Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

KNF wreszcie przyjął Rekomendację T. Ale czy jest się z czego cieszyć?

Stało się! Komisja Nadzoru Finansowego uchwaliła dyskutowaną od długich miesięcy tzw. Rekomendację T, czyli zbiór zasad, które mają stosować banki, udzielając kredytów klientom indywidualnym. Na rekomendację - jak pisze w omówieniu uchwały agencja PAP - składa się 25 zaleceń. Zgodnie z nimi bank, oceniając zdolność kredytową klienta, powinien sprawdzić, czy spłaty rat nowego i zaciągniętych wcześniej kredytów nie przekraczają łącznie 50% dochodów kredytobiorcy - w przypadku osób o przeciętnych zarobkach - oraz 65% dochodów w przypadku lepiej zarabiających.

Poza tym Rekomendacja T mówi, że bank, zanim udzieli klientowi kredytu, powinien przeprowadzić tzw. stress test, czyli sprawdzić czy klient będzie sobie radził ze spłatą rat przy niekorzystnych warunkach rynkowych - np. gdy stopy procentowe wzrosną o 4 pkt. procentowe. W przypadku kredytów walutowych banki powinny też przeprowadzać stress test obejmujący konsekwencje ewentualnego osłabienia złotego względem waluty kredytu o 30%.

A więc koniec z takimi rozmowami klientów z bankowcami? :-)

Czy Rekomendacja T jest krokiem we właściwym kierunku? Tak. Czy jest wydarzeniem przełomowym? Raczej nie. Czy zmniejszy znacząco liczbę osób wpadających w spiralę zadłużenia? Nie dam sobie za to ręki uciąć.

Choć Rekomendacja T zacieśnia bankom zasady udzielania kredytów, to większość banków już sama skorygowała zasady wyliczania zdolności kredytwej. Jak zauważyli dwa dni temu eksperci firmy brokerskiej Expander, tylko pięć banków pod rządami Rekomendacji T będzie musiało zacieśnić politykę kredytową w zakresie kredytów hipotecznych. Pozostałe banki i tak już stosują zasady podobne - lub nawet bardziej restrykcyjne - do tych wynikających z Rekomendacji T. Przy kredytach gotówkowych relacje będą pewnie nieco inne - w ich przypadku niektóre banki były do tej pory bardziej liberalne, niż przy kredytach hipotecznych. Ale i w tym wypadku intuicyjnie czuję, że tylko nieliczne instytucje finansowe będą zmuszone do znacznego zacieśniania polityki kredytowej. Większość zrobiła to już w czasie ostatnich miesięcy.

Stąd też nie możemy mówić o tym, iż Komisja Nadzoru Finansowego wprowadza na rynek rewolucyjne zmiany. Raczej mamy tu do czynienia z przypieczętowaniem pewnego trendu. Choć niewątpliwie nadzór ma pewne zasługi w jego kształtowaniu. To, że banki w ostatnim czasie zacieśniły zasady udzielania kredytów, w jakiejś części było zapewne wywołane tym, że nadzór zaczął pracę nad rekomendacją. Ale była to również „zasługa” kryzysu finansowego i rosnącego odsetka kredytów nie spłacanych w terminie.

Dlaczego zaś nie wydaje mi się, by rekomendacja nadzoru rozwiązała problem nierozsądnego zadłużania się klientów banków? Z tej prostej przyczyny, że dziś to nie tylko banki są źródłem kłopotów osób popadających w spiralę zadłużenia, lecz przede wszystkim różnej maści firmy pożyczkowe, które udzielają kredytów każdemu, kto się zgłosi, ale biorą za to stawki iście lichwiarskie, które prędzej czy później dobijają klienta. Ich Rekomendacja T nie dotyczy. Co więcej KNF - jak wynika z słów jego przedstawicieli, wygłaszanych przy okazji róznych wywiadów w mediach - wcale nie ma wielkiej ochoty objąć firm pożyczkowych swoją pieczą.

Jest w Polsce kilkaset tysięcy osób, które spłacają po 10 i więcej kredytów. Ci konsumenci zadłużali się głównie w czasach kredytowego rozdawnictwa, szczęśliwie minionych. Gdyby Rekomendacja T obowiązywała dwa-trzy lata temu, może część z nich by się uratowała od finansowej katastrofy. Dlatego dobrze, że wytyczne KNF wreszcie wchodzą w życie. Ale szkoda, że nadzór aż tak bardzo się spóźnił.

Żeby nie kończyć tak przeraźliwie poważnie: jeśli banki wezmą sobie do serca zalecenia KNF, to składanie wniosku kredytowego w banku może wyglądać tak, jak w tym skeczu. Szczególnie polecam motto z piątej minuty skeczu. „Przychodzisz do banku i masz pośladki z przodu??? Nie jesteś dla nas wiarygodny!”. Tak do Was teraz będą mówili, drodzy kredytobiorcy  :-)

