Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Halo, jestem z Citi. Powie pan coś o sobie?

Napisał to mnie pan Robert, klient banku Citi Handlowy. Pan Robert ma kartę kredytową i od pewnego czasu odbiera telefony z banku, dotyczące „ulepszenia” tej karty. W ciągu ostatnich kilku miesięcy trzy razy zadzwoniła do mnie konsultantka z ofertą rozłożenia spłaty karty kredytowej na raty. Nie zraża jej fakt, że wyraźnie stwierdziłem, iż nie jestem tą ofertą zainteresowany. A gdybym był, to znam numer do banku - pisze pan Robert

Nie to jednak jest główną przyczyną irytacji i zaniepokojenia mojego czytelnika. Główny problem stanowi fakt, że aby przedstawić ofertę konsultantka za każdym razem wypytywała o dane osobowe pana Roberta, podobno w celu jego identyfikacji. To nadzwyczaj niebezpieczna procedura, gdyż wymaga od klienta podania poufnych danych nieznajomej osobie, która do niego dzwoni. Klient nie ma sposobu aby zweryfikować czy osoba, która podaje się za pracownika banku jest nim w rzeczywistości - zauważa pan Robert.

Numer telefonu się nie wyświetla, a gdyby się wyświetlił, to nic to nie znaczy. Oczywiście odmawiam podania moich danych obcej osobie, która sama inicjuje kontakt ze mną - dodaje czytelnik. I twierdzi, że ostatnio konsultantka mocno się zapędziła. Na moją odmowę podania danych osobowych rezolutnie stwierdziła, że w takim razie ona przeczyta mi z systemu informacje o moich ostatnich transakcjach na karcie. W tym momencie osłupiałem. Przecież ja wyraźnie odmówiłem identyfikacji i konsultantka nie wiedziała z kim rozmawia! A chciała przeczytać nieznajomej i niezidentyfikowanej osobie moje ostatnie operacje, stan konta i kto wie jakie inne informacje! - pisze pan Robert. Na szczęście konsultantka nie mówiła po chińsku :-)

Nie wiem czy czytelnik podał mi prawdziwą wersję wydarzeń, aż nie chce się wierzyć, by mogła tak bardzo się zapędzić. A bank, do którego zwróciłem się z prośbą o wyjaśnienia, nie mógł wypowiedzieć się w tej konkretnej sprawie, bo obowiązuje go tajemnica bankowa. Rzecznik prasowy Paweł Zegarłowicz oświadczył tylko, że konsultant banku nie ma prawa bez wcześniejszej weryfikacji tożsamości klienta przekazać rozmówcy informacji chronionych, w tym danych dotyczących relacji klienta z bankiem. Jeśli do takiego zachowania doszłoby, to byłoby ono naganne i pracownik postąpiłby niezgodnie z procedurami.

I dalej: Jednocześnie chcę zaznaczyć, że jeśli tylko czytelnik klient poinformowałby bank o swoich zastrzeżeniach co do przeprowadzonej z nim rozmowy telefonicznej, to za całą pewnością podjęto by w banku odpowiednie kroki, by zgłoszenie to zbadać i zweryfikować, czy sposób przeprowadzenia rozmowy był zgodny z obowiązującą w banku procedurą - napisał rzecznik.

Z tego co wiem klient napisał do banku protest, więc sprawa pewnie zostanie zbadana. Kto ma tu rację - dziś tego jeszcze nie rozstrzygniemy. Mam nadzieję, że pracownica banku niczego nie zaniedbała, zwłaszcza że to Citi Handlowy ostatnio zadeklarował, że nie będzie u niego żadnych kruczków i że odda klientom część pieniędzy z obligacji Lehman Brothers, które im polecił dwa lata temu, narażając na straty. Wcześniej ściął spread walutowy klientom hipotecznym (krótych nota bene nie ma zbyt wielu).

Natomiast chciałbym napisać słów kilka o bankowej sprzedaży produktów finansowych przez telefon. Już abstrahując od Citi Handlowego, bo podobne zasady obowiązują we wszystkich bankach.

Przede wszystkim takie telefony dostają nie wszyscy klienci banków, a tylko ci, którzy podpisując umowy o prowadzenie rachunku lub używanie karty zgodzili się na to. A więc wyrazili zgodę na otrzymywanie informacji o charakterze marketingowym. Poza tym klient zawsze ma prawo do odwołania wcześniejszej zgody na otrzymywanie tego typu informacji. Jeśli ktoś nie chce, by bank do niego dzwonił - zawsze może iść do oddziału i wycofać swoją zgodę na telesprzedaż.

Rzecz druga: zwykle, gdy bank telefonuje do klienta z ofertą sprzedażową, to telefonista pyta o dane klienta dopiero wówczas, gdy chce klientowi przedstawić indywidualną ofertę, o odpowiednio dobranych parametrach. Klient musi więc wyrazić zainteresowanie ofertą i dopiero wtedy bank prosi go o poddanie się telefonicznej weryfikacji tożsamości.

Weryfikacja zwykle polega na zadaniu klientowi dwóch-trzech pytań. Najczęściej są to pytania o dane osobowe, typu imię ojca albo adres zameldowania. Nie dotyczą bezpośrednio żadnych danych, które mogłyby pomóc komuś podsłuchującemu rozmowę uzyskanie wiedzy o tym ile pieniędzy ma dana osoba w banku i na jakiej lokacie.

