|
Blog > Komentarze do wpisu
Karta płatnicza? To jest diabelskie!Podczas urlopowych wojaży po Grecji testowałem odporność psychiczną właścicieli tamtejszych kafejek, tawern, restauracji oraz hoteli. Są to ludzie wyluzowani (też byście tacy byli, gdybyście przez trzy czwarte roku mieli nad sobą ciepłe słoneczko, szum morza i palemki), więc naprawdę nie jest łatwo zepsuć im humor. W sumie podczas ponad tygodniowego greckiego urlopu udało mi się znaleźć tylko jeden jedyny niezawodny sposób, by restauratora albo hotelarza naprawdę i szczerze zasmucić. Tak zasmucić, żeby jeszcze przez najbliższe pół godziny uśmiech nie pojawił się na jego twarzy (mimo słoneczka, szumu morza i palemek). Ten sposób to wyciągnięcie z portfela karty płatniczej. Widok karty działa na tych ludzi już nawet nie jak płachta na byka, ale jak gilotyna nad głową. Zaczynają prosić, błagać, przepraszać i przekonywać, że lepiej będzie jeśli zapłacę gotówką, że karta jest źle wypolerowana, że terminal popsuty, że prądu zabrakło, że baterie wysiadły. Rekord pobił restaurator w dobrej knajpie na wyspie Kos, który powiedział wprost. - Nie lubię plastiku. To nie jest prawdziwe życie. To jest diabelskie! Hmmm... A nam tu w Polsce Visa i Mastercard, przy akompaniamencie chóru wszystkich bez wyjątku bankowców, tłuką od lat do głów, że płatności bezgotówkowe są tańsze, bardziej efektywne i wygodniejsze. A tymczasem taka Grecja - zdaje się, że mimo wszystko znacznie bogatszy od Polski kraj - pod względem stosunku do plastikowego pieniądza jest konserwatywna. Cash is the king. Gotówka rządzi. Dochodzę do wniosku, że Polacy wcale nie są dziwni, skoro dwie trzecie wszystkich transakcji karcianych wykonują przy bankomatach, zamieniając wirtualny pieniądz na żywą gotówkę. Bo - parafrazując poniższą reklamę - lepiej się żyje z gotówką.
Jest chyba tylko jeden sposób, żeby przekonać ludzi - i to niezależnie od nacji - że w płaceniu kartami w sklepach nie ma nic diabelskiego. To konkursy. Nie bez powodu największym w tym roku sukcesem na rynku depozytów była słynna lokata reklamowana przez Danny'ego DeVito. Ani Danny nie jest taki wspaniały, ani oprocentowanie nie było wysokie. Wystarczyło, że przy okazji zapisów na lokaty ogłoszono konkurs z wysoką nagrodą. Tego samego patentu chwytają się Visa i Mastercard, czołowe systemy skupiające banki-wydawców kart. Ostatnio Visa zorganizowała loterię, w której do wygrania były karty „załadowane” kwotą 50 tys. zł. Zdobywcami kart z takim saldem zostali: pani Ewa, która w bydgoskiej księgarni zapłaciła kartą 81 zł za książki, pan Kamil, który zapłacił kartą Visa 40 zł w sklepie odzieżowym Reserved w Gdyni oraz pan Marek, który kupił paliwo na stacji Lotos za 174 zł. Jak widać nie trzeba być finansowym kresuzem z platynową kartą w portfelu, żeby płacenie kartą mogło się opłacić. Co ciekawe, dwóch z trzech zwycięzców miało w portfelach karty mBanku. Widać klienci tego banku (niepotrzebne skreślić): a) najchętniej używają kart płatniczych zamiast gotówki, b) najbardziej lubią konkursy, c) uważają, tak jak ten „czeski” ksiądz, że płacenie gotówką to grzech. :-)
czwartek, 27 sierpnia 2009, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2009/08/27 11:27:22
Podejrzewam, że niechęć restauratorów do kart płatniczych jest spowodowana wielkością prowizji pobieranej od każdej plastikowej transakcji, a może to być nawet kilka procent płaconej sumy.