wtorek, 23 lutego 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/24 07:43:23
A zapis 18.5? "W kalkulacji LtV bank powinien przyjąć bufor dla pokrycia skutków zmiany wielkości wskaźnika LtV w wyniku zmiany kwoty ekspozycji zależnej od zmiany kursu waluty lub niedopasowania waluty ekspozycji i waluty w której wyrażona jest wartość zabezpieczenia na poziomie min. 10% kwoty kredytu dla ekspozycji o termio terminie spłaty do 5 lat i 20% kwoty kredytu dla ekspozycji o okresie spłaty powyżej 5 lat." Czy to nie oznacza czasem, że max LTV dla kredytów walutowych spadnie do 80%? To dość spore ograniczenie moim zdaniem...
-
2010/02/24 08:01:40
Zgoda, Krasusku, ale to też sankcjonuje generalnie stan obowiązujący. Niby w ofertach banków są kredyty w euro na 100% nieruchomości, ale warunki są na tyle wyśrubowane, że mało kto może taki kredyt dostać. 95% klientów i tak nie ma o takim kredycie co marzyć. I nie wydaje mi się, żeby to się miało w przewidywalnej perspektywie zmienić...
Pozdrawiam!
-
2010/02/24 08:17:06
W chwili obecnej z 15 banków mających EUR w ofercie ponad 80% LTV ma aż 9. Nie mówię o sytuacjach ekstremalnych czyli teoretyczne 110% w mi Multi, ale o zwykłym 90 czy coś takiego. Rekomendacja daje moim zdaniem szanse na różne interpretacje - tak jak było z SII. Nie jest jasno powiedziane: "Maksymalne LTV może wynosić dla kredytów walutowych powyżej 5 lat 80%", tylko owijanie w bawełnę buforem... Jak znam życie to każdy bank po swojemu zinterpretuje.
-
2010/02/24 09:44:51
Rekomendacja, rekomendacją - jasne, że lepiej żeby ludzie spłacali kredyty - wtedy po prostu będą one tańsze bo ryzyko jest mniejsze.
Mnie jednak w przypadku udzielania kredytów nadal zastanawia dlaczego właściwie nie można w sposób rzetelny porównać ofert banków? Rozróżnianie na "klienta bezpiecznego" i "obarczonego większym ryzykiem" wydaje się mało wiarygodne. Moim zdaniem klienci wybierają po omacku kredyty i zwyczajnie przepłacają - to jest dobre dla banku (zmniejsza konkurencję), ale złe dla całego systemu bankowego - zwiększa odsetek klientów którzy nie spłacają kredytów w terminie (a dalej to już tylko wspomniana spirala zadłużenia).
-
2010/02/24 09:54:56
Banki, i owszem, przykręciły kurek kredytowy właśnie z powodu dużej liczby złych kredytów, więc można powiedzieć, że Rekomendacja teraz to przysłowiowa musztarda po obiedzie. Ale kryzys nie trwa wiecznie i prędzej czy później przyjdzie prosperity i kolejna bańka spekulacyjna.
I wtedy właśnie trzeba będzie odkurzyć Rekomendację, aby znów jakiś bank nie rozgłaszał na lewo i prawo, że pieniądze się należą.
A dot. lichwiarstwa, to zastanawiam się, czy i w końcu w tym sektorze nie pojawią się złe kredyty. W końcu dlaczego klient lichwiarza miałby być bardziej wypłacalny od klienta banku?
-
2010/02/24 10:56:44
"...65% dochodów w przypadku lepiej zarabiających"
Skąd u dziennikarzy taki wstręt do precyzji? Ja bym chciał się z tej informacji dowiedzieć czy mnie dotyczy próg 50% czy 65%, ale niestety nie wiem co znaczy "lepiej zarabiających".
-
2010/02/24 11:43:17
@luki.s - wg KNF'u próg 65% dotyczy osób zarabiających powyżej średniej krajowej.
-
2010/02/24 13:10:42
Maćku - pozwolisz, że z racji bloga w takiej formie - 100 % LTV w walucie (a zwłaszcza 90 %) powoli jest dostępne w coraz szerszej ofercie banków - nawet w BOŚu, który jest polskim "Lehmann Brothers" (zdolność kredytową, akceptacja nieruchomości).

Po drugie - nikt nie powiedział, że ograniczenie odnosi się do 100 % LTV, ale - zmniejszenie LTV o 10/20 %. Zanim KNF po raz kolejny zmieni zapis, banki będą w stanie go obejść.

-
2010/02/24 13:20:13
Druga kwestia - jaka "zła spłącalność kredytów" jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe ?????

Proszę doczytać statystyki - Polacy - póki co - spłacają kredyty genialnie prawidłowo, ZWŁASZCZA walutowe
-
2010/02/24 21:19:09
Dzięki za dyskusję, za kilka miesięcy sprawdzimy jak wprowadzenie rekomendacji skończy się dla klientów banków. Mam przeczucie, że wcale nie tak źle. Pamiętam histerię z powodu wprowadzenia ustawy antylichwiarskiej (ba, sam jej się przez chwilę poddawałem!), wtedy też mówiono o wykluczeniu dużej części społeczeństwa z rynku kredytowego, co się nie stało. Inna sprawa, że głównie z powodu omijania ustawy przez banki, a nie tego, że jest taka wspaniała :-).
Pozdrawiam!
-
2010/02/24 22:05:59
Rekomendacja jest w wielu miejscach nieprecyzyjna i sam KNF nie od końca potrafi udzielić odpowiedzi na szczegółowe pytania;) To sprawia, że banki spokojnie będą sobie część jej zapisów obchodzić, podobnie jak wspomnianą ustawę antylichwiarską czy rekomendację SII (sławetne megadrogie aneksy).
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users