Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Jak private banker z Aegona uczył mnie inwestowania w fundusze

Gdy zadzwonił do mnie człowiek z firmy Aegon, w zasadzie chciałem mu od razu powiedzieć, że nie jestem zainteresowany jego ofertą. Główny produkt firmy - plany inwestycyjne opakowane w polisę parasolową - nigdy nie budził mojego entuzjazmu. Wysokie prowizje i ograniczenia przy wychodzeniu z inwestycji powodują, że wolę trzymać pieniądze z zwykłych funduszach inwestycyjnych, bez ubezpieczeniowej nakładki.

Ale człowiek z Aegona mnie zaintrygował: - Mamy coś, czego nie dostanie pan w żadnym banku ani funduszu - powiedział. I za żadne skarby świata nie chciał powiedzieć o co chodzi.

Okazało się, że to był tylko asystent właściwego doradcy z Aegona. Sam doradca nie zniża się do wykonywania tak prostych czynności, jak poszukiwanie nowych klientów. Może rzeczywiście jest to tak wysokiej klasy fachowiec, że jego czas jest na wagę złota? - pomyślałem. I dałem się umówić asystentowi na wizytę w warszawskim oddziale Aegona przy ul. Jana Pawła II.

Stawiłem się punktualnie, ale musiałem poczekać kilka minut. Jakiś doradca (potem okazało się, że to ten „mój”) co prawda kilka razy przeszedł mi przed oczami, ale na audiencję jednak musiałem poczekać. W końcu jak by to wyglądało, gdyby doradcy Aegona musieli czekać na klientów.

Kiedy już wszedłem do pokoju, okazało się, że doradca nie jest zwykłym doradcą, tylko... private bankerem. Przynajmniej tak miał napisane na wizytówce. Cóż, facet wyglądał na młodszego ode mnie, ale jeśli jest geniuszem finansów, to rzeczywiście nazywanie go zwykłym doradcą finansowym mogłoby być uwłaczające.

Niestety, niepowtarzalne „coś, czego nie dostanę w żadnym banku czy funduszu” okazało się zwykłą polisą parasolową (czyli zbiorem funduszy inwestycyjnych, skupionych w jednym miejscu). Za to mój rozmówca roztoczył wizję, która - gdybym się nie znał na finansach - musiałaby na mnie zrobić wrażenie. Mniej więcej takie:


Nie, nie zbadał wszechstronnie moich predyspozycji do inwestowania w akcje. Nie pytał o dochody, o kredyty, o to jaką mam sytuację rodzinną. I czy w ogóle powinienem wkładać pieniądze w ryzykowne fundusze. To mojego private bankera kompletnie nie interesowało. Za to starał się przekonać mnie, że nie ma sensu budować portfela inwestycyjnego na lata. Odwrotnie - trzeba cały czas patrzeć co się dzieje na giełdzie, zmieniać fundusze jak rękawiczki, korygować strategię, raz wchodzić w polskie, raz w zagraniczne fundusze, innym razem czekać.

Na stole pojawiły się wykresy i wyliczenia, z których wynikało, że tylko najwięksi frajerzy trzymają fundusze całymi latami. Fakt, ostatnia bessa przyniosła ciężkie straty, które trudno będzie odrobić w krótkim czasie. Mój private banker przedstawił wyliczenia ile w czasie spadków można  było zarobić na funduszach timingowych lub surowcowych. Sporo, do kilkunastu procent.

Przed nami na stole leżała lista najlepszych funduszy w pierwszym półroczu tego roku. - A ten, co to za jeden? - pytam, pokazując palcem fundusz BGF World Gold. To fundusz z rodziny BlackRock, inwestujący w firmy związane z rynkiem złota (m.in. w akcje kopalni). Mam go w swoim prywatnym portfelu inwestycyjnym, byłem ciekaw co mi o nim opowie mój aegonowy private banker.

