|
Blog > Komentarze do wpisu
Prowizje za aneksy: żyła złota dla banków, utrapienie dla klientówNapisała do mnie pani Justyna, klientka DomBanku. Zaciągnęła ona w tym banku drobny kredycik w wysokości 600.000 zł. Do tej pory raty spłaca terminowo. Jesienią zeszłego roku pojawiła się szansa, by korzystnie sprzedać nieruchomość, która była kupiona na kredyt. Pani Justyna postanowiła nie spłacać w tym celu kredytu, lecz przenieść hipotekę na inną nieruchomość, którą posiadała. Czytelniczka głosiła się do banku z prośbą o zgodę na przeniesienie hipoteki. Bank się zgodził. Trzeba było tylko spisać aneks do umowy kredytowej. Aneks miał kosztować niemało - 1000 zł. Bank pobrał prowizję, ale... aneks nie wszedł w życie, gdyż (z przyczyn niezależnych od banku oraz od pani Justyny - zawalił jej kontrahent) nie został spełniony jeden z jego warunków. W lutym tego roku wyjaśniłam sytuację z moim kontrahentem i ponownie udałam się do banku, by ponownie spisać aneks i przenieść hipotekę na drugą nieruchomość - pisze pani Justyna. Niestety, okazało się, że bank w tym czasie zmienił regulamin kredytowania klientów oraz tabelę opłat. W lutym za ten sam aneks z niewielkimi zmianami DomBank żąda ode mnie prowizji w wysokości 20.000 zł Nieźle, prawda? Przedstawiciele banku tłumaczą w rozmowie ze mną, że wysoka prowizja wynika z faktu, iż chodzi o czynność niestandardową, a umowy hipoteczne w DomBanku generalnie nie przewidują zmiany zabezpieczenia. Zgoda na tego typu operacje zdarzają się tylko na zasadzie wyjątku. Prowizja wynosi 3 proc. od salda kredytu pozostałego do spłaty. A propos prowizji za aneksy, zajrzycie też na ”Czarną listę bankowych zdzierców” Getin Noble Bank tłumaczy: „Opłata ma w części rekompensować realne ryzyko utraty zabezpieczenia przez bank. Pozbywamy się jednej nieruchomości, nie mając póki co wpisu hipoteki na drugiej, wskazanej przez wnioskodawcę. Nigdy nie ma 100 proc. pewności, czy uda się ustanowić na niej to zabezpieczenie. A procedury bankowe z tym związane są podobne do ponownego rozpatrzenia wniosku o kredyt hipoteczny”. O jakie dokładnie procedury chodzi? Nie dopytywałem, pewnie są objęte tajemnicą bankową :-)
źródło: www.mleczko.interia.pl Jakkolwiek po mojej interwencji DomBank odstąpił od pobrania 20.000 zł prowizji (bank jako „okoliczność łagodzącą” potraktował fakt, że klientka rozpoczęła starania o aneks jeszcze w okresie obowiązywania poprzednich stawek opłat), to chciałbym się chwilę zatrzymać nad tą prowizją wymyśloną przez DomBank. Żeby było jasne: uważam, że bank ma prawo zabezpieczać spłatę udzielonego klientowi kredytu w taki sposób, jaki uzna za stosowne. To jego pieniądze (a ściślej - jego deponentów). Gdybym był szefem banku to nie wiem czy w ogóle godziłbym się na zmianę nieruchomości objętej hipoteką, bo to zwyczajnie ryzykowne - nigdy nie wiadomo jaką nieruchomość klient „przyniesie” w zamian. Jednak jeśli już bank umożliwia zamianę hipoteki, to prowizja za tę operację powinna odzwierciedlać realny nakład pracy w sporządzenie aneksu, wycenę nieruchomości i jakieś inne koszty całej operacji. Prowizja nie powinna służyć do tego, by pokrywała „koszty ryzyka”, jest bowiem opłatą za konkretną czynność: za sporządzenie aneksu do umowy i weryfikację potrzebnych do tego celu informacji o nieruchomości. Nie ma takiego aneksu, którego sporządzenie byłoby warte 20.000 zł. A propos absurdalnych cen za aneksy. Napisał do mnie również pan Jarek, który ma zaszczyt być kredytobiorcą w Polbanku. Jestem posiadaczem kredytu hipotecznego we frankach, zaciągniętego ponad dwa lata temu na kupno mieszkania. Zabezpieczeniem kredytu jest spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Postanowiłem zmienić je na pełną własność. Poinformowałem o tym bank, żeby nie okazało się, że nie przestrzegam umowy. Z początku miła pani w Polbanku w ogóle nie wiedziała o co mi chodzi, uznała, że jestem przewrażliwionym petentem. Ostatecznie przyjęła moją informację na piśmie. Minął tydzień i... zadzwoniła z informacją, że trzeba będzie sporządzić aneks i to będzie kosztowało 500 zł. Zaniemówiłem. Czynność prawna, jaką wykonuję (czyli zmiana spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu na "pełną" własność) tylko wzmacnia zabezpieczenie. Sam ponoszę koszty notarialne całej operacji. I mam jeszcze za to płacić bankowi 500 zł? Zerknij też: DomBank do klienta: podpisz aneks, zyskasz za cztery lata Cóż, 500 zł za aneks to też kwota bardzo wysoka, choć z prowizją rzędu 20.000 zł w DomBanku nie da się jej porównać. Szkoda, że Polbank nie odstąpił od niej z tego prostego powodu, że zmiana zabezpieczenia jest dla niego (czyli banku) korzystna. Jak tak dalej pójdzie, to sporządzanie aneksów do umów będzie jednym z ważniejszych sposobów zarabiania przez banki pieniędzy... Takie czasy: jest zima, musi być zimno. Jest aneks, musi być prowizja :-)
OGŁOSZENIA: Chcecie sprzedać mi newsa? Piszcie na adres: maciej.samcik (małpka) agora.pl. Chcecie mi nawrzucać lub wyzwać od patafianów? Piszcie na adres maciej.samcik (małpka) gazeta.pl. Tam bowiem zaglądam rzadziej :-). Bądźcie fanami tego blogu! Zajrzyjcie na Facebook! Tam, na stronie ”Subiektywnie o Finansach” znajdziecie zapowiedzi kolejnych wpisów oraz luźne uwagi o sytuacji społeczno-politycznej w kraju :-). A wśród najbardziej aktualnych spostrzeżeń i uwag zamieszczonych na stronie blogu w Facebooku znajdziecie m.in. odpowiedzi na pytania: a) za co przepraszał mnie kilka dni temu czytelnik blogu i czy ”powołanie się na wpływy u pewnego bloggera” pomogło mu w kontaktach z bankiem?, b) dlaczego ogłoszenia w tym blogu nie są już duszpasterskie i co mam wspólnego z parafią, c) Dlaczego Złoża zysków, Mustang i Apetyczne Trio zamieniły się w Złogi zysków, Szkapę i Apatyczne Trio i co ma to wspólnego z wysokim IQ fanów blogu „Subiektywnie o Finansach”. W Facebooku możecie też sobie ze mną poczatować od czasu do czasu. A jak mnie nie ma online, to i tak o Was myślę i śpiewam „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”
czwartek, 11 marca 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2010/03/11 10:07:36
W 1996 wziąłem kredyt hipoteczny (to były piękne dni...) w PKO BP na mieszkanie. Śmieszne 60.000 :) za 70 m2 w centrum Szczecina. Po 6 m-cach chciałem je sprzedać. Kupujący zgodził się wziąć mieszkanie obciążone kredytem, tzn. chcieliśmy aby kredyt był przepisany na kupującego (miał zdolność kredytową). Bank powiedział że nie ma takiej opcji. Nie było też możliwości wcześniejszej spłaty kredytu i wzięcia już przez kupującego nowego na tych samych zasadach w tym samym banku.
Dopiero uwaga kupującego (nie na piśmie), że "przyprowadzi" następnych klientów po kredyty hipoteczne (był/jest developerem) podziałała. Oczywiście nigdy klientom nie polecał PKO BP tylko konkurencję. Ale sprawę załatwiliśmy pozytywnie, bez żadnych dodatkowych kosztów z mojej i jego strony :) 2010/03/11 12:03:18
Istnieją dwie twarze banków ta oficjalna z reklam , spotów, uśmiechniętych i zadowolonych klientów i aktorów występujących w reklamach i ta druga pisana drobnym druczkiem w umowach która zabepiecza je przed zbyt dużym ryzykiem często też minimalizując je do minimum a jakim kosztem to chyba już każdy wie :)
pozdrawiam 2010/03/11 12:55:01
@globtroter321
to banki ponoszą w ogóle jakąś odpowiedzialność i ryzyko? Tak się zabezpieczają... Tylko, że wygodniej jest im sprzedać dług do takiego Kruka niż sami zająć się windykacją. Podpisujesz takie papiery, że twoje wnuki mogą ciebie znienawidzieć. 2010/03/12 15:09:03
Jeśli chodzi o przypadek klientki DomBanku i horrendalnej prowizji za aneks dotyczący zmiany hipoteki zabezpieczającej kredyt, to to jest chore. A tłumaczenie przedstawiciela banku idiotyczne. Jakaś totalna ściema. Pokażcie mi bank, który zwolni hipotekę zabezpieczającą dany kredyt przed ustanowieniem innego zabezpieczenia w to miejsce. Nawet w przypadku, jeśli przesłanką do zwolnienia pierwszej hipoteki było dostarczenie bankowi potwierdzonego i opłaconego (w sądzie KW) wniosku o wpis hipoteki w innej księdze wieczystej, to można jako zabezpieczenie przejściowe zastosować podwyższoną marżę oprocentowania lub ubezpieczenie za okres od dokonania tej zmiany do dostarczenia bankowi potwierdzenia prawomocnego wpisu nowej hipoteki. Przecież właśnie tak się robi przy udzielaniu gros kredytów mieszkaniowych; w przeciwnym wypadku okres od podpisania umowy kredytowej do faktycznego uruchomienia (czyli wypłaty) kredytu, to byłyby tygodnie, a nawet miesiące (tak tak, pamiętam nie tak odległe czasy, gdy na wpis hipoteki w Warszawie czekało się nawet do 2 lat!). Wracając do powyższego przypadku, no dobrze, dochodzi jeszcze koszt wyceny nowej nieruchomości i ewentualnie jakaś opłata, niechby i te 500 zł, za sporządzenie aneksu. Nikt mi jednak nie wmówi, że zsumowanie tych wszystkich pozycji da kwotę choćby zbliżoną do owych 20.000 zł, o których mowa w artykule.
Reasumując, w mojej opinii, kolejny ordynarny skok na kasę, kasę klienta oczywiście :[. |
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
Pozostawię bez komentarza.