|
Blog > Komentarze do wpisu
Nienasyceni Nabici: miażdżące opinie o porozumieniu z BRE BankiemOd wtorku od godz. 13.00 znamy już oficjalny komunikat BRE Banku oraz grupy zarządzającej inicjatywą konsumencką „Nabici w BRE Bank” w sprawie wspólnej oferty dla klientów tzw. starego portfela kredytów hipotecznych. Komunikat jest zgodny z nieoficjalnymi doniesieniami, które relacjonowałem w blogu w poniedziałek (za co zresztą dostało mi się od Nabitych, bo rzekomo wychodziłem przed szereg). Strony podają więcej szczegółów, w tym zarys parametrów kompromisowej propozycji. Czyli warunki, na których kredyty zbuntowanych klientów będą mogły być zamienione z denominowanych we frankach z oprocentowaniem ustalanym przez zarząd BRE na denominowane w euro ze spłatą opartą na stawce EURIBOR i marży. "Propozycja marży dla kredytów w euro zostanie przygotowana dla każdego klienta indywidualnie, w oparciu o obecne oprocentowanie kredytu we franku szwajcarskim. Minimalna wysokość obniżki marży w ofercie euro w stosunku do marży proponowanej w ofercie we frankach szwajcarskich wyniesie 0,4 pkt proc." - czytam w komunikacie. "Średnia obniżka marży w euro wyniesie 0,75 pkt proc., jednak klienci o ponadprzeciętnej aktywności i najwyższym oprocentowaniu wyjściowym mogą liczyć na obniżkę marży w stosunku do oferty we franku szwajcarskim nawet o 1,4 pkt proc. Szczegółowe warunki obniżenia marży zostaną przedstawione w styczniu, razem z publikacją oferty" - pisze BRE i grupa zarządzająca inicjatywą "Nabitych". Czytając opinie internautów - w przeważającej części stanowią je wypowiedzi zainteresowanych klientów starego portfela - odnoszę wrażenie, że spodziewali się oni innego końca negocjacji. To, co udało się osiagnąć negocjatorom uważają za niewystarczające. Ich zdaniem bank kupił sobie czas i załatwił darmową promocję w mediach, nie dając klientom prawie nic w zamian. Przynajmniej taki odbiór porozumienia kształtują wpisy kilkunastu najgłośniejszych uczestnikow dyskusji. Nie chcę wchodzić w buty klientów starego portfela, ale uważam, że propozycja, jaką udało się uzgodnić, ma kilka zalet. Po pierwsze przewalutowanie z franków na euro oznacza spadek oprocentowania kredytów. Skoro marża banku (dziś „ukryta” w ogólnym oprocentowaniu) spadnie o średnio 0,75 pkt. proc., to de facto oznacza, że oprocentowanie przeciętnego kredytu po przewalutowaniu z franków na euro obniży się o 0,45 pkt. proc. (bo EURIBOR jest nieco wyżej, niż LIBOR). Mało? Zawsze może być lepiej, ale większość „Nabitych” dzięki temu rozwiązaniu może wyraźnie obniżyć swoje miesięczne raty. I mieć - przykładowo - zamiast kredytu oprocentowanego np. na 3,7% (z czego 3,3% stanowi „ukryta” marża banku, a resztę LIBOR), nowy kredyt w euro, oparty o stawki rynkowe, na warunkach EURIBOR plus 2,5% marży. Druga zaleta wynegocjowanej propozycji to większe pole manewru w przyszłości. Kredyt w euro już za kilka lat będzie być może kredytem w naszej rodzimej walucie (bo Polska w 2015 r. ma wejść do strefy euro), więc refinansowanie go innym kredytem będzie dziecinnie łatwe i niezbyt kosztowne. Każdy, kto dziś jest hipotecznym „niewolnikiem” BRE Banku, bo nie ma szans na zamianę kredytu we frankach na tańszy w innym banku (frank jest drogi wszędzie), będzie mógł wreszcie zagłosować nogami. Trzecia zaleta to przejrzystość oferty. BRE Bank zobowiązał się, że przygotuje specjalną siatkę propozycji i kalkulator, w którym każdy będzie mógł sprawdzić jaka marża go dotyczy. Jeszcze kilka temu,kiedy namawiałem moich rozmówców z BRE do takiego podejścia, mówili że to niemożliwe i że parametrów jest zbyt wiele, by można było przygotować przejrzystą siatkę. Okazało się, że jednak można. Nie ma więc ryzyka, że bank będzie „rozgrywał” klientów, każdemu z osobna proponując stawki według własnego widzimisię. To ogromny sukces negocjatorów ze strony „Nabitych”, którego krytycy kompletnie nie dostrzegają. Zgadzam się, że są i wady. Nie udało się skłonić BRE Banku do przygotowania sensownego pakietu dla klientów, którzy nie chcą zmieniać waluty kredytu z franków na euro. Jeśli ktoś chce zostać przy frankach, o niższych marżach może raczej zapomnieć. To porażka negocjatorów „Nabitych”. Szkoda też, że nie udało się przewalczyć zniesienia wszelkich kosztów przewalutowania z franków na euro. Przewalutowanie ma być przeprowadzone jedynie na preferencyjnych warunkach, z mniejszym spreadem walutowym (czyli różnicą między ceną skupu franka przez bank i ceną sprzedaży klientom euro). Standardowy spread wynosi 6 pkt proc., zaś dla transakcji przewalutowania kredytów tzw. starego portfela ma być zastosowany spread w wysokości 0,5 pkt proc. To oznacza, że kredyt o wartości 300 tys. w przeliczeniu na złote, będzie „ospreadowany” prowizją 1500 zł. Dlaczego „Nabici” mają płacić za to, że pomogą bankowi wywinąć się z frankowych kłopotów? Nie rozumiem tego. Na pociechę zostaje brak prowizji za sporządzenie aneksu do umowy kredytowej. Być może część „Nabitych” liczyła na więcej - że uda się zmusić BRE Bank do pokrycia choćby części strat powstałych w wyniku stosowania wątpliwych zapisów w umowach kredytowych (tych o oprocentowaniu ustalanym decyzją zarządu). Tyle, że to oznaczałoby upokorzenie przeciwnika, który przecież nie jest całkiem bezbronny: żaden sąd na razie nie uznał kontrowersyjnej klauzuli w umowach kredytowych za nielegalną. Już sam fakt, że BRE Bank uznał grupę „Nabitych” za równoprawnego partnera w negocjacjach jest sprawą bez precedensu w historii sporów konsumenckich z bankami. Na koniec chcę zacytować fragment komentarza Jacka Gadzinowskiego, obserwatora rozmów: „Obie strony wykazały bardzo dużo rozsądku, rozmowy były na wysokim poziomie merytorycznym i biznesowym. Jest to pierwszy w Polsce przykład gdzie świadomy konsumeryzm doprowadził do konstruktywnych rozwiazań, które każdy oceni już indywidualnie. Nikt tutaj nie przegrał - wygrały obie strony, a w konsekwencji klienci, którzy zyskają szansę mniejszych rat kredytowych”. Być może „Nabici” nie ugrali tyle, ile chciało ich zaplecze, ale jeszcze kilka miesięcy temu nie postawiłbym złamanego grosza, że w ogóle dojdzie do opracowania wspólnego rozwiązania problemu „Nabitych”. środa, 23 grudnia 2009, maciek.samcik
TrackBack
Klienci i banki BRE ? pozytywny przykład konsumeryzmu
z Jacek Gadzinowski
Gdy ponad roku temu rozpoczął się spór klientów z bankami grupy BRE, nikt nie przypuszczał iż będzie on tak długo trwał i miał tak dramatyczne zwroty. Niemniej jednak, obie strony były na tyle świadome sytuacji klientów, iż mimo dzielących je różnic ... » Wysłany 2009/12/23 09:44:42
Komentarze
yar-eq
2009/12/23 00:52:52
PR BRE Banku odtrąbił we wszystkich możliwych mediach swój sukces, a mi się wydaje że zbyt wcześnie, bo bomba z opóźnionym zapłonem zaczęła tykać...
2009/12/23 08:50:17
Każdy ma prawo oceniać pozytywnie lub nie pozytywnie to co się wydarzyło. Nie docenia się faktu, iż obie strony siadły do stołu rozmów i wypracowały pakiet rozwiazań.
