Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Depardieu dał BZ WBK 144.000 klientów

Bank BZ WBK ujawnił dziś, że reklamy z Gerardem Depardieu, połączone z promocją polegającą na przekazywaniu każdemu nowemu klientowi 100 zł w prezencie, dały mu 144.000 nowych kont. W pierwszych tygodniach trwania kampanii bank zakładał po 5.000. kont dziennie. Wyniki były tak dobre, że akcja, która pierwotnie miała się zakończyć z końcem kwietnia, została przedłużona o miesiąc. W sumie na premie dla klientów bank wyda ponad 14 milionów zł. W ostatnim dniu kampanii bank założył rekordową liczbę 7.000 kont.

Te 144.000 nowych kont to sporo, bo w trzech miesiącach poprzedzających kampanię z Depardieu bank założył ok. 50.000 nowych kont. Udało się więc nieomal potroić „normalną” sprzedaż. Dwa miesiące po starcie kampanii z Depardieu pomysł BZ WBK skopiował Alior Bank, który za otwarcie konta płacił od 200 do 500 zł (przy swoim starcie Alior dawał za otwarcie rachunku 50 zł).

BZ WBK udało się przyciągnąć nie tylko klientów chcących zgarnąć premię w gotówce, ale i takich, którzy przy okazji zainteresowali się dodatkowymi bonusami związanymi z kontem, m.in. zwrotem 1% wartości transakcji dokonywanych kartą debetową, dodawaną do konta. Świadczą o tym liczby: 70% posiadaczy nowych kont przelewa na nie więcej, niż tysiąc złotych, czyli kwotę która jest minimalnym progiem, by nie płacić za rachunek 7-złotowej prowizji. Średni miesięczny wpływ na konta nowych klientów wynosi 4000 zł.

To oznacza, że tylko co trzeci klient przyszedł do BZ WBK, żeby zgarnąć stówę i się ulotnić. Piszę „tylko”, bo ze statystyk bankowych wynika, że 30-40% wszystkich nowo zakładanych w Polsce kont jest martwa. Klienci zakładają je, a potem tracą zainteresowanie. Z tego punktu widzenia odsetek klientów, których konta po wypłacie stówki będą nie używane, nie jest większa, niż standardowa średnia na rynku.

Ale powiedzieć, że BZ WBK pozyskał, kosztem niecałych 20 mln zł (licząc koszty premii i samej kampanii) prawie 150.000 nowych klientów, byłoby chyba jeszcze za wcześnie. Badania rynkowe mówią, że dopiero po trzech-czterech miesiącach od założenia konta osiąga ono swoją docelową aktywność. Czyli dopiero pod koniec lata będzie można powiedzieć jaka część z tych 150.000 klientów, którzy przyszli do BZ WBK zwabieni przez Depardieu, zacznie wykonywać za pośrednictwem tego banku przelewy, zdefiniuje zlecenia stałe, wykupi debet w koncie.

Dopiero tacy klienci staną się dla BZ WBK źródłem prawdziwych zysków. A, niestety, część klientów może uznać, że WBK-owskie konta nie są różami bez kolców. 50-groszowa prowizja za przelew przez internet to spory kij, którym bank uderza swoich klieentów po kieszeni. Niewiele jest banków, które wciąż życzą sobie pieniędzy za każdy przelew internetowy. Ten feler może być dla wielu klientów, którzy dali się skusić reklamami ze stówką, nie do przeskoczenia.

Bank nie ucierpiał natomiast reputacyjnie w oczach starych klientów, którzy na 100 zł od Depardieu nie mogli liczyć. Choć na forach wielu klientów zapowiadało „retorsje” wobec banku, ostatcznie reklamacje złożyło tylko 112 osób. Nie było więc eksodusu starych klientów z powodu promowania przez bank tych nowych.

wtorek, 08 czerwca 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/06/08 13:46:13
Jak tylko przeleją mi te 100 zł, pryskam z BZ WBK.
-
2010/06/08 14:14:31
A dostał ktoś te 100 PLN?
Bo ja mam tam konto od marca, ale jeszcze jakoś nie dali... niedługo chyba nadejdzie czas na jakąś reklamację.
Pryskać mi się stamtąd nie chce, konto niezłe i opłata za kartę z naddatkiem zwracana przez paybacka. No i mBank znów odwala głupie numery (np. z obniżeniem oprocentowanie lokaty jednodniowej do 3.5%, to przecież dowcip).
-
2010/06/08 15:31:48
Bo ja mam tam konto od marca, ale jeszcze jakoś nie dali... niedługo chyba nadejdzie czas na jakąś reklamację.