2009/08/27 11:36:27
Raczej tym, że obsługa może zakosić gotówkę na lewo, a z karty nie da rady...
2009/08/27 13:11:24
Ja myślę że wystarczy 1% moneyback od wszystkich transakcji, aby skutecznie zachęcić ludzi do płacenia kartami. Przynajmniej przez jakiś okres promocyjny, aby się ludziska przyzwyczaili.
2009/08/27 13:28:05
Czy wiesz po co żyjesz? Czy boisz się prawdy?
Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie." 2009/08/27 13:29:50
Czy wiesz po co żyjesz? Czy boisz się prawdy?
Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie." 2009/08/27 18:19:53
@ najlepszy-katolik: czy myślisz, że spam to skuteczna metoda ewangelizacyjna? Bo mnie tylko zirytowałes. Daruj sobie
@ all: zgadzam się, że to chodzi o szarą strefę - w koncu w ten sposób restaurator bierze całą kasę dla siebie. VAT? Zapomnij? A jak zapłaci kartą to i fiskus na nim zarobi, i jeszcze agent rozliczeniowy zażąda pieniędzy. 2009/08/27 20:43:34
Słyszałem, że w Grecji jest wysoka interchange fee, co by wiele tłumaczyło. Ale restauratorzy i kelnerzy zarzekali się, że to nie o prowizje chodzi :-). Może rzeczywiście chodzi o to, że gotówka daje też większe możliwości manewrowania obrotami i podatkami? Zgadzam się, że gdyby każdy dostawał zwrot 1 procenta wartości zakupu kartą, to problem popularności plastiku mielibyśmy z głowy.
Niektóre banki w Polsce już to wprowadziły (np. Alior), ale nie wiem dlaczego nikt nie wpadnie na pomysł, żeby to rozwiązać strukturalnie. Chyba każdy woli brać interchange fee dla siebie, niż oddawać kasę klientowi :-). Nie bardzo kumam o co chodzi z tą Ewangelią wg. Św. Mateusza. Ale pochwalam ewangelizację, się nie będzie bana :-) 2009/08/28 11:41:33
W takim np. PekaoSA miesięczna opłata za kartę płatniczą (nie kredytową!) wynosi 5PLN, ale jeśli w okresie rozliczeniowym wykona się min. dwie operacje bezgotówkowe, to opłata spada do 2PLN.
Generalnie wiadomo, że nic tak nie motywuje ludzi do działania jak kasa czyli zmniejszenie opłaty albo payback. Konkursy to kiepski pomysł. Przynajmniej wg mnie. Szansa na trafienie jest tak minimalna, że ja na wszelkie podobne konkursy (zwłaszcza tam, gdzie poza kupieniem czegoś w promocji dodatkowo trzeba wysłać SMS'em na numer 7xxx jakiś kod z opakowania) leję z góry ciepłym moczem. A dot. przykładu z Grecji, to jestem pewien, że knajpiarzowi chodziło o nierejestrowanie sprzedaży. Idę wręcz od zakład, że p. Maciej nie dostał również paragonu z kasy fiskalnej, ale jakiś odręcznie napisany "rachunek". Sam miałem podobny przypadek notabene też w Grecji. Chciałem coś kupić w jakimś souvenirshopie w Atenach, ale miałem też ochotę potargować się o cenę. Ostatecznie straganiarz zgodził się na upust, ale pod dwoma warunkami: 1. płacę gotówką a nie kartą 2. nie dostanę paragonu fiskalnego No comment... Dodam tylko, że nie miałem nic przeciwko. 2009/08/28 11:49:10
Dodam jeszcze jedno może w formie pytania: jakie jest prawdopodobieństwo, że kontroler skarbowy przebierze się za cudzoziemskiego turystę i będzie mówić po angielsku z jakimś dziwnym akcentem?
