Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

BRE zaproponuje zbuntowanym klientom przewalutowanie ich kredytów

Spór pomiędzy BRE Bankiem a kilkunastotysięczną grupą „Nabitych w BRE Bank”, która walczy o zmianę warunków swoich kredytów hipotecznych, nie zbliża się na razie do końca. Co prawda BRE ostatnio złożył nową ofertę tym zbuntowanym klientom, którzy mają kredyty w złotych, ale to zdecydowana mniejszość wszystkich „Nabitych”. Część ze „złotowych” klientów ma zresztą na tyle roszczeniową postawę, że propozycja przejścia na stawkę WIBOR plus marża 1,6-2% nie wydaje się im atrakcyjna. Biorąc pod uwagę dzisiejsze warunki rynkowe to nie są złe warunki, ale „Nabici” wierzą, że kiedyś - z pomocą urzędu ochrony konsumentów - wytargują więcej.

BRE Bank ma o tyle związane ręce, że klientom frankowym, których jest większość, nie może zaproponować atrakcyjnych warunków, o ile nie zdecyduje się do nich dopłacać. BRE sam pożycza franki z marżą 2,2%, więc klientom proponuje przejście ze stawki ustalanej decyzją zarządu na 2,6-3,7% (w zależności od tego jak „dobry” jest klient, tzn. ilu produktów banku używa poza kredytem hipotecznym). Może jak na dzisiejsze czasy marża w okolicach 3% w kredycie frankowym nie jest rzeczą niespotykanie wysoką, ale z punktu widzenia klientów trudno też uznać ją za atrakcyjną. LIBOR jest dziś bardzo nisko, jeśli wzrośnie, klienci mieliby bardzo drogi kredyt z ryrykiem walutowym.

Z moich informacji wynika, że menedżerowie BRE wpadli na inny pomysł załatwienia sporu. Najprawdopodobniej w najbliższych dniach lub tygodniach zaproponują „Nabitym” przewalutowanie ich kredytów na złote. Dzięki temu bank będzie miał większe pole manewru jeśli chodzi o propozycje dotyczące obniżek marż dla klientów. Frank szwajcarski co najmniej przez kilka miesięcy pozostanie drogi, co gwarantuje patową sytuację na linii BRE-„nabici we frankach”.

Diabeł oczywiście tkwi w szczegółach. Wiele zależy od tego jaki kurs wymiany zaproponują frankowym klientom szefowie BRE Banku oraz jakie marże wpiszą im do umów po zamianie kredytów na złote. Oczywiście i w tym przypadku elastyczność banku będzie miała granice, bo powrotu do kredytów z marżami rzędu 0,8% nie ma. Gdyby bank zaproponował dobry kurs wymiany i marże rzędu 1,6%, rzecz byłaby godna rozważenia. Jeśli będzie proponował słaby kurs i marże powyżej 2%, trzeba będzie powiedzieć, że jest to tylko zasłona dymna.

Pytanie o elastyczność banku to jedno. Drugie brzmi: jaka część „Nabitych” bierze w ogóle pod uwagę polubowne zakończenie sporu. Niewykluczone, że niektórzy z nich będą do skutku czekali na wyniki spraw toczących się przed Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a potem - w oparciu o te orzeczenia - będą wytaczali BRE Bankowi pozwy cywilne o odszkodowania. Osobiście uważam, że czekanie pięć lat na wygraną w sądzie nie jest dobrym pomysłem na spędzanie wolnego czasu, ale widząc ilość jadu sączącego się pod adresem banku z ust i klawiatur niektórych „Nabitych” mam wrażenie, że właśnie w kierunku wojny sądowej będą zmierzali.

Z punktu widzenia BRE doprowadzenie do wojny sądowej nie będzie oczywiście spełnieniem marzeń, ale jeśli wcześniej bank złoży obiektywnie rozsądną i dobrze uzasadnioną ofertę, to ci, którzy jej nie przyjmą i wybiorą drogę wojny, mogą pozostać osamotnieni. I nie będą w stanie zaszkodzić wizerunkowi banku. Bo - jak pokazują przykłady innych samotnych wojowników ze spółkami giełdowymi - ich posłuch w mediach i opinii publicznej jest bardzo mały.

