|
Blog > Komentarze do wpisu
Komu gra na nerwach Citi Handlowy?Bank Citi Handlowy w zeszłym tygodniu zaskoczył wszystkich, wprowadzając znacznie niższy od konkurencji spread walutowy. To jeden z najbardziej zauważalnych efektów akcji pt. ”Banki nabierają nas na widełki”, którą ”Gazeta Wyborcza” prowadzi od pół roku, a od paru miesięcy ze wsparciem Komisji Nadzoru Finansowego i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Można powiedzieć: akcja pod publiczkę. Zresztą tak napisał w jednym z komentarzy do mojego wpisu Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl. Macierzyński zwraca uwagę, że Citi ma tak mikry portfel kredytów hipoteczny w walutach, że mógłby bez większych strat w ogóle zrezygnować ze spreadu. Racja, ale chyba nie tylko o ulżenie własnym klientom tu chodzi. W piątek Citi Handlowy wydał komunikat prasowy, w którym zachęca do... wymieniania w tym banku złotówek na franki po korzystnym kursie. A to już ewidentna zagrywka pod adresem klientów innych banków, zwłaszcza tych, które mają szerokie widełki kursowe: np. DomBanku, Banku Millennium, czy Polbanku. Zgodnie z oczekiwaniami klientów – Citi Handlowy uwalnia franka. Obniżyliśmy spread walutowy do jednego z najniższych na rynku poziomów. Gotówkę we frankach klienci mogą teraz kupić w oddziałach banku. Bez żadnych opłat. Po atrakcyjnym kursie. - zachęca cytowany w komunikacie prasowym Remigiusz Hołdys z Citi Handlowego.
I dalej już otwartym tekstem Citi pisze w komunikacie: „Zakupioną w Citi Handlowy gotówkę klienci mogą przeznaczyć na spłatę raty kredytu hipotecznego w innych bankach. Rozwiązanie to może pomóc zredukować dodatkowe koszty związane ze spłatą kredytu walutowego. Klienci mogą m.in. uniknąć ewentualnej opłaty pobieranej za przychodzące przelewy walutowe. Mogą też przy spadku kursu waluty, zgromadzić "zapasy" franków na spłatę kilku przyszłych rat - dodaje Hołdys. Sprzedaż franków w gotówce prowadzi dzisiaj już 48 oddziałów Citi Handlowy. Żeby skorzystać z oferty tanich franków wystarczy być posiadaczem konta osobistego lub jedynie konta oszczędnościowego w Citi Handlowy” Możliwość zakupu tanich franków u konkurencji może skłonić klientów innych banków do spłacania kredytów bezpośrednio w walucie, choć te robią wszystko, by klientów do tego zniechęcić. Gdy u nas Citi odgrywa na rynku rolę dobrego policjanta, w USA jest złym policjantem. W zeszłym tygodniu agencja Bloomberg podała, że między styczniem a kwietniem Citi podwyższył średnie oprocentiwanie 15 mln kart kredytowych typu co-brand (wydawanych razem z sieciami detalicznymi) o trzy punkty procentowe. Klienci po tych podwyżkach mają prawo czuć się tak, jak boheter tej reklamówki kart Citi:
W Stanach oczywiście wielkie oburzenie, bo grupa Citi w 34 proc. należy do amerykańskiego rządu (efekt kryzysu i konieczności dokapitalizowania banku państwowymi pieniędzmi). Czyli de facto bank w dużej części państwowy robi źle obywatelom własnego państwa. Bank tłumaczy podwyżki rosnącymi kosztami działalności. No i stratami z powodu nie spłacanego przez klientów zadłużenia. Tymczasem według wyliczeń portalu FT.com i firmy Lightspeed, karty Citi podrożały jednak bardziej, niż konkurencyjnych banków. Może karty Citi w USA nie należą już do najtańszych, ale za to bank reklamuje, że są bezpieczne. Całkiem zabawnie reklamuje. Zobaczcie sami.
wtorek, 14 lipca 2009, maciek.samcik
TrackBack
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|