|
Blog > Komentarze do wpisu
Ftopa bes dwuch zdań, czyli Liberty Direct odpowiada na reklamacjęNiektórzy czytelnicy mojego blogu dostarczają mi mnóstwo radości i furę uśmiechu. Ostatnio o moje samopoczucie zadbał pan Tomek, który przesłał mi rozczulającą odpowiedź firmy ubezpieczeniowej Liberty Direct na jego reklamację. Naprawdę, boki zrywać! Ale zanim Wam pokażę ten wstrząsający dokument, naświetlę powód, dla którego pan Tomek korespondował z firmą ubezpieczeniową. Bo przecież mógłby w tym czasie robić coś znacznie przyjemniejszego. Otóż nasz bohater (a formalnie stroną transakcji była jego partnerka życiowa) 24 września zeszłego roku kupił samochód używany, który miał ważną polisę OC w PZU. Dzień wcześniej właściciel komisu, który pośredniczył w sprzedaży auta panu Tomkowi, ubezpieczył samochód w "promocji" Liberty Direct. Komis zapłacił za polisę... 1 zł. W dniu transakcji właściciel komisu zobowiązał się, że wypowie Liberty Direct umowę, czego - jak się później okazało - nie zrobił. Niezależnie od tego pan Tomek wykupił jeszcze trzecią polisę, bo właściciel komisu oczywiście „zapomniał” poinformować go również o umowie z PZU. Minęło pół roku. Pewnego pięknego zimowego dnia Liberty Direct zgłosił się do pana Tomka (a w zasadzie do jego partnerki) po 400 zł z tytułu nie wypowiedzianej (a więc milcząco przedłużonej) umowy. Nasz bohater najpierw się zagotował, a potem zaczął szukać rozwiązania. I znalazł jego cień: „W reklamacji kulturalnie poprosiłem Liberty Direct o podpisanie umowy rozwiązującej. Teoretycznie są na to podstawy na co wskazują eksperci Rzecznika Ubezpieczonych” - pisze pan Tomek. A powołuje się na taką ekspertyzę Rzecznika Ubezpieczonych:
Ale Liberty Direct nie po to ubezpieczyła auto w komisie za symboliczną złotówkę, żeby teraz nie zarobić kolejnych pieniędzy. Więc reklamację odrzuciła. I to w jakim kowbojskim stylu! Uwaga: pisownia oryginalna! „W przypadku, gdy auto jest ubezpeiczone w dwuch bądź więcej towarzystwach ubezpeicznieowych, wszytskie te towarzystwa odpowiadają solidarnie za ewentualne skody” - pisze brawurowo zastępca kierownika działu obsługi klienta w Liberty Direct. Zapewne to ułańska fantazja sprawiła, że autor pisma zapomniał włączyć opcji spell-check w swoim wordzie, a pośpiech poprzestawiał literki w liście. A jak klient nie weźmie sobie pisma do serca i nadal będzie marudził to zawsze można mu jeszcze powiedzieć tak:
Błąd ortograficzny w słowie „dwóch” to zapewne pewna demonstracja - nie po to Mariusz Max Kolonko sławił w reklamach Liberty Direct Statuę Wolności, żeby teraz pętać sobie nogi konwenansami. Chociaż tak patrząc z drugiej strony... jeśli ważne funkcje w firmie ubezpieczeniowej, związane z nadzorem nad obsługą klienta, pełnią osoby wypuszczające tak niechlujną korespondencję, to jaką mamy pewność, że w taki sam sposób Liberty Direct nie podchodzi np. do likwidacji szkód? Hę? Dla rozluźnienia atmosfery - jakby ktoś myślał, że jeszcze nie jest wystarczająco luźna - Mariusz Max Kolonko w swoim najlepszym wydaniu. Najlepszym, czyli nieoryginalnym :-)
UWAGA: w tej sprawie po publikacji wpisu nastąpił istotny development, zwany w języku lokalnym postępem. Przczytaj notkę „Liberty Direct przeprasza za ftopę bez dwuch zdań” poniedziałek, 15 marca 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2010/03/15 21:29:55
Zdrowo się uśmiałem. Gdybym coś takiego dostał to chyba wylądowałoby oprawione w ramce na ścianie :) Ciekawe ilu pracowników Liberty Direct czyta tego bloga...
2010/03/16 11:58:26
Cóż, stanowisko ekspertów rzecznika ubezpieczonych może w sądzie nie przejść. W Polsce jest dozowole podwójne, potrójne czy w każdej innej ilości OC i faktycznie Towarzystwa odpowiadają solidarnie. Tutaj powinno być zastosowane roszczenie cywinle wobec sprzedajacego, gdyż zgodnie z ustawą jest on zobowiązany przekazać aktywną polisę/polisy nabywcy pojazdu.
2010/03/16 12:25:56
mi z kolei ta sama firma nie chciała uznać zgłoszenia sprzedaży samochodu - wysłałem skany umowy sprzedaży, które nie zrobiły na nich wrażenia , ponieważ "nie mogliśmy skontaktować się z kupującym". co było o tyle zrozumiale, ze samochód pojechał do holandii. potem kwestionowali tez zgłoszenie sprzedaży z urzędu miejskiego, gdyż było ich zdaniem nieczytelne !!! oczywiście mogłem rozmawiać tylko z konsultantką ponieważ wszyscy managerowie byli kompletnie nieuchwytni.
generalnie żenada - przeciągali to tylko po to żeby naliczyć kolejna rate ubezpieczenia. z nasyłaniem windykacji włącznie mimo złożonej reklamacji. na żadne maile nie dostawałem odpowiedzi - skutek odnosiły tylko telefony na infolinie, gdzie nigdy nie mieli dostępu do całości sprawy. zapisywanie nazwisk konsultantów tez nie dawało skutku, ponieważ kiedy się na nie powoływałem dowiadywałem się że nikt taki nie pracuje !!!!!!!!!!!!!!! po dwu miesiącach z wielka łachą pani zakomunikowała je jej wysokość manager uznał zgłoszenie ale z data miesiąc późniejszą - więc składkę nie chcąc mieć telefonów z windykacji w pracy musiałem zapłacić. nie mam pojęcia na jakiej podstawie - czy nagle pisma zrobiły się czytelne?? to dobrze zorganizowany biznes, którego celem jest wyłudzanie . strach mnie bierze kiedy pomyśle, co by było gdybym domagał się od nich odszkodowania. pewnie jakiś wszechwiedzący manager oświadczyłby by przez konsultantkę, że nie mają żadnych zobowiązań. tragedia 2010/03/17 18:40:28
Ja natomiast mam przypadek z LINK 4. Po prawie 3 latach od ostatniej polisy jaka mialam w Linku dostalam pismo z FIMRY WINDYKACYJNEJ ze zalegam za odnowiona polise. Wczesniej firma milczala jak grob! Pan mial przynamniej swiadomosc sytuacji ja nie. Czyzby LINK chcial zarabiac na "czasie"? liczac ze Klienci o takich rzeczach zapominaja, nie notuja?? U mnie niestety sie sprawdzilo, nie pamietaj skad wysylalam wypowiedzenie elektroniczne czy faks! Polise wypowiedzialam pisemnie, rzeczywiscie dotarlo z opoznieniem, ale tez w formie lektronicznej wypowiadalam. Poniewaz jednak przez tyle czasu LINK milczal zylam w nieswiadomosci ze polisa NIE jest wypowiedziana. Wyslalam kopie polisy rownoleglej, umowe kupna sprzedazy ( gdyz zdazylam w miedzyczesie samochod sprzedac), napisalam 3 reklamacje. Odpoiwedz dostalam na 1 z informacja ze pismo dotarlo za pozno i mam placic "500 sie nalezy". Bez jakiejkoliwek informacji o sprawdzeniu drogi elektronicznej czy faksowej, bez reakcji na druga polise i na fakt ze samochod w miedzy czesie zostal sprzedany. Bardzo przyda mi sie cytat dotyczacy rownoleglego ubezpieczenia. Super! Zaraz pisze 4 reklamacje do LINKU :)
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
www.goldenline.pl/dominika-sobiecka