Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

MIFiD: prymitywne narzędzie, które nie zwalnia nas od myślenia

W środę w polskich bankach zaczęła obowiązywać unijna dyrektywa MIFiD, która nakłada na sprzedawców dodatkowe obowiązki. Zanim taki sprzedawca zaoferuje klientowi jakąkolwiek ryzykowną inwestycję, musi sprawdzić profil tegoż klienta. Będziemy więc wypełniać w bankach specjalne ankiety (test odpowiedniości i test adekwatności). Jeśli z ankiet wyjdzie, że klient nie powinien inwestować w fundusze, sprzedawca będzie musiał podsunąć mu specjalne oświadczenie, iż klient zdaje sobie sprawę z podejmowanego ryzyka.

W sumie żadna to filozofia, podobne ankiety wypełniają już od kilku miesięcy klienci pośredników finansowych. Ich dyrektywa MIFiD już obowiązuje od pewnego czasu. Zresztą część banków równiez wprowadziła już regulacje MIFiD-u, nie czekając na ostatni dzwonek. I dała klientom do wypełnienia ankiety. A jeszcze inne banki zapobiegliwie postanowiły uniknąć kwestii ankiet i zawczasu podsunęły klientom oświadczenia, iż zdają sobie oni sprawę z ryzyka inwestowania w fundusze.

Przeczytaj też o tym, że czasem pisma wysyłane do klientów, dotyczące wprowadzenia MIFiD-u, bywają żałosne.

To dobrze, że sprzedawcy - zarówno ci bankowi, jak i w sieciach pośredników - mają nad sobą nowy bicz. MIFiD pozwoli uniknąć najbardziej jaskrawych przykładów misselingu, jak np. (to autentyczny przykład!) wciskanie emerytom wycofuącym pieniądze z obligacji skarbowych udziałów funduszu małych spółek japońskich. Ale niestety nie zwolni nas od myślenia.

Po pierwsze dlatego, że nie obejmie dużej części rynku finansowego, np. polis ubezpieczeniowych z częścią inwestycyjną. A po drugie dlatego, że ankiety są bardzo ogólne i niewiele z nich wynika. Owszem, wyświetlą one, że dana osoba w żadnym wypadku nie powinna narażać swoich pieniędzy na ryzyko. Ale są zbyt mało precyzyjne, by udzielić dalszych wskazówek co do sposobu inwestowania.

Niedawno  poddałem się testom odpowiedniości i adekwatności (bo tak fachowo nazywają się te ankiety) i wyszło mi, że mam najbardziej agresywny profil inwestycyjny z możliwych. A uwierzcie, że ostatni raz więcej, niż 30-40% portfela w akcjach lub funduszach akcji trzymałem jakieś 10 lat temu. A dziś, mimo superagresywnego profilu inwestorskiego, który wyszedł mi z ankiety, nie zniósłbym świadomości, że prawie wszystkie moje oszczędności są ulokowane na rynku giełdowym.

MIFiD nie jest narzędziem, które uchroni klientów banków przed błędami w inwestowaniu. To jedynie proste - by nie powiedzieć prymitywne - narzędzie, które pozwoli uniknąć w przyszłości rażących przykładów misselingu i to tylko na rynku funduszy inwestycyjnych. Od myślenia MIFiD nas niestety nie zwolni.

Czytaj też o tym co zrobić, by doradcy finansowi wreszcie przestali nam wciskać kit. Zerknij też na notkę o tym, że wielu bankowców mówi do klientów „nie czytajcie prospektów, bierzcie ryzyko w ciemno” I jeszcze o kredytach: wkrótce także przy zaciąganiu kredytów trzeba będzie przeczytać elaborat o tym, że to ryzykowna sprawa. .

