Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Nie daj sobie wcisnąć spadku z długami!

Joasia Blewąska, moja ulubiona koleżanka z łódzkiego oddziału „Wyborczej”, opisała w piątek historię dwóch kobiet, do których ostatnio zgłosił się bank z żądaniem spłaty kredytu zaciągniętego przez ich matkę. Sęk w tym, że matka od trzech lat nie żyje, a bohaterki artykułu nie tylko nie żyrowały jej żadnych pożyczek, ale nawet o nich nie wiedziały! Cały tekst przeczytacie tutaj.

Głowę dam, że takich przypadków jest znacznie więcej. Banki bardzo chętnie udzielają starszym osobom kredytów i to nie tylko dlatego, że tacy klienci zwykle są bardzo solidnymi pożyczkobiorcami (dawny etos nie pozwoliłby im na nie wywiązanie się z umowy z bankiem). Także dlatego, że w przypadku ich śmierci bank bynajmniej nie zostaje na lodzie. Przeciwnie: czeka na sądowe orzeczenie o nabyciu spadku przed rodzinę zmarłej osoby i łapie spadkobierców za gardło.

Niektóre banki, np. słynny z ostatniej „afery windykacyjnej” Eurobank, mają nawet dla emerytów i rencistów specjalne oferty pożyczek. I niektóre starsze osoby skwapliwie korzystają z okazji. Kiedyś opisywałem w „Wyborczej” rekordzistę z 70. wiosnami na karku i 14 kredytami do spłacenia. Łączna rata sięgała pięciokrotności jego dochodów z emerytury! Banki nie przejmują się, że części kredytów nie da się odzyskać: zarobią krocie na pozostałych. Dlatego wciskają kredyty na wszelkie sposoby: nawet posługując się tak nieetycznymi sposobami, jak ostatnio Citi Handlowy.

Czy jest jakiś sposób, żeby zamiast spadku nie przejąć bankowych długów po zmarłej osobie? Kłopot w tym, że nie bardzo, bo bank nie ujawni nikomu stanu konta, salda karty ani wysokości zadłużenia nieżyjącej osoby. Wymówi się tajemnicą bankową. Informacji udzieli dopiero wtedy, kiedy spadkobiercy przyjdą już z zaświadczeniem sądowym o nabyciu spadku. Tyle, że jeśli zmarły miał w banku raczej długi, niż pieniądze - sprawa jest przegrana. Prawo mówi jasno, że nie spłacone kredyty przechodzą na spadkobierców.

Rady są dwie: po pierwsze zawsze spisujmy nasze długi, a wszystkie umowy kredytowe trzymajmy w jednym miejscu, w jakimś segregatorze. Tak na wszelki wypadek, żeby nie robić zbędnego kłopotu rodzinie, gdyby coś nam się stało. Po drugie - to już rada dla spadkobierców - jeśli macie przejąć spadek po zmarłym, ale nie macie pewności, czy po drodze nie narobił on jakichś długów, zawsze wybierzcie w sądzie opcję przejęcia majątku „z dobrodziejstwem inwentarza”, a nie bezwarunkowo.

Wtedy też będziecie odpowiadać za długi zmarłego, ale tylko do wysokości pozostawionego przez niego majątku. Przy zwykłym przyjęciu spadku może się okazać, że musicie spłacić dług wielokrotnie przekraczający odziedziczony przez was majątek. Warto też mieć z tyłu głowy możliwość odrzucenia spadku, o ile majątek jest niewielki, a istnieje ryzyko, że w przyszłości mogą wyjść jakieś ciemne historie ze starymi kredytami.

A dla podniesienia nastrojów: znalazłem w sieci zdjęcia "tematycznego" kalendarza. Chcielibyście mieć taki na ścianie?

Lindner - kalendarz trumienny

sobota, 12 grudnia 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/12/12 10:57:40
czytając wczoraj wspomniany artykuł w duchu śmiałam się z autorki, że doszukuje się sensacji tam gdzie jej nie ma, bo wiadomo-długi trzeba płacić, ale przyszła refleksja, że sprawa dotyczy śmierci sprzed 3 lat, a panie były już dawno temu w banku z aktem zgonu. niestety ten wątek nie jest dokładnie opisany, a de facto on jest najważniejszym. można bowiem założyć sytuację, że córki po śmierci mamy poszły do banku zamknąć jej rachunek, było to 3 lata temu. wówczas bank wiedząc o śmierci swego klienta nie poinformował o istniejącym już wówczas zadłużeniu. w takim przypadku zasadnym wydaje się pytanie dlaczego bank odzywa się dopiero po 3 latach, skoro raty pożyczki/kredytu przestano spłacać już dawno temu, kiedy miał informację że klient nie żyje oraz kontakt do najbliższej rodziny. brak informacji kiedy wypowiedziano umowę kredytu i zażądano spłaty całej należności. artykuł szukający sensacji ma braki, więc tylko hipotetycznie można założyć, że ktoś w banku czegoś nie dopilnował, w związku z czym teraz panie zamiast płacić 3 tys muszą zapłacić 6 tys. gdyby tak było, że to niedopatrzenie banku to przy odrobinie zaangażowania ze strony zobowiązanych można by było moim zdaniem wszcząć powództwo o nienależność odsetek na zasadach art. 5 kc-jako niezgodnych z zasadami współżycia społecznego, aczkolwiek zdaję sobie sprawę że przeprowadzenie dowodu byłoby trudne a kwota zobowiązania niewarta zachodu. aczkolwiek mogłaby być to sprawa ciekawa. swoją drogą, zakładając wszystkie poczynione przeze mnie niedopełnienia obowiązku przez bank-pytanie czy jego postępowanie nie powinno być zbadane przez KNF. a na koniec całkowicie zgadzam się z Pana tezą o porządku w papierach oraz przyjmowaniu spadku z dobrodziejstwem inwentarza-przy czym aby to uczynić należy w przeciągu pół roku od informacji o śmierci spadkodawcy złożyć stosowne oświadczenie, inaczej nabędziemy spadek wprost, czyli z ewentualnymi długami.
-
2010/02/03 11:57:55
Ojciec miał długi jak umarł.Wiedziałam o nich.Spłaciłam kartę kredytową,kredyt w rachunku,pożyczkę w SKOK-u. Zostały 2 pożyczki ubezpieczone na wypadek śmierci.I tu zaczynają się problemy. Ojciec chorował na cukrzycę od kilku lat.Towarzystwa ubezpieczeniowe odmawiają wypłaty odszkodowania ze wzglęgu na jego wcześniejszą chorobę,chociaż nie ma dowodu ,że to cukrzyca była przyczyną śmierci.Równie dobrze mógł to być np.zawał,udar,nowotwór ,nie ma znaczenia,dla nich najwazniejsze jest ,że zanim umarł na coś chorował. Chciałabym przestrzec osoby chorujące na cukrzycę i ich rodziny ,że ubezpiecznie kredytu i ich przypadkach jest wyciąganiem pieniędzy na ubezpieczenie ,które nie zostanie zrealizowane a powyższy tylko koszty kredytu.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users