Na tym on polega, że jest wynikową stanowisk obu stron, że już pozwoli odciązyć budżety domowe. Po analizie, każdy z klientów podejmie dla siebie (jego zdaniem) najlepszą, suwerenną decyzję ekonomiczną. Dysponując większym zakresem informacji, transparentnie podanej. Na pewno emocje nigdy nie sa dobrym doradcą w takich sytuacjach. Można nie doceniać EUR, ale trzeba patrzeć na perspektywę kilkunastu lat spłaty... Nie zgodzę się że CHF jest "przegrany", ponieważ kalkulatory pozwolą dużej części klientów zorientowac się jaka była wiosenna oferta. Wielu z klientów tego do dzisiaj nie zrobiło... teraz dostaną możliwość dokładnego sprawdzenia a pózniej skorzystania z dedykowanych informacji/call center lub produktów. To też wynik rozmów. 2009/12/23 09:10:58
Nie wnikając w całą otoczkę społeczną i negocjacyjną (czyli fenomen samej akcji nabitych - idę o zakład że jakaś mgr o tym powstanie, oraz to czy w ogóle mogło się udać korzystniejsze dla klientów porozumienie) to oferta jest taka sobie.
Za obniżenie oprocentowania o 0.45% płaci się 0.5% opłaty "spreadowej". Czyli zwróci się to za rok z kawałkiem. Ale za rok z kawałekiem to stopy % EUR mogą już zacząć rosnąć. I za półtora roku może się okazać że ci przewalutowani płacą już więcej niż "uparciuszki" 2009/12/23 09:37:40
Panie Maćku,
Nabici nie są nienasyceni, tylko umieją liczyć, czego BRE Bank konsekwentnie nie przyjmuje do wiadomości. [...] większość Nabitych dzięki temu rozwiązaniu może wyraźnie obniżyć swoje miesięczne raty. I mieć - przykładowo - zamiast kredytu oprocentowanego np. na 3,7% (z czego 3,3% stanowi ukryta marża banku, a resztę LIBOR), nowy kredyt w euro, oparty o stawki rynkowe, na warunkach EURIBOR plus 2,5% marży. Jeśli weźmie się pod uwagę, że w od 2000 r. średnia równica między trzymiesięcznym EURIBOR-em i LIBOR-em wynosiła 1,6%, to faktyczna zmiana oprocentowania w powyższym przykładzie wynosi 2,4% (3,3 - 2,5 + 1,6) na niekorzyść klienta! A jak słusznie zauważył pan Gadzinowski, "trzeba patrzeć na perspektywę kilkunastu lat spłaty". 2009/12/23 09:49:15
Jeszcze a propos "rzekomego wychodzenia przed szereg". Proszę mi wyjaśnić, dlaczego w artykule z wczorajszej papierowej "Wyborczej" pisze Pan w czasie przeszłym o komunikacie, który ukazał się dopiero o 13.00? Czy uważa Pan, że tytuł tego artykułu, "BRE Bank dogadał się z kredytobiorcami", precyzyjnie opisuje wydarzenia, które miały miejsce?
2009/12/23 10:17:04
Dokładnie, powtórzę za moim przedmówcą:
"Jeśli weźmie się pod uwagę, że w od 2000 r. średnia równica między trzymiesięcznym EURIBOR-em i LIBOR-em wynosiła 1,6%" to przy maksymalnej obniżce, która ma wynieść 1,4% oprocentowanie w dłuższej perspektywnie będzie większe o 0,2%; przy minimalnej obniżce, która ma wynieść 0,4% oprocentowanie w dłuższej perspektywnie będzie większe o 1,2%; Gdzie ta korzyść Panie Redaktorze bo nie widzę? Chciałoby się zacytować klasyka "pokaż no to palcem"... 2009/12/23 10:49:58
Panie Macieju, apeluję za kolegami aby pan porównał euribor i libor w dłuższym okresie - sumarycznie wyjdzie wyższe oprocentowanie. To, że w pierwszych miesiącach będzie może lżej, nie zrekompensuje przyszłych i poniesionych wcześniej strat.
