we wszystkich bankach stanęli na rzęsach - WIBOR nie będzie też wyższy. Jeśli więc można mówić o jakiejś „mafii”, która wpływa na poziom WIBOR-u i tym samym na wysokość rat naszych kredytów, to jej ”Ojcem Chrzestnym” byłby... nie kto inny, jak minister finansów Jacek Rostowski.



środa, 15 lipca 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users