- Ten? To fundusz światowych akcji. - Ale jakich? Z jakiejś konkretnej branży? - dopytuję. - Chyba nie, to po prostu światowe akcje. Ale jeszcze to sprawdzę - kończy i na wszelki wypadek zmienia temat. A mnie ciarki przechodzą po plecach na samą myśl, że gość nie rozróżniający funduszy inwestycyjnych mógłby choć przez sekundę zajmować się moimi pieniędzmi. I jeszcze każe się nazywać private bankerem.

- To jak, przekonałem pana z tym aktywnym inwestowaniem? - wracamy na stare tory rozmowy. - Nooo, chyba tak - mówię - ale po fakcie łatwo sobie liczyć stopy zwrotu od dołka do szczytu. Trudniej kupić i sprzedać fundusze w najlepszym momencie, nie znając przyszłości - usiłuję być sceptyczny. Moja wątpliwość powoduje tylko szeroki uśmiech na twarzy pracownika Aegona.  - To już moja broszka. - zapewnia. I wykłada swoją teorię, która powoduje, że w myślach pokładam się ze śmiechu. Otóż, według mojego rozmówcy, w każdym roku są dwie-trzy fale wzrostów i spadków, dość łatwe do przewidzenia, jeśli ma się za sobą sztab ekspertów od inwestowania.

W Aegonie oczywiście wszystko potrafią przewidzieć i w odpowiednim momencie zawiadomić klientów. - Teraz na przykład wycofuję pieniądze ludzi z Polski i przerzucam do funduszy zagranicznych. Zawsze tak jest, że w wakacje pieniądze uciekają z naszego rynku. Wrócą we wrześniu. Wtedy przerzucam wszystko z powrotem do Polski - słyszę. Ale dlaczego nasi inwestorzy mają wakacje, a na zagranicznych giełdach ich nie ma? - Tak już jest - wzrusza ramionami mój private banker, uznając najwyraźniej pytanie za niedorzeczne.

Nasza rozmowa miała miejsce kilka tygodni temu, więc wystarczy rzut oka na wykresy indeksów giełdowych w Warszawie, żeby zobaczyć ile jest prawdy było w teoriach, którymi karmił mnie private banker z Aegona. Od połowy lipca WIG20 wzrósł z 1800 do 2200 pkt.

W sumie to nawet nieźle się ubawiłem. Kiedy kilka dni później znów zadzwonił do mnie asystent private bankera, żeby umówić mnie na kolejną wizytę, tylko szyderczo zarechotałem. Z facetami, którzy usiłują mi wmówić, że inwestowanie jest dla nich łatwe i proste, wolę nie mieć zbyt wiele wspólnego.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 31 sierpnia 2009 07:55

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • jamci44 napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/31 10:21:27:

    mam coś niezupełnie na temat: od czasu do czasu czytałem ten blog, ale dziś pojawiła się tu (nie wiem, czy za zgodą autora, ale przecież chyba tak) reklama z gatunku najbardziej wkurzających - taka, której przez pewien czas nie sposób się pozbyć. Zetknięcie się z czymś takim od razu mnie zniechęca do wchodzenia na strony, gdzie może mi grozić pokazanie się takiej bezczelnej, "sprytnej" (w mniemaniu jej twórców) reklamy.

  • jg46889 napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/31 11:34:37:

    Aegon to idioci. Na dowód przytoczę przykład: wysłali swoich naganiaczy do SGH, wykupili stoisko i próbowali zachęcać studentów swoimi naiwnymi tekstami. A przecież studenci SGH są nieźle wyedukowani w zakresie rynków finansowych przez takich specjalistów jak profesoroowie Andrzej Sławiński czy Sebastian Buczek. No więc przyszła taka pewna siebie paniusia z Aegona i waliła tekstami typu: pan tylko wpłaca regularnie pieniążki, a ja panu dam znać kiedy będzie hossa, a kiedy bessa. Żenada!

  • embercadero napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/31 12:59:28:

    A ja mam polisę Aegona i sobie chwalę. Tyle że: moim założeniem było żebym nie mógł za łatwo się wycofać (tylko w ten sposób mam jakąś tam gwarancję że tych pieniędzy nie wypłacę i nie zmarnuję co już niejednokrotnie wcześniej zrobiłem) no i zarządzam sobie nimi sam, w życiu by mi nie przyszło do głowy żeby ci kretyni mieli to robić. I póki co po trzech latach jestem solidnie na plusie, biorąc pod uwagę co się działo na rynku to jest bardzo dobrze. Także ja wolę to mieć w tej formie niż samodzielnie kupować i sprzedawać jednostki funduszy. Ale na pewno nie jest to produkt dla każdego.

