Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Link 4 i granice manipulacji. Są daleko...

Firma ubezpieczeniowa Link 4 dostała po uszach od sądu, który nakazał jej przeprosiny pod adresem agentów konkurencji, z których Link 4 w przeszłości namiętnie się wyśmiewał. Przypomnę tylko, że do jesieni zeszłego roku w swoich kampaniach reklamowych Link 4 skupiał się przede wszystkim na atakowaniu pośredników współpracujących z konkurencyjnymi firmami. Mógł sobie na to pozwolić, bo sam z usług agentów nie korzysta - swoje polisy sprzedaje przez telefon i internet...

Link 4 albo przedstawiał w reklamówkach sceny pożegnania klientów z agentami (słynny spot „Ta ostatnia niedziela”), innym razem wyśmiewał się z samych agentów, którym klienci pokazywali figę, zamiast pliku banknotów wpłacanych do tej pory z tytułu prowizji (reklamówki z kabareciarzami Grzegorzem Wasowskim i Sławomirem Szczęśniakiem). I choć kilka miesięcy temu Link4 zmienił swoją strategię reklamową i obiecał, że nie będzie już atakował agentów, to Polska Izba Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych i tak ciąga Link 4 po sądach.

Krucjata Izby w obronie agentów jest zwycięska, choć to zwycięstwo wybitnie pyrrusowe. Po pierwsze dlatego, że mamy dopiero wyrok pierwszej instancji, a po drugie dlatego, że Link 4 już dawno kontrowersyjnych reklamówek nie emituje, więc nałożony przez sąd zakaz ich emisji jest nieco... hmmmm... przeterminowany. A co firma zarobiła dzięki wyśmiewaniu się z agentów konkurencji, to zarobiła.

Piątkowy wyrok sądu zaciekawił mnie z innego powodu. Otóż sąd uznał, że Link 4 nie wprowadził widzów w błąd, kiedy mówił w reklamie, że agenci konkurencji żyją z wpłacanych przez klientów prowizji, ani wtedy, kiedy mówił, że ubezpieczenia w tej firmie mogą być tańsze, niż u konkurencji. Sąd uznał natomiast, że klienci są świadomymi konsumentami dokonując wyboru ubezpieczenia, czyli przed decyzją porównują ceny produktów, a sformułowanie w reklamie „zadzwoń i sprawdź” wystarczająco zabezpiecza ich interes.

Co z tego wynika dla nas, przeciętnych odbiorców reklam? Ano to, że żaden sąd nie wyręczy nas w refleksji dotyczącej granic manipulacji w reklamie. Jest przecież jasne jak słońce, że Link 4 w swoich reklamówkach chciał wywołać u odbiorców następujący ciąg skojarzeń: „agenci ubezpieczeniowi żyją z wpłaconych przez klientów prowizji, więc skoro w danej firmie (domyście się o kogo chodzi) agentów nie ma, to polisa jest tam tańsza, niż w firmach, które agentów wykorzystują”.

Ciąg skojarzeń, który próbował narzucić odbiorcy Link 4, jest najpewniej nieprawdziwy, bo istnienie bądź nieistnienie agenta pomiędzy klientem a firmą nie musi mieć wpływu na cenę polisy. A nawet jeśli ma, to nie sposób określić siły tego wpływu, bo cena ubezpieczeń zależy od dziesiątków czynników związanych przede wszystkim z ubezpieczanym pojazdem i jego właścicicelem. Sąd jednak uznał, że skoro firma zastrzega: „zadzwoń i sprawdź”, to w wystarczającym stopniu dba o interes klienta.

W zasadzie nic w tym dziwnego, że w demokratycznym państwie sąd nie chce wyręczać obywateli w myśleniu. Jednak ten przykład dobitnie pokazuje, po jak grząskim gruncie się poruszamy, oglądając reklamówki produktów finansowych. Rzadko jest w nich jaskrawa nieprawda, częściej sączy się delikatna sugestia lub skojarzenie. Wszystko odbywa się na takim poziomie, że na koniec Adam Horosz, prezes Link4, może mówić, że „jest zadowolony z tej części wyroku, w której sąd przyznał, że Link 4 jest firmą uczciwą, zachowującą się fair w stosunku do klientów” (cytat z informacji prasowej na temat wyroku).

Czytaj też: W ubezpieczeniach znów sączy się jad oraz OC za grosze? Powinni tego zabronić!. Sprawdź też jak firma ubezpieczeniowa po mojej interwencji zmieniła reklamówki

wtorek, 12 stycznia 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/12 16:49:37
A czy nie wystarczy w tym wypadku sformułowanie: "zdrowy rozsądek wskazuje na to, że skoro nie ma pośredników, to zazwyczajjest taniej" i ono nie wystarcza dla uzasadnienia tak tej części orzeczenia, jak i Link 4?

PS: Dopiero po chwili zrozumiałem, że słowo "Są" w tytule notki odnosi się do granic, a nie do Link 4, jak pomyślałem na początku (że niby daleko zapuścili się w manipulowaniu konsumentami). Polszczyzna już tak ma, że prowokuje tego typu niejasności ;)
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users