PS. Otrzymałem od grupy „Nabitych” propozycję publikacji w moim blogu ich pytań do BRE z nadzieją na merytoryczną odpowiedź banku. Skoro strony nie mogą się dogadać ani w trybie face-to-face, ani za pośrednictwem forów internetowych,to chętnie podejmę się pośrednictwa w dyskusji. Pytania ukażą się w blogu niebawem.


piątek, 11 września 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/11 09:23:21
"Osobiście uważam, że czekanie pięć lat na wygraną w sądzie nie jest dobrym pomysłem na spędzanie wolnego czasu, (...)"
Dlaczego tak Pan uważa?
Jeśli ma się do wygrania niemałą sumkę i policzyć do tego ustawowe odsetki (dwa razy wyższe niż przeciętna lokata), to mogę zaczekać i 10 lat. Byle nie dłużej.
-
2009/09/11 09:41:33
mnie osobiście zastanawia to:
"BRE sam pożycza franki z marżą 2,2%, więc klientom proponuje przejście ze stawki ustalanej decyzją zarządu na 2,6-3,7% (w zależności od tego jak dobry jest klient, tzn. ilu produktów banku używa poza kredytem hipotecznym)."

jak przychodziłem po kredyt, to nikt mnie nie pytał ile mam produktów itp. pod uwagę brana była zdolność kredytowa i wkład własny. czemu BRE nagle chce zmieniać te zasady?
-
2009/09/11 10:17:39
Panie Macieju!
Pisze Pan o finansach - czy może Pan mi, osobie z zupełnie innej branży i bez zdolności matematycznych wytłumaczyć, jak "nowa wspaniała oferta bre" ma poprawić moją sytuację? O co chodzi
1. bank robi mnie w balona na interpretacji umowy - zawyża odsetki (przyczyny nieistontne);
2. bank proponuje mi marże+libor, co przy aktualnym liborze da mi oprocentowanie o 0,3 niższe, niż mam teraz;
3. nie zgadzam się na to
4. bank za pośrednictwem Pana bloga daje informację, że może będę mógł przejść na wibor+marża.
5. ostatnio wibor 3m = 4,2 a marże zaproponowane niedawno klientom w pln - 2% co razem daje ponad 6%..... gdzie to jest lepsze?
6. bank chce żebym zrealizował mój kredyt przewalutowując go - brałem 200tys pln (w CHF), teraz będę miał 250tys w pln...
Na mój rozum przy kwocie 250tys pln i oprocentowaniu 6% będę płacił wyższą ratę, niż obecnie. Nawet jak BRE zrezygnuje z marży (hahahahha) to sam wibor już tłucze po kieszeni... Co to za oferta???????? Proszę o wskazanie atrakcyjnośći ewentualnej oferty BRE... Błagam, bo nie wiem co robić...
-
2009/09/11 11:03:22
roszę o wskazanie atrakcyjnośći ewentualnej oferty BRE...

Potwierdzam, w tej chwili pracujemy nad taką ofertą. Proszę jednak pamiętać, że będzie gotowa za kilka tygodni - wtedy pojawią się odpowiedzi na szczegółowe pytania dotyczące parametrów. Rozważane są różne scenariusze i dziś nie powinno się oceniać jej atrakcyjności. Wszystkie pytania są dla nas bardzo ważne i na każde odpowiemy co mam nadzieje rozwieje wątpliwości. Pozdrawiam.
-
2009/09/11 11:41:20
Jak w kwestii matematyki bankowo/klienckiej...

Przydałaby się transparentne, tabela/kalkulator gdzie porównać można byłoby parametry dzisiejszych kredytów i przyszłych propozycji banków. Np. porównanie kredytu 200-500 k PLN dzisiaj i w ew. nowej propozycji banków.

Wtedy każdy, na spokojnie powinien dokonać oceny, jak ma się libor CHF+ marża do wibor PLN+marza/przewalutowania. Czy jest to realna propozycja, czy jest ona korzystna, czy chce z niej skorzystać czy też nie.. Na razie jednak, jest to czysta spekulacja i sądowanie/balon próbny IMHO. Mniej emocji się przyda.
-
2009/09/11 11:45:43
Szanowni Nabici, apeluję o cierpliwość. Jest już oficjalne potwierdzenie przedstawicieli banku, że pracują nad ofertą, której ideę opisałem. Ale zanim ją skrytykujecie, poczekajcie na szczegóły. Jeśli ktoś krytykuje coś, czego szczegółów nie zna, to daje wyraz swoim uprzedzeniom i brakowi dobrej woli. Bez pieniactwa proszę.
Pozdrawiam.
-
2009/09/11 11:47:38
Panie Tomku L. czy ta nowa super aktrakcyjna oferta pojawi się po 8.10.2009 tj. po dniu rozprawy przeciwko BRE S.A (mBank, Multibank) przed SOKiK...i ewentualnym wyroku na niekorzyść BR S.A...?
Pytam bo nie mogę się doczekać...proszę o pilną odpowiedź...i jeszce czy ta nowa propozycja będzie elementem nowej/starej strategi mBanku ,,inaczej nie umiemy''...?
-
2009/09/11 12:02:41
Panie Macieju,
Czekamy cierpliwie... od początku roku, jak do tej pory traktowanie nas przez BRE S.A. przypomina zabawę w kotka i myszkę.
O duże pieniądze tu chodzi i BRE S.A. czeka na wyrok i treść orzeczenia SOKiK. Do tego momentu nie zrobi nic oprócz zasłony dymnej.
Bez złudzeń. Czekam z niecierpliwością na merytoryczne odpowiedzi BRE S.A. na pytania które w padną na Pana blogu...a dotyczące ,,starego portfela"
Obym był w ,,mylnym błędzie" i nie znał już odpowiedzi BRE które pojawiły się oficjalnie z strony przedstawicieli BRE S.A. i których jakości nie będę komentował.
-
2009/09/11 15:23:13
@gadovsky - "Przydałaby się transparentne, tabela/kalkulator gdzie porównać można byłoby parametry dzisiejszych kredytów i przyszłych propozycji banków. Np. porównanie kredytu 200-500 k PLN dzisiaj i w ew. nowej propozycji banków." Zrobienie czegoś takiego w Excelu to mniej niż pół godziny, myślę, że wśród nabitych nie brakuje kumatych ludzi więc nie widzę problemu:-)
-
2009/09/11 16:33:39
Witam,

Mnie zastanawia jedno, jeśli "BRE sam pożycza franki z marżą 2,2%" to czym w tym przypadku jest LIBOR. Nie jestem ekonomistą, ani bankowcem ale według mnie LIBOR to jest procent na jaki pożyczają pieniądze banki między sobą. Skąd zatem, bierze się wymieniona marża. Jeśli jednak założymy, że jest to prawdą to dlaczego zwykły obywatel podpisuje umowę z bankiem na wiele lat, ustalając przy tym wysokość marży, mam na myśli tutaj kredytobiorców z tzw. nowego portfela, a banki między sobą takiej umowy nie sporządzają. Czyli kredytobiorcy z nowego portfela mają w obecnej chwili marżę wysokości 0,8 - 1,2%, a bank musi zapłacić innemu bankowi 2,2%, czyli dopłaca do tego kredytu. Jeśli tak jest, to kto tymi bankami zarządza, jeśli w ogóle dopuścił do czegoś takiego? Wydaję mi się to wielce nieprawdopodobne.
-
2009/09/11 17:03:43
LIBOR to wolny rynek czyli cena pieniadza pomiedzy bankami niepowiazanymi ze soba. BRE pozycza od swojego wlasciciela (Commerzbank) po 2,2%. Jesli LIBOR wynosi 0,4% to roznica jest de facto transferem zysków.
Podsumowujac: placimy frycowe akcjonariuszom Commerzbanku.
-
2009/09/11 17:23:46
Już tłumaczę. Jeśli jeden bank pożycza od drugiego banku pieniądze, to zwykle obie strony umawiają się na cenę opartą o cenę pieniądza na rynku (LIBOR) powiększoną o wynagrodzenie dla banku, który pożycza pieniądz drugiemu bankowi (to wynagrodzenie to marża). Jeśli LIBOR wynosi 0,4%, a marża 2,2%, to znaczy, że jeden bank płaci drugiemu 2,6% odsetek od kredytu. I że zarabia na tym kredycie 2,2%.
Pozdrawiam!
-
2009/09/11 19:04:20
Dziękuję za odpowiedź. Z całym szacunkiem bardziej przemawia do mnie wyjaśnienie kammy'iego, ale chyba dlatego, że jestem klientem MultiBanku. Jesli tak jest, to dlaczego bank podpisywał z klientami umowy kredytowe z niższą marżą od tej jaką teraz musi płacić innemu bankowi? Czy to nie jest działanie na niekorzyść firmy?
-
2009/09/11 19:33:49
Trudno, jakoś przeżyję ten brak zaufania :-). Cóż, wiele banków wpadło w te sidła. Bank Millennium dawał kredyty we frankach z marżą 0,8%, a teraz też musi płacić za franki ponad 2% (w sensie: punkty procentowe) powyżej stawki LIBOR. Podobny problem jest przy kredytach w złotych. Banki, które dawały klientom stawki WIBOR+0,8% dopłacają do interesu, bo za lokaty muszą płacić 6-7%, a WIBOR+0,8% to dziś daje tylko 5%. Bankowcy bywają krótkowzroczni. Nie śniło im się, że pieniądz kiedyś może być droższy. Albo dostawali premie liczone od wartości sprzedaży, a nie od rentowności :-). Dlatego teraz tak skwapliwie podwyższają prowizje - gdzieś muszą zdobyć pieniądze, żeby pokryć straty na nierentownych kredytach.
-
2009/09/11 20:32:04
@Maciek
TOIS (libor OIS CHF) - ciekawe jak on teraz sie teraz dokładnie kształtuje ?

