|
Blog > Komentarze do wpisu
O w d...ę, czyli mBank, mamuśka i funduszeKolejny bank postanowił przestawić zwrotnicę w swojej strategii marketingowej i zamiast lokat będzie reklamował fundusze inwestycyjne. Tym śmiałkiem jest mBank, który właśnie „odpala” drugą część kampanii reklamowej z babcią w roli głównej. Tytułem przypomnienia: w pierwszej części mieliśmy spot z aż dwoma babciami, z których jedna żali się, że konto jej wypluwa pieniądze. A druga przez telefon jej radzi, żeby założyła sobie konto bez żadnych opłat. Po oczach daje zwłaszcza odważne skojarzenie: babcia-bank internetowy. Najnowszy spot funduszowy, który przedpremierowo można było oglądać w weekend w kinach (przed wybranymi seansami) jest też lekko kontrowersyjny. Na jednej części ekranu widać faceta, który usiłuje otworzyć sejf, a na drugiej - nowoczesną mamuśkę, grającą w grę komputerową. Mamuśka oczywiście opieprza synka, że ten zamiast inwestować przez internet - w fundusze inwestycyjne z całego świata - znowu ma problem z dostępem do swoich inwestycji, bo jest zbyt... hmmm... tradycyjny. Mamuśka tradycyjna nie jest, gdy przegrywa na ekranie gry komputerowej, bez żenady przeklina: „o w dupę!”. Kto nie chciałby mieć takiej rozrywkowej mamuśki?
mBank jest już trzecią instytucją finansową, która z lokat przenosi ciężar kampanii marketingowych na inwestycje. Wcześniej fundusze zaczęło reklamować TFI Union Investment (trochę przy okazji przeholowując), a ostatnio także Bank Millennium, który w tym celu postawił nie tylko na swoją starą twarz - Huberta Urbańskiego - ale i na nową, Krzysztofa Hołowczyca. Reklama Millennium jest o tyle fajna, że bardzo obrazowo, wręcz łopatologicznie, przedstawia różnicę między bezpieczeństwem lokaty, a wybojami funduszy, dającymi szansę na „lepsze widoki”. Bardzo ciekawa metafora, znacznie uczciwsza, niż epatowanie historycznymi zyskami z funduszy. Co oczywiście nie zmienia faktu, że miksów łączących lokaty i funduszy, typu SuperDuet, zbytnio nie poważam.
Ale nie miejmy złudzeń: to właśnie dobre ostatnie półrocze funduszy inwestycyjnych, z zyskami nawet po 30-40 proc., spowodowało powrót bankowców do reklamowania bardziej ryzykownych inwestycji. Marża zysku na sprzedaży funduszy jest wyższa, niż marża odsetkowa z lokat i kredytów, więc bankowcy z dziką rozkoszą już dawno temu skierowaliby zainteresowanie klientów ku funduszom. Tyle, że te nie miały się czym pochwalić, notowały straty, więc bankowcy z konieczności musieli zadowolić się wciskaniem klientom produktów strukturyzowanych. Teraz wreszcie można pokazać zyski z funduszy, więc marketingowcy znów dają upust swojej miłości do funduszy. A w zasadzie do wysokich prowizji z ich sprzedawania (można zarobić 5,5% wpłaty klienta z opłaty dystrybucyjnej i wytargować jeszcze 1% od opłaty za zarządzanie funduszem). Dlatego reklam funduszy pewnie będzie wkrótce coraz więcej. Ciekawe czy ktoś odważy się - jak to bywało za czasów przedkryzysowych - na użycie w rywalizacji o uwagę klienta ciężkiej artylerii: plansz z historycznymi zyskami funduszy. Na razie mamy raczej pomysłowe klipy, w których od obiecywania wysokich zysków bankowcy uciekają, jak od ognia. wtorek, 03 listopada 2009, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2009/11/04 15:10:26
A Ja uważam że reklama jest całkiem fajna. Co więcej zachęca do skorzystania z najlepszego produktu mbanku czyli z SFI. A czy klient wybierze fundusz pieniężny czy akcyjny to już jego sprawa
2009/11/04 15:19:38
Tak trochę obok tematu - jak widzę reklamy mBanku z babciami i "elementarz" ING, to jakiś ostrzegawczy dzwoneczek z tyłu głowy przypomina mi o planach ZBP odnośnie zmian w prawie pracy etc. - o uczłowieczaniu przez ubankowienie. Ta sprawa z defaultowym przelewem pensji/emerytury/renty na rachunek bankowy. Cóż, rynek 50+ - oparty głównie o niezbyt wysokie, ale stałe wpływy - to z pewnością kąsek, po który banki zaczną sięgać coraz intensywniej...
2009/11/06 20:03:32
Cóż, prędzej czy później ktoś te pieniądze emerytów zacznie przepuszczać przez konta bankowe. I chyba dobrze, bo jak widzę tych biednych listonoszy z workami pieniędzy na plecach, to mi się nóż w kieszeni otwiera. W XXI wieku to już lekka przesada.
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
antydoradca.blox.pl/2009/08/Doradca-doradza-w-reklamie.html