  • najlepszeblogi napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/31 13:09:06:

    Czasem takie spotkania ze "specjalistami" mogą być naprawdę ciekawe. Pamiętam, że kiedy pisałem pracę magisterską o ubezpieczeniach na życie, spotkałem się z agentami kilku firm. Najciekawsze było to, że oni może nawet nie chcieli mnie okłamać - po prostu przekazywali wiedzę zdobytą na szkoleniach. Ja wiedziałem trochę więcej niż "przeciętny" agent, bo oprócz wiedzy teoretycznej znałęm też jedną z firm od środka.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/31 13:56:42:

    Dzień dobry wszystkim. Co do reklamy to niestety pojawia się bez mojej zgody, chyba że gdzieś w ustawieniach blogu zgodziłem się na takie reklamy nieświadomie. Przepraszam wszystkich za niedogodności, ale nie mam z tym nic wspólnego. Sprawdzę czy można zrobić tak, żeby się reklamy nie pokazywały.
    Co do Aegona... Cóż, pewnie nie czepiałbym się, gdyby nie kazali się nazywać private bankerami :-). Zgadzam się z Embercadero, że jedną z nielicznych tego typu rozwiązań - mówię nie tylko o Aegonie, ale też Skandii, Axie, Generali i innych unit-linkach - jest to, że motywuje do oszczędzania. Nawet jeśli jedna czwarta, jedna trzecia zysków idzie na prowizje, to zawsze coś zostanie. A gdyby nie było bata nad głową, to wszystko by poszło na wyuzdaną konsumpcję :-)
    Pozdrawiam wszystkich!

  • gonzerro napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/31 18:54:10:

    Jeśli widzę człowieka 1) w moim wieku, a jestem jeszcze młody, który 2) bez jakiejkolwiek wątpliwości opowiada mi o tym, jakie to kolosalne, gigantyczne, przeogromne po prostu zyski przede mną i 3) w ogóle, ale to w ogóle nie potrafi mi powiedzieć, albo nie chce, o tym jakie ryzyko się z tym wiąże lub co gorsza bagatelizuje je i namawia, żebym "wchodził" w najbardziej ryzykowne instrumenty, bo przecież z nich największy zysk i tylko frajerzy wrzucają pieniądze w coś o gorszych wynikach to po prostu natychmiast kończę z takim człowiekiem rozmowę. Frajera szuka.

    A jeśli popełnia przy tym merytoryczne błędy lub nie zna się na tym, o czym mi opowiada to jeszcze szybciej to robię. Tak samo zresztą w bankach. Jak mi zależy na jakiejś informacji, a słyszę "nie wiem" to mówię "to proszę się dowiedzieć". Ktoś powie, ze jestem bezczelny. Może. Staram się to robić bardzo grzecznie, ale jednak za coś im te prowizje i opłaty daję, tak?

  • jg46889 napisał(a) komentarz datowany na 2009/08/31 20:58:15:

    Gdyby taki facet naprawdę znał się na inwestowaniu, na pewno nie byłby szeregowym sprzedawcą kitu.
    Panie Maćku, czy próbował Pan podpytać "personal bankera" o tabelę opłat i prowizji tego programu? Tu się dopiero zaczyna teatr! Ja zapytałem wprost, pani zaczęła się wić, powiedziałem że to niepoważne, że zachęca mnie do podpisania umowy, a jednocześnie nie pozwala się zapoznać z kosztami i drążyłem temat: dlaczego jest to taka tajemnica? Ależ żadna tajemnica proszę Pana, wszystko jest na naszej stronie internetowej - padła odpowiedź. Więc zajrzałem na stronę, jest OWU, ale o opłatach ani słowa.

