|
Blog > Komentarze do wpisu
Sabbeny droga do bogactwa: zysk prosty i przewidywalny. Bez ryzyka. Na foreksie :-)”Wskazujemy drogę do bogactwa” - prezentacja o takim właśnie intrygującym tytule wpadła mi w ręce kilka dni temu. Zaraz poniżej kuszący dopisek: „Weź udział w wyjątkowym przedsięwzięciu i zacznij zarabiać”. Wszystko na tle rajskiego widoku. Nadmorska, szeroka, piaszczysta plaża o zmierzchu, spokojne morze... Na dole strony małe logo: Sabbena Advisors. Firma o nic nie mówiącej nazwie, ale za to z biurem nie byle gdzie - w warszawskim biurowcu Metropolitan, tuż przy Placu Piłsudskiego. Zachęcony idylliczną wizją wyruszyłem w „drogę do bogactwa” i otworzyłem kolejne strony prezentacji. A tam taka oto bajeczka. „Adam jeszcze 12 miesięcy temu prowadził przeciętną, małą firmę i uzyskiwał dochód w wysokości 3000 zł netto miesięcznie. Firma właściwie się nie rozwijała ze względu na powstały co dopiero kryzys”. Acha - pomyślałem - będzie wesoło. Goście, którzy chcą mi wskazywać drogę do bogactwa, niespecjalnie potrafią sklecić dwa poprawne zdania po polsku. Pewnie dopadł ich „powstały dopiero co kryzys”. Tfurczy :-). Czytam więc dalej historię Adama. „Poznając naszą firmę i zasady działania postanowił zaangażować się w rozszerzenie swojego biznesu (...). Rozpoczął swoją przygodę zarabiania z niewielkim kapitałem. Po trzech miesiącach współpracy Adam przekonał się do prostoty przedsięwzięcia i jego przewidywalności, jeżeli chodzi o możliwości osiągania stałego zysku. Zrobił na nim również ogromne wrażenie potencjał, jaki tkwi w tym przedsięwzięciu, bowiem możliwe jest uzyskiwanie nieograniczonych dochodów”. Mamy więc prostotę, przewidywalność, stały zysk. Czyżby firma oferowała lokaty bankowe? Wszystko pasuje, tylko te „nieograniczone dochody” się nie zgadzają. „Nasz bohater postanowił się dalej rozwijać i skorzystał z propozycji swojego banku, uzyskując pożyczkę w wysokości 50 000 zł., której zaangażowanie spotęgowało przedsięwzięcie i pozwoliło na dużo szybszy rozwój”. Jak wygląda takie „spotęgowane przedsięwzięcie”? „Adam, współpracując z nami, uzyskuje stały dochód miesięczny w wysokości 15 000 zł. (...) Wszystko wskazuje na to, iż w ciągu dziewięciu najbliższych miesięcy odłoży 500.000 zł (...), a jego dochód miesięczny wzrośnie do 30 000 zł”. Na kolejnych stronach następne rzewne historie. Tytuł pierwszej z nich brzmi: „Nawet bez pieniędzy nie jesteś zerem”. A w środku czytamy o pani Ani, która po dziesięciu miesiącach współpracy z firmą ma 60 000 zł miesięcznego dochodu. Oczywiście planuje zaciągnięcie kredytu, który pozwoli na „dalsze finansowanie swojego biznesu” i przełoży się na „zwiększenie miesięcznego dochodu do 150 000 zł”. Historią Marka i Ewy, którzy w ciągu roku zarobili milion, nie będę już Was zadręczał. Po tak dużej dawce pozytywnych emocji autorzy prezentacji zaczynają powoli odsłaniać tajemnicę osiągania prostego, przewidywalnego i nieograniczonego zysku. Piszą o kupowaniu i sprzedawaniu walut i o dźwigni finansowej. „Siedzisz w domowym zaciszu przed komputerem. Logujesz się na specjalną platformę transakcyjną i zaczynasz handlować walutami. Oczywiście fizycznie, podczas wykonywania transakcji nigdy nie zobaczysz pliku banknotów z wizerunkiem Franklina, które kupiłeś taniej, a po pewnym czasie sprzedałeś je z zyskiem. Masz również do dyspozycji narzędzie jakim jest dźwignia finansowa, co oznacza, iż poprzez stosunkowo niewielki depozyt ulokowany na rachunku w domu maklerskim możesz kontrolować znacznie większy kapitał”. Acha! Więc ów prosty i przewidywalny biznes to handel walutami na tzw. Foreksie (czyli rynku terminowym)? Trzeba być naprawdę niezłym manipulatorem, żeby ten sposób inwestowania - agresywną