Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Tesco da rabat na pasztet z kogutkiem, czyli ClubCard nie lepszy od Paybacka?

Pamiętacie jak znęcałem się nad programem Payback, który z wielkim hukiem jesienią wszedł na polski rynek jako prawdopodobnie największy program lojalnościowy w historii tego kraju? Pisałem wówczas, że może i największy, ale niekoniecznie najlepszy. Sama idea multibrandowego programu lojalnościowego do mnie nie przemawia, a po wgryzieniu się w przeliczniki punktowe okazało się, że Payback tak wszystko ustawił, żeby nie groziło mu zbyt częste pozbywanie się dobrych nagród. Przeliczniki były nędzne, o czym pisałem w słynnej notce o patelni za 9500 zł.

Okazuje się, że ta druga przypadłość trapi także inne programy lojalnościowe. Napisał do mnie p. Jarosław, klient sklepów Tesco i członek firmowanego przez tę sieć programu lojalnościowego ClubCard. Pan Jarosław pisze w te słowa:

Piszę do Pana w sprawie Programu Partnerskiego ClubCard. Myślę, że opis "okazji zakupowych" jakie można mieć dzięki zbieraniu punktów ClubCard zainteresuje czytelników i że zamieści Pan w swoim blogu satyryczny komentarz. Bo wydaje mi się, że kupowanie taniej z kartą Tesco ClubCard to jakaś porażka.

Wiem, że po takich programach nie można spodziewać się cudów, ale takiego "prezentu" jaki dostałem od Tesco to się nie spodziewałem. Po wydaniu w sklepie 492 zł otrzymałem 246 pkt. A w zamian za punkty zniżki, bardzo ciekawe…: 1,2 zł na zakup pierników GingerBread, 2 zł na zakupy w dziale Nabiał, 1 zł na pasztet z kogutkiem Drosedu i 4 zł na dezodorant Rexona przy zakupie co najmniej dwóch produktów.

Krótko pisząc pan Jarosław po wydaniu 492 zł otrzymał 8,2 zł rabatu na towary przy kolejnych zakupach (z tego 4 zł zniżki jest obwarowane warunkiem dodatkowym - trzeba kupić dwie sztuki dezodorantu). Rozczuliła mnie zwłaszcza jednozłotowa zniżka na pasztet z kogutkiem. Zwłaszcza, że sam kiedyś byłem fanem pasztetów Drosedu.

Z ciekawości aż spojrzałem na stronę internetową Tesco, żeby bliżej poznać ten fantastyczny program lojalnościowy. Wszystko wygląda bardzo zachęcająco. Ciekawe ile trzeba wydać na zakupy w Tesco, żeby dostać takie bony za 18 zł?

ClubCard instrukcja obsługi

Pan Jarosław wydał prawie 500 zł i dostał za nie niecałe 250 pkt., więc jeśli posłużyć się proporcją, to należałoby założyć, że 1350 pkt. z obrazka powyżej, za które firma daje bony zniżkowe za 18 zł (też z obrazka powyżej), przysługują po zrobieniu zakupów na łączną kwotę... jakieś 2700 zł. Pięknie... To by się zgadzało z innym obrazkiem, który można znaleźć na stronach Tesco. Przykładowy rachunek z nabitymi punktami wskazuje, że przelicznik jest mniej więcej taki: 1 pkt. za dwa wydane w Tesco złocisze.

punkty ClubCard

Chcę zaznaczyć, że ani mi w głowie wyśmiewać się z tych zniżek, które przyznano panu Jarosławowi, bo wiem, że dla większości z nas nawet możliwość zaoszczędzenia na zakupach kilku złotych jest rzeczą istotną. Domowe budżety mamy napięte jak postronki. Trzeba się liczyć z każdym groszem i dobrze, że Tesco jakieś zniżki daje, bo w tych sklepach zaopatrują się przede wszystkim konsumenci, którzy nie jeżdżą po mieście mercedesami (choć przyznam, że mam na osiedlu sklep Tesco i podjeżdżają pod niego niejednokrotnie lepsze fury, niż pod delikatesy "Piotr i Paweł", które stoją obok).

Ale nie ma dwóch zdań, że pan Jarosław ma rację, iż wysokość zniżek w relacji do wartości wygenerowanych przez klienta Tesco obrotów jest żałośnie niska. Przy okazji dyskusji towarzyszącej moim poprzednim wpisom dowiedziałem się, że generalna zasada programów lojalnościowych jest taka, żeby zwracać klientowi od 1 do 4% obrotu, który wygenerował. W przypadku programu ClubCard klient dostał "prezent" w postaci niespełna dwuprocentowego rabatu (8,2 zł od wydanych prawie 500 zł), ale pod warunkiem dokonania kolejnego zakupu i to zakupu wyznaczonych przez sklep towarów.

Cóż, jeśli miałbym na podstawie tego jednego przypadku ocenić program lojalnościowy Tesco, to powiedziałbym, że chłopaki albo się nie postarali, albo z premedytacją tak skalibrowali program, żeby wycisnąć z klientów jak najwięcej. Oj, nieładnie...

Czytaj też: telewizyjne loterie: bezdennie głupie, manipulatorskie, oszukańcze


sobota, 05 grudnia 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/12/06 12:56:31
NIkt nie każe nikomu wydawać swoich ciężko zarobionych pieniędzy w TESCO. Jeśli tam chodzimy, to przecież po to, żeby kupić to, co jest nam potrzebne i w ilościach, jakie są nam potrzebne. A przy okazji możemy dostać jakieś "punkty" i możliwość urwania killku złotych przy kolejnych zakupach. Gdzie tu jakakolwiek nieuczciwość?
A jeśli ktoś inwestuje 500 złotych w niepotrzebne zakupy, licząc na kokosy z promocji, to na głupotę nie ma lekarstwa. Trzeba kupować tyle, ile się potrzebuje i tylko tyle, bez względy na promocje.
-
2009/12/06 23:02:23
Fajnie że ktoś zauważył ten BEZNADZIEJNY PROGRAM. Mam blisko TESCO osiedlowe i zakupy robię w zasadzie tylko u nich. Wydałem więc 1500 zł w pierwszym "okresie rozliczeniowym" - cały czas próbowałem odszukać jaki jest przelicznik i nie znalazłem - coś tam w regulaminie było ;) - ale wierzyć się nie chciało. Więc ciułałem te punkty aby zobaczyć co z tego wyjdzie. No i wyszło - za te 1500 zł wydane - OSZCZĘDZASZ ! KUPUJESZ TANIEJ W TESCO czy jakoś tak ------- UWAGA 7,50 w bonach + jakieś zniżki - 11,50 - ze zniżek nie skorzystam bo po co mi 2 butelki PEPSI 1l. skoro jej nie pijam, albo pierniki jakieś tam ;) - szukając w sieci przelicznika znalazłem info. że rabaty będą dobierane indywidualnie wg. tego co klient kupuje - acha ;)

- Jak w tesco kupić taniej ? - trzeba duuuużo chodzić - przykład? - cena aparatu do mierzenia ciśnienia "NONAME" - ceny w ciągu dwóch m-cy 79,99; 49,99; 24,99; 79,99; 24,99 - ten sam aparat - wszystkie ceny były promocyjne. ;)

@acc4 -nie ma już chyba ludzi "inwestujących" w programy lojalnościowe ;) Więc myślę że zbyt krytycznie podszedłeś do tematu. ;) pozdr.
-
2009/12/07 13:42:08
O matko buska...
A kto z kupujących w ogóle myśli, że na programie lojalnościowym zarobi kokosy?!?!?
Przecież market nie zrobi jakiejś superpromocji, która puści go z torbami!
Dlatego szukanie w programie lojalnościowym zysku większego niż promile, to wiara w cuda.
Ktoś, kto chce z programu lojalnościowego wyciągnąć coś naprawdę wartościowego, musi niestety uzmysłowić sobie, że takie coś możliwe jest tylko raz na x lat.
Niestety...
Co nie oznacza, że należy dostawać małpiego rozumu podczas zakupów. Jeżeli dla kogoś priorytetem jest zdobywanie abstrakcyjnych i niemal bezwartościowych punktów, to pozostaje mi współczuć.
Jedyne, co ew. może w programie lojalnościowym wkurzać, to możliwość wymiany punktów na jakieś tanie badziewia (np. Rodziynka).