Następna sprawa - za BRE pisze pan "obniżenie marży" - jakie obniżenie? Przecież najpierw BRE podwyższyło marżę. Ukradli panu samochód, oddali koła i nazwali to pańskim sukcesem. Tak to rozumieć mam? To jest uprawomocnienie podwyżek marży. Skończy się to w wielu przypadkach sądem. "Jeszcze kilka temu,kiedy namawiałem moich rozmówców z BRE do takiego podejścia, mówili że to niemożliwe i że parametrów jest zbyt wiele, by można było przygotować przejrzystą siatkę. Okazało się, że jednak można." NIE MOŻNA! co to przeszkadza aby "zarząd swoja decyzją" ogłosił, że parametry w tzw. starym mPlanie to a) libor b) marża i opcjonalnie: c) cena klimatyzatorów d) cena sera w Szwajcarii itd itp. Ja znam odpowiedź dlaczego nie może tego ogłosić. Bo okazałoby się, iż w przeszłości oprocentowanie było ustalane "na palec" czyli ile nam brakuje do takiego a takiego poziomu. No to dowalmy tym, którzy nic nie wiedzą. Musi być aneks aby było czytelnie? Nie wystarczy notka na blogu? Mogę się założyć, że z tych 20 tys nabitych połowa nie podpisała i nie podpisze żadnego aneksu. Część nie wie że jest nabijana, a cześć potrafi liczyć i wie, że na tym dobrze nie wyjdzie. Prawdą jest to, że dzięki przejściu na euro łatwiej będzie czmychnąć do innego banku - na co nie tylko ja ale i BREdniarze pewnie bardzo liczą. Kasę dostaną również za przewalutowanie, plus problem świadomych klientów przejdzie do innego banku. A wtedy nadal będą mogli wstawiać gwiazdki i niezrozumiałe sformułowania do umów. 2009/12/23 11:08:23
To oznacza, że kredyt o wartości 300 tys. w przeliczeniu na złote, będzie ospreadowany prowizją 1500 zł. Dlaczego Nabici mają płacić za to, że pomogą bankowi wywinąć się z frankowych kłopotów? Nie rozumiem tego. Na pociechę zostaje brak prowizji za sporządzenie aneksu do umowy kredytowej.
Z drugiej strony gdyby policzyć po standardowych stawkach koszt byłby dziesięciokrotnie wyższy. Więc z perspektywy tak dużego kredytu (a średni kredyt udzielony w ramach tzw starego portfela jest duuuuużo mniejszy niż 300 000 PLN) - można powiedzieć że nie stanowi to większego wpływu na ratę kredytu. Ja również ubolewam nad tym, że nie udało się zrobić tego 1:1, ale na tym polegają właśnie kompromisy :) Nie udało się tutaj bank ustąpił w innym miejscu. Oczywiście nie można mieć złudzeń, że wszyscy zaakceptują ofertę. Wiem, że obie strony miały taką świadomość podczas rozmów. Znajdą się niestety krytycy i trzeba się z tym pogodzić. Ponieważ zbiliżają się Święta jako stały czytelnik :) Panie Maćku, Wesołych Świąt :) ciakawych tematów w Nowym Roku i wielu odwiedzających na blogu. Pozdrawiam, Tomek Lipińsk mBanki 2009/12/23 12:11:03
Witaj Tomku, stały czytelniku ;)
Skoro tutaj tak często zaglądasz to może podałbyś do wiadomości publicznej obiektywne czynniki wpływające na wysokość oprocentowania w tzw. starego mPlanu. Nic teraz nie krytykuję, chciałbym po prostu wiedzieć co jest w mojej umowie. 2009/12/23 14:10:17
Witam wszystkich i od razu odpowiadam na wątpliwości:
@peshoo, @mklientalejuzniedlugo: przyjmuję do wiadomości, że historycznie rzecz biorąc EURIBOR był wyższy, niż LIBOR CHF. Tym niemniej zwracam uwagę, że obecnie różnica jest stosunkowo niewielka i nie wiadomo jaka będzie w przyszłości. To po pierwsze. Po drugie warto pamiętać, że porównujemy gruszki z jabłkami. Nawet jeśli za rok EURIBOR będzie znacznie wyżej, niż LIBOR CHF, to alternatywą dla kredytu w euro jest a) pozostanie przy frankach z opcją przejścia na marżę w okolicach grubo powyżej 3% (bo tyle oferuje bank przeciętnemu klientowi), b) pozostanie przy frankach z dotychczasowym sposobem ustalania oprocentowania, czyli z ryzykiem, że za rok "decyzją zarządu" oprocentowanie wzrośnie np. dwukrotnie bardziej, niż EURIBOR i LIBOR CHF razem wzięte. Co do tekstu w papierowej gazecie - pisałem o wstępnej wersji porozumienia, która tylko w drobnych szczegółach różniła się od ostatecznej. @lkuziem: z tym ukradnięciem samochodu i oddaniem koła to o tyle nie trafiona metafora, że póki co żaden sąd nie potwierdził kradzieży. Na razie sytuacja jest taka, że istnieje domniemanie, iż w umowie zgodził się Pan na to, by BRE Bank ten samochód Panu zabrał o ile prezes banku będzie miał takie życzenie :-) @tomekL_mbank: dziękuję bardzo za życzenia, z powodu preferencyjnego spreadu łzy wzruszenia zalewają mi oczy :-) Wszystkim czytelnikom - tym z mBanku i tym z opozycji - życzę, decyzją własnego zarządu, udanych świąt. 2009/12/23 15:09:05
Każdy podejmie prywatnie, właściwą dla siebie decyzję fiansową. Po to zostaną przygotowane kalkulatory, artykuły i wypowiedzi obu stron. To też było elementem ustalenia.
