|
Blog > Komentarze do wpisu
Od dziś Depardieu daje nam po stówie! Ryzykowny pomysł BZ WBKGerard Depardieu to kolejna znana twarz, która reklamuje usługi BZ WBK. Dziś zaczyna się szeroko zakrojona kampania reklamowa z udziałem tego słynnego francuskiego aktora. Wcześniej w spotach występowali m.in. legendarny kabareciarz John Cleese, piłkarski trener Leo Beenhakker oraz aktor Danny DeVito. Strategia zatrudniania gwiazd zagranicznych do tej pory się bankowi opłacała. Np. dzięki kampanii z DeVito, połączonej z konkursem o wysoką nagrodę, BZ WBK zebrał ponad 4 mld zł depozytów, choć płacił za nie mniej od konkurentów. Bo BZ WBK pootrafił się wyróżnić na rynku - jego reklamy, głównie ze względu na występujące w nich zagraniczne gwiazdy, zawsze błyszczały na tle spotów konkurencji.
Czy teraz szefowie BZ WBK, dzięki Depardieu, podbiją rynek kont osobistych? Nie stoi na straconej pozycji. Bank po raz kolejny wykorzystuje namiętności Polaków. Tak, jak udało mu się zagrać na chęci rodaków do udziału w konkursach (zwłaszcza kiedy nagroda, tyleż co niedostępna, jest horrendalnie wysoka) tak teraz będzie bazował na chęci zarobienia bez wysiłku szybkich pieniędzy. Tym razem akcja jest jednak bardziej ryzykowna, niż przy okazji konkursu z DeVito. Wtedy wystarczyło zebrać wystarczająco dużo pieniędzy, by pokryć koszty kampanii i konkursu, a potem przekuć tę górę grosza na szybkie i drogie kredyty gotówkowe, z których pieniądze już do banku wracają. Teraz sprawa jest bardziej złożona - bank sporo inwestuje w każdego z nowych klientów. Inwestuje nie tylko 100 zł nagrody, ale też czas pracowników i moce systemów informatycznych potrzebne do pomocy przy przeniesieniu konta od konkurencji. Jeśli nie uda się spowodować, by BZ WBK stał się dla nowych klientów podstawowym bankiem, tzn. nie będą oni przelewać tam całej pensji i z wubekowskiego konta płacić comiesięcznych rachunków, pomysł nie przyniesie kokosów. W tej układance puzzle szefowie BZ WBK mają jeden, bardzo dobry klocek - cashback w wysokości 1% wydanych pieniędzy, dołączony do karty płatniczej.
Klient, który zrozumie istotę jego działania, będzie chciał często płacić kartą, by dostawać jak największy zwrot kosztów. A żeby często płacić kartą debetową, trzeba mieć na koncie pieniądze. To argument, który może przekonać wielu, by przenieśli się do BZ WBK nie tylko na kilka miesięcy, by zainkasować stówkę i zwiać. Na koniec słów kilka o samej promocji. Niestety, oferta otrzymania 100 zł dotyczy tylko nowych klientów banku, tzn. tych, którzy w ciągu ostatniego roku nie korzystali z żadnego konta osobistego w BZ WBK. Jeśli ktoś chciałby „zasłużyć” na nagrodę zamieniając inne posiadane konto na „Wydajesz & Zarabiasz” (tylko ono jest objęte promocją), to niestety nic z tego. Stówka jest wabikiem tylko dla nowicjuszy Konto rzeczywiście może być darmowe i nie trzeba w tym celu spełnić jakichś bardzo wysublimowanych warunków - wystarczy przelewać na nie tysiąc złotych miesięcznie. W przeciwnym razie zapłacimy za nie już 7 zł miesięcznej prowizji. Niestety, w BZ WBK nie ma - jak w kilku innych bankach - darmowych przelewów. Nawet klikając przelew przez internet trzeba zapłacić co najmniej 50 gr za sztukę. A za szósty i każdy kolejny przelew - już 70 gr od sztuki (bo bank dodatkowo zaczyna pobierać 20 gr. za SMS-y z wysyłanymi do klienta kodami potrzebnymi, by zatwierdzić transakcję). Płatna jest też karta do rachunku - 3 zł miesięcznie. Inaczej, niż w przypadku kart do innych kont BZ WBK, nie ma możliwości zmniejszenia tej opłaty poprzez aktywne używanie karty w sklepach. Choć gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że bank w zamian zobowiązał się, że będzie zwracał klientowi 1% wartości zakupów dokonanych kartą. Wystarczy więc zapłacić plastikiem do konta „Wydajesz & Zarabiasz” 300 zł za zakupy w sklepie, by zwróciła się opłata za jej posiadanie. A przy większych zakupach zwrot kosztów może pokryć nawet prowizje za przelewy. Wówczas konto rzeczywiście jest darmowe.
Kartą „Wydajesz & Zarabiasz” można też bez problemu - i bez prowizji! - wypłacać pieniądze ze wszystkich bankomatów w Polsce. Jedynym obciążeniem, na które można się natknąć, jest 1 zł prowizji za sprawdzenie w bankomacie salda konta. Lepiej robić to przez serwis internetowy banku i nie płacić tej prowizji.. Czytaj też: Banki spółdzielcze wchodzą do gry. Największy konkurs od czasów słynnego Denny'ego DeVito!
poniedziałek, 01 marca 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
luster
2010/03/01 12:07:42
Hmmm... Ładna oferta. A biorąc pod uwagę, że Alior podniósł ceny, to może to i okazja żeby przetestować "migrowanie konta" wg. nowych zasad.
2010/03/02 22:37:58
Ciekawy blog, fajny pomysł, tylko szkoda, że egzekucja "nagraniowa" taka słabiutka. Nie oczekuję od autora dykcji prezentera Wiadomości, ale powiedzenie kilku zdań bez notorycznego powtarzania "yyyy", czy przejęzyczeń nie powinno nastręczać większych kłopotów. Szkoda. Ale podobno trenining czyni mistrza, więc czekam cierpliwie i trzymam kciuki.
2010/03/02 23:04:40
ukajali2010 trzymaj kciuki w d..., to nie bedziemy musieli czytać takich bzdur
jak krytyka to konstruktywna, a nie pseudoelokwencja... goldlife@gazeta.pl 2010/03/11 11:51:19
Według mnie trzeba mieć dystans do oferty BZ WBK. Oni są sprytni właśnie dlatego, że za kartę trzeba płacić. Struktura moich wydatków jest taka, że większość spraw załatwiam przelewami za pośrednictwem internetu (stałe wydatki, czynsz, energia, telefon), pozostaje wtedy już mniej na zakupy w sklepie kartą. Poza tym żeby zapłacić kartą trzeba zasuwać do sklepu, super, hiper sieciowego, w osiedlowym warzywniaku, gdzie kupuję świeże jabłka karty nie honorują. Ja osobiście myslę, że wielu się zawiedzie na bezpłatności tego konta, wielu ucieknie po zainkasowaniu 100 PLN.
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|