Jeśli chodzi o programy lojalnościowe, to jak dotychczas zetknąłem się z kilkoma:
1. premiumclub - kiedyś wcisnęli mi to podczas wizyty w KFC, a że już podobne fastfoody omijam szerokim łukiem, a statoil to drożyzna (wolę tankować na tanich stacjach niż zbierać abstrakcyjne punkty), karta leży sobie bezużyteczna.
W sumie to dostałem z tego programu jakiś kufel do piwa. Nic nadzwyczajnego, ale niebrzydki.

2. Real (dawniej Geant).
Tak się złożyło, że pięć lat pracowałem niedalego Geanta (później Reala), więc gdzieś po pracy zakupy musiałem robić i tak się zbierało punkty. Oczywiście z umiarem!
Ostatnio pracuję gdzieś indziej i do Reala już mi nie po drodze, ale nie rozpaczam z tego powodu.
W sumie za kilka lat lojalności z ichniejszego programu mam żelazko Philipsa oraz wiertarkę Boscha. Oba nabytki wiernie mi służą i je sobie chwalę.

3. Rodziynka
Ostatnio wciśnięto mi tę kartę z racji faktu, że jeden Carrefur expres mam koło pracy a drugi koło domu. Można powiedzieć, że dopiero zaczynam.
Jak na razie jedyne co mnie wkurza to to, że w ichniejszym katalogu nagród są same tanie badziewia. Dla porównaia: o ile w Realu jest przyzwoite żelazko Philipsa, o tyle w rodzince jest jakiś podejrzany tani badziew.
Liczę, że coś się zmieni do czasu aż uzbieram więcej punktów.
-
2009/12/08 15:59:50
Problem w tym, że w TESCO nie uzbierasz.
Po tych trzech miesiącach dostajesz kupon na przysłowiowe 1,50 plus te jakieś dodatkowe, na konkretne towary - i zaczynasz od nowa.
Jak nie chcesz pasztetu to przepada :)
-
2009/12/08 18:28:37
Trzeba by jeszcze sprawdzić ceny tych produktów, które można (niby) taniej kupić, bo może się okazać, że kosztują więcej, niż w innych sklepach. Wówczas się okaże, że sporą część nagrody oddajesz do Tesco w postaci marży :D
-
2009/12/09 11:55:14
Akurat Tesco jest tanim sklepem, więc tu pewnie program lojalnościowy jest zawarty w marżach w stosunkowo niewielkiej części. Ale generalnie zasada jest właśnie taka: konsumencie, prezenty tak naprawdę kupujesz sobie sam, w marżach handlowych.
Pozdrawiam!
-
2010/01/05 12:11:31
Z moich rachunków wynika, że Tesco zwraca w bonach programu ClubCart 0,66% wydanych u nich pieniędzy (nie liczę tych dodatkowych "mega" zniżek). To ja już wolę kartę rabatową we wspomnianym Piotrze i Pawle bo to przynajmniej stałe 5% zniżki.
PS.
Pan Maciej czasem nie z os. Kopernika? ;-) Pozdrawiam
-
2011/08/02 08:49:50
No to wydaje mi się, że przy opisywanych wyżej przykładach Skarbonka w Oszą wygląda co nalmniej nieźle. Monitor, który wyświetla mi w tej chwili to co piszę, kupiem z 30% zniżką "wypłacona" na konto karty Skarbonka.. I od razu mogłem te dwie stówy wydać, na cokolwiek.
-
2011/08/02 11:12:41
Ja mam karty punktowo-zniżkowe do różnych sklepów. Nie kupuję w nich na siłę, ale jak już to dlaczego mam nie zbierać punktów? We Francji będąc przez 6 miesięcy uzbierałam coś ok. 15 euro w Auchan :) Ot, taki miły dodatek do zakupów. Pan Jarosław nie zwrócił jednak uwagi, że w Tesco dodatkowymi punktami są premiowane pewne produkty, zazwyczaj ichniej marki.
Z własnego przykładu, szukając oliwy z oliwek nabyłam taką za 10 zł + 200 punktów. Wystarczy policzyć, że w tym wypadku 1 punkt dostałam za 5gr. To chyba niezły wynik :) Jeśli już bardzo chcemy oszczędzić na promocjach i programach lojalnościowych to wystarczy o nich więcej poczytać i wybierać.
A jeśli program lojalnościowy jest tylko miłym dodatkiem to pozostaje się cieszyć z tego, co się dostaje :)
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users