Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Masz problem z bankiem? Nie zrażaj się, pisz reklamacje. Wygrasz!

Mam dziś krzepiące wieści dla tych, którzy uważają, że bank ich oszukał, nie doinformował lub źle potraktował i chcieliby walczyć o swoje prawa. Jeśli nie jesteście pieniaczami, a macie w ręku solidne argumenty - możecie wygrać. Cierpliwość i konsekwencja w takich sporach popłacają. Nawet jeśli bank w pierwszym podejściu odrzuci reklamację, warto się odwołać i walczyć dalej.

Tak zrobił pan Sławomir Cieślik, którego problem z bankiem PKO BP opisałem na stronach blogu kilka tygodni temu. Pan Sławomir spłacał kredyt hipoteczny zaciągnięty w 2004 r.  W momencie, w którym zaciągał kredyt, bank wpisał to umowy, że klient może bez prowizji wcześniej spłacić kredyt. W tzw. międzyczasie bank zmienił taryfę opłat i prowizji i kiedy klient zgłosił się z wnioskiem o zamknięcie kredytu, w PKO BP zażądali od niego prowizji.

Tłumaczenie banku - przypomnę - było następujące: „W umowach kredytu zawieranych przez bank z klientami w 2004 r. zawarte były postanowienia, iż za czynności związane z obsługą kredytu bank pobiera od klienta prowizje i opłaty określone w Taryfie Prowizji i Opłat. Jednocześnie w umowie kredytu zawarta była klauzula zmienności Taryfy Prowizji i Opłat. Jedną z takich czynności, związaną z obsługą kredytu, jest realizacja dyspozycji klienta dotycząca wcześniejszej spłaty kredytu. W umowie kredytu bank zamieszcza stawki opłat obowiązujące w dniu zawierania umowy. Zgodnie z zawartą klauzulą zmienności, w trakcie całego okresu kredytowania,  wysokości stawek opłat i prowizji mogą ulegać zmianie”.

Opisując sprawę w blogu nawet nie łudziłem się, że jest ona dla klienta do wygrania. Na pierwszy rzut oka argumenty banku były trudne do obalenia. Okazuje się, że klient miał więcej wiary w pomyślne rozwiązanie, niż ja. Złożył kolejne odwołanie od wyniku reklamacji i... wygrał! Kilka dni temu dostałem od p. Sławomira taki oto e-mail: „Pamięta pan moją sprawę? Wygrałem z bankiem i w dniu 30.04.2010 otrzymałem zwrot prowizji. Teraz szykuję kolejną reklamację o zwrot poniesionych kosztów (8 listów poleconych) i należnych odsetek”.

Jak to możliwe, że bank musiał odpuścić, choć wcześniej tak twardo bronił swoich racji? Otóż, jak napisał mi pan Sławomir, „bank nie był w stanie udowodnić, że informacja o zmianach w taryfie prowizji i opłat do mnie dotarła. Bank wysłał ją wraz z zaświadczeniem o wysokości raty za dany miesiąc, listem zwykłym. Wyszło więc na to, że to bank nie dopełnił warunków umowy i nie poinformował mnie o zmianach, które mogłem przecież odrzucić i wypowiedzieć kredyt”.

Genialne, prawda? „Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma!”. Klient zastosował taką samą taktykę, jak bank i udowodnił potężnej instytucji finansowej niedopełnienie procedur. Jestem dla pana Sławomira pełen podziwu, że nie poddał się i nie mogąc wprost zakwestionować argumentacji banku, znalazł lukę w sposobie zmiany prowizji.

Inny dowód na to, że warto być upartym, dotarł do mnie z fundacji KupFranki.pl, która zajmuje się hurtowymi zakupami szwajcarskiej waluty dla klientów spłacających kredyty hipoteczne, by mogli ominąć bankowy spread walutowy. Otóż jakiś czas temu opisałem kłopoty, jakie mają klienci banków, m.in. Banku Millennium, by odzyskać pieniądze z tytułu tzw. ubezpieczenia pomostowego bądź wyższej marży pobieranej przez banki już po dokonaniu przez sąd wpisu hipoteki na nieruchomości na rzecz banku. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał opłatę za bezprawną

Otrzymałem z fundacji KupFranki.pl informację, że Bank Millennium, który do tej pory odrzucał wnioski klientów o zwrot pieniędzy z tytułu „pomostówek”, jednak zwraca pieniądze. Ale nie od razu, tylko tym, którzy są uparci i odwołają się od niekorzystnej decyzji, którą bank podjął  w tzw. pierwszej instancji.