@Krasusek
Niech matematyka zajmą sie zainteresowane strony. Każdy może sobie wyrobić wtedy zdanie.
-
2009/09/11 21:49:20
Tu nie chodzi o brak zaufania, tylko o logikę. Być może ja tego nie pojmuję, ale dziwne wydaję mi się, że wszyscy specjaliści pracujący w takich instytucjach nie potrafili czegoś takiego przewidzieć, jak wyższy koszt pieniądza. Wszyscy wiemy jakie wynagrodzenia maja prezesi banków. Większą część stanowi zwykle premia. Nawet w dobie kryzysu, przy o wiele mniejszych zyskach lub nawet stratach, premie te znacząco się nie zmniejszyły. Jak to jest zatem, że owi prezesi dopuścili do takiej sytuacji, że jakiś produkt przynosi straty i nie czują się za to odpowiedzialni. Nie wiem ile w tym prawdy, ale gdzieś przeczytałem, że w zachodniej europie marża kredytu hipotecznego w dalszym ciągu wynosi mniej niż 1% dla klienta indywidualnego. Dlaczego w takim razie polski banki zgadzają się na tak wysoką marżę? A może są do tego zmuszani przez swoich właścicieli co zasugerował przedmówca. Wspomniał Pan o o oprocentowaniu lokat. Ale tak wysokie trwało tylko prze kilka miesięcy. Kredyt hipoteczny to jednak umowa wieloletnia, więc chyba ciężko porównywać te dwa produkty
-
2009/09/11 22:07:21
Ja to samo podniosłem w n-tej skardze do KNFu. Cyt. "Jeśli zarządzający bankiem nie potrafili przewidzieć tego co się wydarzy w przeciągu 3 lat, to jak mogą oni udzielać kredytów na 30 lat???
"BRE jest zobowiązany prowadzić politykę finansową w sposób stabilny i zrównoważony mając na celu bezpieczeństwo powierzonych środków i operacji wszystkich klientów banku, stąd podejmowane decyzje finansowe muszą uwzględniać sytuację rynkową."
Pomidor, pomidor.
-
2009/09/12 07:36:22
Zgadzam się, że jak ktoś nie potrafi przewidzieć wzrostu kosztu pieniądza to nie powinien zarządzać bankiem, a co najwyżej straganem z warzywami. Chociaż przypomnę, że teraz wszyscy jesteśmy mądrzy, bo wiemy co się stało. Jeśli ktoś kupował franki z marżą 0,2%, a teraz te same franki kosztują go marżę 2,5% albo 3%, to może być trochę zaskoczony. Ale tylko trochę, bo płacą mu za to, żeby przewidywał każdy, nawet najczarniejszy scenariusz. Są w tym kraju banki, które kredytów we frankach w ogóle nie udzielały i traciły na tym setki milionów, bo właśnie bały się takiego fuck-upu, jaki się wydarzył.
Dlaczego banki zgadzają się na tak wysoką marżę płaconą za kupowane franki? Oczywiście nie można wykluczyć jakichś nacisków z centrali, chociaż to byłby kryminał, gdyby coś takiego udowodniono prezesowi jakiegoś banku. Akurat z frankami szwajcarskimi jest tak, że na całym świecie są drogie, bo jest ich mało. Dlatego część polskich banków zaczęła przechodzić na oferowanie kredytów w euro, bo za euro na międzynarodowych rynkach płaci się taniej (bo jest to popularniejsza, łatwiej dostępna, bardziej płynna na giełdach waluta).
A co do skargi Davecarrola, to jednakowoż taki sam zarzut można byłoby postawić Panu: jak mógł Pan nie przewidzieć, podpisując umowę, że bank w ciągu 30 lat ani razu nie skorzysta z zapisów tejże umowy, żeby Pana wycisnąć jak cytrynę? Niestety, zawsze warto przewidywać najgorszy scenariusz podpisując cokolwiek.
-
2009/09/12 09:36:22
Wyobrażam sobie taką sytuację, "Aaaa" kupuję dużą liczbę towaru za określoną cenę X, z myślą o wyprzedaniu tego towaru przez następne kilkanaście lat. W pierwszym roku udaje mu się sprzedać towar z zyskiem za cenę X+y, ale w kolejnych latach już nikt nie chce kupować za wyższą cenę, zmieniła się koniunktura. "Aaaa", żeby przeżyć musi sprzedawać towar za cenę X-z, ze świadomością, że właśnie traci swoje zainwestowane pieniądze. Czy osobę "Aaaa" nazwalibyśmy biznesmenem? Czy, w ogóle ktoś by się znalazł, żeby w taki sposób inwestować pieniądze? Raczej chyba nie, taka osoba chyba nawet nie nadawałaby się do warzywniaka.
A co do wypowiedzi davecarrola, ja tez podpisałem umowę, w której znalazł sie niefortunny zapis. umowa była nawet sprawdzana przez prawnika, który nawet zwrócił uwagę na ten zapis. Pani w banku jednak pokazała wykres z okresu kliku lat, na którym LIBOR tylko spadał. Jak człowiek myśli wyłącznie o swym nowym mieszkaniu, które już nie długo stanie się jego własnością, to może jednak nie myśleć racjonalnie.
To co zrobili klienci indywidualni, podpisując niekorzystne zapisy w umowie, jest drobnostką w porównaniu do tego to co zrobili zarządzający bankiem, że sprzedali coś za niską cenę, a teraz muszą kupować za o wiele wyższą. Nadal jest mi w to ciężko uwierzyć.
-
2009/09/12 10:43:55
Co do warzywniaka to z pewnością by się nie nadawał bo tak towar szybko się psuje.
Poważenie, to sam bank mówi, że finansuje nasze kredyty pożyczkami 3-5 letnimi
i to jest to ryzyko banku - sprzedał tanio a kolejna pożyczka juz droższa bo np.:
- załamanie na rynku
- wyższy koszt pozyskania pieniądza
- niechęc banków do pożyczania na rynku międzybankowym
- słaby rating ,,naszego" banku
- pożycza od banku matki bo....bo bank matka może zarobić na tym lepiej
- itd
i teraz bank wykorzystując zapis z umowy przenosi to ryzyko na klientów.
W umowach ,,Libor+marża" zrobić tego nie może.
Podczas spotkania 14.02.2009 w Łodzi przyznał to dyrektor mBanku.
Zapis video jest ogólnie dostępny.
To jedno z wytłumaczeń.
Drugie to np. - BRE nie kupuje CHF z marżą 2%-2,2% ale taniej (bo wiadomo od banku ,,matki" - promocja, dziwnym zbiegiem okoliczności nie publikuje już takiej informacji - wcześniej tak), nie obniża oprocentowania klientow i dzięki temu generuje wyższe marże z umów (co jest celem banku na ten rok - słowa jednego z prezesów)
-
2009/09/12 14:23:41
No właśnie Panie Macieju. Za bankiem stoi sztab bankierów, analitków, prawników itd. Nie jeden z nich zarabia tygodniowo tyle, ile ja potrzebowałem na zakup domu i pożyczyłem na 30 lat. Nie pożyczyłem tej sumy od faceta z warzywniaka, od jego "ochroniarzy", od provistomatologa. Pożyczyłem od instytucji, która śmie się nazywać instytucją zaufania publicznego. Ile "zarabiają" ponad to co powinni? Czy są to uczciwie zarobione pieniądze? Czy jak w innych zawodach, nie powinni mieć po takim szwindlu (udowodnionym sądownie) zakazu wykonywania swojego zawodu?
-
2009/09/13 12:45:55
Kochani, zgadzam się, że bank jest tu stroną silniejszą. Nie sądzę jednak, żebyśmy mieli prawo oceny ile powinien zarabiać bank na naszych kredytach. To nie ten ustrój. Bank ma postępować zgodnie z prawem i podpisaną z klientami umową. Jeśli z tego wynika lichwiarski zarobek, to niestety nic nam do tego.
Na razie nikt BRE Bankowi jeszcze szwindlu nie udowodnił. Sytuacja jest taka, że klienci podpisali umowę, która przyznaje prezesowi banku prawo do decydowania o oprocentowaniu. Podpisali świadomie i dobrowolnie. Prezes ich zaczął kiwać. Gdybym był prezesem i gdyby mi płacili premię od zysku, to też zacząłbym kiwać.
To naprawdę można było przewidzieć, drodzy Państwo. Za naiwność trzeba płacić, więc klienci płacili, w formie wyższego oprocentowania. A traktowanie prywatnego, opartego na zagranicznym kapitale, banku jako instytucji zaufania publicznego, czyli zbioru niewiniątek, jest już podwójną naiwnością.
Ja też miałem kiedyś kredyt, w którym spłacałem raty, a dług i tak rósł (słynna Alicja). Pogodziłem się ze stratą i po dwóch latach zrefinansowałem. Bo za błędy trzeba płacić. Ale są tacy co nie zrefinansowali tylko od 10 lat się pałętają po sądach. Jeden nawet jakieś pieniądze wygrał :-).
BRE Bank postąpił nieetycznie, manewrując rentownością kredytów tzw. starego portfela i płaci za to cenę wizerunkową. Ale póki sąd nie udowodni mu złamania prawa, zalecam tonowanie opinii i szukanie winy również po własnej stronie. Bo te umowy - jeszcze raz przypominam - podpisały dwie strony. I żadna nie miała pistoletu przy skroni.
Pozdrawiam!


-
2009/09/14 07:50:24
Oj, widzę, że dobry humor nie opuszcza "speców" z BRE. Wyszli do klientów z "propozycją", ze sobie BRE zrealizuje zysk na walucie (bo większość klientów brała kredyt przy niższym kursie CHF niż dzisiejszy) i jeszcze na wysokiej marży od WIBOR. To już nawet nie jest śmieszne, to jest strategia małego cwaniaczka grającego w trzy kubki na bazarze. Przypomnę, że niedawno mBank proponował LOKATĘ STRUKTURYZOWANĄ jako zabezpieczenie przed rosnącym kursem CHF. Ciekawe, ilu klientów "zabezpieczyło" swój kredyt w ten sposób... A co do marży płaconej przez banki od pożyczanych CHF - czy to nie jest tak, że jej wysokość zależy od zaufania do danego banku? (im mniej ci ufam, tym mi drożej zapłacisz...) I jeszcze jedno - przecież to BRE używa "argumentu" że kredyt to wieloletnia umowa i nie można jej tak pochopnie oceniać - czyli w tym przypadku znaczy to tylko tyle, że jeśli strata, to tylko po stronie klienta, przecież to on ma wieloletnią umowę, czyż nie??
-
2009/09/14 13:38:20
To ja mam pytanie do BRE: Otóż pisze Pan: "[...] BRE Bank ma o tyle związane ręce, że klientom frankowym, których jest większość, nie może zaproponować atrakcyjnych warunków, o ile nie zdecyduje się do nich dopłacać. BRE sam pożycza franki z marżą 2,2%, więc klientom proponuje przejście ze stawki ustalanej decyzją zarządu na 2,6-3,7% (w zależności od tego jak dobry jest klient, tzn. ilu produktów banku używa poza kredytem hipotecznym).[...]"