Kompromis zawsze polega na tym, że obie strony znajduja punkt "styku". Nie każdego musi on zadawalać, ale realnie przekłada sie on na oszedności dla klientów na ratach i dostęp do dedykowanych produktów. Szkoda że nie zauważa się tego aspektu, a jest on waznym osiągnieciem. Na koniec dnia jak pisałem, każdy zadecyduje jak decydować o własnych finansach. Niekoniecznie sugerując się tym co tutaj się pisze/dyskutuje. pozdr, Jacek Gadzinowski 2009/12/23 15:17:22
podoba mi się kontrargument ;) Metafora nie do końca trafiona, z tym, że przepisy zabraniają zabierania auta. Problem leży w tym, że prezes zrobił to siłowo i mi każe udowadniać brak postępowania niezgodnego z prawem. Wyroki SN są bardzo czytelne.
2009/12/23 15:20:12
@gadovsky - no właśnie na tym pic polega, że da to korzyści finansowe w perspektywie kilku miesięcy, a później to tylko się powiesić zostaje.
Nie byłoby tych problemów, gdyby Multibank/mBank a) nie tworzyli dowolności w umowach lub b) podali jakie parametry wpływają na wysokość oprocentowania. lub c) naiwni nie uwierzyliby że marka mBank/Multibank oznacza zaufanie. Na razie oznacza chciwość, brak przejrzystości i arogancję. 2009/12/23 15:24:31
@ jeszcze jedno - przepisy niezrozumiałe tłumaczy się na korzyść klienta (kodeks cywilny - wysoko w hierarchii ). Przyznali, że są niezrozumiałe. I co? Tłumaczą to sobie jak im wygodnie.
Prawo polskie jest jawnie ignorowane - jak mi się nie podoba to do sądu. Tak postępuje poważny szanowany partner? Tak postępuje bandzior. 2009/12/23 15:48:16
Witam ponownie. Nie zgodziłbym się, że ktoś ignoruje polskie prawo. Każdy po prostu interpretuje umowę na swoją nutę i sąd musi rozstrzygnąć która interpretacja jest prawdziwa. W umowie jest napisane, iż prezes banku może zabrać Panu auto, gdy biomet będzie niekorzystny i będzie potrzebował czegoś na poprawę nastroju. Pytanie brzmi, czy skoro na niebie są chmury, to prezes może Panu to auto zabrać czy nie może? Stan po negocjacjach z Nabitymi jest taki, że bank proponuje, że za to auto, co Panu zabrał, odda trochę kasy, bo Pana lubi i w ogóle jest Pan fajnym gościem. Ale oczywiście odda mniej, niż auto było warte. Można brać co dają albo czekać na sąd, w którym jest pewnie 50-90% szans na wygraną, w zależności od tego jak spojrzeć :-)
Pozdrawiam! 2009/12/23 16:14:35
Kompromis [...] realnie przekłada sie on na oszedności dla klientów na ratach i dostęp do dedykowanych produktów. Szkoda że nie zauważa się tego aspektu, a jest on waznym osiągnieciem.
