Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 09 kwietnia 2010

Niecodzienny pomysł: pośrednik zapłaci klientowi prowizję za zaciągnięty kredyt!

Kilka miesięcy temu pisałem dość krytycznie o pomyśle biznesowym firmy Invigo, która postanowiła połączyć funkcję porównywarki kredytów, portalu edukacyjnego i zdalnego doradcy finansowego. Podzieliłem się wówczas z Wami opinią, że kredyty hipoteczne są zbyt skomplikowanym produktem finansowym, by Polacy chcieli je kupować wyłącznie za pośrednictwem telefonicznego konsultanta oraz kuriera, który będzie przekazywał klientowi dokumenty do podpisu

Dziś zdania nie zmieniam, choć widzę szansę na to, że Invigo zdobędzie jakieś miejsce na rynku kredytów hipotecznych. Może do tego doprowadzić spektakularna akcja promocyjna, która polega na tym, że firma... płaci klientom za to, że skorzystali z jej usług!

Każdy klient, który z pomocą Invigo weźmie kredyt hipoteczny, nie tylko nie zapłaci żadnej prowizji (do tego przyzwyczaili nas już inni doradcy, jak Open Finance, czy Expander), ale nawet dostanie od firmy pieniądze w prezencie. Premia będzie zależała od wysokości zaciągniętego kredytu i wyniesie od 100 zł (dla kredytu o wartości 100-200 tys. zł) do nawet 3 tys. zł dla kredytu o wartości miliona złotych. Przeciętny (warszawski) kredytobiorca, zaciągający 400 tys. zł kredytu, może dostać ok. 800 zł premii.

Pieniądze będą przesyłane klientom pocztą, w postaci kart płatniczych typu pre-paid „naładowanych” określoną kwotą. Firma tłumaczy, że skoro nie musi utrzymywać placówek i tłumu doradców, jak Open Finance lub Expander, to może też dzielić się pieniędzmi z prowizji otrzymanej od banku za przyprowadzenie klienta. To brzmi nieźle. Na oko wydaje się, że Invigo oddaje klientowi połowę swojej marży. Tej, którą np. Open Finance bierze w całości dla siebie.

Firma nie ujawnia ilu klientów chce dodatkowo przyciągnąć dzięki promocji. Jeszcze niedawno jej predstawiciele mówili, że uruchamiają po kilkanaście kredytów miesięcznie, więc trudno na razie mówić o podboju rynku. Blokada mentalna w postaci konieczności kontaktowania się z doradcą tylko przez internet i telefon z pewnością nadal będzie na klientów działała, ale dla wielu premia w gotówce będzie pokusą nie do odparcia. Jeśli Invigo chce czymś się wyróżnić na rynku, to jest to strzał w dziesiątkę. Uważam, że firma może dzięki niemu kilkakrotnie zwiększyć skalę działalności. Choć nadal twierdzę, że znaczącej pozycji na rynku nie osiągnie, będzie raczej firmą niszową.

Zresztą są już inne przykłady tego typu. Wśród polskich instytucji finansowych panuje wręcz moda na tzw. cash-back. Bank BZ WBK od kilku tygodni płaci klientom po 100 zł za założenie konta, zaś TFI Skarbiec właśnie ogłosił, że będzie wypłacał klientom kilkusetzłotową premię w jednostkach uczestnictwa, jeśli zainwestują w jego fundusze dodatkowe pieniądze i utrzymają tę inwestycję minimum przez rok.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 09 kwietnia 2010 07:15

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • luster napisał(a) komentarz datowany na 2010/04/09 08:53:55:

    Wolałbym pośrednika który weźmie ode mnie te kilkaset złotych, za to zagwarantuje, że nie bierze pieniędzy od banku. Dzięki temu będę wiedział że mi doradza, a nie wciska produkt banku dającego najlepszą prowizję...

  • madissa napisał(a) komentarz datowany na 2010/04/09 13:47:59:

    Dokładnie! 100 zł za zaciągnięcie kredytu w wys. 200 tyś na 15 lat! Ludziom, których taki prezent przekona do skorzystania z usług firmy nie powinno się dawać kredytów, bo jak dojdzie do spłacania, to prawdopodobnie okaże się, że nie byli w pełni poczytalni podpisując umowę albo nie dysponowali pełną zdolnością do czynności prawnych.

    3 tyś dla kogoś, kto spłaca milionowy kredyt (albo i kilka) to tez pewnie taka kwota w sam raz na pohulanie w weekend.

  • milosz78 napisał(a) komentarz datowany na 2010/04/09 20:49:19:

    To gorsze niż połaszczyć się na prezenty od banków za wzięcie kredytów. Wolałem wcześniejszą dyskusję ;) tzn. tą o odpowiedzialności doradców ... o tym czy są faktycznie doradcami itp. Zgodzę się z jednym. Że będą chętni na takie "prezenty" ;)
    pozdr.

  • tolep napisał(a) komentarz datowany na 2010/04/09 22:26:16:

    To akurat rzeczywiście jest niecodzienne. Tylko niecodzienne.

    Za to zwrot posiadaczowi konta w WBK 1% wartości zakupów płaconych zwykłą debetówką, to jest prawdziwy skandal, który polecam Pańskiemu pióru.
    Nie, nie jest skandalem, że WBK zwraca, tylko wysokość prowizji płaconych przez handlowców, którzy akceptują karty. Mój kuzyn sprzedawca kosiarek (itp.) płaci, oprócz abonamentu, 1,6% prowizji - tylko tyle, dzięki promocyjnym warunkom wynegocjowanym dla sieci dilerskiej jednego z producentów tego typu sprzętu. Gdyby kartowych klientów na sprzęt wart średnio 1,5k zł było pięciu dziennie, kuzynowi opłacałoby się zatrudnić na etacie rikszarza, który podwoziłby ich do oddalonego o 600 metrów bankomatu.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2010/04/09 22:59:25:

    Witam, dzięki za komentarze. Oczywiście macie rację, że dużo lepiej byłoby, gdyby doradcy brali pieniądze w zamian za rzeczywiście niezależną, wysokiej jakości poradę, a nie dawali je, dzieląc się prowizją z bankiem. Ale z drugiej strony wolę pośrednika, który dzieli się ze mną swoją prowizją, niż takiego, który się nie dzieli. :-). A przykład konkursu lokatowego BZ WBK, w którym ludzie wpłacili 4 mld zł na nisko oprocentowane depozyty tylko po to, żeby wybrać nagrodę, pokazuje, że tego typu akcje są bardzo skuteczne.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny