Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 28 września 2009

Kontrakt lokacyjny Finroyal: zwykła prywatna pożyczka? Manipulacja? Oszustwo?

Nie ma tygodnia, żeby nie zadzwonił do mnie jakiś czytelnik „Gazety Wyborczej”, serwisu Wyborcza.biz albo mojego blogu z pytaniem o firmę Finroyal. To brytyjski pośrednik finansowy, którego reklamy można znaleźć niemal w każdej gazecie. Firma kusi oprocentowaniem pieniędzy rzędu 8,4%, a do niedawna dawał jeszcze więcej - nawet 12% dla umowy w złotych (bo można też ulokować pieniądze w innej walucie). Czytelnicy pytają: czy to bezpieczne? I czy legalne?

Pytania wydają się całkiem zasadne, bo Finroyal nie jest bankiem i nie ma zezwolenia na oferowanie w Polsce depozytów. Co więcej, firma jest na tzw. liście ostrzeżeń publicznych, prowadzonej przez Komisję Nadzoru Finansowego. To oznacza, że polski nadzór bankowy ostrzega klientów przed korzystaniem z oferty tego pośrednika.

A więc hucpa i oszustwo? Cóż, gdyby rzeczywiście wszystkie atuty były w rękach KNF, to Finroyal zostałby zamknięty w trzy sekundy przez prokuratora. Tymczasem firma ma się dobrze i nawet rozwija ostatnio sieć dystrybucji, budując nowe placówki w największych polskich miastach. Co więcej, postępowanie prokuratury w sprawie Finroyal miało zostać umorzone (nie udało mi się tego potwierdzić w prokuraturze). KNF zapowiada, że nie odpuści i już pisze do prokuratury list w sprawie Finroyala.

Wszystko rozbija się o definicję tego co oferuje Finroyal. Formalnie nie jest to lokata, a tylko „kontrakt lokacyjny”. Czyli, mówiąc prościej, rodzaj prywatnej pożyczki na procent. Prawnicy Finroyala twierdzą, że ta umowa znacząco rózni się od umowy lokaty, więc nadzór nie ma prawa mieć firmie za złe, że prowadzi działalność bez zezwolenia. I nawet poskarżyli się na nasz KNF w Brukseli za to, że ten wpisał firmę na tzw. listę alertów.

Nie czuję się kompetentny, by rozstrzygnąć czy Finroyal łamie polskie prawo i oszukuje klientów sprzedając coś, czego sprzedawać nie ma prawa, czy też całkowicie legalnie wykorzystuje lukę w przepisach, które nic nie mówią o żadnych „kontraktach lokacyjnych”. Nie podoba mi się natomiast to, że firma w nazwie swoich produktów nawiązuje do słowa „lokata”. To sugeruje, że ta umowa ma coś wspólnego z lokatą. A nie ma. Część klientów może tego niuansu nie zauważyć.

Skoro kontrakty oferowane przez Finroyal nie są lokatami, to nie mają też państwowej gwarancji zwrotu pieniędzy, takiej jak lokaty. Co więcej, Finroyal (a w zasadzie brytyjski właściciel tej firmy) może pieniądze z pożyczek od polskich klientów ulokować w dowolny sposób, nawet bardzo ryzykowny. W przypadku depozytów banki mają ograniczenia w inwestowaniu pieniędzy, bo klient musi mieć gwarancję, że dostanie swoje pieniądze z powrotem. I to razem z odsetkami.

Jeśli oba te warunki będą znane klientom podpisującym umowę, to OK. Ale czy tak jest? Jeśli coś nazywa się „kontrakt lokacyjny”, to istnieje ryzyko, że część najbardziej nieostrożnych klientów może uważać, że chodzi o rodzaj lokaty bankowej. Zwłaszcza, że banki też oferują różnego rodzaju paralokaty, np. „polisy lokacyjne”. Dlatego mam do Finroyala pretensję o to, że w nazwie swoich kontraktów używa słowa „lokacyjny”.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 28 września 2009 23:14

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • washko napisał(a) komentarz datowany na 2009/09/30 07:56:44:

    Nie sądzę, aby można było sensownie uzasadnić, że Finroyal oferuje lokaty, gdyż w zasadzie nie ma praktycznych różnic między umową depozytu nieprawidłowego (do którego stosuje się przepisy o pożyczce - art. 845 Kc), a umową rachunku bankowego, w tym rachunku lokaty. W obu przypadkach klient pozbywa się własności pieniędzy i uzyskuje roszczenie o ich zwrot. Natomiast przyjmujący pieniądze uzyskuje prawo do rozporządzania nimi w sposób w zasadzie dowolny. W efekcie moim zdaniem istnieje pewnego rodzaju luka, gdyż tożsame pod względem funkcjonalności produkty - w zasadzie w zależności od nazwy, a te kwestie Finroyal ma rozwiązane - mogą być sprzedawane jako lokata albo jako produkt lokatopodobny.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2009/10/01 23:07:27:

    No, gdyby to była sprawa bezdyskusyjna, to prokuratura by się nie zastanawiała tak długo, tylko skasowałaby interes :-)

