|
Blog > Komentarze do wpisu
Kredyty konsolidacyjne: wielkie oszustwo?W ostatnich tygodniach na łamach papierowej i internetowej ”Wyborczej” dwukrotnie zajmowałem się reklamami kredytów konsolidacyjnych. Najpierw wziąłem na warsztat Lukas Bank i jego ”Instytut jak oszczędzać”, a dziś prześwietlam kredyt konsolidacyjny GE Money. Muszę przyznać, że oba doświadczenia były dla mnie bolesne. Serce mi krwawiło, kiedy obliczałem jak głęboko trzeba sięgnąć do własnego portfela, żeby móc sobie pozwolić na kredyt konsolidacyjny. W Lukasie wyjściowa stawka to 20 proc. w skali roku. Może być mniej, ale nie musi. W GE Money oprocentowanie wynosi od 16 do 20 proc. Kiedy w tym drugim banku - w ramach swego rodzaju mystery shopping - chciałem pożyczyć 10.000 zł na spłatę kart kredytowych i zadeklarowałem dochody rzędu 1500 zł oraz dziecko na utrzymaniu, zaproponowali mi oprocentowanie 18 proc. w skali roku Masakra. Gdybym akurat nie miał dobrego humoru, pewnie zrobiłbym tak, jak ten pan z reklamy firmy handlującej na giełdzie instrumentami pochodnymi:
Odsetki, jakich banki życzą sobie przy konsolidacji kredytów, pochodzą z najwyższej półki. Dlaczego? Można byłoby to tłumaczyć niską wiarygodnością kredytową osób starających się o takie pożyczki. Ale przecież, do licha, taki np. Lukas w ogóle nie pożyczy ani grosza klientowi, który swoich obecnych kredytów nie spłaca. GE Money chyba też nie, bo pierwsze co robi pracownik, kiedy przyjdzie do niego klient z prośbą o kredyt konsolidacyjny, to łypie okiem na bazę danych Biurze Informacji Kredytowej (BIK) Wygląda na to, że do kredytów konsolidacyjnych banki wybierają sobie klientów, którzy są, owszem, zadłużeni po uszy, ale nie stracili płynności finansowej (bo nadal płacą raty w terminie). W dodatku mają całkiem solidną historię kredytową, co z definicji obniża ryzyko banku. Spotkałem się niedawno z sytuacją, że młoda parka z Wrocławia nie dostała w banku kredytu hipotecznego, bo... miała czystą kartę w BIK. Czystą, czyli bez żadnych kredytów. Dla banku lepszym klientem jest ten, o którym wiadomo, że w życiu coś-tam spłacił albo nie spłacił, niż taki, który jest czystą kartką. Dlaczego więc po 18-20 proc. rocznie ma płacić za pożyczkę konsolidacyjną klient, który ma relatywnie dobrą historię kredytową? I dlaczego, motyla noga, te banki wciskają klientom kit o „zamianie starych kredytów na jeden tańszy”, tudzież podobne dyrdymały? Jeśli konsolidacja kredytów po polsku ma się ograniczać do zamiany pięciu kredytów oprocentowanych na 20 proc. na jeden, oprocentowany na 18 proc., ale spłacany cztery razy dłużej, to dla mnie jest to jedno wielkie oszustwo. Tym bardziej, że biedni ludzie, spłacający takie, rzekomo „tanie i wygodne” kredyty konsolidacyjne, w ostateczności oddadzą bankowi znacznie więcej, niż gdyby spłacali swoje kredyty po staremu. Jeśli pożyczysz 10000 zł na rok na 20 proc., to musisz bankowi oddać 12000 zł. A jeśli pożyczysz te same 10000 zł na osiem lat na 18 proc., to raty zsumują się do 20000 zł. Pojedyncza rata będzie dwa razy niższa od tych, które spłacasz dziś, ale w sumie kredyt będzie cię kosztował znacznie więcej. Aż chce mi się sparafrazować pewną reklamę i krzyknąć: „Kredyty konsolidacyjne? Powinni tego zabronić”. A poniżej jedna z dowcipnych, ale manipulatorskich (ciekaw jestem który klient mógłby sobie zrobić akurat takie wyliczenie, jak pan ”profesor”)? Wrrrr...