  • lonegunman napisał(a) komentarz datowany na 2009/09/01 13:13:25:

    Aegon lub Skandia lub razem do kupy zabraly sie za guerilla marketing tworzac blog, ktory nazywa sie bodajze poradnik inwestora lub doradca inwestora (byl mocno reklamowany na forum bankiera.pl). W kazdym razie autor bloga udowadnia - licznymi przykladami - iz trzymanie akcji lub funduszy akcyjnych w dlugim okresie czasu przegrywa z odpowiednim timingiem. Oczywiscie pominiety zostal ten drobny szczegol, ze w 95% przypadkow zarzadzanie timingowe w praktyce przegrywa z dlugoterminowym. Absurdalnie wysokie oplaty, brak premii za brak plynnosci, slaba znajomosc regul inwestycyjnych (albo celowe wprowadzenie w blad klienta), ograniczona oferta - jakos trudno mi znalezc dobre slowo pod adresem tych instytucji.

  • ikado3 napisał(a) komentarz datowany na 2009/09/06 08:40:25:

    Panie Macieju,
    Napisał Pan prawie artykuł jak jak dziennikarz śledczy. Miał Pan rację co fałszywej tytułomani niedoszlifowanego przedstawiciela AEGON.Jednak zastanawia mnie dlaczego nie próbował Pan rozmawiać o meritum oszczędzania poprzez ubezpieczeniowe fundusze inwestycyjne w odniesieniu do swoich potrzeb. Jeśli nie widział w tym swego interesu a chciał zbadać dla potrzeb szeroko rozumianych czytelników swego blogu czy też Gazety Wyborczej to nie było sensu spotykać się z przedstawicielem Aegon,AXA,Scandia,PZU,Nordea itd. To co oferują te firmy jest interesującym i dobrym rozwiązaniem ale nie dla każdego. Dobrze Pan wie że mamy zarówno fachowych doradców inwestycyjnych, dziennikarzy, polityków,ekonomstów jak i takich którym tak się tylko wydaje. Niestety wyraził Pan tylko swoją opinię o tej formie i w odniesieniu do siebie. Nie próbował Pan zobiektywizować problemu a to już spłyciło zagadnienie doradztwa finansowego. Rozumiem, że to już taka przypadłość zawodu dziennikarza - rzucić myśl i przedstawić ją jako głos społeczęństwa. No tak,ale rozumiem, że nie pisał Pan rozprawy naukowej bo trudno w sposób przystępny opisać zjawiska ,które ze swej natury są niejednoznaczne. Tym nie mniej proszę próbować, może kiedyś się to Panu uda.Czego życzę.
    Pozdrawiam
    P.S. Nie liczę na odpowiedż. Jest zbędna.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2009/09/19 21:33:41:

    Dzień dobry, dziękuję za dyskusję, także za głos krytyki p. Ikado3. Chciałbym zwrócić uwagę, że blog nie jest miejscem na obiektywizowanie problemów,ale raczej na luźne uwagi, zgodnie z tytułem blogu - subiektywne i na temat finansów. Na łamach Gazety Wyborczej staram się rzucić szersze spojrzenie na kwestie polis inwestycyjnych i unit-link. Zgadzam się, że dla pewnej grupy osób jest to rozwiązanie dobre. I zgadzam się, że Aegon, jak każda tego typu firma, ma zapewne złych i dobrych doradców. Ja trafiłem na niezbyt dobrego i postanowiłem to opisać. Tylko tyle.
    Pozdrawiam!

  • endurokielce napisał(a) komentarz datowany na 2009/10/11 00:13:40:

