|
Blog > Komentarze do wpisu
mBank: prawnicy-zdrowy rozsądek 1:1Udało się załatwić kolejną sprawę. Pamiętacie historię klientki mBanku, która nie mogła dostać rządowej pomocy w spłacie kredytu hipotecznego, bo bank nie chciał w zaświadczeniu rozbić raty na trzy części? Genezę całej aferki możecie zgłębić tutaj, a dziś chcę tylko ogłosić, że problem tej i około dziesięciu innych klientów mBanku, będących w podobnej sytuacji, został rozwiązany. Jak poinformował mnie rzecznik Krzysztof Olszewski, bank skontaktował się z każdym klientem z osobna i wystawił mu zaświadczenie w takim formacie, jakiego wymagał lokalny urząd pracy. Niemożliwe stało się możliwe. Być może przypisuję sobie zbyt duże zasługi twierdząc, że mBank załatwił sprawę po mojej interwencji na łamach "Gazety Wyborczej", serwisu Wyborcza.biz i niniejszego blogu. Niewykluczone, że zmieniłby podejście do klientów sam z siebie, po zasięgnięciu opinii stosownych ministrstw. Może. Ale faktem jest, że dopiero upublicznienie i opisanie tej sprawy nadało pracom nad jej rozwiązaniem należne tempo. I to jakie: pracowano podobno przez cały weekend! W tym miejscu chcę podziękować szefom odpowiednich departamentów w mBanku za to, że jednak zdecydowali się zmienić podejście do klientów na bardziej przyjazne. I tym samym odwrócić dyktaturę prawników, która bankowi w tym momencie na pewno nie pomogła. W większości banków prawnicy są naturalnymi hamulcowymi postępu. Jak trzeba dowieść, że czegoś zrobić się nie da, nie wolno albo nie należy, wystarczy iść do prawnika. Tak było i tym razem. Pewnie gdybym skończył prawo to bym tak nie mówił :-) Czasem nadmierna asekuracja i formalizm staje po przeciwnej stronie, niż zdrowy rozsądek. Jeśli w starciu tych dwóch sił wygrywa asekuracja, wizerunek instytucji finansowej może ucierpieć. W mBanku wynik meczu prawnicy kontra zdrowy rozsądek wynosi 1:1. Mam nadzieję, że zdrowy rozsądek, który gra tu na wyjeździe (bo nie można zapominać, że mBank jest częścią grupy bankowej zależnej od niemieckiego inwestora, nie ceniącego wysoko ułańskiej fantazji) na dłużej przejmie kontrolę nad sytuacją w mBanku. Czytaj też: Porąbana reklama mBanku Czytaj też: ROR-off, czyli mBank idzie na wojnę Czytaj też: Bolesne rozstanie z mBankiem A teraz, dla rozluźnienia atmosfery (wiem, wcale nie była napięta, ale jak będzie jeszcze bardziej luźna to też nic się nie stanie)...
Tłumacząc na język polski to, co ten gość na napisane na koszulce, można powiedzieć, że niebo jest tam, gdzie policjantami są Brytyjczycy, szefami Włosi, mechanikami Niemcy, kochankami Francuzi, a wszystko to est zorganizowane przez Szwajcarów. A piekło jest wtedy kiedy policjantami są Niemcy, szefami Brytyjczycy, mechanikami Francuzi, kochankami Szwajcarzy, a wszystko organizują Włosi. Dziwne, ale o prawnikach nic tu nie ma... poniedziałek, 30 listopada 2009, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
luster
2009/11/30 09:15:55
NIe "szefami" tylko kucharzami :-/
2009/11/30 09:48:31
mBank i Multibank nadal utrudnia życie ponad 20000 klientów gdyż doi ich na
kredytach hipotecznych z oprocentowaniem ustalanym "decyzją zarządu" więcej na: jojomstop.blogspot.com 2009/11/30 17:04:35
jojomstop - Najlepszym bankiem dojącym klientów jest Santander wskaźnikami do wzrostu oprocentowania są stopy NBP , które nawet jak spadają to oprocentowanie nam rośnie , także nie jesteście sami :)
2009/11/30 22:49:57
jak widać da się. Szkoda tylko, że po interwencji Gazety. Szkoda tylko, że klienta swoje przeżyła.
Szkoda tylko, że mBank/Multibank nie potrafi zobaczyć sytuacji oczami klientów. Różnych sytuacji. |
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|