Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Tani kredyt Banku Pocztowego? Słono zapłacisz za promocyjną marżę

Bank Pocztowy poszedł w ślady mBanku i Multibanku, proponując klientom w zeszłym tygodniu kredyt hipoteczny ze stałą marżą - 1,9% dla kredytu w złotych. Promocja obowiązuje dla wniosków złożonych w banku do połowy czerwca, bez względu na to czy klient ma wkład własny, ile pożyczy pieniędzy i czy chce korzystać z rządowej dopłaty do odsetek czy nie.

Promocja Pocztowego to najniższa wyjściowa marża na rynku. Postanowiłem więc sprawdzić, czy stała, niska marża w Pocztowym ma takie same haczyki jak te, które sprawiają, że klienci mBanku i Multibanku płacą przez pierwsze dwa lata kredytu raty porównywalne z marżą 3,6%. Ale i tak mają lepiej od klientów Deutsche Banku, którym do zrozumienia kredytu hipotecznego potrzebny jest doktorat z finansów..

Misja okazała się niełatwa. Pocztowy najwyraźniej chroni przed wzrokiem niepowołanych warunki swoich kredytów, bo poznanie ich szczegółów wymaga dużej determinacji potencjalnego klienta. Pierwszym odruchem człowieka, który dowiedział się o promocyjnej ofercie i chce dowiedzieć się czegoś więcej, jest telefon na infolinię. Podążyłem tym szlakiem i zadzwoniłem na numer kontaktowy do banku.

Niestety, okazało się, że pani w infolinii wie o promocji hipotecznej tyko tyle, ile przeczyta na stronie internetowej banku. Więcej zapomnieli jej powiedzieć. Pani podała numer bezpośrednio do oddziału, gdzie „coś powinni wiedzieć”. Dzwonię więc do oddziału, ale pani, która podniosła słuchawkę też miała o kredycie hipotecznym blade pojęcie. Podała inny numer - do koleżanki od hipotek. Koleżanka niestety nie miała czasu, więc poprosiła, żebym zadzwonił za pół godziny. Hmmm...

W końcu udało mi się dodzwonić do kogoś, kto w Banku Pocztowym znał się choć trochę na kredytach hipotecznych. I szybko się okazało, że Pocztowy skopiował od mBanku i MUltibanku nie tylko ideę stałej marży dla każdego, kto tylko ma zdolność kredytową, ale i haczyki w postaci kosztownych polis, przymusowo sprzedawanych razem z kredytem. W ramach pakietu trzeba więc kupić ubezpieczenie od utraty pracy i ubezpieczenie na wypadek niezdolności do pracy.

„Dzięki nim klient nie musi martwić się o spłatę zaciągniętego kredytu w przypadku niespodziewanych sytuacji losowych” - pisze Pocztowy w komunikacie prasowym. Zapomnieli dodać, że jednocześnie „bank nie musi się martwić, że na kredycie zarobi tylko 1,9% marży”. Bo ceny ubezpieczeń znacznie podbijają koszt kredytu.

Jak bardzo go podbijają? Za pierwsze trzy lata trzeba zapłacić z góry składkę w wysokości 2,5% kwoty kredytu. Później bank dolicza do każdej raty składkę w wysokości 0,07%. Gdybym chciał wziąć 300.000 zł kredytu na 30 lat bez wkładu własnego, to przy obecnym wskaźniku WIBOR 3M na wysokości 4,12% i marży 1,9% zapłaciłbym jakieś 1818 zł miesięcznej raty. Ubezpieczenie kosztowałoby mnie w pierwszych trzech latach 7.500 zł. Rozkładając tę kwotę na miesięczne raty wyszłoby 208 zł dokładane do każdej z nich.

Później na szczęście składka spada do nędznych groszy. Ale w pierwszych trzech latach kredytu Bank Pocztowy tak naprawdę, dorzucając drogie ubezpieczenie, powiększa miesięczną ratę kredytu z 1818 zł do 2026 zł. To tyle, ile wyniosłaby rata identycznego kredytu bez ubezpieczenia z marżą nie 1,9%, a 2,9%.

No dobrze. A gdybym wolał zwykłą ofertę kredytu w Banku Pocztowym, bez promocji? Zamiast stałej marży mogę wybrać standardową ofertę, w której marża - dla kredytu bez wkładu własnego - wynosi... właśnie 2,9%... tyle, że można ją negocjować. Wygląda więc na to, że w promocji czy nie w promocji, za kredyt hipoteczny w Banku Pocztowym zapłacę zawsze tyle samo. Tyle, że w promocji kredyt jest ładniej opakowany: wydaje się, że tańszy. Złudzenie optyczne. Przez takie złudzenia niejeden już poczuł powołanie i przywdział habit, o czym mówiłem w tym klipie wideo:

niedziela, 21 marca 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/03/21 11:31:42
ja bym dodał jeszcze jeden morał... nic nie boli tak jak życie....

