Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Żubrze, zróbże minę uprzejmą, czyli... Pekao i pół miliona nowych Eurokont

Pozwólcie przedstawić sobie:
Pan żubr we własnej osobie.
No, pokaż się, żubrze. Zróbże
Minę uprzejmą, żubrze. (Jan Brzechwa)

Bank Pekao nigdy nie należał do moich ulubieńców. Miał opinię drogiego i nieruchawego molocha. Kiedy okazało się, że decyzją włoskiej grupy UniCredit, głównego akcjonariusza, Pekao połączy się z większością Banku BPH, nie miałem wątpliwości, że „Żubra” czeka kilka straconych lat. I rzeczywiście, przygotowania do fuzji, jej przeprowadzenie, a potem „przetrawienie” zajęło kilkadziesiąt miesięcy, w czasie których „Żubr” nie mógł pokazać na co go stać.

Inna sprawa, że jego główny rywal, w połowie państwowy bank PKO BP, nie wykorzystał swojej szansy na to,  by pogonić „Żubra” ze swojego lasu. Zamiast zakasować konkurenta, wymieniał prezesów jak rękawiczki i denerwował klientów podwyżkami prowizji.

Teraz PKO BP ma problem, bo Bank Pekao na dobre wybudził się z letargu. Widać to po jego aktywności na rynku kont osobistych. Rok temu „Żubr” wprowadził ich nową paletę, a dziś - jak się właśnie dowiedziałem - ma już 500 tys. klientów nowych Eurokont! Z tego połowa - a więc ćwierć miliona - to całkowicie nowi klienci. Biorąc pod uwagę, że Pekao nie przeprowadził żadnej głośnej kampanii reklamowej, to wynik więcej niż dobry. Tym bardziej, że to właśnie największe banki - Pekao i PKO BP - zawsze były dostarczycielami klientów dla bardziej agresywnej konkurencji. Tym razem „Źubr” nie tylko skutecznie się broni przed jej zakusami, ale wręcz zaatakował. Jak w tej reklamie: Żubr stawia się czasem :-)

Zresztą strategia Pekao na rynku kont od pewnego czasu radykalnie różni się od poczynań głównego rywala. Kiedy PKO BP podnosił ceny swoich pakietów usług związanych z ROR-ami, nie wprowadzając większych innowacji, bank z żubrem w logo zrobił na odwrót - znacznie je obniżył dla nowych klientów, przy okazji odświeżając ofertę.

Do zrobienia w królestwie „Żubra” jest jeszcze dużo, ale wśród wielu drobnych innowacji widać, że Pekao pracuje nad zmianą etykietki „skostniały” na „przyjazny”. Wiem np., że klienci zakładający tam konta od kilkunastu tygodni nie muszą podpisywać stosu papierków, ale jedną umowę do wszystkiego: konta, karty, debetu i bankowości elektronicznej. Drobiazg, ale istotny. Pekao wymienia też klientom karty. Wprowadzi, jako drugi bank w Polsce, unowocześniony sposób autoryzacji przelewów. Podobny działa tylko we wrocławskim Eurobanku. Panie i Panowie: śpiewamy! :-)


Piosenka o banku Pekao

Jak odpowie na tę ofensywę PKO BP? Na razie PKO też zapowiedział wymianę wszystkich kart płatniczych. Klienci mają dostać nowoczesne karty czipowe z funkcją transakcji zbliżeniowych. No i kilka dni temu ogłosił nową strategię. Wynika z niej, że największy polski bank będzie „poprawiał efektywność zarządzania potencjałem”. Przynajmniej tak wynika z materiału dla dziennikarzy, w którym są ledwie trzy-cztery konkretne liczby. Wow..., wszystkie żubry w lesie na pewno aż trzęsą się ze strachu... :-)

Konkurencja na rynku kont osobistych będzie nadal rosła i na dłuższą metę największym bankom trudno będzie utrzymywać dystans do bardziej agresywnej konkurencji. Wczoraj nowy sygnał do wojny o ROR-y dał jeden z bardziej agresywnych graczy, BZ WBK, który rozpoczął spektakularną kampanię reklamową z udziałem Gerarda Depardieu połączoną z konkursem. Każdy, kto założy w BZ WBK konto „Wydajesz & Zarabiasz” otrzyma 100 zł prezentu. Konto, pod pewnymi warunkami jest darmowe, natomiast każdy przelew internetowy kosztuje 50-70 gr. Odnoszę wrażenie, że celem ofensywy są przede wszystkim giganci - PKO BP i Pekao. Oj, ciekaw jestem jak to się skończy.

