Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Płać kartą, bank odda ci kasę. A ile?

Jak wiadomo klient dobry to klient plastikowy. Czyli taki, który plastik lubi, używa go na każdym kroku, zaś gotówką się brzydzi. Banki skłaniają klientów do używania kart groźbą (kto nie używa karty wystarczająco często płaci miesięczną karę), innowacją (wyposażając karty w dodatkowe funkcje, jak np. możliwość błyskawicznego płacenia za drobne zakupy poprzez zbliżenie karty do czytnika, zresztą nie tylko karty...) oraz rzecz jasna żywą gotówką. W kilku bankach, jak choćby w Alior Banku, klienci korzystają z tzw. cash-backu. Bank co miesiąc zwraca im drobny procent od wartości transakcji dokonanych kartą.

Szczerze pisząc właśnie ów cash-back uważam za najskuteczniejszy sposób zachęcania ludzi, by częściej używali kart płatniczych kosztem gotówki. Nic tak człowieka nie motywuje jak brzęcząca kasa. Zwłaszcza jeśli tej kasy nie jest wcale tak mało. I właśnie w tym kontekście chcę Wam powiedzieć, że na dość ciekawy pomysł wpadli w Toyota Banku.

Otóż ten bank podwyższył od 1 stycznia możliwość zwrotu części wydatków kartą do 3%. Wyższy limit dotyczy wydatków trzema kartami kredytowymi i dwoma debetowymi, które bank ma w ofercie. I 25.000 sklepów z najróżniejszych branż. Te 3% to już naprawdę sporo, mniej więcej tyle bank zarabia - w formie prowizji od sklepu - na każdej transakcji wykonanej przez klienta kartą. Innymi słowy: bank jest gotów oddać cały zysk z części karcianych transakcji klientowi tylko po to, żeby ów klient się nauczył, że bez plastiku nie ma dla niego życia. I żeby płacił kartą gdzie popadnie, nawet poza siecią 25.000 punktów handlowych objętych cash-backiem.

A przy okazji do wszystkiego wmieszał się wszechobecny cross-selling. Bo Toyota Bank te 3% zapłaci nie każdemu klientowi, ale tylko temu, który trzyma w nim 20.000 zł oszczędności lub np. założył konto oszczędnościowe. A więc dostaniesz niemały bonus - jeśli wydajesz kartą np. 3000 zł miesięcznie i połowę wydatków będą stanowić te w sieciach objętych promocją, to bank odda 45 zł - ale bądź miły i zrób też coś dla nas - np. nie trzymaj lokat u konkurencji.

Przyznam, że ten pomysł mi się podoba. Oczywiście marzy mi się, żeby jakiś bank oddawał klientom np. 5% wartości wszystkich transakcji kartą. Ale podobno w książkach o programach lojalnościowych piszą, że klasyczny zwrot dla klienta w tego rodzaju przedsięwzięciach wynosi od 1% do 3% wartości transakcji. W tym kontekście 3% oferowane przez Toyota Bank trzeba szanować. Zwłaszcza, że w takim Paybacku, podobno największym programie lojalnościowym w Polsce, zarobek klienta z tytułu uczestnictwa nie przekracza 0,5-1% wartości transakcji. A w takim Tesco dostaniecie najwyżej rabat na pasztet z kogutkiem :-).

wtorek, 05 stycznia 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/05 08:47:52
Mam konto w TB. Dotychczas ten cashback wynosił 1%, niestety te 25000 sklepów nie objmowało tych najczęściej odwiedzanych, spożywczych, hipermarketów itp.