poniedziałek, 20 lipca 2009, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2009/07/21 09:39:57
Panie Piotrze, otóż nie skasuję i nawet nie zignoruję. Pańską ocenę mojego stanu wiedzy na temat finansów i matematyki oraz mało eleganckie przytyki pod moim adresem pozostawię bez komentarza. Sam Pan sobie wystawia świadectwo takimi wypowiedziami. A to, że boi się Pan wystąpić pod nazwiskiem, chowając się pod nick, jest dla mnie dodatkową informacją na temat Pańskiej odwagi cywilnej. A teraz przechodząc do meritum:
1. Owszem, wszystkie banki korzystają z baz danych BIK, ale nie wszystkie mają do niej dostęp online w placówkach. Czasem skorzystanie z bazy wymaga od klienta kilkunastu minut lub w skrajnych przypadkach kilkudziesięciu minut oczekiwania. W GE Money jest to kwestia kilku sekund. Dlatego o tym piszę. 2. Otóż nie wszyscy są tacy przenikliwi jak Pan i nie wszyscy mają świadomość, że jeśli rata jest niższa, ale kredyt spłacany dłużej - to płaci się więcej. Wnoszę o to, żeby Pan czasami wczuł się w rolę osób, które nie są takie genialne, jak Pan. 3. Maksymalne oprocentowanie kredytów w Polsce to czterokrotność stopy lombardowej - a ta wynosi obecnie 5 proc. (www.nbp.pl). Cztery razy pięć równa się dwadzieścia, a nie 19,65 proc. Jeśli mi Pan nie wierzy, proszę użyć kalkulatora. 4. W odróżnieniu od Pana ja w omawianym klipie słyszałem, że rozwiązanie to ma być tańsze. 5. Zgadzam się, że oprocentowanie nie mówi wszystkiego o koszcie kredytu, ale mówi dużo. Wskazywane przez Pana RRSO też nie mówi wszystkiego (bo uwzględnia np. koszt pieniądza w czasie, co nie ma z kredytem nic wspólnego). 6. Nie wiem, czy to jest dobrze, że bank proponuje jedną niższą ratę, która ostatecznie oznacza wyższy koszt kredytu. Wybór należy do klienta. Gdyby w reklamie była jasna informacja, że rata jest niższa, ale trzeba spłacić więcej - nie musiałbym o tym pisać, ani mówić 7. Przeciętny obywatel utożsamia niższą ratę z tańszym kredytem. A tak nie jest, dlatego zwracam na tę rozbieżność uwagę. 8. Konsolidacja po polsku jest dla mnie oszustwem, bo żeby zamienić sobie ratę na niższą, a okres spłacania na dłuższy, wcale nie trzeba zmieniać banku i płacić prowizji temu nowemu bankowi. Wystarczy poprosić stary bank o rozłożenie kredytu na dłuższy okres. W 95 proc. przypadków bank się zgodzi. Nie potrzebujemy żadnej konsolidacji. Konsolidacja miałaby sens tylko wtedy, gdyby nowy kredyt był oprocentowany znacznie iżej od starych. A tak nie jest. 9. Być może ma Pan rację - przy wyliczeniach nie uwzględniłem faktu, że oprocentowanie spłaca się od coraz niższego kapitału. Jednak przypominam, że Pan miał kłopoty z operacją mnożenia cztery razy pięć... 10. Jeśli chodzi o wysokość raty w ramach kredytu konsolidacyjnego, to nie liczyłem jej sam, a dostałem wyliczenia z placówki banku. Zapomniał Pan o doliczeniu prowizji z tytułu udzielenia kredytu i być może ubezpieczenia (jest nieobowiązkowe, ale chyba wliczane do raty). 11. Proszę uważać na zdrowie. Takie zaperzanie się obniża jakość życia. :-) Mimo wszystko pozdrawiam, Maciek Samcik 2009/07/21 15:39:22
Panowie, pozwole się wtrącić do waszej wymiany zdań.
1. BIK - zarzut pana Maćka, że robią to on-line - to chyba lepiej niż zmuszanie klienta do czekania. 2. Kwestia "genialności" piota - "mało eleganckie przytyki pod moim adresem pozostawię bez komentarza". Pare innych również. 3. Maksymalne oprocentowanie kredytów - w GE Money wynosi właśnie 19.65%. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że piot nie potrafi pomnożyć 4*5, ale potrafi rozwiązywać zadanie z procentem składanym. A może to panu, panie Maćku, nie chciało się sprawdzić dlaczego piot napisał o 19.65%? 8. Konsolidacja po polsku - tak, wystarczy poprosić bank o dłuższą spłatę dwóch kredytów. Czy to się różni od konsolidacji z dłuższym terminem? Czy będzie pan miał pretensje do banku, że zmiejszył ratę, ale całkowity koszt kredytu wzrósł? 9. Obliczenia pana piota - są jak najbardziej poprawne, w przeciwieństwie do pańskich. Jeśli już ktoś zwraca panu uwagę, że są błędne to proszę sprawdzić a nie stawiać się na pozycji wierzącego: "Być może ma Pan rację". Ma racje. Wystarczyło policzyć samemu. Albo dać komuś kto potrafi. Pan piot nie zaznaczył jedynie, że 17275 złotych jest przy ratach malejących (10000 zł/18%/5 lat). Przy ratach równych będzie to 18934,29 zł. Swoją drogą, nie bulwersuje pana ta różnica prz zmianie metody spłaty? 10. Obliczenia pan dostał z banku, ale ich nie zweryfikował. A jeśli ktoś zapomniał o prowizjach to pan, a nie pan piot. W końcu to pan pisał artykuł i rzucał kwotami. Błędnymi. 11. Czego i panu życzę. -- kaboom 2009/07/21 16:05:50
Do oświeconego: @piot_stan - dzięki za rozjaśnienie mi ciemności, ja naprawdę myślałem, że jak bank w reklamie twierdzi "zamień kilka kredytów na jeden z mniejszą ratą" to proponuje mi interes, na którym skorzysta bank (bo przejmie klienta i odsetki) a mi w zamian da jakiś zysk.