Ja mam w mBanku 3 rachunki prywatne i jeden firmowy. Na wszystkich całkiem spory ruch, żadnych debetów i BRE w swojej łaskawości zaproponował mi 3,7%. Chciałbym zapytać: jakie powinienem mieć jeszcze dokonania aby zasłużyć na większą łaskawość tego banku?
-
2009/09/15 14:54:38
No to i ja ma pytanie. Co do naszych starych kredytów ma koszt pozyskania franka obecnie? Przecież mój kredyt jest już wypłacony, więc jedyne, co do mnie przemawia to fakt, że bank musi kupować od kogoś franki żeby spłacić należności za te kredyty, które są zapewne we frankach, czyli moją ratę jak i innych kredytobiorców. Tylko pozostaje pytanie, czym w takim razie jest, spred który w grupie BRE banków oscyluje w granicach 7% (jak nie więcej). Chyba logiczne jest to, że to w cenie franka zawarte są koszty pozyskania pieniądza a nie w oprocentowaniu kredytu. Więc dlaczego bank obciąża nasz dodatkowym kosztem w oprocentowaniu skoro koszty pozyskania pieniądza pokrywamy w spredzie ?? Nawet, jeśli odejmą te 2,2% to i tak pozostaje im jeszcze ponad 4%. I niech nikt mi nie mówi, że bank kupuje franki po kursie wyższym niż my od banku w dniu przeliczenia raty. Z tego logiczne jest, że całe oprocentowanie w kredycie minus libor to zysk banku, jeśli nie to znaczy, że do kredytów w nowym portfelu bank dopłaca. Bo to byłoby dziwne jakby bank kupował franki drożej niż my mu za nie płacimy. Czy ja źle rozumuję?? Proszę o wyjaśnienie, jeśli tak.