środa, 21 kwietnia 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/04/22 00:01:24
Samo wdrażanie dyrektywy MIFiD w bankach w Polsce nie jest złe. Osobiście uważam wypełnienie przez tandem Klient - Doradca specjalnej ankiety za sensowny pomysł. Jest jednak jedno poważne ale, które może zamienić to w kompletną farsę.
Tytułem wstępu, mała dygresja Tak się składa, że 7 lat z hakiem przepracowałem w oddziałach dużego (pierwsza piątka) banku komercyjnego w Polsce, przeszedłem wiele stanowisk, poznałem tę robotę od podszewki. Świadomie wybrałem zawód bankowca, interesuję się finansami i gospodarką, lubię pracę z ludźmi. Nigdy nie sprzedałem (czyt.: wcisnąłem) klientowi produktu/usługi kłamiąc czy mówiąc tylko półprawdy. Kiedyś zdarzyło mi się z własnej kieszeni zwrócić klientowi parę stów tylko dlatego, że nie potrafiłem sobie przypomnieć rozmowy sprzed paru miesięcy i nie byłem na 100 % pewien, czy dostatecznie jasno wyjaśniłem mu jeden z warunków umowy kredytu. Mogłem się spokojnie wyłgać, zarzucić interlokutorowi nieprawdę, dokumenty, podpisy, wszystko było w najlepszym porządku. Ale po prostu miałem wątpliwości, więc uznałem, że jako profesjonalista MUSZĘ przyznać rację klientowi. Bolało, ale za to nadal mogę przy goleniu śmiało spoglądać w lustro. To tyle dygresji, wróćmy do tematu ankiety.
Otóż żadna ankieta MIFiD nie pomoże, jeśli sporządzający ją z klientem doradca nie będzie etycznym i uczciwym profesjonalistą, z wiedzą popartą wieloletnim doświadczeniem. Jeśli będzie traktował tę ankietę jako czasochłonne zło koniecznie, a nie jako pożyteczne narzędzie, pomagające "rozpoznać" i "zrozumieć" siedzącego przed nim człowieka. Jeśli managerowi tegoż doradcy również nie będzie zależeć na prawidłowym ocenieniu klienta i dopasowaniu produktu rzeczywiście do jego potrzeb i możliwości, a nie wciśnięciu "struktury" z najwyższą marżą. I wreszcie, jeśli sam Klient nie podejdzie do sprawy poważnie, nie zrozumie, że warto na dzień dobry poświęcić czas, by później nie żałować.
Dlatego obawiam się, że skończy się niestety podobnie, jak w przypadku oświadczeń o ryzyku kursowym przy kredytach hipotecznych: każdy podpisywał, mało który przeczytał, prawie żaden nie zrozumiał.
-
2010/04/22 07:12:47
Panie Pawle, bardzo celnie rozwinął Pan moje obawy. Dziękuję stokrotnie za ten komentarz.
-
2010/04/22 10:49:44
A czy jeszcze istnieją etyczni "doradcy" w bankach?
Ja 2 lata przepracowałem w banku z pierwszej piątki i niestety spotkałem się z sytuacją, kiedy najwięksi oszuści byli nam stawiani za przykład, bo mieli dużą sprzedaż. A jak przychodziły reklamacje na zakłamanych "doradców", to szefowie mówili wprost: na drugi raz rób to sprytniej.
Zabieranie klientom podpisanych umów kredytowych, ściemnianie że klient musi kupić dwa produkty w pakiecie, wciskanie emerytom i rencistom ubezpieczeń od utraty pracy (!) i wiele innych machlojek - to było na porządku dziennym.
-
2010/04/22 12:16:31
@jg46889
Osobiście znałem paru etycznych profesjonalistów pracujących w bankach. Jeden był dla mnie wzorem. Rzeczywiście, gros z nich już w oddziałach banków nie pracuje. Zacytuję jednak pewnego pisarza: "Ano cóż, parszywy otacza nas świat. Ale to nie powód, byśmy wszyscy parszywieli. Dobra nam trzeba."
Pozdrawiam wszystkich porządnych bankowców :)
-
2010/04/25 20:47:44
Ja sie przyłączam (albo podłanczam) :-). Pozdrawiam!
-
2010/05/16 23:48:39
Te ankiety sa ogólne i ubezpieczalnie;) tez je maja, np. AXA i sa dobre -ogolne, a reszte musi doradca dopowiedziec, bo od tego wlasciwie jest...
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users