Tak się robi interesy. Nawet nie przypuszczałem, że poważny bank może mnie robić publicznie w Karolka i proponować mi kredyt droższy, i że w tym samym okresie zapłacę więcej niż siedząc sobie z moimi kilkoma kredytami i nic w nich nie grzebiąc. To tyle moich uwag. Kpiny z Autora były nie na miejscu, wytykanie nicka komentującemu też. Nickowy Asen. 2009/07/21 17:52:57
Szanowni (tym razem głównie do Kaboom1993):
ad 1. Nie czynię zarzutu z faktu, że ktoś sprawdza mnie w BIK online. To dobrze, niech sprawdza. Po prostu o tym informuję. I tyle. ad 3. Nie wiem dlaczego GE Money ustawił maksymalne oprocentowanie na 19,65 proc. Wiem, że ustawa antylichwiarska mówi, że nie może to być więcej, niż czterokrotność stopy lombarodwej, wynoszącej obecnie 5 proc. ad 8. Nie twierdzę, że wydłużenie spłaty kredytu przy obniżeniu raty i z efektem ubocznym w postaci wzrostu kosztu kredytu jest złe w założeniu. Twierdzę tylko, że nie ma potrzeby w tym celu zmieniać banku, o ile nowy nie będzie tańszy. A przykład GE Money (i BPH, bo to ich wspólna oferta) pokazuje, że zamienia się kredyty drogie na równie drogie i jeszcze płaci za to prowizje. ad 9. Coś, czego jeszcze nie miałem czasu zweryfikować, muszę brać na wiarę. Ale na oko Piot ma rację, więc mu wierzę. A jak sprawdzę, to wiara zamieni się w pewność. Tak czy owak - najpewniej mój błąd, dość ewidentny niestety. Ale nie znoszący generalnego wniosku, a wręcz go umacniający. ad 10. Tu się jednak upieram, że się nie mylę. Dostałem w banku wyliczenie, z którego wynika jaką ratę mam płacić przez pięć lat spłacając kredyt konsolidacyjny przy danym oprocentowaniu. Nie wiem dlaczego te cyfry nie zgadzają się z wyliczeniami Piota, ale nie widzę powodu, żeby na tej podstawie kwestionować wyliczenia banku. Asenowi dziękuję za ciepłe słowo. Wszystkim dziękuję za wymianę poglądów. Jest dla mnie pouczająca. 2009/07/21 22:24:40
Do Pana Maćka - ok przyznaję się wytyki były nie na miejscu - przepraszam . Co do meritum to powiem tak. Według mnie źle rozumie Pan ideę konsolidacji - oglądnąłem tę reklamę jeszcze raz i dalej twierdzę że nie ma tam mowy o tańszym w sensie sumy odsetek rozwiązaniu , nie pada takie stwierdzenie. To o czym Pan pisze, że można iść do Banku i renegocjować warunki umowy to naprawdę śmiech. W 95 % przypadkach Bank powie nie - proszę empirycznie spróbować. Dalej Nie ma sensu (ani matematycznego ani logicznego) konsolidacja 1 zobowiązania .Rozwiązanie konsolidacji jest przeznaczone dla osób które spłacają na tyle dużo rat miesięcznie (raty 2000 dochody 1500 - specjalnie nie wybrałem jaskrawego przykładu),że nie są w stanie dalej żyć a w następnym miesiącu wyłączą im prąd. Wówczas Bank mówi tak ok przyjdź do mnie spłacimy to co masz damy ratę 900 , nie mówi o koszcie bo tak naprawdę dla tego klienta jest wszystko jedno czy będzie to 15 16 czy 17 % czy Pańskie maksymalne oprocentowanie 20% - on chce żyć. Moim skromnym zdaniem porostu zbyt jednowymiarowe, spojrzał Pan na temat wyłącznie przez pryzmat kosztu. Nie zawsze w życiu to co tanie się opłaca . Czasem również korzyść z tytułu niższego (nie mylić z tańszym) obciążenia miesięcznego jest na tyle duża, że warto za to więcej zapłacić. Tak na marginesie to przyczepiłem się do Pan artykułu gdyż bardzo pobieżnie (pomijając błędy matematyczne - Pan wybaczy oczywiste) spenetrował Pan temat. Ofertę Ge znam dobrze i powiem Panu jedno wysokość oprocentowania jest tam ustalana indywidualnie (właśnie na podstawie BIK). Akurat Pan dostał oprocentowanie 18,2% co nie znaczy że mają tak wszyscy. Tak więc na podstawie jednego przypadku wysnuł Pan wniosek ogólny -co również Pan wybaczy jest błędem logicznym. Pana przykład z kartami kredytowymi na 10 tyś nie zawierał drugiej strony równania tzn. co by było gdybyśmy pozostawili te karty takie jak są - liczył Pan ile by Pan musiał zwrócić ? Porównał Pan jednostkowa indywidualną ofertę w sensie kosztu do kart kredytowych ,których kosztu Pan nie zna ? cała ta konstrukcja jest bez sensu . Uważam, że szlachectwo zobowiązuje więc jeśli pisze Pan dla jednej z bardziej opiniotwórczych gazet i bierze Pan za to kasę to należałoby to robić dokładnie stąd moja złość i przytyki pod Pana adresem (jeszcze raz przyznaje nie na miejscu - przepraszam) To co Pan zrobił to według mnie tania sensacyjka rodem (nie obrażając nikogo) z Faktu lub Superexpresu. Jak Pan widzi na przykłądzie @Asen tania sensacyjka zadziałła. PS Tak maksymalne oprocentowanie w Polsce to 20% - użyłem złego sformułowania ponieważ artykuł był o Ge miałem na myśli maksymalne oprocentowanie w GE. Piotr Staniosz 2009/07/22 00:12:50
Czytając poprzednie wydane GW, a w nim komentarz do reklamy Lukasa myślałam, że to albo żart albo osoba pisząca artykuł po prostu nie lubi tego banku (tak jak ja, btw). Dziś, czytając wczorajszą, patrzę, a tu kolejny odcinek i jeszcze odniesienie do blogu. Czytam i oczom nie wierzę.
Kredyt konsoliduje się nie po to, aby obniżyć koszt tego kredytu, tylko, aby zwiększyć swą płynność finansową. wziąłem na warsztat Lukas Bank i jego Instytut jak oszczędzać Instytut nazywa się jak płacić mniej przynajmniej w załączonym filmiku tak mówią. Ale przecież, do licha, taki np. Lukas w ogóle nie pożyczy ani grosza klientowi, który swoich obecnych kredytów nie spłaca. To, akurat dobrze o banku świadczy. Mam nadzieję, że mój bank robi to samo. pierwsze co robi pracownik, kiedy przyjdzie do niego klient z prośbą o kredyt konsolidacyjny, to łypie okiem na bazę danych Biurze Informacji Kredytowej (BIK) Co w tym złego? Ma pożyczać wszystkim z ulicy jak leci? To dobrze, że robi to od razu. Oszczędza swój i klienta czas. Wygląda na to, że do kredytów konsolidacyjnych banki wybierają sobie klientów, którzy są, owszem, zadłużeni po uszy, ale nie stracili płynności finansowej (bo nadal płacą raty w terminie). W dodatku mają całkiem solidną historię kredytową, co z definicji obniża ryzyko banku. To też plus dla banku. Nie ryzykuje swojej płynności, a więc pośrednio też płynności swoich klientów. wciskają klientom kit o zamianie starych kredytów na jeden tańszy ()Tym bardziej, że biedni ludzie, spłacający takie, rzekomo tanie i wygodne kredyty konsolidacyjne, w ostateczności oddadzą bankowi znacznie więcej, niż gdyby spłacali swoje kredyty po staremu. w załączonym filmiku Lukasa nie ma słowa, że ten kredyt jest tańszy, przejrzałam też reklamy innych banków (konsolidacji) Niska rata nie jest tania i banki w przypadku kredytów konsolidacyjnych nigdy nie używają słowa tani czy też tańszy w swoich reklamach. Komunikują za to fakt, że ze skonsolidowanym kredytem jest ci wygodniej, co jest prawdą, bo nie musisz pamiętać wielu dat oraz masz więcej wolnej gotówki, co w przypadku osób, które pożyczają jest bardzo ważne. Zamiast wielu kredytów jeden z niższą ratą Często też proponują też w ramach kredytu dodatkową gotówkę. A co do reklamy Lukasa, to dowcip im się nawet udał (wreszcie nie ma tam tego niezadowolonego klienta!!!) i nie sądzę, że czytelnik GW był w stanie go nie zrozumieć. Od banku nikt nie oczekuje, że będzie instytucją charytatywną i tak jak to mówił Kondrat bank musi zarabiać Nadal nie rozumiem, po co w ogóle to roztrząsać. Blog jak blog. Ale na łamach GW oczekiwałabym ambitniejszych porad. Może lepiej przenieść się z tą rubryką do Faktu. Myślę, że na jego łamach zrobiłaby więcej dobrego. Z pozdrowieniami!! 2009/07/22 08:08:38