Pozdrawiam Klient Bre
-
2009/09/15 22:50:46
@ Klient_BRE: nie potrafię wyjaśnić gdzie mieści się zysk banku - zapewne trochę w marży i trochę w oprocentowaniu, ale proporcji nie da się poznać bez zajrzenia w bebechy banku.
@ Co do pytania PZKPW to również nie potrafię odpowiedzieć. Przyjąłem na wiarę zeznania przedstawicieli BRE, że niektórym klientom proponowano niższe marże. Nie wiem dlaczego Panu proponuje się wyższe.
Pozdrawiam!
-
2009/09/16 09:41:54
Z czystej ciekawości wchodzę sobie czasem na forum nabiciwbrebank. I zauważyłem, że moja poniższa wypowiedź w ramach jednego z komentarzy wzbudziła duże kontrowersje. Wypowiedź brzmi tak:
Na razie nikt BRE Bankowi jeszcze szwindlu nie udowodnił. Sytuacja jest taka, że klienci podpisali umowę, która przyznaje prezesowi banku prawo do decydowania o oprocentowaniu. Podpisali świadomie i dobrowolnie. Prezes ich zaczął kiwać. Gdybym był prezesem i gdyby mi płacili premię od zysku, to też zacząłbym kiwać.
Kontrowersje brzmią tak:
Za jak wysoką premię można kiwać (pot. wg słownika języka polskiego oszukiwać) klientów, partnerów biznesowych, czytelników? Istnieje jednak ryzyko - czasami można się "zakiwać" - pyta PiR-Bank Kwadrat
A Rerekumkum dodaje:
Otóż mam prawo nie tylko oceniać, ale nawet głośno twierdzić, że BRE ma obowiązek utrzymywać poziom marży taki, pod wpływem którego zdecydowałem się podpisać z nimi umowę. To w komuniźmie na potęgę okazja czyniła złodzieja... P. Samcik też zacząłby kiwać. Bo przecież w biznesie ważna jest wyłącznie kasa. Tu i teraz.
(gdybym był złośliwy, to dodałbym, iż zasady etyczne nigdy nie były najmocniejszą stroną środowiska identyfikującego się z Gazetą Wyborczą) Obecny światowy kryzys finansowy mamy właśnie dokładnie dzięki podążaniu za taką wykładnią, jaką zaprezentował p. Samcik. Faktycznie, M. Samcik mentalnie tkwi w innym ustroju. W komunizmie. Bez urazy.
Obu moim polemistom chciałbym powiedzieć co następuje:
1. O kiwaniu napisałem za ostro. Gdybym był prezesem i dostawał premię od zysku, to na pewno miałbym pokusę, żeby kiwać. Mam nadzieję, że by mnie nie pokonała, ale - wybaczcie - uważam, że nie ma ludzi, których nie można kupić. To tylko (albo aż) kwestia ceny. Przez 12 lat uprawiania zawodu dziennikarza nikt nie zdołał mnie przekupić, a próbowano kilkanaście razy. Więc wiem jakie rozterki się przeżywa w takich sytuacjach. Dlatego tak napisałem.
2. Co do oczekiwania, że bank będzie utrzymywał taki poziom marży, przy jakim klient zdecydował się na kredyt, to się nie zgadzam. Klient zgodził się, że marża (a właściwie oprocentowanie, bo w tych kredytach nie ma nic takiego jak marża) będzie zależało od widzimisię prezesa. Podpisał taką umowę, w pełni świadomy. Więc nie może teraz oczekiwać, że prezes banku będzie chciał mu przychylić nieba.
Większe prawdopodobieństwo, że będzie go doił. Tak długo, dopóki nie poniesie strat wizerunkowych albo innych, wynikających z kontrowersyjnego bądź nieetycznego (zależy jak to oceniać) zachowania. Mógłby nie doić, gdyby uznał, że ważne są inne zasady, prócz maksymalizacji zysku.
Ale czasy są takie, że bankowcy kierują się głównie zyskiem. Zresztą tak są zrobione ich systemy motywacyjne. Jeśli prezes nie będzie dbał o zysk, akcjonariusze nie zapłacą mu np. dwóch milionów. Podpisując tak a nie inaczej skonstruowaną umowę każdy powinien teraz wziąć część odpowiedzialności za cały fauck-up także na siebie. Bank też jest winny za to, że kredyt jest wysoko oprocentowany, ale nie tylko bank.
3. Co do tego kto z nas w jakim ustroju tkwi. Ja tkwię w tym, który szanuje zapisy podpisanych dobrowolnie przez dwie strony umów. Przynajmniej dopóki sąd nie uzna ich za nielegalne.
Pozdrawiam!
-
2009/09/17 15:33:55
Panie Macieju,
skoro zna Pan umowę ("Klient zgodził się, że marża (a właściwie oprocentowanie, bo w tych kredytach nie ma nic takiego jak marża) będzie zależało od widzimisię prezesa.") proszę wskazać punkt umowy dający prezesowi prawo do dowolnego ustalania oprocentowania. Według mnie o oprocentowaniu decydują parametry rynku kapitałowego i finansowego w Szwajcarii. Przez wiele lat był to tylko LIBOR (determinował oprocentowanie). Blisko rok temu to się zmieniło o czym bank naturalnie nie informował kredytobiorców. Obecnie jest to marża płacona niemieckiemu bankowi. Czy to jest parametr rynku finansowego i kapitałowego Szwajcarii czy bank nie wywiązuje się z umowy ???!!!
-
2009/09/17 23:31:01
moze czegoś nie rozumiem.
skoro koszt pieniądza dla banku jest tak wysoki to dlaczego banki tak broniły sie i bronia sie przed klientrem który chce kupić franki/euro/usd w kantorze?