Kiedy Bank Millennium zaczął odmownie odpowiadać na zgodne z prawem wnioski kredytobiorców o zwrot nadpłaconych pieniędzy, społeczność KupFranki.pl doradzała składanie reklamacji na decyzję banku. W efekcie pracownicy Millennium zaczęli informować klientów o pozytywnym rozpatrzeniu reklamacji, choć wymijająco odpowiadają na pytanie o przyczyny wcześniejszego odrzucenia wniosku” - czytam w informacji KupFranki.pl

Rafał Łyczek, twórca inicjatywy KupFranki.pl, pisze, że gra idzie o kwoty od kilkuset do kilku tysięcy złotych. „Przykład? Maria z Krakowa, należąca do sieci społecznościowej KupFranki.pl, odzyskała od Multibanku ponad 3000 zł. Pieniądze może odzyskać każdy, kto zaciągnął kredyt po 2001 r. i sięgnie po instrukcję i wzory pism zamieszczone na KupFranki.pl” – informuje Rafał Łyczek.

Na mocy wyroku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta z sierpnia 2009 r. pobieranie dodatkowych opłat lub ubezpieczenia pomostowego kredytu po uprawomocnieniu się wpisu do hipoteki jest praktyką bezprawną i znalazło się w Rejestrze Klauzul Niedozwolonych. Nadpłacone pieniądze mogą trafić z powrotem do kredytobiorców. Jednak niektóre banki zniechęcają klientów do egzekwowania należnych im praw, np. notorycznie odrzucając wnioski o zwrot nadpłaty” - przypomina Łyczek

Wychodzi więc na to, że warto bić się o swoje i nie zniechęcać się pierwszym niepowodzeniem. Niejeden bank, widząc, że determinacja klienta jest duża i łatwo nie odpuści, podejdzie do złożonej reklamacji inaczej i - jeśli klient ma w ręku mocne argumenty - uwzględni odwołanie.

środa, 19 maja 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/05/19 14:17:32
Bardzo przydatny artukuł :)
Ale i tak uważam, że mógłby się Pan wziąć za firmy ubezpieczeniowe... i ich prawnicze OWU. Pewnie Pan nie wiem, ale banki aż sprytne nie są jak ubezpieczyciele.... nie do porównania są zawiłe umowy firm ubezpieczeniowych i nie tylko do produktów ... :)
-
2010/05/19 14:20:43
A propos, gdyby Pan nie wiedział od jakich OWU zacząć, to polecam Panu OWU firmy Compensa Życie... rewelacja dla prawnika :)
-
2010/05/19 14:22:33
Ogóle cała firma Vienna na super OWU, a w 1 oddziale znalazłam OWU ING OFE z 2006! super nie?
-
2010/05/19 14:48:29
Och, nie OWU tylko Prospekt informacyjny.... a mamy przecież 2010 rok ....
W ogóle to firmy ubezpieczeniowe mają bardzo naciągane produkty, bo po pierwsze płaci się za ryzyko, które może wystąpić, ale nie musi, a opłaty za ubezpieczenie są bardzo wysokie i właściwie nic nie ma się, jęzeli nie wystąpi jakieś ryzyko, a nawet jeżeli wystąpi, bo są na dodatek różne karencje, zaś OWU są napisane bardzo zawiłym, prawniczym językiem. I firmy ubezpieczeniowe też zachwalaja się swoją obsługą, a często spotyka się w średnim wieku agenta ubezpieczeniowego, jak nie na emeryturze, który mói tylko ogólnie i co ważniejsze nikt tak nie rozstrząsa tego tak głośno, jak tego co robią pośrednicy finansowi, czy doradcy finansowi!