Panie Piotrze, Pani Aneczko,
dziękuję za uwagi. Przyjmuję do wiadomości fakt, że uważacie roztrząsanie kwestii kredytów konsolidacyjnych za niezbyt ambitne przedsięwzięcie, zaś moje ujęcie sprawy za zbyt pobieżne. Chcę tylko zwrócić uwagę, że GW jest gazetą masową, której czytelnicy reprezentują różny poziom zaawansowania jeśli chodzi o wiedzę o finansach. Stąd po części biorą się uproszczenia - co oczywiście nie tłumaczy błędu w wyliczeniu kosztu 20-proc. kredytu branego na rok, błędu oczywistego. Uwierzcie, że większość czytelników-niespecjalistów nie przebrnie przez skomplikowany system założeń, które trzeba byłoby poczynić badając skrupulatnie koszty kredytów w kartach i kredytu konsolidacyjnego oraz porównując je ze sobą. Rubryka Prześwietlamy reklamy ma jeden z największych wskaźników poczytności jeśli chodzi o teksty gospodarcze. Można to tłumaczyć tanią sensacyjką, ale można też tym, że jest to spojrzenie na świat finansów proste, zrozumiałe, atrakcyjne. I zgadzam się - pełne uproszczeń, denerwujące osoby mające głębszą wiedzę o finansach. Proszę zrozumieć, że tańczę na cienkiej linie, próbując pogodzić potrzeby czytelnika masowego i starając się nie posunąć w uproszczeniach na tyle daleko, by eksperci nie uznali mnie za debila/populistę (niepotrzebne skreślić). Co do idei konsolidacji, którą oboje podnosicie: zgadzam się, że kredyt dla osoby zadłużonej po uszy nie może być tani. I zgadzam się, że jeśli mój bank nie chce rozłożyć kredytu na dłuższe raty, to trzeba konsolidować na zewnątrz. Choć znam kilka przypadków osób, które dostały od swoich banków przedłużenie kredytu, więc nie jest to takie trudne. Natomiast uważam, że banki w reklamach w najmniejszym stopniu nie tłumaczą, że obniżka raty miesięcznej wynika wyłącznie z wydłużenia okresu spłaty. Ze spotów można wysnuć wniosek, że następuje zamiana kredytu drogiego na tani. A to nieprawda. To, rzecz jasna, nie znosi - jak słusznie zauważa p. Aneczka - sensu konsolidacji dla kogoś, kto dzięki obniżce rat może odzyskać płynność finansową. Jednak zauważcie, że banki konsolidujące kredyty i tak wybierają sobie najlepszych klientów, a więc takich, którzy spłacają raty terminowo. Takie osoby mają spore szanse uzyskać prolongatę kredytu w swoich bankach, zamiast płacić prowizję za konsolidację na zewnątrz. I jeszcze na koniec wyjaśnienie: naprawdę nie mam bankom za złe, że łypią chytrym okiem na bazy BIK. Ja je wręcz podziwiam, że łypią tak sprawnie! Jeszcze raz dzięki za dyskusję i zwrócenie uwagi na niedociągnięcia. Proponuję ewentualną dalszą dyskusję przenieść na priv, żeby nie zanudzać postronnych obserwatorów. Nasze stanowiska są już zarysowane bardzo klarownie. Mój e-mail: maciej.samcik@agora.pl Pozdrawiam, Maciek Samcik 2009/07/22 10:09:36
@piot_stan Oczywiście, że historyjka zadziałała Piotrze. Bo tekst nie był kierowany do pracownika banku (którym być może jesteś, albo wieloletnim kredytobiorcą), czy do księgowego którym jestem ja.