kiedy wreszcie bankowcy przestaną traktować klientów jak idiotów?
-
2010/03/21 11:39:34
Dokładnie w pełni zgadzam się z przedmówcą. Jednak takie niby promocje dotyczą przecież nie tylko świata finansów. W mBanku promocja była np. faktyczna - marża promocyjna ok. 2 proc. bez promocji sama marża 7,5 % :) Tutaj dopiero trzeba było uważać żeby spełniać wszystkie warunki promocji. Ponieważ w razie uchybienia wskakiwało się na standardową marżę. :) No nic. Gratulować takich ofert
-
2010/03/21 14:02:54
Banki przestaną traktować klientów jak idiotów, gdy klienci sami przestaną się zachowywać jak... no, "nieodpowiedzialni, niemądrzy ludzie" ;). Tzn. zaczną czytać umowy, regulaminy i taryfy opłat i przestaną się dziwić, że gdy przychodzą po "kredyt 0%" to dostają kredyt z RRSO 30-50%.
-
2010/03/22 10:07:08
A moim zdaniem to jest rozsądne i uczciwe posunięcie ze strony banków i nie ma się czego czepiać.
Jeśli klient jest rzetelny i spłaca kredyt to jego koszty zostają zmniejszone. Nie wolno zapominać, że taki kredyt spłaca się nie przez 3 lata tylko przez lat 30. Często słyszy się obiegową opinię, że banki dbają tylko o nowych klientów a gdy już ich złapią to ich olewają - tutaj jest dokładnie odwrotnie - bank powiedział jakie będą zasady udzielania kredytu dla dobrych i lojalnych klientów, po "okresie próby".
Klienci którzy wzięli kredyt hipoteczny w złej wierze nie będą go spłacać już na samym początku okresu spłaty, dzięki ubezpieczeniu nie będą obciążać klientów spłacających kredyty w sposób rzetelny. Niestety ubezpieczenie muszą płacić wszyscy. Być może bank powinien jakoś inaczej traktować klientów których już na samym początku uważa za rzetelnych... ale kredyt hipoteczny z reguły bierze się tylko raz w życiu, więc jakoś nie potrafię sobie wyobrazić by było to działanie złośliwe ze strony banków.
Nie wiem czy do końca klarownie wyłuszczyłem o co mi chodzi, ale mam nadzieję, że tak :-). Generalnie uważam, że jest to wynik konkurencji i klient płaci mniej więcej za to co dostaje, a bank nie chce go oskubać tylko zmienia opłaty w zależności od ponoszonego ryzyka.
-
2010/03/22 10:54:35
Moim zdaniem to mimo wszystko to może być promocja. Marża 2,9 dodając ubezpieczenia jest tylko przez 3 lata a nie przez cały okres kredytu więc wychodzi po tych 3 latach sporo taniej. Negocjując marżę raczej się nie zejdzie poniżej średniej marży promocyjnej- na 30 lat wyszło mi 2%, tylko że na początku odsetki są liczone od najwyższej kwoty kwoty. Po prostu trzeba policzyć co będzie korzystniejsze.
-
2010/03/22 19:11:52
Witam, małe sprostowanie - promocja dotyczy kredytu zaciąganego wraz z pakietem ubezpieczeń (od utraty pracy, na wypadek niezdolności do pracy i na życie). W jej ramach Klient otrzymuje 1,9% marży plus ponosi opłatę za 3 lata ubezpieczenia - tyle, że Bank tej informacji nie ukrywa. Klient ma dwie opcje - albo zapłacić 2,5% kwoty kredytu za pakiet ubezpieczeń z własnej kieszeni, albo ten koszt tez skredytować, tyle, że nie przez 3 lata, a w ciągu całego okresu kredytowania. Dla omawianego przypadku 300 000 na 30 lat wygląda to tak: albo rata = 1802 zł (w opcji, gdy koszt ubezpieczenia z kieszeni), albo 1849 zł (gdy koszt ubezpieczenia kredytowany), co jest równoważne marży 2,14% - czyli nadal sporo niżej, niż 2,9% w standardzie. Klient ma zatem wybór - albo promocja z marżą 1,9% bez względu na LTV i atrakcyjnym w porównaniu do konkurencyjnych, pakietem ubezpieczeń, albo standard bez ubezpieczenia i z wyższą marżą.
Pozdrawiam
Magda

-
2010/03/22 22:01:28
Zgoda, można policzyć tak, jak chce pani Magda, czyli rozbić cenę ubezpieczenia ma lat 30 a nie na trzy. Ale upierałbym się, że jak coś dotyczy okresu trzyletniego, to koszty tego czegoś warto rozliczać w okresie trzyletnim, a nie dłuższym.
Pozdrawiam!
-
2010/03/22 23:17:00
A tu się z redaktorem MS nie zgadzam.
W wielu bankach obecnie (m.in. GNB, Raiffeisen) można prowizję od udzielenia kredytu zastąpić właśnie takim ubezpieczeniem. Podobnie jak prowizję, składkę rozkłada się na całość okresu kredytowania. Inaczej można by powiedzieć, że prowizja jest 2,5%, a ubezpieczenie na 3 lata gratis;)
-
2010/03/30 12:02:00
Czy naprawdę po 3 latach składka spada jak napisał redaktor do nędznych groszy? Po 3 latach bank dolicza do każdej raty 0,0755% od salda zadłużenia kredytu. Czyli zakładając że po 3 latach zostanie do spłacenia 280000 co miesiąc jest 211 zł i spada, ale jednak nie są to nędzne grosze. Poprawcie mnie proszę jeżeli się mylę.
Pozdrawiam
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users