Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Nie płacą rachunków za telefon, ani rat za pralkę. Średni dług do windykacji: 2.250 zł

Wrocławski Kruk, największa firma windykacyjna w Polsce, przedstawił we wtorek raport o windykacji. Rzecz jest o tyle ciekawa, że Kruk ma jakieś 20-25% całego rynku windykacji (rzecz jasna tylko tej legalnej, nie obejmującej łysych panów z grubymi kijami, wynajętych przez firmy pożyczkowe). Portfel długów, które usiłuje odzyskać, jest wart 10 mld zł. W zeszłym roku co czwarty sprzedawany przez wierzycieli (głównie przez banki), a nie spłacany w terminie dług, trafiał właśnie do Kruka.

Najciekawszą z podanych przez Kruka liczb jest ta, która mówi, że średnio każdy z ”jego” dłużników jest winny 3.900 zł. Ale po wyłączeniu długów firmowych okazuje się, że nie spłacone zadłużenie przeciętnego konsumenta, trafiającego „pod skrzydła” Kruka, wynosi 2.250 zł. Poza długami bankowymi zwykle są to niezapłacone rachunki za telefon komórkowy oraz abonamenty za telewizję i internet.

Średnia wartość długu windykowanego przez firmę Kruk

(źródło wykresu: prezentacja firmy Kruk dla dziennikarzy; dane dla województwa opolskiego są zaburzone przez jedną z firm, mającą wielomilionowe zadłużenie)

Szczerze pisząc wydawało mi się, że ludzie, którzy trafiają do firm windykacyjnych, mają na koncie duuużo większy garb nie spłaconych długów. Jasne, że 2.250 zł to dla wielu osób i tak kwota znaczna (równoznaczna z dwoma-trzema wypłatami), jednak patrząc na sprawę obiektywnie - nie są to kwoty astronomiczne. A w każdym razie nie takie, które ugotowałyby człowieka do końca życia.

Wynika z tego, że w aksamitne rączki takich firm, jak Kruk, nie wpadają wcale ludzie będący w beznadziejnej sytuacji finansowej, a przede wszystkim tacy, którzy kupili na raty pralkę, stracili pracę, po czym schowali głowę w piasek. Bankowi nie chciało się użerać z klientem, który ie odbiera telefonów, więc sprzedał dług do funduszu sekurytyzacyjnego, a ten najął windykatora.

Czytaj też: Najpierw czynsz, prąd i gaz. A rata kredytu?

Czytaj też: Nie daj sobie wcisnąć spadku z długami!

Czytaj też: Windykacja w Eurobanku. Zastraszanie i obrażanie, ale...

Wniosek jest taki, że gdyby choć część z tych klientów, którzy wpadają w tarapaty finansowe, od razu kontaktowała się z wierzycielami i prosiła o rozpisanie długu na większą liczbę rat, windykatorzy niechybnie poszliby z torbami. Ale tak nie jest i dlatego nawet kilkaset tysięcy ludzi tonie w odsetkach od odsetek i karnych opłatach, które powodują, że niewielki początkowo dług rośnie nagle do trudnych do ogarnięcia rozmiarów.

Po co Kruk podaje te wszystkie liczby? Cóż, zapewne chce poprawić wizerunek windykatora, którego celem jest wycisnąć dłużnika, jak cytrynkę. Klienci i potencjalni klienci Kruka od kilku dni mogą oglądać w telewizji taką oto reklamę:

Kruk podaje, że w zeszłym roku polubownie dogadał się z 95 tys. swoich klientów, którzy zgodzili się spłacić swoje zadłużenie w ratach. W całej działalności Kruka tych ugód było ponad 200 tys. Biorąc pod uwagę skalę działalności firmy - to niewiele. Wśród osób, które zdecydowały się podpisać z firmą ugodę, większość spłaca miesięczne raty od średnio 275 zł (na Mazowszu) do średnio 198 zł (na Podlasiu).

Nie są to dla zadłużonych osób małe pieniądze, ale lepsze to, niż pozostawanie w spirali rosnących długów. Albo niż wizyta windykatora z mniej kulturalnej, niż Kruk, firmy pana Ziutka, który lubi się golić na łyso, a w wolnych chwilach pogrywa w baseballa.

Wartość spłacanej raty przez klientów Kruka

źródło: prezentacja firmy Kruk dla dziennikarzy

wtorek, 02 lutego 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/03 09:47:52
bardzo sie cieszę, ze w Polsce tak szybko rosnie liczba fanów "palanta amerykanskiego". Sam śledzę i lubie ten sport w szczgólnosci MLB.

;-)
-
2010/02/03 14:52:25
Polska to kraj, w którym sprzedaje się tysiące kijów do basseballa, a ani jednej piłki ;-)
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users