Upraszczasz sprawę w swoich przekładach tak samo jak zarzucasz Autorowi. Konsolidacja kilku kredytów osoby, która nie może unieść aktualnego obciążenia na dłuższy okres oczywiście ma sens, i nie ważne jest wówczas czy kredyt jest tańszy czy droższy ważna jest "mniejsza rata". Ale to nie target konsolidacyjnych kredytów, które kiedyś podkreślały śmieszną użyteczność, że jeden kredyt jest tańszy od kilku, bo nie opłaca się wielu opłat za przelew. Ja tam od lat nie płacę za przelewy nic albo prawie nic. Innym docelowym odbiorcą jest rzesza klientów, która chciałaby 1. zmniejszyć obciążenie, 2. zmienić bank, 3. dobrać przy okazji dodatkowe pieniądze To co mi przeszkadza w reklamie, a tobie nie to manipulacja przekazem. Zupełnie nie zadowala mnie, że bank powie nawet twoimi ustami "w reklamie nie ma mowy o tym, że kredyt jest tańszy". A mimo to bank po wielogodzinnych przygotowania decyduje się na taki przekaz jak jest. To powszechna praktyka, nie chodzi tu wcale o GE Money, ja jej nie akceptuję, nie wiem jak Ty. Bo na szczęście wprost się do tego nie odniosłeś. Autor napisał zbyt wiele szczegółów, Ty w słusznym komentarzu na nich się skoncentrowałeś, a oboje pominęliście główny wątek, który zadziałał u mnie natychmiast. KREDYTY KONSOLIDACYJNE NIE SĄ TAŃSZYM ROZWIĄZANIEM, ok. drodzy czytelnicy, REKLAMA TEŻ TEGO NIE SUGERUJE. Propozycja jest taka: Rata będzie mniejsza, okres kredytowania dłuższy, koszt kredytu wyższy. Jeżeli jesteście w stanie spłacać bieżące 3,4,5 kredytów nie myślcie o konsolidacyjnym. 2009/07/22 10:42:12
Propozycja [GE Money, Lukasa i innych konsolidatorów - przyp. mój] jest taka: Rata będzie mniejsza, okres kredytowania dłuższy, koszt kredytu wyższy. Jeżeli jesteście w stanie spłacać bieżące 3,4,5 kredytów nie myślcie o konsolidacyjnym.
Święte słowa, święte słowa... Pozdrawiam, MS 2009/07/22 10:56:52
Poprawka: Miało być:
Ale to nie (jest jedyny) target konsolidacyjnych kredytów ... 2009/07/22 14:14:14
Pisze Pan, że banki w reklamach w najmniejszym stopniu nie tłumaczą, że obniżka raty miesięcznej wynika wyłącznie z wydłużenia okresu spłaty. Ze spotów można wysnuć wniosek, że następuje zamiana kredytu drogiego na tani.
Reklama rządzi się swoimi prawami. Podkreśla się w nich zalety produktu, a nie wskazuje wady. To tak jakby w reklamie dobrego kremu przeciwzmarszczkowego podkreślało się, że jest on 5 razy droższy od innych, a nie jego superwłaściwości. A wracając do reklam konsolidacji, na podstawie czego wnioskuje Pan, że ten kredyt jest tańszy? Uważam, że dziwne by to było gdyby banki w przypadku reklamy konsolidacji mówiły, będziesz musiał realnie zapłacić 2 razy więcej, a nie podkreślały wygodę spłaty, zwłaszcze, że reklamę kierują nie do osób, które dobrze zarabiają (więc są pewnie lepiej wykształcone, więc rozumieją na czym konsolidacja polega) tylko do osób dla których priorytetem jest płynność, bo z nią mają problem. Osoba, która przyjdzie do banku, aby wziąć taki kredyt może łatwo porównać sobie koszty sumując realne raty. Uważam, że bez sensu jest analizować te reklamy i obiektywnie rzecz biorąc jest to krzywdzące zarówno dla Lukasa jaki i GE+BPH. Chcąc obnażyć konsolidację lepiej byłoby zrobić ranking banków, sprawdzając wcześniej gdzie i na jakich warunkach można to najsprytniej zrobić. Jako ekspert może też Pan przedstawić inne (bardziej korzystne) sposoby na zmniejszenie raty. W tej chwili wygląda to jak szczypnięcie tematu bez wgłebiania się. Tak jak pisałam już wcześniej, po pierwszym artykule miałam wrażenie, że uwziął się Pan na Lukasa, a nie próbuje przekazać Pan czytelnikom konstruktywnych rad. 2009/07/22 18:54:36
Pani Aneczko, nie oczekuję, że banki w reklamach będą eksponowały słabe strony swoich ofert. Reklama - jak sama Pani pisze - kieruje się swoimi prawami. Ja tylko tłumaczę dlaczego się tym problemem zająłem. Ktoś musi naświetlić drugą stronę medalu. Nie dlatego, żeby robić tanią sensację, tylko po to, żeby ludzie znali obie strony medalu.
Pozdr. Maciek Samcik 2009/07/27 10:14:23
A ja oczekuję, że banki podniosą standardy swoich reklam. Na dłuższą metę tracą na tym, że manipulują klientem, traci na tym ich wizerunek, spada do nich zaufanie, może proszkom to nie przeszkadza, kredytom powinno.
