Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Kredyt z promocją? Właśnie się skończyła :-)

W banku nie należy załatwiać nic „na gębę”. Po ostatnim kryzysie, w którym banki wykorzystywały każdą okazję, by na swoich klientach zarobić ile wlezie, jest to już prawda dość powszechnie znana. Składając wniosek kredytowy do banku, który proponuje takie-a-takie warunki możesz jedynie mieć nadzieję, że gdy przyjdzie do podpisania umowy, to te warunki zostaną dotrzymane. Czasaemi ta nadzieja okazuje się płonna i marża z umowy jest całkiem inna, niż ta, którą bank proponował na etapie składania wniosku o kredyt.

Dziś mam na tapecie kolejny tego typu przypadek. Pisze pan Mikołaj, klient Polbanku i sieci pośredników finansowych Open Finance:

W grudniu złożyłem wniosek o kredyt hipoteczny w Polbanku. Złożyłem go za pośrednictwem przedstawiciela Open Finance. Ten poinformował mnie, że jest to oferta promocyjna, której jednym z atutów jest prowizja za udzielenie kredytu 0%, co jak na dzisiejsze warunki jest propozycją bardzo dobrą.

Okazało się, że nie była to oferta oficjalna banku, tyko przekazana ustnie do agentów i pośredników. Wraz ze wstępną decyzją kredytową wrócił do mnie zmieniony warunek. Prowizja kredytowa ma wynieść 1,5% i nie można jej wliczyć w koszty kredytowe, tylko trzeba wpłacić gotówką przed uruchomieniem kredytu. Innymi słowy Polbank łapał klientów na hasła promocyjne z ust pośredników i agentów.

Kto zdążył, ten się cieszył. Promocja zakończyła się podobno 19 grudnia. Decyzje do wniosków złożonych przed 19 grudnia, ale wydane po 1 stycznia, były już na warunkach aktualnych bez promocji. Kłopot jest tego rodzaju, że ciężko na ostatnią chwilę zorganizować w gotówce 1,5% prowizji, kiedy wydatki miesięczne już są skrzętnie zaplanowane. Z drugiej strony zmiana banku byłaby jeszcze bardziej niekorzystna, więc tak, czy siak, muszę dać się "skroić".

W tym przypadku nawet rzecznik praw konsumenta nic nie pomoże, bo warunki oferty promocyjnej były przekazywane ustnie pośrednikom. Nic na piśmie. No i jednak chciałbym ten kredyt dostać, więc nie ma co wojować, zwłaszcza, że doradca powiedział "nie ma co się rzucać przed decyzją ostateczną, bo Polbank lubi się obrażać i wszystko wycofać w ostatniej chwili". Czy może Pan mi coś doradzić albo przynajmniej nagłośnić sprawę, żeby powstrzymać "trzymających kasę" w bankach od zagrywek nie fair? Sam pracuję w banku i takie zachowanie jest dla mnie wyjątkowo niezrozumiałe, albo po prostu, po ludzku, wkurzające.

Doradzić nic nie potrafię, bo jeśli warunki i terminy obowiązywania promocji są przekazywane klientowi „na gębę”, to jest on z góry na straconej pozycji. Pozostaje mi zaapelować do bankowców, żeby grali wobec klientów fair. Jeśli organizujecie promocję, to dotrzymujcie jej warunków w stosunku do wszystkich klientów, którzy złożyli wniosek w czasie trwania tej promocji. Bo przecież ci klienci złożyli wnioski do danego banku właśnie ze względu na atrakcyjne warunki. W przeciwnym razie pewnie poszliby do konkurencji. I jeśli złapie się ich na taki haczyk, jak pana Mikołaja, to będą się czuli oszukani.

Mogło być też tak, że to nie bank skrócił promocję, a doradca firmy pośredniczącej czegoś zaniedbał, a potem zwalił winę na pracowników Polbanku. Ale to byłby bardzo tani chwyt. I aż nie chce mi się w to wierzyć. Choć oczywiście znam podobne przypadki z nie tak dawnej historii...

wtorek, 26 stycznia 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/26 10:27:34
Ale to wcale nie musi być kwestia końca promocji.
Rok temu chciałam zamienić moją zwykłą kredytówkę Visa w mBanku na kartę Visa Rossmann z rabatem 5 % w sieci tych sklepów. Wszystko było fajnie zanim przyszło do podpisania umowy, bo tam mimo nazwy karty (Visa Rossmann) nie było ani słowa o rabacie. Rabat nie był wymieniony w żadnym regulaminie czy ogólnych warunkach. Pan z banku pokazywał mi duże kolorowe ulotki i reklamy na stronie banku i nie rozumiał o co mi chodzi. Na moją propozycję, żeby może dopisać do umowy ten rabat. o mało nie dostał zawału serca.
Umowy nie podpisałam, bo nie lubię być robiona w konia, ale ta karta nie była mi niezbędna do życia (w końcu zwykłą Visę już mam). Ale do tej pory nie mogę wyjść z oburzenia na temat postępowania banku.
-
2010/01/26 11:24:40
Tak, tak... Open Finance :/

Kiedy przyszło mi i małżonce wystąpić o kredyt to wszystko miało być takie fajne. Skończyło się na tym, że z zabezpieczenia które sobie wymyślił analityk (300 zł miesięcznie na fundusz inwestycyjno ubezpieczeniowy) jest najbardziej złodziejskim chyba na rynku, bo co miesiąc pobierane jest BAGATELA 15% składki, czyli 45zł miesięcznie. 600 stów w rok. To się nazywa złodziejstwo.

Nie mówiąc o tym, że kredyt miał być na 100% wartości, dostaliśmy decyzję 'teraz damy 90%, potem po wykończeniu to zrefinansujemy' co nie dość że bardzo utrudniło wykończenie mieszkania, to jak w końcu jakimś cudem udało nam się wykończyć mieszkanie, i LTV wynosi zaledwie 75%, jak spytaliśmy się co ze zrefinansowaniem częściowym (głupie 10 000 złotych!!!) to nam w Open pokazali figę...

Gówno, nie doradcy :-/
-
2010/01/26 11:26:54
No i ucięło mi puentę... ;)

Także nigdy nic na 'słowo' z takimi doradcami. Jak komuś będą chcieli też zaproponować takie rozwiązanie, to niech poproszą o zamieszczenie tego w warunkach kredytu :-/
Bo jak widać na przykładzie moim, i okrojonego przez Polbank kredytobiorcy z wpisu pana Samcika, na gębę to można... Dostać w gębę :-/
-
2010/01/26 11:34:43
Śmieszy mnie ta sprawa o tym że oferta jest na nowych warunkach oczywiście gorszych dla klienta. Brałem kredyt mieszkaniowy około 4.5 roku temu kredyt i sytuacja była analogiczna jednakże nieco odmienna gdyż oferty banków zamiast pogarszając warunki, po prostu je polepszały. Złożyłem wniosek o kredyt w banku millenium, marża dla banku wynosiła bodajże 1.7%, millenium bank zrobił sobie na swój koszt rzeczoznawce mieszkania i przyznał mi kredyt z tym że trwało to trochę a międzyczasie wprowadził marże 1.5% czyli korzystniejszą dla mnie. 0.2% piechotą nie chodzi ( od wartości kredytu to niemała kwota ) więc liczyłem że będę miał na korzystniejszych warunkach. Niestety bank przyznał mi na starych warunkach choć go tym informowałem. Doradzono mi tam po prostu bym złożył wniosek jeszcze raz, a ponieważ miałem jeszcze trochę czasu złożyłem nowy wniosek. Nowy wniosek - nowa wycena rzeczoznawcy na koszt oczywiście Millenium. Czekałem czekałem i dostałem potwierdzenie że kredyt na nowych warunkach mogę wziąć. Niestety był obwarowany takimi dodatkowymi warunkami nieporuszanymi wcześniej że po prostu kredyt wziąłem w innym banku a od millenium trzymam się od wtedy z daleka.
Dlaczego wtedy nie miałem automatycznie kredytu na lepszych warunkach - nie wiadomo dlatego nie przekonują mnie dzisiejsze tłumaczenia banków że oferta się zmieniła - to nieuczciwe. Gdyby rozpatrywali wnioski w 1 dzień - nie było b y tego typu problemów.
Pozdrawiam
-
2010/01/26 14:30:15
A może wreszcie trochę prawdy.

Warunki obowiązywały do 22. XII. Aby je zagwarantować, wniosek kredytowy musiał być ZAREJESTROWANY w centrali Polbanku do 22 grudnia.

Wnioski wysyłane w ostatniej chwili, nawet kompletne, nie miały gwarancji warunków, ponieważ decydował fakt zarejestrowania w danym terminie - bywało, ze wnioski wysłane 21 w poniedziałek wpłynęły 22, ale bank nie zdążył ich zarejestrować.

I proszę nie rozśmieszać bajeczkami o ustnych zasadach promocji itd itp.

Decydowała, jak wspominałem, data rejestracji - jeśli Klient myślał, że wyśle w ostatniej chwili i zdąży, bądź to samo sądził doradca - mogli się nieprzyjemnie zdziwić, licząc na Polbank, więc - zdając się na coś niezależnego od nich i to - jakkolwiek by delikatnie nie powiedzieć - w instytucji mającej "dystans" do terminów ;)
-
2010/01/26 15:20:56
No, to być może mamy rozwiązanie zagadki. Wygląda na to, że banki i pośrednik finansowy nie dołożyły starań, by wytłumaczyć klientowi zasady i terminy promocji, za to same zasady były dość klarowne. Można się czepiać, że liczy się moment rejestracji wniosku w centrali, a nie w oddziale (jeśli zostałby złożony komplet dokumentów, to czemu oddział nie wystarczy?), jednak jeśli chodzi o takie sprawy to bank może ustalać procedury dowolnie. Dobrze byłoby, gdyby w przyszłości informacja dla klienta była jasna i oczywista - nie powstawałoby ryzyko nieporozumień.
Pozdrawiam!
-
2010/01/29 09:57:42
Warto sprawdzić samemu lub poprosić pośrednika/doradcę w banku o warunki promocji-'Regulamin'. Taki regulamin MUSI istnieć, jeśli taka promocja istniała i właśnie w takim reguaminie będzie zapisane co i kiedy musiałoby wpłynąć.
Pozdrawiam.
-
2010/02/02 17:27:20
Odnośnie karty mBank Rossmann znalazłem taki opis na stronie internetowej mbanku:

Rabat 5% karty kredytowej Visa Rossmann jest naliczany poprzez zeskanowanie kodu kreskowego karty, znajdującego się na jej odwrocie przed dokonaniem płatności. Poniżej krótki opis sposobu naliczania rabatu w drogeriach Rossmann:

- kod kreskowy z rewersu karty Visa Rossmann powinien być zeskanowany w dowolnym momencie jednak zawsze przed dokonaniem płatności kartą,
- kartę skanuje się podobnie jak skanowane są produkty,
- naliczenie rabatu będzie każdorazowo widoczne w oknie sprzedaży artykułów kasy fiskalnej,
informacja o udzielonym rabacie będzie również widoczna w dolnej części paragonu, a wysokość rabatu zostanie pokazana dla poszczególnych stawek podatku VAT.

W przypadku problemów z naliczeniem rabatu należy zwrócić się Kierownika sklepu, który powinien pomóc rozwiązać problem zgodnie z instrukcją obsługi karty Visa Rossmann, którą posiada każdy sklep.
W razie niezgodności paragonu z potwierdzeniem płatności kartą, reklamacja powinna zostać złożona poprzez mLinię.

Rossmann SDP informuje, że pracuje nad zapewnieniem komfortowego i bezproblemowego korzystania z karty kredytowej Visa Rossmann.

Przeczytaj więcej na ten temat na stronie portalu Rossnet
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users