    Kilka lat temu agent AEGON namówił mnie na tzw polisę inwestycyjną. Roztoczył przede mną wizję krociowych zyskow, ale to norma. Uwiodła mnie możliwość szybkiego transferu między dostepnymi u nich funduszami oraz możliwość przeniesienia w każdej chwili na gwarantowany (3% zysku) fundusz. Ale przede wszystkim uwiodlo mnie to, że koleś zapewnił mnie, że za każdym razem bedzie mnie natychmiast informował o koniecznosci przeniesienia środków, dla laika giełdowego to wazne. Rzeczywiście, zadzwonil ze 3 razy żeby przenieść środki, nagle okazało się, że złożenie zlecenie transferu jest realizowane w kilka dni roboczych, czyli w sytuacji operowania funduszami akcyjnymi kompletny bezsens, chyba ze sie jest wrózką. Kiedy Pan specjalsta przestał się odzywać, próbowałem sie z nim skontaktować, jak się okazywało, zmieniał numer komórki jak złodziej, czasem nie posiadał jej wcale, w biurze też tylko bywał. Zmusilo mnie to do tego, zeby zacząć samemu przyglądac się rynkowi i dbac o swoje pieniądze (kary ok. 10% prowizji za zerwanie w pierwszym roku i potem co rok o 1% mniej - lokata nazywala się PIN2004) . Mimo, że zlecenie transferu realizowano w 4-5 dni osiągnąłem niezłe zyski podwajajac inwestycję, z czego połowę zysku potem stracilem kiedy nadeszla bessa. Tylko że skoro mialem sam bawić się tymi pieniedzmi , to polisa stała sie kulą u nogi, oprócz kilkudniowego czasu reakcji na transfer dochodzila spora prowizja brana co miesiąc przez AEGON. Agent (tfu, przepraszam, doradca) po 3 telefonach zamilkl na 3 lata. Jakoś w międzyczasie chciałem go zmienić, ale kazano mi napisac pismo, uzasadnić itp. komuna, olałem ich za przeproszeniem. Reasumując, po 4 rocznicy lokaty zerwałem ją z 5 czy 6% prowizją karną. Zarobilem i tak 4krotnie więcej niż zarobilbym na lokatach bankowych. Klamstwa agenta AEGONu o tym, jak to dbają o klientów i ich pieniądze, kompletny brak zainteresowania klientem po wciśnięciu mu produktu zmusiły mnie do nauczenia się samodzielności w tej kwestii, i od końca 2007 roku zacząłem samodzielna walkę na GPW bez placenia prowizji niekompetentnym firmom opierającym się na dezinformacji i naiwności, i zatrudniającym zwykłych oszustów, którzy są w stanie powiedziec wszystko, aby zlapac klienta i wcisnąć mu produkt, z którego zapewne biora potem prowizję przez lata bez względu na to czy klient zarabia czy traci. Dziekuję więc firmie AEGON, że swoją niekompetencją, swoim beznadziejnym agentem i kompletnie beznadziejnym produktem zmusili mnie do samodzielnego zarządzania swoimi pieniędzmi, dzięki czemu z czasem wyszkoliłem się poznając dogłębnie rynek akcji na GPW, analizę techniczną mam w małym palcu, i zarabiam, zarabiam, zarabiam, głównie na kontraktach WIG20 w tej chwili.
    I jako podsumowanie: Po złożeniu zlecenia wyplaty zadzwoniła do mnie natychmiast pani Dyrektor Oddzialu, z pytaniem skąd ta decyzja, z informacja że jest nowy lepszy produkt na ktory mogę się przenieść i z paroma innymi bajkami. Okazało sie, ze mój doradca od 2 lat nie pracuje, że zostawil informację, że sam zajmuje się swoimi inwestycjami w ramach ich lokaty i pomocy nie chcę, a informacja od wyrzucanego pracownika okazala się wystarczająca aby przez 2 lata nie skontaktować się z klientem ktory ma u nich kilkaset tysięcy.
    Mnie wyszlo na dobre, może gdybym się nie dał wpuscić w kanał zwany AEGON, nie zarabialbym dziś na gieldzie, żal mi tylko tych ludzi ktorzy nie są w stanie tego poznać, i są kuszeni klamliwymi wizjami przez handlarzy zwanych "doradcami".

    Pisze pierwszy raz tutaj, więc przy okazji pozdrawiam Pana Macieja, którego często czytam, i uważam, że odwala Pan kawał dobrej roboty, i wielu ludzi napewno nie dało się dzięki Pana tekstom złapać w pułapki naciągaczy.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2009/10/13 17:33:28:

    Dzięki za opowieść o Aegonie, niestety nie jest krzepiąca...
    Pozdrawiam!

