|
Blog > Komentarze do wpisu
Link 4 i granice manipulacji. Są daleko...Firma ubezpieczeniowa Link 4 dostała po uszach od sądu, który nakazał jej przeprosiny pod adresem agentów konkurencji, z których Link 4 w przeszłości namiętnie się wyśmiewał. Przypomnę tylko, że do jesieni zeszłego roku w swoich kampaniach reklamowych Link 4 skupiał się przede wszystkim na atakowaniu pośredników współpracujących z konkurencyjnymi firmami. Mógł sobie na to pozwolić, bo sam z usług agentów nie korzysta - swoje polisy sprzedaje przez telefon i internet... Link 4 albo przedstawiał w reklamówkach sceny pożegnania klientów z agentami (słynny spot „Ta ostatnia niedziela”), innym razem wyśmiewał się z samych agentów, którym klienci pokazywali figę, zamiast pliku banknotów wpłacanych do tej pory z tytułu prowizji (reklamówki z kabareciarzami Grzegorzem Wasowskim i Sławomirem Szczęśniakiem). I choć kilka miesięcy temu Link4 zmienił swoją strategię reklamową i obiecał, że nie będzie już atakował agentów, to Polska Izba Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych i tak ciąga Link 4 po sądach.
Krucjata Izby w obronie agentów jest zwycięska, choć to zwycięstwo wybitnie pyrrusowe. Po pierwsze dlatego, że mamy dopiero wyrok pierwszej instancji, a po drugie dlatego, że Link 4 już dawno kontrowersyjnych reklamówek nie emituje, więc nałożony przez sąd zakaz ich emisji jest nieco... hmmmm... przeterminowany. A co firma zarobiła dzięki wyśmiewaniu się z agentów konkurencji, to zarobiła. Piątkowy wyrok sądu zaciekawił mnie z innego powodu. Otóż sąd uznał, że Link 4 nie wprowadził widzów w błąd, kiedy mówił w reklamie, że agenci konkurencji żyją z wpłacanych przez klientów prowizji, ani wtedy, kiedy mówił, że ubezpieczenia w tej firmie mogą być tańsze, niż u konkurencji. Sąd uznał natomiast, że klienci są świadomymi konsumentami dokonując wyboru ubezpieczenia, czyli przed decyzją porównują ceny produktów, a sformułowanie w reklamie „zadzwoń i sprawdź” wystarczająco zabezpiecza ich interes. Co z tego wynika dla nas, przeciętnych odbiorców reklam? Ano to, że żaden sąd nie wyręczy nas w refleksji dotyczącej granic manipulacji w reklamie. Jest przecież jasne jak słońce, że Link 4 w swoich reklamówkach chciał wywołać u odbiorców następujący ciąg skojarzeń: „agenci ubezpieczeniowi żyją z wpłaconych przez klientów prowizji, więc skoro w danej firmie (domyście się o kogo chodzi) agentów nie ma, to polisa jest tam tańsza, niż w firmach, które agentów wykorzystują”. Ciąg skojarzeń, który próbował narzucić odbiorcy Link 4, jest najpewniej nieprawdziwy, bo istnienie bądź nieistnienie agenta pomiędzy klientem a firmą nie musi mieć wpływu na cenę polisy. A nawet jeśli ma, to nie sposób określić siły tego wpływu, bo cena ubezpieczeń zależy od dziesiątków czynników związanych przede wszystkim z ubezpieczanym pojazdem i jego właścicicelem. Sąd jednak uznał, że skoro firma zastrzega: „zadzwoń i sprawdź”, to w wystarczającym stopniu dba o interes klienta. W zasadzie nic w tym dziwnego, że w demokratycznym państwie sąd nie chce wyręczać obywateli w myśleniu. Jednak ten przykład dobitnie pokazuje, po jak grząskim gruncie się poruszamy, oglądając reklamówki produktów finansowych. Rzadko jest w nich jaskrawa nieprawda, częściej sączy się delikatna sugestia lub skojarzenie. Wszystko odbywa się na takim poziomie, że na koniec Adam Horosz, prezes Link4, może mówić, że „jest zadowolony z tej części wyroku, w której sąd przyznał, że Link 4 jest firmą uczciwą, zachowującą się fair w stosunku do klientów” (cytat z informacji prasowej na temat wyroku).
Czytaj też: W ubezpieczeniach znów sączy się jad oraz OC za grosze? Powinni tego zabronić!. Sprawdź też jak firma ubezpieczeniowa po mojej interwencji zmieniła reklamówki wtorek, 12 stycznia 2010, maciek.samcik
TrackBack
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
PS: Dopiero po chwili zrozumiałem, że słowo "Są" w tytule notki odnosi się do granic, a nie do Link 4, jak pomyślałem na początku (że niby daleko zapuścili się w manipulowaniu konsumentami). Polszczyzna już tak ma, że prowokuje tego typu niejasności ;)