  • olekmin napisał(a) komentarz datowany na 2009/12/14 20:09:22:

    W marcu '08 zawarłem kontrakt z Finroyal na poważną sumę z oproc. 13,4. Po roku wróciła z odsetkami co do grosza. Firma jest ubezpieczona w AXXA i dysponuje kapitałem 88 mln. funtów GB. Po co straszycie? A banki nie bakrutują? Mam za sobą "przygodę" z bankiem Bykowskiego za pośrednictwem Invest Banku i cięzką stratę.
    W marcu '09 znowu w Finroyalu zainwestowałem. I raczej sypiam spokojnie. Inaczej z konkurencją Finroyalu, ktora kusi nas żałosnymi odsetkami a swoim prezesom wypłaca miliony.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2009/12/15 08:11:47:

    Panie Olku, nie straszymy tylko uświadamiamy. Jak bank zbankrutuje, to rząd odda Panu pieniądze z lokaty.Jak Finroyal zbankrutuje to nikt nic Panu nie odda. Wyższe ryzyko, wyższy zysk. Wyjaśniamy tę zasadę, żeby ludzie wiedzieli w co grają. I tylko tyle. Nikt nikogo nie chce straszyć, bo jesteśmy już dużymi chłopcami, prawda?
    Pozdrawiam!

  • olekmin napisał(a) komentarz datowany na 2010/03/26 22:41:41:

    Panie Maćku, Finroyal ubezpiecza wpłaty swoich klientów i chyba na sumę znacznie wiekszą niż Nadzór Bankowy. Jednak straszycie. Rozumiem irytację naszych banków - nie moga sprostać ofercie Finroyalu, który jest firma brytyjską, w Polsce działa legalnie /w Unii Europejskiej jesteśmy/ i ze swych zobowiazań, jak dotąd, wywiazuje się uczciwie. Doświadczyłem tego dwukrotnie i ryzykuję trzeci rok z rzędu.
    Trzeba być "przyjacielem" banków /które też bankrutują niekiedy/ by zniechęcać ludzi do instytucji odmiennych, dajacych zysk dużo wiekszy z naszych oszczędnosci. Ryzyko? A co w naszym zyciu nie jest ryzykiem, Panie Maćku?

  • alex2835 napisał(a) komentarz datowany na 2011/12/06 12:21:01:

    Panie Macieju, może pora odkurzyć temat?

  • paseo napisał(a) komentarz datowany na 2011/12/28 11:49:41:

    Z ta firma od poczatku byly problemy,prosze sobie to poczytac i spojrzec na date,zreszta internet roi sie od informacji na ich temat,a danych o firmie,oprocz dwoch upowaznionych czlonkow zarzadu,brak
    www.skarbiec.biz/domy-maklerskie/wiadomosci/finroyal-1.htm
    wciaz na nowo zdumiewa mnie naiwnosc i glupota Polakow,widocznie "zadza pieniadza" skutecznie blokuje zdolnosc myslenia.Po tych wszystkich,niezliczonych aferach wciaz sa amatorzy przynoszacy obcym w zebach wlasne,tak ciezko zarobione pieniadze.Takich firm jest mnostwo,co chwila wpadam na samochody opisane po bokach ze udzielaja,oferuja i tak dalej.kolejna taka firma to Amber Gold i swieza ,nastepna,Gold Buyers,prosz esobie znalezc cokolwiek konkretnego,nie ma nawet stalej siedziby,pod podanym adresem podobno jest TYLKO zarzad,ale naprawd enie ma nikogo.To czesc francuskiej spolki ,a najblizsy prawdziwy punkt jest w Niemczech.Gold Buyers przynajmniej otworzyli stoiska w centrach handlowych i placa za zloto od reki na miejscu.Sloro Finroyal (jaka piekna nazwa,nic wspolnego ani z Finlandia ani z Krolem jakimkolwiek) tak sie rozwija,to widocznie maja staly doplyw ze wplat.Szczesc Boze i na pohybel durniom.A moz esie myle,moz eto rosnie wreszcie tak ze swieca poszukiwana ,nowa,porzasdna,prawdziwa konkurencja???Ale jesli tak,to po co ta konspiracja,ktora mowi juz wszystko???

  • paseo napisał(a) komentarz datowany na 2011/12/28 11:51:41:

    A ch,zapomnialem.Polecam zwlaszcza zolte pole na koncu tekstu pod linkiem,ktory wstawilem.

  • zeliwny napisał(a) komentarz datowany na 2012/03/27 14:53:15:

    Jak dla mnie to zwykła piramida finansowa, tak naprawdę jedynym zabezpieczeniem jest jakiś wirtualny dług który ma u nich człowiek słup. Brak zewnetrznych zabezpieczeń, ubezpieczenia w firmie ubezpieczeniowej (bo środków własnych oni nie mają). Sielanka się skończy jak wększość klientów zechce odebrać swoją kasę wtedy połowa zostanie bez grosza. Taką samą piramidkę stworzył Madoff.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny