Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Z Archiwum X: dlaczego we Włoszech kredyt jest trzy razy tańszy, niż u nas?

W środowej "Rzeczpospolitej" przeczytałem, że bank PKO BP wspaniałomyślnie obniży marże kredytów hipotecznych w euro do 4%. Niby żaden przełom, bo np. w takim banku DnB Nord już dziś standardowe marże kredytów w unijnej walucie wynoszą 2,25-3,15%. Biorąc pod uwagę, że do tej pory PKO BP liczył sobie dla kredytów w euro marżę rzędu 6-7%, obniżka - planowana na styczeń - wydaje się czymś naturalnym.

Kredyty w euro są dziś coraz poważniejszą konkurencją dla złotowych, bo przy porównywalnych poziomach marż (dla kredytów w złotych są one nieco niższe, ale też w większości przypadków przekraczają 2%) o wszystkim decyduje niski poziom stawki rynku międzybankowego EURIBOR 3M, który wynosi ok. 0,7%, gdy nasz WIBOR 3M - będący podstawą oprocentowania kredytów w złotych - przekracza obecnie 4%.

Najtańszy kredyt w euro można więc mieć dziś przy oprocentowaniu rzędu 3-3,5% (0,7% to stawka EURIBOR, a resztę stanowi marża banku). Tanio? Tak myślałem dopóki... przypadkiem nie wpadła mi w rączki internetowa porównywarka MutuiOnline, zbierająca najlepsze oferty banków działających na rynku włoskim. Nie znam tego języka, ale poprosiłem znajomych bankowców o przetłumaczenie kluczowych kwestii. I wiecie co sie okazało?

Otóż gdybym był mieszkańcem pięknej Italii i chciał wziąć na 30 lat kredyt w wysokości 100.000 euro na mieszkanie warte 130.000 euro, to miałbym do wyboru następujące oferty: a) Friuladria Casa dałaby mi kredyt o oprocentowaniu 1,68%, rata wyniesie 354 euro. Trzeba też zapłacić 200 euro za analizę zdolnosci kredytowej i 300 euro za wycenę nieruchomości, b) Banca Antonveneta dałaby oprocentowanie 1,89%, rata wyniesie 364 euro miesięcznie. Wydatki na analizę zdolności i wycenę - w sumie 550 euro, c) UniCredit Family Financing oferuje oprocentowanie 2,23%, koszty początkowe 550 euro, d) ING Direct nęci oprocentowaniem 1,79%, nie weźmie ani centa opłat początkowych, rata - 359 euro miesięcznie. Przez dwa lata oprocentowanie jest stałe, a potem zmienne.

Uprzejmie zaznaczam, że podane stawki oprocentowania uwzględniają już zarówno EURIBOR, jak i marżę banku. Wynika z tego, że we Włoszech banki są skłonne udzielać kredytów w euro z marżą rzędu 1-1,3%, a więc dwu-trzykrotnie niższą, niż średnia marża w polskich bankach! Dotyczy to także banków działających w Polsce - UniCredit (Pekao) oraz ING (Śląski).

Ktoś mi kiedyś tłumaczył, że na Zachodzie marże kredytów mogą być niższe, bo tam zarobki są wyższe, więc i zdolność kredytowa klientów wyższa, zaś ryzyko banku - mniejsze. Może to i prawda, ale przypominam, że to u nas, a nie we Włoszech, odsetek nie spłacanych w terminie kredytów hipotecznych jest na historycznie najniższym poziomie 2%. Nie wiem ile wynosi we Włoszech, ale dam głowę, że nie jest niższy od naszego. A może polskie banki muszą drożej płacić za kupowaną "pod kredyty" walutę euro, która ma u nas status waluty obcej, a we Włoszech - rodzimej? Ale przecież prawie każdy polski bank ma za plecami zagranicznego właściciela, od którego mógłby wziąć tanie euro.

Może to kwestia tzw. stoku, czyli skali działalności? Jeśli bank ma większy portfel kredytów, to może sobie pozwolić na niższą jednostkową marżę każdego z nich? A może polskie banki nie potrafią dobrze oszacować ryzyka kredytowego? Albo gra kwestia bezrobocia, wyższego chyba w Polsce, niż we Włoszech?

Cóż, nie rozwikłam dzisiaj tej zagadki. Może ktoś z bankowców zachce mi w komentarzach do tej notki wyjaśnić paradoks kilkukrotnie wyższej marży kredytów hipotecznych, narzucanych klientom przez banki w Polsce? A jak chcecie się wprowadzić w klimat poszukiwania odpowiedzi na to, co nieodgadnione, to podrzucam muzyczną inspirację:

W miarę możliwości będę też ściągał dane o hipotecznych marżach z innych krajów. Kiedyś obiecałem jednemu z czytelników bloga cały raport o marżach kredytów hipotecznych w Europie, ale nie znalazłem firmy, która dysponowałaby odpowiednio kompleksowymi, wiarygodnymi i aktualnymi danymi. I chciałaby je udostępnić gratis :-). Rozważania o marżach we Włoszech traktujcie jako punkt wyjścia do budowy takiego raportu.

czwartek, 10 grudnia 2009, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/12/10 09:24:16
A tak z ciekawości, jakie marzę dają Włosi dla kredytów w CHF?
-
2009/12/10 09:36:26
oni nie mają kredytów we frankach, to tylko nasz wymysł :-)
Pozdrawiam!
-
2009/12/10 10:21:58
Odpowiedź jest prosta: we Włoszech jest większa konkurencja o kredyty w EUR.
A u nas banki chcą jak najbardziej zmniejszyć % kredytów w EUR (bo boją się ryzyka kursowego), więc starają się żeby nie były dużo tańsze niż PLN.

A z zasłyszanych ciekawostek - pewien bank ponoć w umowach o kredyt w EUR określił co się stanie jak wejdziemy do strefy Euro. Wtedy kredyt zostanie przeliczony z EUR na złotówki (ze spreadem of kors), a następnie znów na EUR po kursie NBP.
Ładne, prawda?
-
2009/12/10 11:07:54
tak. dnd ma najnizsza marze...ale gdy wyrazilem zainteresowanie kwota 150 tys. to okazalo sie ze kredyt mozna wziasc od 200 tys:( Co do zlotowych kredytow. Zgadza sie ze wiekszosc ma marze pow. 2 proc. oczywiscie plus dodatkowe koszty - najczesciej drogie ubezpieczenia, wiele obwarowan, ktorych niespelnienie w jakims momencie powoduje wzrost marzy np. do 7proc. Bo nie zapominajmy ze wszelkie marze w okolicach 2proc. sa najczesciej promocyjne.Trzeba pamietac ze sa wyjatki. Np. niektore spoldzielcze banki - BPS - marza 1,5 lub GBW, na ktory zdecydowalem sie osobiscie - 1,45 marzy - dodatkowe zalety to brak koniecznosci ubezpieczenia, brak oplat za wczesniejsze splaty, za nadplaty. Warto wiec Panie Macieju wyrozniac takie oferty edukujac czytelnikow gdzie najtaniej a tym samym dzialajac prokonkurencyjnie. :)
Co do innych cen w innych krajach wydaje mi sie ze kredyt jest produktem jak kazdy i bank jako sprzedawca stara sie wyciagnac z niego jak najwyzszy zysk. Jesli w Polsce udaje sie wiecej to biora wiecej :) Tak samo jest z produktami jakimikolwiek. Jedna siec handlowa - ten sam produkt. A w kazdym kraju inna cena. Mimo ze nie zawsze jest to uzasadnione poniesionymi kosztami czy wysokoscia zarobkow w poszczegolnych krajach.pozdrawiam. Milosz
-
2009/12/10 22:09:05
No tak, banki spółdzielcze rzeczywiście traktuję trochę po macoszemu, a rzeczywiście mogą mieć niezłą ofertę. Zbadam ją niechybnie. A do Lustera mam pytanie: który to sprytny bank już zabukował w umowie kwestię przejścia na walutę euro?
Pozdrawiam!
-
2009/12/10 22:24:59
Ja! Ja! To mi MS obiecał :D Podobnie jak czajnik bezprzewodowy czy inne żelazko... Może się kiedyś doczekam ;) tak jak i tego artykułu...

Przypominam, że u nas nie ma kredytów w EUR/CHF/USD, są tylko kredyty denominowane walutą obcą. Ponoć to jakaś różnica jest. No i tak jak w znanymBanku - jakiś tam koszt pozyskania waluty się pojawia (który np. wzrósł dziesięciokrotnie) stąd takie, a nie inne oprocentowanie.
Gdyby porównywać waluty narodowe, to u nas dla PLN marże da się znaleźć 2% i mniej, tylko że stopy mamy takie a nie inne, więc co z tej marży...

Panie Macieju - ma Pan tych znajomych bankowców, może jakieś minitłumaczenie o co chodzi z tym pozyskiwaniem waluty? Skoro kredyty są tylko denominowane i spłacane w PLN to co bank niby robi z tą walutą pozyskaną? W sejfie trzyma?

PS. tak jeszcze z ciekawości - a ma Pan kogoś mówiącego po niemiecku? Bo ja niestety nicht sprechen a mnie gryzie ile te marże EUR albo CHF wynoszą jeszcze w commerzbanku i dla porównania w jakimś szwajcarskim banku.
-
2009/12/19 18:53:47
Rożnica w ryzyku (a zatem i w marżach) bierze się stąd, że kredyty w Euro udzielane we Włoszech nie są obarczone ryzykiem walutowym a kredyty Euro udzielane w Polsce są.
-
2009/12/19 18:56:15
proszę bardzo Niemcy i deutche bank:
4,25%: 180000 euro na 39 lat
na życzenie finansowanie 100% wartości nieruchomości
-
2009/12/29 15:42:07
Warto dodać, że za 130000 euro to z trudem można kawalerkę w małym włoskim mieście znaleźć :) Więc też kwoty zwykle są odpowiednio większe niż u nas, a odsetki mniejsze. Ale i tak trudno uwierzyć, że różnica jest aż tak wielka, jeśli niczego Pan nie przeoczył, dobrze byłoby to bardziej nagłośnić (GW?).
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users