Jeśli chodzi o te "dedykowane produkty", to w komunikacie wymieniono: * niższe od standardowego oprocentowanie kredytu odnawialnego, * preferencyjne oprocentowanie karty kredytowej, * specjalne warunki dla oferty depozytowej. Zaiste rewelacja :) 2009/12/23 16:32:43
Nawet jeśli za rok EURIBOR będzie znacznie wyżej, niż LIBOR CHF, to alternatywą dla kredytu w euro jest a) pozostanie przy frankach z opcją przejścia na marżę w okolicach grubo powyżej 3% (bo tyle oferuje bank przeciętnemu klientowi)
A jaką alternatywą dla kredytu we frankach z marżą grubo powyżej 3% jest kredyt w euro z marżą grubo powyżej 2%? Ale mniejsza już o te procenty. Dlaczego Pan i inne media ochoczo odtrąbiliście koniec sporu, jeśli przedstawiona propozycja nie jest żadnym przełomem, a sami zainteresowani przyjęli ją chłodno, żeby nie powiedzieć lodowato? 2009/12/23 18:41:13
W umowie jest napisane, iż prezes banku może zabrać Panu auto, gdy biomet będzie
niekorzystny i będzie potrzebował czegoś na poprawę nastroju. No właśnie że nie jest ;) Nie ma nic o decyzji zarządu ;) Jest o parametrach, których NIEzgodnie z prawem nie znamy. A jak umowa jest niejednoznaczna to INTERPRETUJE SIĘ JĄ NA KORZYŚĆ KLIENTA - tak mówi kodeks cywilny. Bank przyznał, że umowa jest nieczytelna ale mimo wszystko ignoruje ten zapis. 2009/12/23 18:50:32
Hmmm, rozumiem, że zdaniem Peshoo jedyną dopuszczalną alternatywą dla kredytu we frankach z oprocentowaniem uzależnionym od widzimisię banku jest kredyt we frankach z oprocentowaniem LIBOR plus marża 1,5% lub mniej. A aneks do umowy ma przynieść w zębach prezes BRE Banku Mariusz Grendowicz. I podpisać go na kolanach, a jeszcze wypłacić każdemu Nabitemu po 50.000 zł odszkodowania za straty moralne z tytułu wpisania niekorzystnych zapisów w umowie. Nooo tak, to byłby sukces. Są jakieś pomysły jak do tego sukcesu doprowadzić? Oczywiście poza potępianiem w czambuł tego, co dziś jest na stole... Pozdrawiam ozięble.
2009/12/23 18:56:41
. Uważam, że zapis o parametrach rynku kapitałowego bla, bla, bla... mniej więcej w takim samym stopniu podlega dowolnej interpretacji, jak to, że biomet jest niekorzystny :-). Zgoda: można się czepić, że to sformułowanie zbyt łatwo i dowolnie interpretowalne (co podpada pod orzeczenie Sądu Najwyższego), ale można też uprzeć się, że katalog parametrów rynku kapitałowego jest dość łatwy do określenia, tak jak katalog parametrów składających się na biomet :-).
Pozdrawiam! 2009/12/23 20:40:36
Pomiędzy 1,5% a 3,5% jest wiele miejsca na kompromis. Proszę nie przypisywać mi opinii, których ani nie formułowałem, ani nie podzielam. To, co jest dziś na stole co do meritum nie różni się od tego, co leżało na nim już wcześniej. Faktem jest, że BRE Bank potrafi perfekcyjnie sprzedać swoje "propozycje" w przestrzeni medialnej, no ale to przecież podstawowe pole działania każdej "szanującej się" instytucji finansowej. Szkoda tylko, że nie jest Pan konsekwentny w swojej krucjacie przeciwko haczykom, Panie Maćku. Pozdrawiam serdecznie :)
2009/12/23 21:01:44
Właśnie tu się różnimy. Mnie się wydaje, że nastąpiła pewna zmiana jakościowa, a EURIBOR + 2,5% marży to jest jednak krok naprzód w porównaniu z poprzednimi rozwiązaniami. I taka jest też wymowa komunikatu, będącego efektem pracy Waszych negocjatorów, którym daliście carte blanche... Pozdrawiam ciepło i obiecuję konsekwencję w ściganiu haczyków (w omawianej ofercie też one są, co już zasygnalizowałem).
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|