Dzisiejsza zaskaskująca, (pewnie pod publiczkę - jakie zaufanie takie wnioski) prezesa ING Banku Śląskiego: - Dzisiaj wiadomości, które przekazujemy klientowi, my, jako sektor bankowy, są często źle sformułowane. Banki nie informują, a wprowadzają w błąd. Dlatego mówię, dość manipulowania klientami. Dość. Wystarczy - mówi Bartkiewicz. Więcej: gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29577,6862058.html 2009/08/05 12:11:14
to ja dodam własne: "dość manipulowania czytelnikami!!!"
przeczytałam uważnie całą dyskusję i się zirytowałam - autor używa w swoim artykule/notatce manipulacji, przekłamań, podaje kłamstwa jako fakty - a po wypunktowania przez fachowca oczywistości - dalej powtarza swoje, usprawiedliwiając niewiedzę/złą wolę tym, że pisze dla prostych ludzi. Po czym nie mając już żadnych argumentów - zamyka dyskusję "bo nudzi czytelników" (???) Podjął się Pan ciekawego zadania - dobrze, że ktoś rzeczowo i rzetelnie ocenia reklamy, uwrażliwia klientów na podstępy banków, pokazuje czego można się naprawdę spodziewać, ale do licha - trochę kultury - skoro już wie Pan, że się zagalopował - to wystarczy przepraszam, a nie brnięcie dalej 2009/10/23 09:23:59
Przed wzięciem kredytu nalezy się 3 razy zastanowić czy jest nas stać na jego spłatę.
2009/10/29 16:09:41
Witam. Przepraszam, że odkopuję dinozaura, ale... Troche wyszło w tych komentarzach onetu, co przykre. Bardzo lubię czytać notki p. Samcika, chociaż czasami, rzeczywiście pojawiają się w nich błędy logiczne. Ja mam jednak jedno pytanie.
Załóżmy, że mam kredytów (kilka), których miesięczne odsetki sumują sie do 2000 zł. Zarabiam 1500 zł. Ide do banku, który oferuje kredyt konsolidacyjny i co? I JAJCO ! - cytując film. Otóż okazuje się, że w BIKu wyskakuję, jako zalegający z kredytem. I wtedy banku nie obchodzi, że właśnie po to chcę wziąść konsolidacyjny, aby spłacić zaległości, spłacić kredyty i spokojnie dźwigać rate np. 700 zł. A skoro taka sytuacja ma miejsce, to ja się pytam dla kogo jest kredyt konsolidacyjny? Dla kogoś kogo stać na spłatę dotychczasowych kredytów - bzdura, bo konsolidacyjny jest droższy. Dla kogoś kogo nie stać - jak widać powyżej, bzdura. Więc dla kogo? No to chyba proste - dla banku :-) Pozdrawiam 2009/11/03 23:24:26
W czasie deficytu lepiej sobie darować kredyty. Zapraszam do poczytania, świadomość finansowa to podstawa
2009/11/06 20:43:34
Dzień dobry. Do Pooh84 mogę powiedzieć tylko - sporo racji w tym jest, co Pan pisze. Banki oferują kredyty konsolidacyjne głównie tym klientom, którzy ich nie potrzebują, a chcą po prostu rozciągnąć kredyt na dłużej, przy wyższej ostatecznej cenie.
Przepraszam Megatamo jeśli uraziłem. Pozdrawiam! 2010/05/26 00:21:14
Szanowni Państwo, ręce opadają jak się czyta komentarze w których kolejni autorzy prześcigają się w udowadnianiu kto mądrzejszy i lepiej przyłoży autorowi artykułu. Mam wrażenie, że niewielu jest w stanie zrozumieć czemu służy gazeta (nie naukowy periodyk) i jaki cel jej przyświeca, więc może jeszcze raz to co sam autor już w zasadzie napisał szanowni detaliści (a może pracownicy jakiegoś banku?):
- autor pisze w gazecie, która ma charakter informacyjny i trafia do różnych czytelników w tym i przeciętnych, nie tak ekonomicznie wyedukowanych jak Wy, - reklama ma być tak samo rzetelna jak Wasze wymagania w stosunku do autora, - wciskanie klientom za pośrednictwem reklam, że kredyt tego banku jest dla nich korzystniejszy niż kredyty w innych bankach gdy tak nie jest, jest zwykłym nadużyciem, żeby nie powiedzieć oszustwem, - przeciętny czytelnik może dać się złapać na te sztuczki. Generalnie uważam, że większość banków żeruje na klientach próbując im za pośrednictwem reklam wcisnąć słabe produkty. Nie jestem naiwny, wiem, ze banki są po to, żeby generować zyski. Marzeniem jednak jest bank, który wreszcie zdobyłby się na odwagę i zaproponował swoim klientom produkt, który oczywiście zapewni mu zysk, ale jednocześnie nie będzie żyłował maksymalnych lub prawie maksymalnych, dopuszczonych prawem oprocentowań i prowizji i nie wiadomo czego jeszcze. Niestety takie reklamy jak te opisywane w artykule mają odbiorcom dać złudzenie, że oto pojawił się taki bank. Właśnie dlatego, że tak nie jest powstał ten artykuł i jak sądzę... tylko dlatego. Jeśli ktoś próbuje zdyskredytować autora udowadniając, ze poszedł na jakieś, w ogólnym rozrachunku nic nie znaczące uproszczenia, w moim odczuciu po prostu się wygłupia. 2010/08/24 11:32:17
Po przeczytaniu tego artykułu i komentarzu muszę przyznać, że trochę mnie to poruszyło, jestem osobą która zmuszona była skorzystać z tego rodzaju kredytu i muszę przyznać, że trochę mi to ułatwiło moja sytuację nie wiem od czego to zależy, może od banku? Ja mam w Getinbanku i nie miałam żadnych problemów.