wtorek, 02 marca 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/03/02 12:13:43
A co Pan na to? O PKO BP mam wyrobione zdanie. Wystąpiłem o kredyt hipoteczny - 250 tys. zł z zabezpieczeniem w postaci mieszkania o wartości określonej przez rzeczoznawcę bankowego na 450 tys. zł. Przez cztery miesiące trwał festiwal niekompetencji bankowych urzędasów, żądania coraz to nowych dokumentów, w tym rzecz jasna o zarobkach - w sumie przyzwoitych - całej rodziny. Jednak część tych dokumentów później jęła się zawieruszać, a niektóre całkiem zaginęły, co ukrywano przez... milczenie i unikanie decyzji w sprawie kredytu. Nawet pośrednik z agencji nieruchomości, która pośredniczyła w sprzedaży mieszkania, od oczekiwania na tę decyzję wyłysiał, bo tak często i rozpaczliwie łapał się za głowę na moje wieści z banku. Dobra. Wreszcie jednak nadeszła upragniona chwila. Jest kredyt! Ale co to? 210 tysięcy zł, a nie wnioskowane i potrzebne 250 tys.! Dlaczego? A no, bo się nam wydaje, że to mieszkanie jest zbyt słabym zabezpieczeniem - odpowiedział bank z rozbrajająca szczerością. I nawet dodał, że mu "głupio", więc poszedł mi na rękę i zaproponował "uzupełniający" kredyt komercyjny w wys. brakujących teraz 40 tys. zł. Wziąłem, bo co miałem robić w sytuacji, która już stała się przymusowa, gdyż ludziom sprzedającym mieszkanie musiałem wpłacić zaliczkę (co zrobiłem, wierząc, że wszystko w banku jest na najlepszej drodze)? Załatwianie tego dodatkowego kredytu jednak trwało też kilka tygodni. Zapożyczyłem się więc na te pilnie potrzebne 40 tys. u kilkorga znajomych. Ten kolejny kredyt w końcu dostałem i uregulowałem długi. Bankowa ścieżka zdrowia pokonana!
I jeszcze inna mała historyjka o osobliwych praktykach bankowych. W pewnym banku - nieważne w jakim, bo to praktyka nagminna - znajome małżeństwo wystąpiło o kredyt w wys. 120 tys. zł na kupno działki budowlanej. Kredyt zabezpieczało mieszkanie o wartości 650 tys. zł (!). Ale oczywiście dodatkowo zażądano sterty dokumentów, podpisania wielu zobowiązań i weksli przez członków rodziny. Prześwietlono też inne zobowiązania kredytowe znajomych - było tego w sumie w dwóch innych bankach ca 15 tys. zł w sumiennie spłacanych kredytach. I happy end! Też po 3-4 miesiącach jest kredyt! Ale co to? Nie potrzebne 120 tys., tylko na rękę 105 tys. - bo bank najpierw z tegoż kredytu pospłacał inne kredyty znajomych. No i fajnie, innych długów nie ma, jest nominalnie kredyt 120 tys., ale 105 tys. to za mało na zamierzony cel.
Tak nas zabawiają banki, gdy damy się nabrać na wciskane przez nie kredyty.
-
2010/03/02 13:04:01
500tys.? Nie wiedzą co czynią...

Byłem kientem Peako SA dobre 10 lat do 2007 i jedyne co mogę pwoiedzieć, to szkoda, że nie zdecydowałem się na taki ruch wcześniej.

Ale co ciekawe dla Peako ciągle istnieję jako klient - otrzymuję listy ze zmianami prowizji, oferty pożyczek gotówkowych (w życiu czegoś z czegoś takiego nie korzystałem...) itp.
-
2010/03/02 16:10:08
Nigdy nie uwierze, aby PKO mial sie zmienic!!! Bank od dawna traktowal klientow z pogarda i brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za wlasne bledy i niekompetencje. Odsylam do autentycznej historii walki klienta z PKO, ku przestrodze!!!

www.sklepowicz.pl/forum/read.php?2,11
-
2010/03/03 08:23:56
A gdzie dodatek "reklama" Panie Samcik?
Konta w Pekao sa jednymi z najdrozszych na rynku. Drozej pewnie jest w PKO BP, choc nie jestem pewny. Nowe Eurokonta sa darmowe dla studentow, reszta oferty jest smieszna - dla normalnego czlowieka. Po prostu smieszna, w kazdym sa jakies "dodatki", i sterta "gwiazdek". Czemu o tym Pan nie napisze? Bo tak latwiej, reklamy w GW beda z tego banku?
-
2010/03/03 10:01:57
@wielbiciel_rydzow
Chyba 'nieco' przesadzasz - od dobrych 20 lat nie jestem studentem a jednak mam absolutnie bezpłatne Eurokonto net. Gdyby nie było bezpłatne, to bym go nie zakładał, jako że głównie służy mi do podglądu karty kredytowej. Co nie zmienia faktu, że generalnie oferta PeKaO do rewelacyjnych nie należy, z tym, że trzeba docenić, iż wykonują ostatnio ruchy we właściwym kierunku.
-
2010/03/04 08:39:18
Hmmmmm.........

Mam swoją teorie na temat "sukcesu' nowych kont otóz jest tak, że najatrakcyjniejsze eurokonto net nie może być prowadzone wspólnie na obojga małżonków. W ten sposób mamy rozmnożenie rachunków. Liczba klientów się nie zmienia ale rachunków- owszem
-
2010/03/06 22:28:08
Witam wszystkich. Wielbiciel Rydzów sprawia mi ból i osądza niesprawiedliwie. Kilka razy w tym blogu porządnie czepnąłem się Żubra, a jak to czasu do czasu kogoś pochwalę to od razu macie za złe... Historyjka Jamci zacna, oj zacna... Może się temu przyjrzę bliżej.
Pozdrawiam!
-
2010/03/24 21:16:31
ja tam nie jestem ani e pekao ani w pko bp :) swoje konto w euro banku i z niego jestem zadowolony w 100 %, a w szczególności z obsługi elektronicznej :]
-
2010/03/24 21:19:18
te banki w ogóle nie mają szans już na naszym rynku, wszystko jest w nich zdecydownaie za drogie !! A do tego przestarzałe :] eurobank.pl to strona odpowiedniej instytucji :D
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users