potrzeban była AŻ rekomendacja - ale wtedy wprowadzono skandaliczne opłaty od aneksów, itepe.
wszaktaki klient jest dobrodziejem dla banku, bo obiża jego koszty w sposób znaczący
czt wobec tego rzetelny bank, dbajacy o interes klienta nie powinien z radoscią dostrzegać takich klientów?
a skoro tak nie jest, to mamy do czynienia z najbardziej krwoiżerczą wersją kapitalizmu. Gdzie etyka bankowca to słowo puste, nie wypełnione żadną treścią.
i wszystkie powyższe dywagacje cą nonsensownie - bo dla banku liczy sie tylko kasa misiu! i dopiero pod to dorabia sie jakieś bzdurne wyjasnienia.
-
2009/09/20 08:45:58
@NabitywBRE: nie, no oczywiście trochę przejaskrawiam. Ale przyzna Pan, że parametry rynku kapitałowego itepe itede to jest tak jakby widzimisię prezesa, bo pod to sformułowanie można podpiąć prawie wszystko... Marża płacona niemieckiegmu bankowi naturalnie nie jest parametrem rynku kapitałowego lub finansowego w Szwajcarii, ale przed sądem można przedstawić analizy dowodzące, że taka a nie inna marża płacona bankowi niemieckiemu jest tymi parametrami determinowana. Spędziłem trochę czasu w sądach (głównie jako pozwany :-)), więc wiem, że nie takie rzeczy prawnicy potrafią udowadniać :-)
@1Baret: klinet, którzy przyniesie franki z kantoru nie jest dobry, bo nie można go strzelić spreadem walutowym. A franki pod ten kredyt i tak trzeba pożyczyć...
-
2009/09/27 08:43:26
Witam . Panie Macieju mam do pana pytanie ; SCB SA we Wrocławiu rozesłał aneksy do kredytobiorców którzy mają kredyty hipoteczne , zmiany dotyczą oprocentowania zaproponowano nam marże 3.3% + LIBOR 6M. Na pierwszy rzut oka propozycja nie do odrzucenia .Haczyk leży w czym zupełnie innym w umowach mamy że raty są przeliczane po kursie sprzedaży NBP w aneksach są zapisy że zmienia się również sposób przeliczania rat z kursu NBP na kurs SCB SA który jest znacznie zawyżony . Czy bank ma prawo po czterech latach zmienić nam kurs z NBP na swój ??
-
2009/09/27 10:02:52
Dzień dobry, na pierwszy rzut oka to wygląda na próbę wymuszenia wyższego oprocentowania i wprowadzenie dodatkowego obciążenia spreadem. Takich rzeczy bank nie może robić jednostronnie. Sądzę, że po prostu liczy na brak świadomości klientów, którzy podpiszą aneks nie wiedząc, że nie muszą tego robić. Jeśli jest Pan w porządku z kredytem i nie ma żadnego powodu, żeby bank mógł go Panu wypowiedzieć, nie podpisywałbym aneksu. Nie ma Pan obowiązku akceptować zmian jednostronnie proponowanych przez bank, choć przy podpisywaniu umowy umawialiście się na inne warunki spłaty. W razie pytań lub wątpliwości proszę o e-mail na adres maciej.samcik@agora.pl.
Pozdrawiam!
-
2009/09/27 12:11:22
Jeszcze jedno pytanie opłacamy składkę roczną w związku z polisa na życie w której bank jest wskazany jako pierwszy uposażony czy ta polisa jest dalej obowiązkowa ponieważ banki w chwili obecnej odeszły od tego typu ubezpieczeń . W naszej umowie figuruje zapis że upoważniliśmy bank do zawierania umów z ubezpieczycielami a składki opłacać będzie kredytobiorca . Jak to jest teraz ??
-
2009/09/27 12:30:01
Ja tez jestem jedną z klientek tegoż Banku i dostałam taki aneks ze zmianą oprocentowania oraz zmianę przeliczania rat z kursu NBP na kurs SCB co będzie jeśli nie podpiszemy ???
-
2009/09/28 09:08:21
@slawekmolsa: Dzień dobry, o ubezpieczeniu wiele nie powiem, bo musiałbym zobaczyć umowę. Generalnie banki nadal żądają tego typu polis przy wysokich kredytach lub takich ze stosunkowo niewielkim wkładem własnym. Ale przy negocjacjach dotyczących aneksu można zaproponować bankowi rezygnację z polisy. Zawsze warto spróbować.
@onazgagula: Jeśli nie podpiszecie, to będzie obowiązywał kredyt na starych zasadach - z oprocentowaniem ustalanym decyzją zarządu. Jeśli bank proponuje przejście na LIBOR+wysoką marżę+spread walutowy, to sprawa jest trudna. Zamienicie kredyt nieprzewidywalny (z oprocentowaniem uzależnionym od widzi-mi-się zarządu) na drogi. Może warto przeczekać jeszcze rok, półtora z dotychczasowym kredytem? Za kilkanaście miesięcy sytuacja na rynku kredytowym może być lepsza i zaproponują lepsze warunki transferu (niższą marżę)?
-
2009/09/28 15:31:55
Jeden z kredytobiorców już otrzymał odpowiedz w związku z aneksem: W odpowiedzi cyt. ....pragniemy poinformować, iż w ramach dobrej współpracy Bank zaproponował zmianę zasad oprocentowania Państwa kredytu udzielonego na podstawie umowy nr ...... Przedstawiona oferta jest obowiązująca i niezmienna dla w/w umowy".
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users