Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Czy BRE zastawił pułapkę na Nabitych?

Kilka dni temu odbyło się pierwsze od wielu miesięcy spotkanie przedstawicieli BRE Banku i aktywistów reprezentujących grupę niezadowolonych klientów - tzw. Nabitych. Już sam fakt, że do tego spotkania doszło, jest sukcesem Nabitych, bo do tej pory BRE Bank nie traktował tej grupy jako partnera do rozmów. Przeciwnie: bank rozmawiał, ale z każdym z klientów z osobna. Nabici zaś od zawsze chcieli, żeby BRE przygotował dla nich wspólne rozwiązanie problemu kredytów hipotecznych. I dziś są chyba bliżej tego celu, niż kiedykolwiek. Paradoksalnie w rozpoczęciu dialogu z BRE pomógł niekorzystny dla Nabitych wyrok sądu antymonopolowego oraz rozsądna, wyzuta z triumfalizmu reakcja BRE Banku na takie orzeczenie. 

A jednak wieści ze spotkania przedstwicieli BRE i Nabitych nie wywołały na forum tych ostatnich zbyt wielkiej euforii. Pierwsze reakcje były wręcz bardzo dalekie od radości. Co to k...a ma być? Wielkie nic? (llukasz). A gdzie konkrety? (grani). Być może liderzy Nabitych niepotrzebnie napompowali balon oczekiwań, zapowiadając publikację wspólnego komunikatu. Ten, który się ukazał, rzeczywiście nie wnosił do sprawy nic nowego:

12 listopada br. w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, odbyło się spotkanie przedstawicieli marek detalicznych BRE (mBank i MultiBank) z przedstawicielami klientów skupionych w inicjatywach konsumenckich mstop/nabiciwmbank. Obserwatorem spotkania był Jacek Gadzinowski.

Spotkanie przebiegało według uzgodnionej wcześniej agendy: 1. przedstawienie stron, 2. wygłoszenie oświadczeń stron, 3. omówienie propozycji rozwiązania kwestii spornych, 4. omówienie aktualnych propozycji ofertowych banku dla Klientów „starego portfela”, 5. krótka rozmowa na temat przedstawionych stanowisk i propozycji stron.

Strony ustaliły, że dla dobra procesu rozmów i uspokojenia nastrojów, stenopis z tego i kolejnych spotkań, będzie publikowany i wspólnie skomentowany po zakończeniu procesu rozmów. Wszelkie materiały dotyczące rozmów będą publikowane w następujących miejscach: blog mStop.pl, forum Nabiciwmbank.pl w dziale dla mediów (wraz z mailingiem), blog mBank, komunikat prasowy BRE (mBank i MultiBank), strona www BRE Banku.

Kolejne spotkanie odbędzie się 20 listopada br. Wierzymy, że prowadzone obecnie rozmowy pozwolą na osiągnięcie porozumienia. Dlatego ponownie apelujemy do wszystkich Klientów „starego portfela”, a także Pracowników i Przedstawicieli zainteresowanych Banków, o powstrzymanie się od zbędnych lub niemerytorycznych komentarzy w Internecie oraz w mediach na czas prowadzenia rozmów. Prosimy o to także osoby trzecie, nie uczestniczące w procesie rozmów Klientów i banków.

Dla wielu członków forum Nabitych wygranym pierwszego spotkania jest BRE Bank. Martwi mnie ten komunikat, bo poza obustronną wolą rozmów (czyli niczym nowym) wnosi tylko jedno: bank zalatwił sobie nasze milczenie. I to bezwarunkowo i bezterminowo (apco). Z tym wstrzymaniem się na czas rozmów od akcji niemerytorycznych pojawiło się pewne skojarzenie. Może niektórzy pamiętają rok 1981. Ówczesny rząd co chwila apelował o 30 spokojnych dni by można było prowadzić rozmowy. A z drugiej strony planował 13 grudnia. Piszę to byśmy byli świadomi, że na wierzchu, pod publiczkę przeciwnicy grają świetnie swoje role. A pod spodem myślą jak tu dalej utrzymać się przy władzy nad naszymi portfelami. (mical009).

Widać, że niektórych Nabitych zdeprymowała prośba negocjatorów, by zaprzestać zbyt ostrego komentowania sporu z BRE. Nie wiadomo jakie działania mają być wyhamowane i czy są wśród nich takie np. akcje nękające:

BRE i Turbodymoman

 

I na koniec jeszcze jedna wypowiedź z forum Nabitych. Mamy: sytuację korzystną dla banku (wywindowane marże), prośby (dwustronne) o zaniechanie kampanii internetowej, kampanię reklamową obu banków, ciąg dalszy próbowania wciskania ludziom aneksów (czyli bank swoje jednak ryje), i co najgorsze: nie określony termin zakończenia rozmów (wernyhora)

Liderzy Nabitych tak czy owak ryzykują. Gdyby nie dążyli do cywilizowanych negocjacji z bankiem, pracowaliby na wizerunek pieniaczy i awanturników. Ale przystępując do rozmów stali się de facto zakładnikami BRE. Gdyby okazało się, że bank rzeczywiście - tak, jak podejrzewają niektórzy z Nabitych - chce tylko kupić sobie trochę czasu, liderzy grupy mogą znaleźć się pod jeszcze większą presją najbardziej radykalnych członków własnego zaplecza. A sama inicjatywa - podzielić się na mało znaczące frakcje i pójść na dno.

To spiskowa teoria, zakładająca dążenie BRE do zniszczenia ruchu niezadowolonych klientów. Jeśli jednak - w co wierzę - w głowach przedstawicieli BRE tkwi jednak wola kompromisu i kompleksowego rozwiązania sporu, wygrać mogą wszyscy. Bank, bo zademonstruje daleko posuniętą elastyczność (czyli to, czego brakowało mu dojmująco do tej pory). A klienci, bo pokażą, że w tym kraju, działając razem i konsekwentnie, można zmusić do kompromisu potężną instytucję finansową, z wielomilionowymi budżetami, tabunami prawników, PR-owców i marketingowców.

Wiadomo, że każdy z klientów sam będzie musiał podjąć decyzję, czy przyjmuje wypracowaną wspólnie przez liderów obu stron propozycję, czy nie. I nie wszystkich może ta propozycja satysfakcjonować. Na pewno nie wszyscy ją przyjmą i nie wszyscy pochwalą. Ale największym sukcesem byłoby to, gdyby taka propozycja w ogóle powstała. Nieoficjalnie wiem, że liderzy Nabitych złozyli przedstawicielom banku jakieś zarysy rozwiązań, więc zeszłotygodniowe spotkanie tak całkiem bezproduktywne nie było...

niedziela, 15 listopada 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/15 12:29:02
@Maciej
Jeśli to "ściema", to bardzo krótkowzroczna to strategia...

Byłby to wizerunkowy "strzał w stopę" banków z grupy BRE i powrót do "zimnej wojny" bardzo, bardzo szybko, na skalę której wcześniej nie było. Jeśli propozycje które zaproponuje BRE Bank, bedą nijakie - to chyba nie liczy na to że rozwiazą one problem. A temat dalej bedzie się tlił... to nie czas na "divide et impera"

Nie zakładałbym na tym etapie takiego scenariusza, w BRE jest wola rozwiazania tematu.

Sprostuje pewne kwestie:
- wspólny komunikat nie jest nadmuchanym balonem oczekiwać, ale realistyczną decyzją obu stron - dla wzajemnej kontroli procesu i wyeliminowania 2 wersji tych samych wydarzeń które mają miejsce. - apel o spokój: lepiej rozmawiać w atmosferze spokoju i pochylić się nad merytoryką. Na tym etapie, 10 czy 20 kolejnych postów niczego nie przyśpieszy.
- termin zakończenia rozmów, został wyrażnie określony przez strony.

Zatem zostawmy już obu stronom, to by doszły do jakiś ew. rozwiązań (jeśli będą w stanie). To że rozmawiąją jest sukcesem. Wiekszym bedzie, jak z tego wyjdzie jakieś konstruktywne rozwiązanie. Wiecej napisałem w tej sprawie tutaj:
www.gadzinowski.pl/o-istocie-dialogu-i-komunikacji--klienci-i-bre-bank

Na końcu i tak każdy indywidualnie zadecyduje, do zrobić ze swoimi finasami.
To BRE Bank jeśli chce na poważnie odbudować wizerunek, musi to zrobić właśnie z tymi klientami. Jeśli już, to zalezność jest wzajemna a nie 1stronna. Wiec nie zakłądajmy już dzisiaj złej woli
-
2009/11/15 12:47:21
Jeśli tym razem BRE S.A. po raz kolejny pogra sobie z klientami to będzie miał tylko eskalację konfliktu - to pewne. Jeśli bank myśli, że gra na czas osłabia zdecydowanie klientów którzy walczą i są przekonanmi o słuszności swoich zarzutów pod adresem banku to się grubo myli.
Kto straci najwięcej na trwającym dalej konflikcie....??? Moim zdaniem bank. Klienci juz tracą od 10 mc z tytułu podwyższonych rat - więcej stracić nie mogą.
-
2009/11/15 13:02:51
zgadzam się z przedmówcami. Jeżeli bank nie podejdzie do tego poważnie to spowoduje to rozdmuchanie konfliktu do olbrzymich rozmiarów.

i wtedy co nastąpi... mogę się założyć, o dużą stawkę, że jak tylko wejdzie ustawa o pozwach zbiorowych to jednym z pierwszych pionierów będzie BRE a będzie miał przeciwko sobie grupę minimum 200 klientów. Minimum.
Może wtedy dowiemy się jakie są obiektywne parametry z naszej umowy.

Jeżeli zaproponuje coś, co będzie korzystne dla klientów, a nie tylko dla Banku jak to dotychczas bywało, to kto wie...
trzymam kciuki.

-
2009/11/15 13:27:43
BREee nie patrzy w co sobie strzela... Na razie ma postrzelane stopy ... Zaraz postrzeli się w kolano... Pewnie układ nerwowy nie przeniósł jeszcze bodźców bólowych do mózgu...
-
2009/11/15 13:30:43
Kalkulacje moga być różne, niemniej jednak:
obserwujac obie strony i ich zachowania mogę stwierdzić, że na tym etapie istnieje wola/domniemanie chęci wypracowania jakiego rozwiązania ramowego. Jeśli bedzie odrobina dobrej woli, może sie udać. Bo tak naprawdę, wypracowanie rozwiazań to dopiero poczatek...pozniej tzreba ta całą operację wykonać, razem.

Dajmy im działać.
-
2009/11/15 13:38:19
Z mojego szerokiego już dialogu z bankiem "m" wynika jedno... nie ma możliwości negocjacji. Jeśli argument z mojej strony był nie do obalenia - czasem ustąpili. Jeśli sprawa choć troszeczkę wątpliwa... wydoili a teraz rąbią...
-
2009/11/15 13:46:11
Zgadzam się. Dajmy im działać.
Wszyscy nabici chcą rozwiązania konfliktu
Czekajmy cierpliwe na wyniki ale jednocześnie działajmy zgodnie z przysłowiem:
qui desiderat pacem, praeparet bellum
-
2009/11/15 17:03:19
"Za robotniczą WOLĄ idzie OCHOTA. Pozdrówmy ludzi czynu!" I po 1-majowym pochodzie;) Słabo to widzę. Oprócz uścisku dłoni prezeza nabici mają tlący się konflikt we własnym szeregu i zakrojoną na szeroką skalę akcję reklamową banku. Mam nadzieję, iż w spotkaniach uczestniczy profesjonalny mediator.
-
2009/11/15 17:48:19
nie ma konfliktu wewnątrz ;) jest dyskusja, tak jak to zostało opisane - czy nie jest to działanie pozorowane.
Nawet jeżeli jest to i tak należy do rozmów zasiąść. Niezależnie od tego co się dzieje w tle - czy jest wojna wyniszczająca czy tylko potyczki na granicy - bez rozmów może być tylko gorzej.

Nie dziwcie się, że "Nabici" są rozgoryczeni - trwa to za długo i dotychczasowe propozycje były... dalece niesatysfakcjonujące.
jak pisałem i będę nadal powtarzał: trzymam kciuki.
-
2009/11/15 20:00:32
Ja mogę powiedzieć tylko tyle , jeśli banki nas oszukają i będą chcieli przechytrzyć kredytobiorców to dopiero Akcja Informacyjna V.2.0 będzie jedną największą reklamą , najbardziej widoczna i zapamiętaną przez ludzi . Jest polskie przysłowie " chytry dwa razy traci " zapamiętają nas na lata :-)
-
2009/11/15 20:22:15
@gadovsky
Czy aby rzeczywiście "termin zakończenia rozmów został wyrażnie określony przez strony." ?

W komunikacie czytamy, że "Kolejne spotkanie odbędzie się 20 listopada br.". Kolejne, to nie znaczy ostatnie. Na tej zasadzie można wyznaczać kolejne i następne terminy i negocjować w nieskończoność.


-
2009/11/15 20:47:47
Gdzie jest Tomek L., no gdzie? Dlaczego jeszcze nie napisał, że nabici nie brali kredytów w mBanku, że ich wpisy sponsoruje konkurencja i że wszyscy niezadowoleni powinni przenieść kredyty do innych banków?
Tak mi brakuje specyficznego tomkowego humoru.
-
2009/11/16 08:18:08
@jg46889
Nie wywołuj wilka z lasu :)
@mk72
Gdzieś wyczytałem, że negocjacje mają trwać do końca roku, choć jeśli się trochę przedłużą nic się nie stanie, bo wiadomo jaki jest grudzień.
-
2009/11/17 15:28:40
Witam,

Odnosząc się do dyskusji dot. wizerunku i kampanii reklamowej banków BRE, ustaleń miedzy klientami i bankami BRE, chciałbym uściślić pewne rzeczy. Komentarz ten umieściłem zbiorczo na : nabici forum, mbank forum oraz blogu Macieja Samcika.

Z racji doświadczenia zawodowego w branży komunikacyjnej mogę powiedzieć że:
- przygotowanie, zaplanowanie i wykonanie kampanii reklamowej instytucji takiej jak bank, to nie kwestia kilku dni. To proces który, w dużych spółkach, korporacjach może zając czas: od 2,5-5 miesięcy
- przygotowanie oferty banków czy telekomów, to praca dla zespołu analityków, symulacje finansowe które później wymagają przejścia całej ścieżki proceduralnej i decyzji odpowiednich departamentów czy też zarządu spółki
- przyszły rok, to rok gdy rusza akcja kredytowa. Nie rozwiązanie sprawy związanej ze starym portfelem CHF, to ew. utracone korzyści i czas temu poświęcony. Kupno "czasu" może odbijać się rykoszetem...

Dlatego sugerowanie kupowania sobie czasu przez bank, ponieważ toczą się kampanie komunikacyjne jest nie na miejscu. Zbieżność czasu rozmów i czasu kampanii komunikacyjnej dla nowej oferty nie jest zamierzona. Powtórzę jeszcze raz, rozmowy o podjęciu rozmów trwały od 15 lipca 2009.

Zatem proszę o więcej zaufania oraz atmosfery dla obu stron, do rozmowy by wypracować pewne rozwiązanie ramowe, które obejmie jak największą ilość klientów starego portfela CHF. Nie pomogą w tym na pewno komentarze, powtarzane wielokrotnie. To już nie ten czas, by przerzucać się argumentami które nie zawsze są na miejscu.

Samo wypracowanie jakiejś formy rozwiązania tego wyznawania, to dopiero początek pracy. Pracy wspólnej banków BRE i klientów, nad wprowadzeniem w życie ustaleń, wzajemnej kontroli. Do tego trzeba zaufania, a nie podwórkowych krótkotrwałych zagrywek komunikacyjnych. Prawdziwe wyzwanie, pojawi się dopiero wtedy, jak obie strony wypracują wspólnie jakąś formę rozwiązania ramowego i razem go przeprowadzą. Jest to tzw. "dylemat więźnia" lub inaczej rzecz mówiąc... teoria gier w pełnej krasie (polecam poczytać trochę na temat RAND Corporation)
-
2009/11/19 15:26:07
Życzę wszystkim, żeby doszli do etapu dylematu więźnia :-)
Pozdrawiam!
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users