Nie zmienia to faktu, że kontakt z bankiem przez telefon rzeczywiście jest mniej bezpieczny, niż przez internet. Zresztą nie bez powodu ostatnio coraz popularniejsze są przestępstwa polegające na tym, że przestępcy podszywają się pod pracowników banku i proszą o podanie kodów, loginów lub PIN-ów. Ale równie dobrze można np. podsłuchiwać „prawdziwe” rozmowy pracowników telecentrum z klientami i np. zlecenia przelewów składane przez telefon.

Cóż, czasem nie ma wyjścia, trzeba pogadać z bankowcem przez telefon. Ale mając jakiekolwiek wątpliwości, czy rozmówca jest rzeczywiście pracownikiem banku, najlepiej po prostu przerwać rozmowę. Jeśli rzeczywiście chodzi o jakąś ofertę konta, karty lub kredytu, oferta będzie i tak czekała w oddziale banku oraz w centrum telefonicznym, do którego klient może w każdej chwili zadzwonić sam.

------------------------------------------------------------------

Ogłoszenie parafialne: o tym co wydarzy się w blogu ”Subiektywnie o finansach” wcześniej dowiecie się na stronie tegoż blogu w portalu społecznościowym Facebook. Od czasu do czasu zamieszczam tam zapowiedzi najbliższych wpisów i luźne spostrzeżenia dotyczące sytuacji społeczno-politycznej w kraju i na świecie :-). Zapraszam do klikania i zostawania fanami tejże niepozornej stroniczki. Strona znajduje się pod linkiem: ”Subiektywność w Facebooku”

------------------------------------------------------------------------------------

Pragnę Was powiadomić, że w styczniu blog ”Subiektywnie o finansach” miał rekordową ”widownię”. Jego strony kliknęliście 135.724 razy, zaś tzw. unikalnych użytkowników statystyki Statounter zanotowały aż 91.399. Wielki Brat jest pod wrażeniem i spłonił się rumieńcem. Nie zapominajcie klikać także w przyszłości :-)  

 

piątek, 05 lutego 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/05 12:21:20
Panie Macieju - gratuluję! Po przekroczeniu magicznej liczby 100tys. przydałby się jakiś wirtualny torcik
-
2010/02/05 13:10:39
Pan kpi, czy o drogę pyta? Jestem klientem kilku banków (w tym citi). Zawsze, powtarzam , zawsze odmawiam zgody na "przetwarzanie moich danych w celach marketingowych, a oni mimo to dzwonią.
-
2010/02/05 22:55:19
to prawie tyle klików co u mnie (za jakieś 158 lat:p) a co do telefonów z Citi - równie dobrze to może być zwykłe wyciąganie danych klienta bynajmniej nie przez Citi ;)
-
2010/02/06 21:14:53
Faktycznie ludki z CC mają niemiły zwyczaj wypytywania o dane osobowe. Często jest tak, że stoję w kolejce do kasy, czekam na autobus/pociąg/whatever, odbieram telefon a pan, czy pani żąda podania danych, żeby mogła przedstawić swoją świetną ofertę. Druga opcja to są ludkowie z oddziałów, do których ja się zaliczam. Dostaję czasem listę osób, żeby zaproponować żółty ser na złotym spodku, ale wystarczy mi, że osoba potwierdzi mi imię i nazwisko. Wot technika. Z tym, że mnie nikt nie nagrywa (mam nadzieję).
O zgodę na reklamę czy inne przetwarzanie w większości banków nikt nie pyta, żeby potem klientowi nie tłumaczyć. Poza tym jak by się okazało, że za mało osób zgodę wyraziło to bankowca spotka biczowanie i inne pouczenia.
-
2010/02/08 10:31:57
Dziękuję za Wasze spostrzeżenia i za gratulacje dotyczące rekordowego stycznia.
Pozdrawiam!
-
2010/02/08 23:00:11
Dlatego ja jak ognia unikam podawania swojego numeru telefonu. Zaowocowało to niestety tym, że mi zablokowali konto na Allegro, gdyż nie podanie numeru okazało się rażącym naruszeniem regulaminu. Jeśli oni mają takie regulaminy to ja nie mam zamiaru z nimi współpracować
-
2010/08/03 19:06:48
Ja jestem tym czytelnikiem 'Robertem'. Citi odpowiedziało na moje pisemna zażalenie. Napisali, że przesłuchali taśmę z tej rozmowy i że zachowanie pracownicy było niezgodne z procedurami banku. Ona wtedy rzeczywiście chciała mi czytać moje operacje na karcie, żeby mi udowodnić że jest z banku.

Dlaczego niebezpieczne są takie numery jak wywija Citi? Dlatego, że przyzwyczająją ludzi do takich sytuacji - ludzie powoli tracą czujność i rozsądny margines nieufności do dzwoniących do nich ludzi. Polecam książkę "Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła"
Autorzy: Kevin Mitnick, William L. Simon. Jest to opowieść jednego z największych hakerów, który obrobił kilka instytucji bez łamania kodów czy haseł, co jest bardzo trudne. Dużo łatwiej zadzwonić do kogoś i tak go urobić, żeby podał Ci informacje, które pozwolą Ci obejść zabezpieczenia. Naprawdę polecam tą książkę.

Złożyłem deklarację, że nie życzę sobie telefonów z ofertami handlowymi. Miesiąc później telefon z Citi. Cytuję: "Pan co prawda złożył deklarację, że nie życzy sobie telefonów z ofertami handlowymi, ale może zmienił Pan zdanie w zrobi Pan wyjątek w tej sprawie...". To nie jest żart! Gdyby nie to, że ich karta kredytowa jest bardzo użyteczna to dawno już bym im podziękował.

Dlaczego niebezpieczne są takie
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users