Chciałam też napisać coś na temat Pana artykułów... uważam, że są pożyteczne - głównie dla ludzi, którzy nie znają się na finansach, ale niektóre budzą przemoc - zwłasza filmiki, które Pan dodaje do nich i poziom słownictwa też mógłby Pan poprawić, bo nie wiem, czy to jest śmieszne, gdy nazwywa Pan siebie bydlakiem? A i uważam, że takie mocne oczernianie niektórych firm też jest nie na miejscu i czepianie się prezesów niektórych firm.
Banki mają różne oferty inwestycyjne: same inwestycje, unit-linki, albo lokaty timingowe i gdyby były aż tak mocno niekorzystne to KNF na pewnoby zareagowało...
-
2010/05/19 16:30:07
A co do przemocy, to Panu wytłumaczę, gdzie widzę przemoc w Pana artykułach...
Pisze Pan, że otrzymał Pan maile od wściekłych klientów pewnego banku, który zmienił warunki umowy... i teraz proszę sobie wyobrazić taką sytuację, że jest Pan tym klientem, który jest wściekły na dodatek jest zima, która bardzo negatywnie wpływa na emocje i pisze do Pana list-email, następnie czyta Pan na Pana bloxie artykuł, w którym zwala Pan winę, co ważniejsze nie będąc do końca pewnym, kto tak na prawdę odpowiada za politykę produktową w danym banku i czy rzeczywiście doszło do malwersacji, że prezes tego banku jest wszystkiemu winien i na dodatek próbuje go Pan ośmieszyć wyzywają publicznie do udzielenia odpowiedzi na zuchwalcze pytania i zamieszcza Pan filmik z przemocą....
Muszę Panu powiedzieć, że mnie przeraził ten artykuł na prawdę, bo jak reagują rozwścieczeni ludzie, którzy np. nie mają pieniędzy na spłatę kredytu i rodzinę na utrzymaniu, albo nie daj bóg przeczytał to klient chuligan, który się nie zna na finansach i tym jak działają banki, a ludzie bardzo często są mściwi.... Później Pan się nadal czepia tego prezesa, że obiecał Panu dział compliance, ale czy to Pana bank???? i obwinia za wszystko, pytając czy chce to wszystko firmować swoim nazwiskiem ?.... ja na miejscu tego prezesa bym Panu odpisała tak: Niech się Pan cieszy, że nic mi się nie stało!
. Uważam, że nie powinien pisać takich artykułów! Nie w takim stylu!

I nie działa Pan samodzielnie, bo tylko na podstwie jakiś e-maili pisze Pan artykuły, więc nie wielki wkład ma Pan w to, bo co to za problem napisć, sztuką jest znależć dobry temat!
-
2010/05/19 17:39:17
P.S. To tak Panu kilka słów od siebie napisałam...
Wspaniała jest ta demokracja i wolność słowa,
ale psychologia też potrzebna!
Powinien Pan według mnie pisać o firmach ogólnie bez osobowo! Chociaż to osoby prawne;)
-
2010/05/19 20:26:27
A i jak już z Panem tak "rozmawiam", to chciałam się z Panem podzielić pomysłem, który mi ostatnio przyszedł na myśl, gdy przeczytałm, to iż Polska może zbankrutować... mianowicie: abyśmy wszyscy, tzn. cały naród co miesiąc po 1 zł. się zrzucili - dużo by było co nie? i nie trzeba by było ciąć wydatków :) i zwalniać ludzi z budżetówki.... ale wątpie, żeby jakiś rząd zaproponował taki pomysł Polakom :/

A wracając do firm, to jest to jeden organizm złożony z wielu pracowników, i nawet jeżeli jakaś osoba za coś odpowiada, a inna widzi, że mogłoby być to lepiej zrobione, albo inaczej to powinna to powiedzieć, ale często tak nie jest, gdyż ludzie z natury są zawistni i jest walka szczurów.... a nie wszyscy są tacy, żeby tylko oszukiwać...
widzi Pan, że jedne banki mają lepszą a inne gorszą ofertę, a na to mogą sobie pozwolić, tylko gdy mają na to środki i obenie 8% za lokate to na pewno dużo, pomimo że jest tylko na 3 miesiące.... w innych bankach ludzie też zakładają lokaty i to zmiejszym oprocentowaniem.
-
2010/05/19 21:16:45
Czasem niestety banki zachowują jakby mówiły do klienta: "i kto nam udowodni, że białe jest białe, a czarne jest czarne?"
-
2010/05/20 08:30:52
Firmy ubezpieczeniowe są bardzo sprytne, agenci przekręcają prawnicze OWU na niekorzyść klientów, którzy po prostu nie rozumieją tego specyficznego ubezpieczeniowego języka na dodatek połączonego z prawniczym. Niektóre firmy ułatwiają rzekomo, bo dzielą OWU na dwie części jedną prawiczą drugą dla klienta zwykłym językiem napisaną, ale w tej części są tylko ogólne informacje.... i nie ma co oszukiwać, bo osoby które pracują w ubezpieczeniach też nie rozumieją tych OWU!

I to prawda, że w firmach jest wiele osób odpowiedzialnych za jeden proces, czyli np. sprzedaż kredytów, czy ubezpieczeń i nie tylko jedna osoba decyduje za dany proces w jakiejś firmie, tylko jest podział obowiązków, poza tym w firmach jest wielu prezesów, którzy prawie, że solidarnie odpowiadają za działanie podległych firm ....

