Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Prowizja za kredyt odnawialny: tykająca bomba zegarowa

Kilka dni temu jeden z redakcyjnych kolegów wzburzony przyniósł mi wyciąg z nowej tabeli opłat i prowizji banku Citi Handlowy. Nowej jak nowej, weszła w życie w lipcu. Ale kolega dopiero niedawno przyjrzał jej się uważniej i zobaczył, że tyka w niej sporej wielkości bomba zegarowa. Czasu na rozbrojenie co prawda sporo, pod warunkiem, że klient bombę zauważy i dostrzeże jej groźną naturę.

O co chodzi? Otóż Citi Handlowy, poza wieloma różnymi zmianami w tabeli opłat i prowizji, wprowadził również roczną opłatę za korzystanie przez klienta z linii kredytowej podpiętej do rachunku. Taka linia kredytowa to nic innego, jak duży debet, pozwalający klientowi zejść pod kreskę z wydatkami. Instrument o tyle użyteczny, że w większości banków taka linia kredytowa jest tańsza od kredytu gotówkowego lub karty kredytowej - innych popularnych sposobów na łatanie chwilowych dziur w domowym budżecie.

Od lipca prowizja za korzystanie z takiej linii kredytowej wynosi aż 1,75% jej wartości (niezależnie od tego, czy klient z kredytu skorzystał, czy nie), lecz nie mniej niż 50 zł. Czyli jeśli klient ma linię kredytową o wartości 10.000 zł, to zapłaci 175 zł prowizji rocznie. Tylko za samo przyznanie debetu! Taka prowizja nie jest oczywiście żadnym ewenementem, w innych bankach też zwykle takie prowizje obowiązują, czasem nawet sięgają 2% wartości kredytu.

Mechanizm bomby zegarowej polega na tym, że jeszcze do niedawna banki same wciskały klientom takie linie kredytowe. I to za darmo. Klienci brali, bo jak bank daje to czemu sobie nie zapewnić dodatkowego cash-flow na czarną godzinę? A teraz bankowcy, przeglądając możliwości zwiększenia dochodów z prowizji, przychodzą do klientów i każą sobie za to dobrodziejstwo płacić. Ta prowizja za kredyt odnawialny jest, nie przymierzając, jak niejako Wesoły Romek.


Jeśli ktoś nie zauważy dodatkowej prowizji za kredyt odnawialny, to może mieć spory ból głowy. Wyższe prowizje za konto, dodatkowa opłata zakartę płatniczą, czy podwyżka ubezpieczenia karty to pikuś w porównaniu z idącymi w setki złotych rocznie prowizjami za kredyt podpięty do konta. Zwłaszcza jak ktoś, w odruchu entuzjazmu, że bank tak bardzo mu ufa, wziął swego czasu limit rzędu np. 20.000 zł (znam takich delikwentów).

W przypadku Citi Handlowego bomba ma na szczęście opóźniony zapłon, bo bank pobierze prowizję dopiero od drugiego roku po jej przyznaniu. Jest czas na rozbrojenie. Sprawdźcie tabele opłat i prowizji w swoim banku i jeśli trzeba - obniżcie limit kredytowy, zanim bomby wybuchną w Waszych portfelach.

Na pocieszenie: problem z debetami mają też klienci w USA. I to chyba nawet większy, niż my. W poprzednich latach wiele amerykańskich banków automatycznie przyznało swoim klientom prawo do debetowania rachunków. Ale nie za darmo: każde zejście pod kreskę jest obłożone prowizją od 10 do 38 dolarów, niezależnie od tego jak bardzo klient zdebetuje rachunek. Oprócz tego oczywiście klient płaci też odsetki od takiego wykorzystanego debetu.

Doszlo do tego,że grupa senatorów chce, żeby banki zrezygnowały z automatycznego przyznawania klientom prawa do debetu. Nowe regulacje mają zobowiązywać bankowców do tego, by pytały każdego klienta o zgodę, zanim przyznają mu prawo do debetowania swojego rachunku osobistego. Część banków ostatnio dobrowolnie ograniczyło prowizje pobierane od przekroczenia sald przez klientów (tak zrobił np. Bank of America i Wells Fargo). Ale część banków wraca do starych praktyk, które przerwały w czasie, gdy przez Amerykę przechodziła największa fala kryzysu finansowego.

środa, 21 października 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/10/21 08:21:27
To samo kilka miesięcy temu zrobił mbank w tzw. mDebecie czyli linii kredytowej dla prowadzących DG, którą dawał każdemu i podwyższał do woli. Z tym, że prowizja od niewykorzystanej kwoty kredytu od czerwca wynosi 3%. Pazerność się nie opłaciła, bo sprawdzając, że skorzystałem w ciągu roku z niej raz, linię skasowałem.
-
2009/10/21 10:02:51
@rdrozd, gwoli uściślenia. Oprócz prowizji za używanie mBank wprowadził prowizję od _niewykorzystanego_ limitu. Płaci się ją miesięcznie w wysokości 3%. Czyli przy limicie 10.000 oprócz prowizji za odnowienie, płaci się prowizję od niewykorzystanych środków.

W najbardziej niekorzystnym wariancie, gdy klient posiada linię, ale z niej nie korzysta, płaci mBankowi
1. 1,5 - 5% prowizji za udzielenie debetu
2. 1% prowizji za odnowienie
3. 3% prowizji za niekorzystanie (sic!)

Ja niestety mam taki debet w rachunku mBiznes i mam ogromny kłopot ze zlikwidowaniem. Zwykłe listy polecone mBank wyrzuca do kosza, wysłałem kolejny za potwierdzeniem odbioru, zobaczymy czy dotrze...
-
2009/10/21 20:36:12
Podejrzewam, że za miesiąc, dwa odpiszą, że nie mogą zrealizować dyspozycji, bo podpis na wniosku nie zgadza się z kartą wzorów podpisów. Stary chwyt mBanku.
-
2009/10/21 23:15:33
Eeee.... wszystko w tych bankach jest pokręcone :/
-
2009/10/31 20:53:16
@sloik_konfitur: trochę dziwne, u mnie do likwidacji debetu wystarczył jeden telefon na mlinie, ale może miałeś go na podstawie innej umowy.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users