Na szczęście stacje benzynowe, restauracje, sklepy z elektroniką już tak. Dzięki temu opłata za kartę w całości się zwróciła samym cashbackiem:)
-
2010/01/05 09:01:37
A jak to jest z podatkiem Belki? Przecież jeśli bank 'daje' kasę, tak jak np. od lokaty, to czy nie ma od tego podatku?
-
2010/01/05 12:17:00
W GE Money Bank zwrot jest 1,5% do maksymalnie 25 zł w m-c.
Jest to najlepsza moim zdaniem oferta dla osób, które wyjdą do 1.500 zł w miesiącu.
Bank po prostu dzieli się interchange :)
-
2010/01/05 13:59:10
Przez te wszystkie cashbacki oraz związaną z tym wysokimi prowizjami za obsługę kart płaconą przez sklepy nie ma szans zapłacić kartą w większości małych sklepów, nawet gdyby się chciało. Co z tego, że banki wciskają nam plastikowe pieniądze, jak i tak trzeba nosić gotówkę przy sobie, bo małe sklepy i sklepiki nie przyjmują płatnością kartami. Naprawdę lubię płacić plastikiem, ale dopóki banki będą zdzierać ze sprzedawców taką marżę, że stać ich na oddawanie klientowi 3% kwoty dokonanych zakupów, nie oczekujmy, że akceptacja kart wśród sprzedawców będzie powszechna. To jest chore, naprawdę, te wysokie stawki interchange hamują rozwój płatności elektronicznych i zamiast pie*** cashbacków banki powinny dążyć do ogromnego rozwoju akceptacji płatności i zmnieszyć prowizję do normalnego poziomu, akceptowanego przez wszystkie małe, a nie tylko duże sklepy.
-
2010/01/05 15:40:55
W Aliorze za cash-back "płaci się" bankowi co miesiąc zdaje się 7zł - tyle kosztuje konto, z którym zintegrowana jest karata cach-back.

Nie zapominajmy, że wszelkie opłaty związane z użyciem karty w końcowym rozrachunku ponosi końcowy klient.
-
2010/01/05 19:46:58
@ mentatd_at_gmail_com

"Nie zapominajmy, że wszelkie opłaty związane z użyciem karty w końcowym rozrachunku ponosi końcowy klient."

Nie zawsze te opłaty są w 100% przerzucane na klienta. To zależy od danego rynku. Na niektórych sprzedawcy ponoszą część kosztów prowizji (zmniejszając marżę) bo tak robi konkurencja.
-
2010/01/05 22:40:10
Jakoś nie zauważyłem, aby w supermarkecie były dwie ceny: dla płacących kartą i dla płacących gotówką. Wręcz przeciwnie, u mnie na osiedlu największe marże mają małe sklepiki nie akceptujące kart płatniczych.
-
2010/01/05 22:53:34
Przecież sklepom opłaca się przyjmowanie płatność bezgotówkowych, gdyż mają mniejsze koszty obrotu gotówkowego - oczywiście mowa o dużych sklepach, sieciach.
-
2010/01/06 00:22:08
Nie zmienia to faktu, że w Polsce prowizje za płatność kartą należą do największych w europie. U nas w kraju wartość prowizji waha się od 2% - 3,5% w zależności od obrotów. Ktoś musi za to zapłacić. Nieważne czy jest to klient, bo ceny w sklepach w których płatność kartą jest możliwa są odpowiednio podniesione (wszystkie na podstawie średniego udziału płatności kartą w obrocie.), czy sprzedawca (obniża swój zysk z kapitału), czy jest to mieszanka tych możliwości. Ważne jest to, że banki zabierają za dużo.
-
2010/01/06 12:08:21
Na liście tych 25000 sklepów (branż) nie ma tych, z których korzystam najczęściej - spożywcze, odzież zwykła (dla dorosłych), a nie sportowa.
W moim wypadku - to byłyby jakieś grosze.
-
2010/01/07 19:40:47
Programy rabatowe, cash back, itp bardzo mi sie nie podobają.
Oddamy CI te 1, czy 3%, pow warunkiem, że:
1. ....
2. ...
3. ...
4. ...
5. ...
itd.
Banki próbują na siłę przywiązać klienta do siebie, wręcz ubezwłasnowolnić na siłę "uszczęśliwiać".
-
2010/01/08 19:50:46
Ciekawe skąd pomysł, że interchange dla banku to 3%. Wystarczy szybkie spojrzenie w Internet i widać, że to tylko 1,5%. Pan Maciej lekcji nie odrobił. Podobnie jeśli chodzi o Payback. Przykładowo aparat fotograficzny Samsung ES17 wart jest 39999 punktów. Wg Ceneo można go kupić już za 276 PLN. Zatem jeden punkt jest wart 276/39999, czyli 0,0069 PLN (niecały grosz). Z drugiej strony za każde 3 PLN wydane kartą można dostać 1 punkt. Jeśli teraz podzielimy wartość punkty przez wartość niezbędnego wydatku, aby punkt dostać (0,0069/3) dostajemy 0,23%! A nie 1% jak Pan Maciej był łaskaw wskazać.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users