A co do tej lokaty timingowej, to są to 2 produktyw 1 :)))
-
2010/06/07 09:52:18
Ja korzystając z okazji opisac jak zostałam w literze prawazłupiona przez Inteligo . Robiąc drugi przelew w okresie rozliczeniowym , z konta oszczędnościowego na ROR pobrali sobie prowizję 550,00 zł ( 0,4% od przelewanej kwoty).
Walczę z nimi od kwietnia i oczywiście w kółko to samo, tak wynikało z tabeli opłat i to jest ich argument, natomiast ja uważam , że jest to niezgodne z zasadami współzycia społecznego.Jak można kogoś okraść z ponad 500,00 zł za przelew w ramach tego samego banku. W życiu bym nie wpadła na pomysł, że bank państwowy może ustalać tak złodziejskie opłaty. We wszystkich bankach za kolejny przelew w ramach konta oszczędnościowego pobirał i pobiera opłaty 3-8 zł a nie procentowo. Dzwoniłąm do Związku Banków Polski Pan radośnie mi oświadczył, ze skoro zaakceptowałam regulamin to oni mieli prawo mnie okraść, a ZBP może tylko z nimi porozmawiać i im zasugerować zmianę tabeli.
Pisząc wiele tygodnio z działem reklamacji bardzo mnie pociełysz pracownik banku, ze pracuja nad zmianą tabeli prowizji i od 11 maja Inteligo zmieniło tabelę opłat, i teraz za tę samą transakcję bym zapłaciła 8,00 zł.
Tylko dla mnie nie jest to zbyt wielkie pocieszenie, gdyż straciłam ponad 500,00 zł i w Państwie prawa , moje szanse na odzyskanie tych pieniędzy są niewielkie. Przede mną długa walka z molochem i wcale nie jestem pewna czy zakończy się to moja wygrana. Jedyne pocieszenie, ze może dzięki mojej walce nie okradną kolejnych klientów, którzy powierzyli swoje oszczędności polskiemu bankowi . Okazuje się , że polski i państwowy nie znaczy uczciwy. Jednym słowem złodziejstwo w biały dzień i wszystko zgodnie z wątpliwym prawem.
-
2011/03/05 08:48:31
mam problem. starałem sie o kredyt hipoteka mix na 225000. zdolnosc była na 300000zl ale pani analityk zle wprowadziła dane do systemu i system mnie odrzucił. teraz przez ten bład odrzuca za kazdym razem czy ja moge pisac reklamacje i gdzie. bład jest napewno przez analityka bo mj doradca z mojego oddziału mi go pokazywał. prosze o pomoc. dodam ze jestem klijentem pko bp od dawna i juz pare kredytów było wzietych i regóralnie spłaconych
-
2011/03/11 00:39:55
Witam bardzo serdecznie wszystkich uzytkownikow tego bloga oraz specjalistow w dziedzinie Prawa.

Jestem tutaj nowa wiec bardzo prosze o wyrozumialosc.

Nie wiem czy juz ktos mial podobny problem lub kontak z czyms podobnym jesli tak to bardzo, ale to bardzo prosze o pomoc i cenne porady co moge w danej sytuacji zdrobic.

Moja sytuacja wyglada nastepujaco:

Zostalam oszukana przez Bank to znaczy przez pracownika reprezentujacego Bank na pewna kwote pieniedzy.
Pracownik ten oszukiwal notorycznie kilkanascie osob przez kilka lat.
Sprzedal mi zfalszowane produkty bankowe, ktore nie byly i nie sa w ofercie banku.
Na zfalszowanych dokumentach widnieja kwoty na jakie zostalam oszukana, pieczatki bankowe oraz pieczatka pracownika z jego podpisem.
Kiedy wszystko wyszlo na jaw sprawa trafila na policje i do prokuratury.

Aby odzyskac skradzione pieniadze pani dyrektor oddzialu, w ktorym pracowal ten pracownik kazala napisac reklamacje.

I tu zaczyna sie duzy problem,
Po napisaniu reklamacji i dołaczeniu do niej zfalszowanych dokumentow z widniejacymi kwotami
na jakie zostalam oszukana oraz pieczatkami banku, bank nie uwzglednil reklamacji.

Swoja decyje motywuje tym ze nie posiadam dowodow wplat tych pieniedzy oraz oczekuje odemnie kolejnej reklamacji.
gdzie wyszczegolnie wszystkie kwoty skladowe jakie przekazywalam zarowno na jeden produkt jak i na drugi.
W moim przypadku proceder ten trwal okolo dwoch lat. Moje pieniadze byly zarobione legalnie i moge na to przedstawic dowody.
Dlaczego tak zostalam potraktowana skoro to ja i kilkanascie innych osob zostalo okradzionych przez bank?

