|
Blog > Komentarze do wpisu
Liberty Direct przeprasza za ftopę bes dwuch zdań:W poniedziałek na stronach tego blogu opisałem historię pewnej reklamacji, którą złożył klient ubezpieczeniowej firmy Liberty Direct i zarazem mój czytelnik. Reklamacja dotyczyła polisy komunikacyjnej, a konkretnie wypowiedzenia umowy polisy, którą nasz bohater „odziedziczył” w spadku po komisie sprzedającym mu używane auto. Reklamacja jak reklamacja. Może jest uzasadniona, a może nie. Kłopot w tym, że Liberty Direct odpowiedziała na nią pismem pełnym literówek i błędów ortograficznych. „W przypadku, gdy auto jest ubezpeiczone w dwuch bądź więcej towarzystwach ubezpeicznieowych, wszytskie te towarzystwa odpowiadają solidarnie za ewentualne skody” - czytam w piśmie, które sygnowała zastępca kierownika działu obsługi klienta w Liberty Direct. Zgroza. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy taka niechlujność występuje też w innych działach firmy, np.tych odpowiadających za likwidację szkód. Na reakcję Liberty Direct nie musiałem długo czekać. W środę po południu otrzymałem następujący list, podpisany przez dyrektora sprzedaży i marketingu w Liberty Seguros, właściciela marki Liberty Direct w Polsce:
Szanowny Panie Redaktorze, chciałbym odnieść się do opublikowanego przez Pana w dn. 15 marca br. wpisu w blogu. Na wstępie pragnę wyrazić żal, że doszło do opisanej przez Pana sytuacji. Zgadzamy się w pełni, iż opisana forma kontaktu z Klientem jest nieakceptowalna. Chcielibyśmy jednocześnie zapewnić, że ma charakter incydentalny i w żaden sposób nie odzwierciedla standardów pracy Liberty Direct. Niezwłocznie po otrzymaniu informacje o tak sformułowanym dokumencie, podjęliśmy niezbędne kroki, aby zapobiec tego rodzaju sytuacjom w przyszłości”. Z wyrazami szacunku, Rafał Karski Pan Rafał nie sprecyzował jakie dokładnie kroki zostały podjęte w Liberty Direct, by takie pisma już z firmy nie wychodziły (przynajmniej wtedy, gdy są adresowane do jej klientów). Ale chętnie przyjmuję jego deklarację za dobrą monetę. To, że firma zareagowała na wpis w blogu i przyznała się do błędu, jest godne szacunku. Doceniam tę postawę i mam nadzieję, że w przyszłości nie będę miał okazji do pisania o Liberty Direct w tak nieprzyjemnym kontekście. Szybka i konkretna reakcja firmy daje nadzieję, że tak się właśnie stanie. środa, 17 marca 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
vajda
2010/03/17 14:13:34
czyli normalka
2010/03/17 20:33:58
Uzupełniając artykuł. Wczoraj zadzwoniono do nas z przeprosinami. Traktujemy to jako dobry znak i rzeczywistą chęć rozwiązania sprawy. Szkoda, że pomimo naszych wcześniejszych próśb i chęci szybkiego załatwienia sprawy nikt się nami nie zainteresował, a odpowiedź pisemna . jak mawiał klasyk: koń jaki jest każdy widzi :) Jak donosi prasa, Liberty takie sprawy rozwiązuje od ręki: gb.pl/ubezpieczenia/prawo/podwojne-oc-komunikacyjne.html Tym bardziej trudno zrozumieć strategię komunikacji na pierwszej linii w stylu: nie da się, nie widzę potrzeby, nie mamy rzecznika prasowego :) Warto dodać, że tak naprawdę całemu zamieszaniu winna jest niezbyt doskonała ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych z 2003 roku, która z automatu przenosi na nowego właściciela polisę OC kupowanego samochodu. Jeżeli jej nie wypowie w ciągu 30 dni towarzystwo nalicza mu składkę na kolejny okres rozliczeniowy i traktuje ten fakt jako zawarcie umowy z automatu. Dodajmy, że wypowiedzenie musi zostać dostarczone PISEMNIE :) Wszystko jest OK. Jeżeli: a) Kupujący ma świadomość o tym fakcie i skutecznie wypowie umowę b) Samochód nie posiada innych polis, a jak uczy praktyka różnie z tym bywa. Więc ten który ich teoretycznie nie ma nagle zaczyna je mieć ;) np. bo towarzystwo ma bałagan i coś co zostało wypowiedziane nie zostało odnotowane w systemie. O podwójne OC w takim przypadku nie jest trudno. Może to też rodzić pokusę do podjęcia działań balansujących na granicy prawa. Jak donosi rzecznik jest to jeden z najczęstszych problemów na jaki skarżą się Klienci. Teoretycznie twórcy chcieli dobrze. Żeby zlikwidować polisę z samochodu trzeba się trochę napocić. Wyszło jak zwykle :) 2010/03/17 20:40:38
I na zakończenie, żeby nauka nie poszła w las dla wszystkich którzy spotkają się z tematem podwójnego OC (a jak głosi plotka Sejm wkrótce zacznie pracować nad nowelizacją co powinno rozwiązać ten problem) kilka ciekawych linków:
Problem podwójnego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych Wojciech Kamieński - Odstąpienie od umowy obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych zawartej na odległość. Aksjologiczne podstawy argumentacji - Rozprawy Ubezpieczeniowe nr 6(1/2009) Może się komuś z czytelników przyda. No i profilaktyka. Tutaj można za darmo sprawdzić każdy samochód przed kupnem pod kątem polisy OC (także historycznie). Bardzo fajna i przydatna funkcja. Szkoda, że nie wiedzieliśmy o niej wcześniej. zapytania.oi.ufg.pl/zpp/login.do Pozdrawiam. |
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|