Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

BPH dzwoni, żeby ubezpieczyć mnie od bezrobocia. Bo mam stałą pracę

Kilka tygodni temu opisywałem beznadziejny telemarketing banku ING, którego pracownicy call-center próbowali mnie nakłonić do wzięcia pożyczki gotówkowej. Niestety robili to bez weny i dlatego nic nie wskórali. Ostatnio zadzwonili do mnie telemarketerzy banku BPH, w którym mam kredyt hipoteczny i ratalny. Tym razem chodziło o to, by uświadomić mi konieczność wykupienia polisy od bezrobocia. Podobno bank dzwoni do wybranych klientów i prezentuje im spersonalizowaną ofertę takiego ubezpieczenia.

Muszę przyznać, że ten telemarketing był bardziej profesjonalny, niż ING-owski sprzed kilku tygodni. Dziewczyna, która do mnie zadzwoniła, nie odczytywała wyłącznie kwestii z kartki, tylko opowiadała o niej własnymi słowami. Kiedy czegoś nie rozumiałem, powtarzała informacje na przykładach, potrafiła też podjąć dyskusję na temat oferty i celowości jej wykupienia. Musiałem wyjątkowo dobrze trafić, bo kiedy poprosiłem o czas na zastanowienie i następnego dnia zadzwoniła do mnie inna telemarketerka BPH, to nie była już tak swobodna i kompetentna. Choć i tak radziła sobie lepiej, niż ludzie z ING.

Dlaczego o tym piszę? Otóż ubezpieczenie od bezrobocia jest jednym z najbardziej efektywnych sposobów na cross-selling. Banki, które ostatnio wychodzą ze skóry, żeby za wszelką cenę „uproduktowiać” swoich klientów, co prawda coraz częściej chwytają się telesprzedaży, ale rzadko robią to z głową. Jeśli telemarketer dzwoni z propozycją sprzedania mi kredytu gotówkowego albo karty kredytowej, to ma niewielkie szanse, by mnie przekonać. Ale w BPH znaleźli produkt, do którego można klienta przekonać przez telefon. I dlatego ta akcja może przynieść jakiś sensowny efekt z punktu widzenia banku.

Polisa chyba nie jest zła: propozycja dla mnie zawierała opcję wypłaty po 1000 zł miesięcznego odszkodowania przez pół roku gdybym stracił pracę. Za bezterminową opcję musiałbym płacić 26 zł miesięcznej składki. W sumie więc za gwarancję otrzymania 6000 zł płaciłbym rocznie jakieś 300 zł (czyli 5% sumy ubezpieczenia). Dużo? Mało? Chyba nie jest to najgorsza oferta, jaką mógłbym sobie wyobrazić. Ja się do polisy od bezrobocia nie przekonałem, ale pani z banku, z którą rozmawiałem, twierdziła że akcja cieszy się dużym powodzeniem. I chyba jestem w stanie w to uwierzyć.

Mam tylko taką obawę: może być tak, że bank proponuje polisę od bezrobocia tylko tym klientom, w przypadku których ryzyko utraty pracy jest relatywnie niewielkie. Przecież to nic prostszego wybrać z bazy klientów tych, którzy mają bezterminowy etat, stałe miejsce pracy od wielu lat i wpływy na konto powyżej pewnego progu. A potem zaproponować im tanią polisę od utraty pracy. Ciekaw jestem, czy telefony z BPH odebrali też klienci mający np. umowę na sześć miesięcy, którzy niedawno zmienili miejsce zatrudnienia. Obstawiam, że jednak nie :-)

Czytaj też: Halo, jestem z Citi. Powie mi Pan coś o sobie?

środa, 21 kwietnia 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/04/21 08:49:50
Widzę, że wszyscy teraz jak jeden mąż chcą ubezpieczać :)
W stosunku do mnie pierwsi, którzy się zgłosili to Orange, a później się zaczęło...
-
2010/04/21 10:12:45
W takich ubezpieczeniach trzeba zwrócić uwagę na to, kiedy rzeczywiście polisa się uaktywnia. Często jest tak, że utrata pracy nie oznacza:
- zwolnień grupowych;
- zwolnienia dyscyplinarnego;
- odejścia za porozumieniem stron...

Czyli: dostaniesz tylko, jeśli zostaniesz zwolniony w związku z likwidacją stanowiska pracy. Oczywiście są polisy lepsze i gorsze, ale zwracam uwagę na to, że warto uważać.

A co do cross sellingu, dla banku to złoty interes, bo ubezpieczyciele oddają im sporą część składki, a na dodatek w wielu przypadkach ubezpieczyciel jest z tej samej grupy co bank, więc wszystko wpada do jednej kieszeni :)
-
2010/04/21 11:18:53
Następny artykuł powinien być o tym jak trudno wyegzekwować zawartą umowę ubezpieczenia za pośrednictwem banku :-)

Oczywiście jak napisał przedmówca - należy przeczytać umowę! I nie podpisywać wszystkiego co bank podsunie. To jedyny sposób by następnym razem dostać lepszą ofertę - czytać umowę przed podpisaniem!
-
2010/04/21 15:31:47
I jeszcze może być tak, że ochrona zaczyna działać dopiero po N miesiącach opłacania składki, czyli jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach, a panienka na infolinii to słodki aniołek.
-
2010/04/21 17:28:48
Panie Macieju - z innej beczki: warto wg. Pana wchodzić w kupno akcji PZU ? Rodacy pchają się masowo, ja jednak obawiam się powtórki z PGE, a tam kondycja i sytuacja spółki jednak wydawała się lepsza niż obecnie PZU (duże koszty własne, tracą rok rocznie udziały w rynku itd..) a i tak skończyło się poniżej ceny emisyjnej
-
2010/04/21 17:34:58
A ja po raz kolejny apeluję do Pana, aby odniósł się do wiadomości i zarzutów zawartych na stronie www.stracilem-z-bph.pl , które świadczą o możliwości popełnienia wielu przestępstw przez BPH w stosunku do klientów. W swoim artykule prezesa BPH opisuje Pan następująco "Niewielu jest menedżerów, którzy w pojedynkę wywarli większy wpływ na losy branży bankowej niż Józef Wancer. Ostatnie dwa lata nie były pasmem jego sukcesów, ale za to wcześniej pokazał się jako jeden z najskuteczniejszych bankowych menedżerów". Jakich menadżerów? , którzy tworzą mechanizmy niezgodne z prawem? Proszę przeczytać na tej stronie, jaki, te mechanizmy wywarły, na moją rodzinę i może innych klientów BPH wpływ.
-
2010/04/25 20:53:33
Dzień dobry! @Nieomylny: w poniedziałek obficie wypowiem się w kwestii PZU. @Lepar: nie jestem w stanie odnieść się do zarzutów i wiadomości na wskazanej przez Pana stronie, bo jest ona mało przejrzysta, a ja mam mało czasu, by szukać na niej konkretnych zarzutów. Jeśli uważa Pan, że należy mi na coś zwrócić uwagę - proszę o e-mail na adres maciej.samcik@agora.pl.
Pozdrawiam!
-
2010/08/02 21:20:32
Przestrzegam przed takim ubezpieczeniem w Banku Raiffeisen. Bank ten reklamuje się, że
"Kiedyś dżentelmeni nie rozmawiali o pieniądzach - dziś też nie muszą!".

I jest to święta prawda, jeśli chodzi o wyegzekwowanie ubezpieczenia kredytu z tytułu utraty pracy. Faktycznie bank jest dżentelmenem. Nie rozmawia. Robi to komornik.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users