Czy jest ktos, kto mial podobna sytuacje lub jest mi w stanie w tym wszystkim pomoc?
Czy moze mi ktos doradzic co powinnam zrobic lub fachowo pomoze napisac kolejna reklamacje z uwzglednieniem moze
jakis przepisow prawnych?

Przepraszam za byc moze chaotyczna wypowiedz.

Bardzo Prosze o pomoc.
Wszystkim zyczliwym naprawde bardzo dziekuje.
Pozdrawiam wszystkich.
-
2012/01/10 08:25:03
Witam
Proszę o pomoc,
19 listopada br. otrzymałam wyciąg bankowy karty kredytowej HSBC Advance, pomimo, że od dnia 2 X 11r. nie używałam karty (po spłacie całości zadłużenia w kwocie 507zł, stan karty powinien wynosić 0,0 zł) zszokowana zobaczyłam na wyciągu transakcje, na kwotę ok. 2000zł. dzwonię więc do banku blokuję kartę i zgłaszam włamanie na numery karty na policji, ponieważ fizycznie karta cały czas była tylko w moim posiadaniu. Zostałam poinformowana telefonicznie, że na dzień 19 X 11r. limit karty została przekroczony znacznie ponad przyznaną mi w umowie kwotę, tj. ponad 2500zł. Wszystkie transakcje jak wiem już teraz z otrzymanego drugiego wyciągu były bezgotówkowe, dokonane w internetowym kasynie. Żadna z tranasakcji nie była przeze mnie autoryzowana. Ja nawet nie byłam świadoma, że kartą można było płacić w internecie. Otrzymałam z banku dokumenty zajścia do podpisania, wysłałam wraz info z policji o wstrzęciu śledztwa (21 XI 11r). Nie otrzymałam żadnej informacji z banku nt. zgłoszonej reklamacji do dnia dzisiejszego, mimo, iż mija drugi miesiąc od zgłoszenia reklamacji. Na dzień dzisiejszy monituje do mnie windykacja a narastający dług dochodzi do kwoty 3000zł. Telefonicznie nie mogę rozmawiać z osobami z działu nadłużyć finansowych(bank nie zezwala na taką rozmowę), konsultanci infolinii, na którą wskazano dzwonić przekazują za każdym razie inne, często błędne informacje. Powiedziano mi, że 12 XII 11r. zapadnie decyzja w sprawie reklamacji, po czym dzwonie i dowiaduje się że decyzja zapadła reklamacja została uznana. Informację te potwierdza jeszcze raz po tygodniu konsultant banku, ponieważ dzwonię
z pytaniem o oficjalne pismo. Zbyto mnie mówiąc że pismo przyjdzie do 13 I 11r. i wcześniej zostanie wysłane policji. 20 XII 11r. dzwonię do banku kolejny już raz i dowiaduję się, że reklamacja wcale nie jest uznana, sprawa się ciągnie, nie wiadomo kiedy się rozstrzygnie, ale nie mam się martwić bo windykacja jest wstrzymana. Dzwonię znowu 27, 28, 29 XII 11r. informacje są coraz bardziej sprzeczne, bank oczekuje od policji na pismo o odstąpieniu od śledztwa a policja (do dziś 10 I 2012r. nie otrzymała z banku żadnego pisma!)bank chce odzyskać pieniądze od Mastercard bo był problem z terminalem (transakcje były tylko z numerami karty) bank nie otrzymał pisma reklamacyjnego (posiadam zwrotkę nadania pisma z podpisem osoby upoważnionej z banku do odbioru)
Ciekawostką jest fakt, ze bank do końca listopada pozwalał na połączenie z klientem tylko przez podanie numeru karty, a nagle infolinia została usunięta.
Bardzo proszę o pomoc, bank postępuje bezprawnie, nie mam możliwości internetowego podglądu karty kredytowej gdyż bank nie wyraża na to zgody, bank nie interweniowała widząc podejrzane transakcje, tego typu hazardowych trasakcji a nawet żadnych internetowych transakcji nigdy nie dokonywałam kartą HSBC Advance. Dodam, że bank od stycznia przestał obsługiwać klienta indywidualnego, wycofał wszystkie swoje oddziały z Polski, a ja posiadam kartę od 3 lat
i nagle pod koniec jej "ważności" ktoś się na nią włamał.

wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users