Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Uwaga: nadchodzi wyższa kultura!

Hasło „Wyższa kultura bankowości”, które jest głównym przesłaniem Alior Banku, niedawnego debiutanta na rynku bankowym, jest prowokujące. Człowiek, wchodząc do oddziału Aliora spodziewa się czegoś, co będzie zapierać mu dech w piersiach. To tak jak z hotelem: jeśli ma pięć gwiazdek, oczekiwania klientów są znacznie wyższe. To, co w czterogwiazdkowcu uchodziłoby za luksus, w pięciu gwiazdkach jest „tylko” standardem, nad którym nie warto się zachwycać.

Sprowokowany aliorowską „wyższą kulturą”, ostatnio trochę wyżywałem się trochę na banku kierowanym przez Wojciecha Sobieraja. Bo odwiedzając placówki nie zauważyłem wyższej kultury, ale tylko taką zwyczajną. Nie było kolejek - to fakt. Zero bałaganu, ulotki nie plątały się pod nogami... ale pracownicy do stóp nie padali irączek nie całowali, więc byłem lekko zawiedziony.

Inna sprawa, że pewnie jestem bardziej wymagający, niż zwykły klient, przywykły do standardu obsługi rodem ze starego PKO BP (starego, bo teraz już przynajmniej w niektórych oddziałach sprawy wyglądają poprawnie). Swoje wrażenia niedopieszczonego prawie-klienta Alior Banku spisałem tutaj, zaś tutaj znajdziesz wersję pisaną i wideo prześwietlania reklamy Alior Banku. Z kolei relacja z Waszego prześwietlania Samcika znajduje się tutaj.

Za oba teksty trochę mi się dostało od klientów, którzy nie mają tak wysublimowanych oczekiwań i których zdaniem obsługa Alior Banku w zupełności wyczerpuje znamiona hasła „wyższa kultura bankowości”. Cóż, każdy ma prawo do subiektywnej oceny.

Ale jedna rzecz mi w Alior Banku autentycznie zaimponowała. To elektroniczne ekrany dotykowe, które w placówkach zastąpiły część formularzy i papierków. Ekrany, które fachowo nazywają się tabletami, wyglądają mniej więcej tak, jak poniżej. Na zdjęciu widać takie cudo w dolnym prawym narożniku, stojące na blacie przy stoisku klientowskim.

oddział Alior Banku

Dzięki tabletom w Aliorze wyeliminowano dużą część formularzy i domumentów, które pracownicy muszą drukować, a klienci pracowicie podpisywać. W centrali Aliora twierdzą, że za pomocą tabletów można przeglądać i podpisywać w formie elektronicznej wszystkie potrzebne umowy na linii klient-bank. Wszystkie z wyjątkiem umów kredytowych, bo w ich przypadku obowiązuje forma pisemna pod rygorem nieważności.

W przypadku wszystkich innych dokumentów wystarczy, że klient podpisze je elektronicznie, na tablecie. Nie trzeba nic drukować. Trzeba tylko na samym początku kontaktów z bankiem podpisać - w tradycyjny sposób, a więc na papierze - umowę ramową. I tym samym zgodzić się na „tabletową rewolucję”. Nie sprawdzałem jak to działa w praktyce, ale kiedy odwiedzałem oddziały Aliora, rzeczywiście na biurkach pracowników nie zauważyłem bałaganu. Zwykle było prawie pusto, nie walały się segregatory ani spinacze.

Chociaż od dawna mam skłonność do szukania dziury w całym, instytucję tabletów w Alior Banku muszę pochwalić. Nie wiem ile takie ekrany dotykowe kosztują i czy dla takiego np. PKO BP albo Banku Pekao byłaby to bariera nie do przejścia. Jeśli chodzi o techniczne aspekty komunikacji pracownika z klientem w oddziale, to Alior Bank znalazł się rzeczywiście w innej erze, w wyższej kulturze bankowości. Zdjęcie tabletu firmy Lenovo, które znalazłem w internecie, znajdziecie poniżej.

tablet Lenovo

I prędzej czy później Alior na tym zyska. Dla klienta, który przyzwyczai się do tego, że prawie wszystkie sprawy z bankiem załatwia na ekranie monitora dotykowego, powrót do tradycyjnych stosów papierków, którymi był zasypywany w innych bankach, będzie już chyba niemożliwy. Kto chciałby znowu znaleźć się w epoce kamienia łupanego? Nagrodą dla Aliora będzie więc lojalność klientów, którym - przynajmniej w tym jednym elemencie obsługi - żaden bank nie może zapewnić porównywalnych warunków. Chapeau-bas.




sobota, 29 sierpnia 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users