To by tłumaczyło bezkarność knajpiarzy za nierejestrowanie zapłat przyjętych od cudzoziemskich turystów. 2009/08/28 16:03:43
Problem z cash-backiem może być natury podatkowej. Izba Skarbowa w Warszawie stwierdziła w jednej z niedawnych interpretacji, że jest to dochód i trzeba od niego podatek odprowadzać... Dla mnie to jest niezła przesada, bo przecież nie mozna mówić, że nieponiesiony wydatek to od razu dochód - to rabaty w sklepie też powinny być opodatkowane?
2009/08/28 19:22:20
Macieju nie mam pojęcia jak mogło przyjść Ci do głowy płacenie kartą na Kos :P w tych ślicznych, maleńkich tawernach gdzie , czas zatrzymał sie tam jakis czas temu - jeszcze przed erą plastyyku :) Wizualizowałam sobie Ciebie z kartą w kolorze złota w Zii (Zia) płacącego starej babuszce za arbuza ;) hhaha
A co do Pana od ręcznie pisanych rachunków - nie przejdzie w Grecji :) bynajmniej ja sie nie spotkałam ...a się jeździ :p 2009/08/29 08:54:57
Hmmmm... Moniko, bardzo sympatyczna wizualizacja z tym arbuzem. Nie posiadam karty w kolorze Zia, bo nie lubię płacić za kolory, ale rzeczywiście, ze wstydem przyznaję, że przyszło mi do głowy płacić kartą w tych ślicznych, malutkich tawernach, gdzie czas...
Cholera, chyba za dużo godzin w życiu spędziłem na konferencjach Visy i Związku Banków Polskich. :-) 2009/10/19 19:45:00
A propos podatku od rabatu.
Kiedyś organizowałam promocyjny konkurs konsumencki, nagrodą miały być darmowe produkty i rabaty na produkty mojej firmy. Konkurs miał być w założeniu loterią. W trakcie ubiegania się o pozwolenia, na wszelki wypadek dział prawny wystosował pismo do ministerstwa finansów w sprawie ew. podatków. Już skracając powiem tylko, że wykładnia była taka - podatek fiskusowi się należał nie tylko od wygranych przez uczestników produktów, ale też od rabatów na produkty! to jeszcze nie wszystko! podatek należało zapłacić od WSZYSTKICH WYSTOSOWANYCH RABATÓW, nie tylko zrealizowanych. Czyli ktoś wygrał kupon rabatowy, wyrzucił go do kosza, a ja za to muszę zapłacić podatek. Chory kraj. 2009/10/22 21:21:33
Nie wiem czemu nikt nie poruszyl najwazniejszego tematu dlaczego lepiej NIE placic karta.
Mianowicie wszystkie oplaty karta sa rejestrowane przez bank. Jakis czas temu Gazeta.pl podawala przyklad, ze pewna kobieta nie dostala kredytu, gdyz robila zakupy w sklepie dla dzieci placac karta. Bank w wyniku analizy stwierdzil, ze bedzie miala na utrzymaniu jedna osobe wiecej, przez co kredyt przepadl. Mnie taki argument przekonuje. 2009/10/23 09:42:48
To argument do przyjęcia, ale z drugiej strony taki klient bez żadnej historii płatności też może zostać odrzucony przez bank - z powodu braku wiedzy na jego temat. Już teraz się zdarza, że banki nie udzielają kredytów gotówkowych osobom, które wcześniej nie miały żadnego kredytu - nieważne jak spłacanego.
Pozdrawiam! 2009/10/30 14:00:42
To w takim razie z checia przeczytalbym artykul na temat w rodzaju: "Jak bezpiecznie i madrze korzystac z karty, by ugrac w banku jak najlepsze warunki kredytu". Mysle, ze temat taki moglby miec spora ogladalnosc. Pozdrawiam!
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
Swoją drogą, gdybyśmy mieli palemki i słonko przez 3/4 roku to też moglibyśmy być bogatsi ;)