  • adam.2010 napisał(a) komentarz datowany na 2010/06/27 18:54:18:

    Witam
    Niestety AEGON to firma drenujaca nasze pieniedze w kazdy mozliwy sposob. Sam dalem sie podpuscic w CITIBANKU (tez wyjatkowo nieuczciwi naciagacze myslacy tylko o swoich prowizjach). Podpisalem umowe na prowadzenie rachunku funduszy inwestycyjnych w ramach portfela - zeby bylo mi wygodniej. Nikt mi tylko nie powiedzial ze za prowadzenie rachunku i za zarzadzanie portfelem mam placic 400,- PLN/miesiecznie !!!!! Moje fundusze stracily na wartosci ale to nikogo ze zlodziejskiej f-my AEGON nie interesuje. Ich sposob na zycie to pobieranioe oplat od tak naiwnych osob jak ja. Mam tylko nadzieje ze powoli rynek w Polsce okrzepnie i przepadna raz na zawsze takie i podobne firmy jak AEGON wykorzystujace naiwnosc osob nie zajmujacych sie profesjonalnie gielda. Nadal do mnie dzwonia proponujac mi spotkanie z doradca ktory przeprowadzi symulacje moich mozliwosci inwestycyjnych. Tylko ja juz wiem czym to sie skonczy - potrzeba wykupienia w firmie AEGON kolejnych jednostek uczestnictwa azeby haracz comiesieczny byl coraz wiekszy i azeby bylo na pensje, premie, samochody, kolacje, wyjazdy zagraniczne dla cwaniakow z AEGON. Juz nie !!!! Na mnie nie zarobicie wiecej oszusci !!!!

  • budyn444 napisał(a) komentarz datowany na 2010/07/09 16:40:14:

    Panie Macieju,

    Obecnie jestem po spotkaniu z doradcą finansowym( Skandia ), który zaproponował mi ich produkt pod nazwą nawigator.Głównie zaproponował mi inwestycję w fundusz inwestycyjne (oparty na funduszach akcyjnych, bo one zarobiły w okresie 30 lat około 14% ). Ja mam tylko zadeklarować kwotę jaką będę wpłacał przez 7 lat na kapitał bazowy. Pieniądze będą dostępne dopiero po 30 latach. Ewentualnie przez cały okres trwania inwestycji mogę na bieżąco wpłacać kolejne kwoty ( kapitał aktywny). Biorąc pod uwagę prowizję czyli około 3,2 od kapitału bazowego i 1,5 od kapitału aktywnego, czy nie lepiej wpłacać co miesiąc pieniądze na lokatę ( 6% ) lub ...... no właśnie tu jest problem.

    Pozdrawiam

  • wonderboy2011 napisał(a) komentarz datowany na 2011/10/21 05:39:41:

    Cóż, wygląda to beznadziejnie... Myślę jednak, że ów "Private banker" to jednak jedna z czarnych owiec. Nie pokuszę się o stwierdzenie, że jest ich niewiele, bo stosunkowo często spotykam się z niezadowolonymi z produktów AEGON klientami. Chyba za dużo tego "Private Bankingu". I to nie tylko w sieci wewnętrznej firmy, ale też w firmach dystrybujących programy inwestycyjne Aegona (np wspomniany wyżej Citibank). Konkurencja nie jest lepsza. Sądzę, że nie mamy jeszcze w Polsce w pełni ukształtowanej kultury długoterminowej pracy z klientem. Za to jest wielu sprzedawców, którzy traktują swoją działalność krótkoterminowo. A klienci, jak pokazują powyższe komentarze, nie tylko nie wiedzą jak inwestować (bo nie muszą) ale i często nie do końca są świadomi jaki rozwiazania w ogóle posiadają. Pozdrawiam, Michał Pająk.

  • kancelarialex24 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/24 15:47:08:

    Witam serdecznie,
    Jeżeli macie Państwo w dalszym ciągu problemy z trwającą bądź upadłą polisą zapraszam do kontaktu. Skutecznie odzyskujemy utracone pieniądze. Osoba bezpośrednio prowadząca sprawy:

    533-960-263

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny