Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Windykacja w Eurobanku: zastraszanie i obrażanie. Ale ten medal ma dwie strony

Przez ostatni tydzień ludzie odpowiadający za wizerunek wrocławskiego Eurobanku mieli chyba najgorszy kryzys od początku jego powstania. Żadna awaria bankomatów, call-center, czy dostępu do konta przez internet nie wyrządziła wizerunkowi banku takiej szkody, jak kilka rozmów jego windykatorów z klientami nie spłacającymi kredytów. Rozmów nagranych przez tych ostatnich.

Wstyd i hańba. Żona się z pana śmieje już? Dzieci się z pana śmieją? Ma pan problemy z zapamiętaniem paru rzeczy tak? Cwaniaka pan próbuje zgrywać. Pana cwaniactwo wyjdzie panu bokiem. To odzywki pracownika Eurobanku do klienta z Gdańska (cytaty za TVN24.pl). Kilka dni wcześniej Radio ZET ujawniło jak pracownik Eurobanku straszył klientów z Lublina, którzy spóźniali się ze spłatą kredytu: Dzieci zabierze wam opieka społeczna i będziecie spać na podłodze. Będziecie mieć najsmutniejsze Boże Narodzenie jakie mogliście sobie wyobrazić - mówił windykator do klienta, który miał dwumiesięczne zaległości, bo ojciec stracił pracę.

Trudno znaleźć jakiekolwiek argumenty na obronę pracowników banku. Chamskie i obraźliwe odzywki obnażają niestety drugie oblicze tego banku, którego hasłem jest "co jeszcze możemy dla ciebie zrobić".Kilka lat intensywnego budowania wizerunku banku przyjaznego, z wykorzystaniem niezliczonej liczby aktorów, znanych twarzy, celebrytów... W ciągu tygodnia pracownicy działu windykacji wyrzucili to wszystko do kosza. Janda, Żebrowski, Gajos, Figura, Peszek, Żurawski...

Właściwie mógłbym tutaj postawić kropkę. Ale obawiam się czy w ogniu krytyki - podkreślam, zasłużonej - Eurobanku nie wylejemy dziecka z kąpielą. Dziś osią dyskusji są biedni klienci, zastraszani przez bankowców. Tymczasem gwarantuję Wam, że z łatwością można byłoby nagrać niejedną rozmowę windykatora z klientem, w której to windykator jest obrażany, zastraszany, szczuty psami.

Tak się składa, że rozmawiałem ostatnio z pracownikami działu windykacji jednego z dość dużych banków. I włosy mi dęba stawały. Otóż w tym banku średnio co piąty, co szósty klient nie spłaca zaciągniętej pożyczki. Ponad połowa z tych nie spłacających w ogóle nie reaguje na jakiekolwiek próby kontaktu. Udają, że ich nie ma albo rzeczywiście znikają i nie sposób ich namierzyć. Pogróżki i chamskie odzywki pod adresem windykatorów, którzy pojwiają się przed drzwiami słychać w tym konkretnym banku przy co czwartej rozmowie z nie spłacającym kredytu klientem (z tych, których udaje się namierzyć).

Powie ktoś: dobrze im tak. Rozdawali kredyty każdemu żulowi, na dowód i w 15 minut, to niech teraz się martwią. To prawda, ale czy to, że bank komuś dał pożyczkę zbyt łatwo, zwalnia klienta od konieczności jej spłacenia? Czy jeśli pożyczę komuś z ulicy samochód, a ten ktoś potem oświadczy, że mi go nie odda, bo jest biedny, to należy przejść nad tym do porządku dziennego?

Chamskie i bezprawne sposoby egzekwowania długów trzeba piętnować. Ale patrząc na sprawę wyłącznie przez pryzmat biednych klientów i złych, chciwych bankowców, niestety dajemy argument tej części ludzi, którzy wzięli kredyty i wcale nie mają zamiaru ich spłacić. Powiecie: bank był naiwny, to niech teraz te pieniądze straci. W porządku. Tylko nie dziwcie się potem, że kredyt w tym kraju ma lichwiarską cenę 20% w skali roku. W żartobliwy sposób pokazuję to na tym klipie:

Cały biznes consumer finance jest bowiem oparty o potwornie niesprawiedliwą zasadę - za tych, którzy oszukają bank i ukradną pieniądze, zapłacą na koniec dnia ci uczciwi, którzy zacisną zęby i nie dojedzą, a raty pożyczki uregulują. Dlatego, w imię sprawiedliwości, oczekuję od bankowych windykatorów stanowczości w granicach prawa. A od samych banków - przyjazności. Czyli tego, że jeśli klient sam zwróci się z prośbą o rozłożenie rat na dłuższy okres albo ich prolongatę, nie zostanie odprawiony z kwitkiem.

 

czwartek, 19 listopada 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/19 23:12:44
W tym konkretnym przypadku EUROBANKU nie dostrzegam drugiej strony medalu! Nie zapominajmy, że kierujemy się prawem a pożyczenie od banku to UMOWA z danym bankiem, na którą zgodę wyrażają DWIE STRONY.Czy takie umowy te przewidują konsekwencje braku spłat ? Zdaje się że tak. A czy w tych umowach jest zapis o telefonach z obelgami? nie sądzę. Umowę w zasadzie narzuca nam bank więc niech się jej trzyma. Jeśli nie chce z klientem renegocjować warunków to niech wypełnia bezdusznie umowę. zamiast obrażać ludzi. Sam dzwonię czasem do osób mających kłopoty ze spłatą. Część z nich faktycznie udaje że ich nie ma. Nie mogę potwierdzić natomiast, że wielu klientów jest niegrzecznych. W zasadzie margines. Choć może jakby zacząć rozmawiać jak EURO to większej ilości puszczałyby nerwy. Pozdrawiam.
-
2009/11/20 02:52:24
Jak to dobrze ze nie mieszkam w Polsce....
-
2009/11/20 10:38:52
Ja jakoś nie widzę powodu, aby chamstwem klientów usprawiedliwiać chamstwo pracowników banków.
-
2009/11/20 11:09:57
Dokladnie
Zeby im zrobic na zlosc zaloze sobie u nich konto oszczednosiowe zeby mi placili duze odsetki (chyba obecnie najwieksze w Polsce)
-
2009/11/20 11:28:38
ale windykator eurobanku... zasadniczo miał rację.
mężczyzna, który nie potrafi regulować zobowiązań... nie jest mężczyzną.

Mógłbym się tu wdać w dłuższe dywagacje nt. popłuczyn kultury szlacheckiej, a właściwie zbójeckiej, która za honorowe uznawała tylko długi karciane itp. ale to nie mój świat, ja jestem (mentalnie) ze wsi, gdzie było wszystkiego mało i własność traktowano poważnie. Tyrada windykatora nawet mi się spodobała... właściwie po spisaniu na ulotkę można by ją wręczać wraz z umową kredytową.
-
2009/11/20 12:26:09
A kim są ci zatrudnieni na telefonie "windykatorzy" w bankach? Czy nie przypadkiem młodymi studentami obojętnego kierunku max. do 26 r. życia za 12 zeta brutto plus ewentualna prowizja. Na umowę-zlecenie, oczywiście...

Jeśłi tak - to by wiele wyjaśniało...
-
2009/11/20 17:36:06
kilka lat temu byłam przez pracowników eurobanku zastraszana pobiciem i nasłaniem bejsboli zgłaszałam pisemnie sprawe pracownikom w punkcie obsługi
nigdy nie dostałam odpowiedzi
wziełam pozyczke w innym banku spłaciłam eurobank
nie chce miec z nimi wiecej nic do czynienia
-
2009/11/21 01:43:02
Czyli nowa świecka tradycja: Jak Kuba Bankowi, tak Bank Piotrowi
Ps.
Nic nie może usprawiedliwiać stosowanie "fali", ani w wojsku, ani w banku.
-
2009/11/21 13:37:24
można tez doić klientów kulturalnie tak jak mBańk i Multibańk. Więcej na: jojomstop.blogspot.com
-
2009/11/25 21:01:35
Zgadzam się z Wami, że nic nie może usprawiedliwiać fali, przemocy ani pogróżek. Nie usprawiedliwiam tego. Zwracam tylko uwagę, że mamy do czynienia z brudną wojną po obu stronach barykady.
Pozdrawiam!
-
2009/11/28 23:12:24
Witam
-
2009/11/28 23:21:23
Witam, tak się składa że byłem inspektorem windykacji, przez rok czasu w banku (nazwijmy to banku)...CB - jeden na rynku ;) o takich inicjałach....
Powiem, że ten windykator, może to zabrzmi śmiesznie był dość kulturalny, bo inspektorzy-specjaliści od spraw windykacji w banku przynajmniej tych 2 co pracowałem, żeby nikomu (NIKOMU) nie udzielać żadnej prolongaty...
Ściągalność w 1 którym zaczynałem po 2 miesiącach wynosiła 97% żeby dostać premię...
A jak nie miałeś wyników na premie robili tak, ze nie miałeś czasu podrapać się po nosie... Kadra zarządzająca naprawdę potrafi podle postępować, ale nie tylko w stosunku do klienta... I to przykład idzie z góry....
Choć uważam ze ludzie tak czy tak, maja obowiązek spłacać przede wszystkim kredyt, a nie kupywać zbędne zabawki...

Pozdrawiam,
były Pracownik Cetelem i Citi :)
-
2009/11/28 23:25:41
A kim są ci zatrudnieni na telefonie "windykatorzy" w bankach? Czy nie przypadkiem młodymi studentami obojętnego kierunku max. do 26 r. życia za 12 zeta brutto plus ewentualna prowizja. Na umowę-zlecenie, oczywiście...

Jeśłi tak - to by wiele wyjaśniało...


Tu Ci powiem ze się mylisz, windykator jest na tyle uprzywilejowany że umowę o prace dostaje... No i stawka godzinowa jest większa... Ale mówisz student... masz rację :)...
Kto inny by zechciał straszyć innych ludzi żeby tylko zarobić na swoje utrzymanie ?

Ale jak to juz pisałem, przykład idzie od zarządu :)...
-
2010/10/07 09:54:45
Panie Samcik,

jeśli żyjemy w państwie prawa, na czym zdaje się Pan opierać i co zdaje się być jedną z myśli przewodnich Pańskiego wpisu (a propos Pańskiego stanowiska pacta sunt servanda w relacji klient - bank), to bądźmy konsekwentni. A zatem, jeżeli pracownik banku lub windykator jest obrażany, są w polskim prawie na to stosowne przepisy i na ich podstawie należy dochodzić sprawiedliwości w sądach, a nie skarżyć się, jak ciężką pracę ma windykator czy pracownik działu windykacji. Przecież nie musi pracować, jeśli mu się nie opłaca, po co ma dokładać do "interesu" - bez względu na to, czy pieniędzmi, nerwami, czy godnością osobistą. "Trudny klient" to część ich chleba codziennego, zawodowego ryzyka, co zresztą bynajmniej znajduje odzwierciedlenie w ich wynagrodzeniach / przychodach - gdyby windykacja polegała jedynie na przyniesieniu klientowi kwiatów i pogłaskaniu jego psa, windykatorów byłoby 20 razy tyle, a stawka za ich pracę byłaby, ogólnie mówiąc, marna. Magia rynku.
Co więcej, sam pan pisze, że bank lekką ręką narozdawał kredytów różnym "żulom", nie wnikając w ich zdolność kredytową - więc czego się windykator ma od nich spodziewać? Chleba i soli, czerwonych dywanów? Chyba biorąc zlecenie wie, jaka była "kredytowa polityka" banku, albo raczej jej brak, i że teraz ta frywolność odbije się na jakości jego - windykatora - pracy (co oczywiście zapewne uwzględni sobie w cenie długu, jaki odkupuje, więc proszę się nie martwić, stratny nie będzie).
Panu chodzi o to, że klient ma pożyczkę spłacać, skoro się do tego zobowiązał, i tu trudno Panu zarzucić brak logiki - tak, klient powinien, klient musi, klient ma obowiązek, klient to, klient tamto. Jak to mówią Amerykanie" would, should, could". Ale bank to nie kościół, sprawa zasadnicza dla banku jest zupełnie inna: nie "co kto powinien", ale co kto faktycznie robi. Co z tego, że "wszyscy powinni szlachetnymi być", skoro nie wszyscy są? Bank przecież to doskonale wie, co więcej wie, jaki procent klientów "starannie przeanalizowanych" pod kątem wypłacalności nie jest w stanie spłacać rat. Stąd pytanie za 100 punktów do banku: czy klienci "na dowód" zwiększą tę liczbę, czy może zmniejszą? Dlaczego podmiot, któremu chodzi przede wszystkim o zyski, sam, podchodząc do sprawy niestarannie i nie prowadząc analiz zdolności kredytowej swoich klientów, tych zysków się pozbawił? Tego Pan jakoś nie analizuje, dlatego proszę się nie obruszać, ale artykuł na bezstronny nie wygląda.
I na koniec małe pytanie a propos argumentu z żulem i pożyczaniem mu samochodu: czy Pan faktycznie wychodzi rankiem na ulicę, woła pobliskiego żula i pożycza mu samochód? A jeśli żul go nie zwróci, idzie Pan na komisariat i mówi ze szczerym oburzeniem i zaniepokojeniem: "panowie policjanci, dziś pożyczyłem lokalnemu pijaczkowi wóz i mi go nie oddał!"?
Bo jeśli tak (wyobraża Pan sobie reakcję policji?), to istotnie, Pański argument jest bardzo przekonujący. A jeśli z jakichś powodów (no właśnie, jakich? :-) ) Pan tego nie robi, to proszę wybaczyć, ale na kilometr śmierdzi tanią demagogią.
-
2011/01/27 10:58:49
Jestem z tych zastraszanych.Nie wiem już co robić,odbierać telefon,czy nie otwierać drzwi i komu,obrażają,lekceważą/oczywiście bankowcy/,wyśmiewają się,straszą,obrażają,ja już nie wszystko z nerwów pamiętam!A to wszystko za zaległość 150zł w spłacie,jak się człowiek chce obronić,to mówią,że to będzie użyte przeciwko mnie i że to oni są pokrzywdzeni.A ja tylko poprosiłam o rozłożenie mi tego na 3 raty i czekałam na odpowiedz.Doczekałam się kpin,strachu,obrażania i pogróżek.To taka firma z Lodzi-WOMIX.Ludzie uważajcie!
-
2011/10/05 13:48:25
Można odświeżyć temat: UOKiK nałożył na Eurobank karę 1 262 761 zł za stosowanie niezgodnych z prawem procedur windykacji należności i naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Komunikat prasowy: www.uokik.gov.pl/download.php?plik=10694
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users