spekulację z dużym lewarem - nazwać metodą osiągania prostego i przewidywalnego zysku. Autorzy prezentacji chyba przeczuwali, że w tym miejscu odbiorca może nabrać wątpliwości, więc od razu wyjaśniają: „Analitycy, z którymi współpracujemy mogą tworzyć unikalne strategie, które generują nieprzerwanie miesięczny, wysoki zysk”. Zwróćcie uwagę: obiecują, że ich strategie dadzą nie tylko prosty i przewidywalny, ale też nieprzerwany i wysoki zysk. Coraz lepiej. Na kolejnych slajdach przykładowe wyniki inwestycji: przy kapitale wyjściowym 50 000 zł po roku mam mieć 556 000 zł, co miesiąc zarabiając od 9 do 43%. Straty? Takiej opcji nie przewidziano. Czyżby na spekulacjach walutowych z lewarem nie dało się stracić? Dalej widzę rozczulający FAQ. Jak odnieść sukces? „Należy przestrzegać zasad, których uczymy podczas szkolenia wprowadzającego. Są one dziecinnie proste”. Co należy zrobić, aby rozpocząć współpracę? „Należy sobie odpowiedzieć na pytanie czego oczekujemy od życia”. Oczywiście jeśli oczekujemy zgromadzenia dwóch milionów w dwa lata to możemy zaczynać. Czy moje pieniądze są bezpieczne? „Środki pieniężne klient przetrzymuje na rachunku w domu maklerskim (...) Ryzyko defraudacji jest właściwie niemożliwe”. A ryzyko straty z inwestycji? Kto by się takimi duperelami przejmował? Forex i ryzyko? Eeee tam... Czy uczestnik powinien mieć wiedzę na temat inwestowania? „Nie wymagamy tego. Nasz produkt przygotowany jest dla osób, które potrafią czytać i posługiwać się komputerem”. Sorry, jeśli do tej pory jeszcze nie inwestowaliście na foreksie, to jesteście analfabetami. Takie to proste! :-) No i najważniejsze pytanie. Jaka jest rola Sabbena Advisors? „Pośredniczymy w przekazaniu naszym klientom strategii dziennych tworzonych przez analityka oraz wspieramy pod kątem technicznym”. Czyli po prostu dostarczają prognozy rozwoju sytuacji na rynku walutowym. Ile każą sobie za to płacić? Nie udało mi się tego dowiedzieć, ani mojej koleżance Magdzie Olczak, która też zgłębiała temat. Firma jest tajemnicza i wszystkie informacje o szczegółach działalności są „tajemnicą handlową”. Dziwi mnie natomiast, że firma raczyła wyjaśnić swoją rolę w przedsięwzięciu dopiero na 12-tej stronie prezentacji, w jednej z odpowiedzi w sekcji FAQ. Dlaczego klienci Sabbeny zarabiają dzięki współpracy z tą firmą? „Dzienne strategie są tworzone przez analityka, który zdobył doświadczenie w uznanych instytucjach finansowych, m.in. w domu maklerskim. Jego praca opiera się na tworzeniu modeli inwestycyjnych opartych w główniej mierze o analizę techniczną oraz o unikalny algorytm matematyczny”. Wow! Facet zdobył doświadczenie „w uznanych instytucjach finansowych” (pewnie zbyt renomowanych, by je wymienić, to byłoby, ten, tego, zawstydzające) i dlatego prawie zawsze wygrywa? W tym miejscu po raz pierwszy półgębkiem wspominają o zarządzaniu ryzykiem - a więc jest jakieś ryzyko! - oraz o „minimalizacji strat”. A więc można też stracić? Większych wywodów na ten temat brak. Po co straszyć ludzi żelaznym wilkiem straty, prawda? Przedostatnia strona prezentacji. Ostatnie pytanie FAQ brzmi tak: Wyniki za ostatni rok są naprawdę atrakcyjne, jak będą one wyglądały w przyszłości? „Dzięki dużej zmienności oraz łatwo definiowalnym trendom, jakie występują na rynkach walutowym i surowcowym analitycy przewidują, że kolejne lata będą dobre dla rozsądnych inwestorów, a przede wszystkim dla naszych klientów. Miesięczna stopa zwrotu na poziomie 20% jest jak najbardziej realna. Tak jest od ponad trzech lat, nawet pomimo kryzysu, z jakim mamy do czynienia od kilkunastu miesięcy”. Zanim Sabbena Advisors wskaże Wam „drogę do bogactwa” przeczytajcie jeszcze zastrzeżenia z ostatniej strony prezentacji (ciekawe, czy pokazują ją klientom). „Zawarte w niniejszej prezentacji opisy mechanizmów i produktów nie stanowią oferty w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Niniejsze opracowanie zostało sporządzone wyłącznie w celu informacyjnym zgodnie z najlepszą wiedzą”. Ciekawe czyją. :-). I dalej: „Sabbena Advisors nie udziela porad inwestycyjnych lub rekomendacji (...). Przekazane przez nas informacje nie mają charakteru porady inwestycyjnej lub rekomendacji. Sabbena Advisors nie posiada licencji na prowadzenie działalności maklerskiej oraz bankowej. (...) Decyzja zawarcia jakiejkolwiek transakcji należy wyłącznie do Klienta. Sabbena Advisors nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody, dlatego też klient powinien skonsultować swoją decyzję z własnym doradcą”. I to by było na tyle. W dalszą „drogę do bogactwa” idźcie sobie sami, bo Sabbena zabierze tylko swoją prowizję i uda się w inną stronę. Nie wiem jakich analityków zatrudnia Sabbena. Może rzeczywiście są tak dobrzy, że ich klienci, grający na Foreksie, częściej wygrywają, niż przegrywają. Choć gdyby tak było, to właściciele Sabbeny pewnie leżeliby pod palmami w ciepłych krajach, popijając drinki i żyjąc z procentu od zysków osiągniętych dzięki tym fantastycznym strategiom. Wkurza mnie co innego. Sposób, w jaki Sabbena prezentuje tę ultraryzykowną grę na walutach, jest skandaliczny i niedopuszczalny. Czy naprawdę nie ma paragrafu, który zakazałby tak promowania manipulatorskich i wprowadzających w błąd ofert? Czytaj też: Czy doradca finansowy za coś odpowiada? Czytaj też: Kup obligacje. Stracisz 100% pieniędzy Czytaj też: Chcesz zainwestować? Najpierw wypełnij ankietę! sobota, 19 grudnia 2009, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2009/12/21 18:03:22
Jeżeli ktoś skorzysta z ich SUPER oferty to sam jest sobie winien.
2009/12/21 22:13:33
W internecie jest pełno takich "ofert". Aż dziwne, że dopiero teraz weszło takie coś w Polsce. Każda taka oferta przedstawia JEDYNE rozwiązanie stania się super hiper bogatym. To już jest wybór danej osoby, że wejdzie w takie rozwiązanie. Jak ktoś myśli, że zdobędzie milion złotych w ciągu roku, nie mając ŻADNEGO doświadczenia w handlu na najbardziej ryzykownym rynku i w dodatku zaciągając kredyt pod maksymalnie zlewarowany rynek walutowy, to albo ktoś jest niespełna rozumu lub żyje w świecie iluzji.
2009/12/22 14:39:41
Pod koniec lat 20-tych popularne były kredyty na zakup akcji. Skończyło się to Wielkim Kryzysem.
Teraz widzę analogię. Kredyt pod zakup walut, do tego zakamuflowany pod nazwą "dźwignia finansowa". 2009/12/30 20:10:50
Tak się 'nieszczęśliwie' składa że skończyłem specjalizację finanse międzynarodowe... i po prostu mnie zatkało, że można tak ryzykowne działania w ten sposób prezentować ludziom. Gra taka (na rynku walutowym) jest jedną z najbardziej ryzykownych. Można stracić dorobek życia na jednej transakcji. Sam mam konto w X-Trade ale jeszcze nie odważyłem się spekulować na swoje konto (a mam ku temu odpowiednią wiedzę popartą pracą dyplomową w tej specjalizacji). To co robi ta firma kwalifikuje się pod paragraf a to co wypisali w tej prezentacji to jest zwykłe kłamstwo i chęć wyłudzenia prowizji. Na zakończenie jeszcze wspomnę, że rynek walutowy jest uznawany za jeden z najbardziej konkurencyjnych. Zarabiają tam jednak głównie duże tuzy (firmy) które mają sztab ludzi siedzących przed monitorami z odpalonymi specjalnymi aplikacjami (nie wgłębiając się w nazwy i funkcjonalność tychże) na różnicach w wycenie walut na rynkach w różnych częściach świata. A poza tym jest to chyba najbardziej ryzykowne ze wszystkich możliwych spekulacji.
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
"przeczuali"