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
Fakt, że pozwalają Panu pisać w bądź co bądź poczytnej gazecie to już skandal.
Przeczytałem Pan tekst w dzisiejszej Wyborczej (po tych wypocinach więcej jej nie kupię ) a potem reklamowany w tejże gazecie blog. Panie kochany toż to żenada na całego. 1. wszystkie banki używają BIK'u do oceny ryzyka i na jego podstawie podejmują decyzję czemu tu się dziwić ? po to jest BIK.
2. Cytat. "Rata niższa ale płacisz dwa razy więcej" -za to określenie to powinien się Pan zgłosić po Nobla (prawie Nobla bo normalnego z ekonomi nie ma ) z ekonomii - no trudno żeby było na odwrót ? nieprawdaż ? Za kredyt się płaci i tyle, jeśli okres kredytowani jest dłuższy to nic dziwnego że suma sumarum oddajemy więcej .
3.Maksymalne oprocentowanie na jakie pozwala w Polsce prawo to 19,65 % .
4.W reklamie, którą Pan komentuje, sprawdza nie słyszałem ani słowa że ma być to rozwiązanie tanie lub tańsze . 5. Oprocentowanie prawie nic nie mówi o koszcie kredytu w ujęciu rzeczywistym - nie raz (a znam się na finansach i matematyce dużo lepiej niż redaktorzy ekonomiczni poczytnych gazet) spotykałem kredyty o oprocentowaniu 10 czy 11 % oraz RRSO na poziomie 40 czy 45 % . 6. Chyba lepiej że Bank daje możliwość spłaty wielu kredytów w jednej - jak sam Pan podkreśla niższej racie. Dla wielu ludzi, którzy popadli w swoistą spiralę zadłużenia jest to ostatnia deska ratunku. 7. Cyt. : " dlaczego, motyla noga, te banki wciskają klientom kit o zamianie starych kredytów na jeden tańszy," nie słyszałem takiego stwierdzenia w reklamie - jest tam mowa o jednym z niższą ratą .Sam podał Pan przykład w artykule z GW kart na 10 tyś - tam minimalna rata to około 450 pln nie wliczając kosztu ubezpieczeń zwyczajowo przynależnym kartą . Przy tej minimalnej spłacie owych 450 pln nie jest Pan w stanie spłacić owej karty kredytowej w pięć lat . W GEMB jak sam Pan stwierdził rata wychodziła 270 pln Więc o co Panu chodzi ?, o sensacyjkę ? Porównać można dwie lub więcej rzeczy ale do tego potrzeba elementarnej uczciwości albo porostu wiedzy. Wie Pan w ogóle ile wynosi oprocentowanie karty kredytowej ? i jak się ono liczy nie sadzę a nawet pewien jestem że nie . 8.cyt. "Jeśli konsolidacja kredytów po polsku ma się ograniczać do zamiany pięciu kredytów oprocentowanych na 20 proc. na jeden, oprocentowany na 18 proc., ale spłacany cztery razy dłużej, to dla mnie jest to jedno wielkie oszustwo. " - znów mamy sensacyjkę nie ? Dla wielu oznacza to być albo nie być ale co osoba nieumiejąca liczyć może o tym wiedzieć ? 9. cyt. "Jeśli pożyczysz 10000 zł na rok na 20 proc., to musisz bankowi oddać 12000 zł." Tu właśnie wychodzi Pana kompletna nieumiejętność liczenia . Przy ratach równych oddamy Bankowi 11116,14 przy malejących 11083,33 !!! Pomylił się Pan w jednym przypadku o 45% w drugim o więcej - więc ja się pytam kto tu kłamie ? 10. Cyt. " A jeśli pożyczysz te same 10000 zł na osiem lat na 18 proc., to raty zsumują się do 20000 " mnie (wszystkim zanany mi dziedziną matematyki również ) wychodzi że nie do 20 tyś a do 17275 znów jeśli chodzi o odsetki pomylił się Pan o 27 % !!! - czy Pan w ogóle wie co pisze ? 11. Na koniec na podstawie obliczeń o których nie ma Pan zielonego pojęcia wyciąga Pan wnioski - ich jakość nie może być inna niż same wyniki obliczeń . Aż chce mi się sparafrazować pewną reklamę Analfabeci ekonomiczni w gazetach ? powinni tego zabronić ! ............................... a przynajmniej karać.
pozdr.
PS Pewnie skasuje Pan wpis, prawda w oczy kole . WIEM