Ja podobnie, ale zgodnie z umową powinni to zrobić w tym miesiącu - do 30go jeszcze trochę czasu mają :D

Payback 1% byłby ok, ale płacę kartą mało. Ledwo starcza na pokrycie tych 3zł za kartę na miesiąc, więc co ja mam w tym za interes...
-
2010/06/08 15:33:44
Bo ja mam tam konto od marca, ale jeszcze jakoś nie dali... niedługo chyba nadejdzie czas na jakąś reklamację.

----to był oczywiście cytat oraz re: do lustera
-
2010/06/08 21:07:21
A ja tam zostanę przelewam trochę ponad 1000 z Lukasa, bo tam mam konto główne, przelewy za darmo i kredytówkę na suuuuuper warunkach, ale w BZ WBK mam zwrot za kartę, a tej używam bardzo często (w ogóle powoli bez plastiku to trudno się wybrać do sklepu) i bezpłatne bankomaty w kraju, więc nie muszę się zastanawiać, czy ten ma akurat podpisaną umowę z moim bankiem. Dla mnie czysty zysk, ale w połączeniu z jeszcze jednym kontem, więc aż dużo na mnie nie zarobią, bo się do nich w całości nie przeniosę - dla mnie za mało internetowa oferta (przelewy płatne błeeeeeeeeee). Ale jako dodatek - wypłaty i dopłata do karty (wydaję więcej niż 300 miesięcznie) suuuuuuuuuuper oferta!!!!!!!!
-
2010/06/09 12:37:39
(w ogóle powoli bez plastiku to trudno się wybrać do sklepu)

A co, zwykłe banknoty przestają w sklepach przyjmować??
Prawda jest taka, że z plastikiem wybrać się do sklepu zasadniczo można, ale... nie trzeba, a właściwie to lepiej bez.
Z własnego doświadczenia, po tym jak właśnie stałem się właścicielem "cudownej" karty myślałem że ten potok 1% paybacku mnie zaleje a tymczasem...
W małym pobliskim sklepie kart nie obsługują - ok, myślę sobie że mały sklep, ale jak mi za chwilę w znanej sieci supermarketów też powiedziano że plastika mogę użyć co najwyżej "tam za rogiem gdzie jest bankomat" to już mi brwi się do góry uniosły.
W innej sieci supermarketów owszem, plastiki działają, ale jakbym sobie ichni plastik wyrobił w ramach programu lojalnościowego to wyszedłbym na tym interesie dużo lepiej niż te mizerne 1% (-3 zł miesięcznie) z BZWBK
No i w ogóle, prawie że żelazna reguła - w sklepach detalicznych w których mogę płacić kartą jest zawsze drożej niż w sklepach w których nie mogę (ewentualnie mogę, tyle że przy kasie sobie potrącają za użycie plastiku 3% dodatkowej ceny). Podobnie jest w płatnościach w internecie - użyjesz zwykłego przelewu: masz 5% "rabatu", spróbujesz płacić kartą - aa, to cena "bez rabatu"...
Nasz rynek broni się rękami i nogami od dobrodziejstwa "plastiku bez którego trudno się wybrać do sklepu" co wcale nie dziwi biorąc pod uwagę iż od każdej takiej transakcji sklep płaci przeciętnie ok 3% od przychodu dla banków właśnie (z tych 3% zysków, jeden BZWBK łaskawie odpala nam 1% rozumiem że mam być wdzięczny?)
Z punktu widzenia klienta plastik to też średnia przyjemność: przede wszystkim, nie widzisz ile masz jeszcze pieniędzy w portfelu! Sprawdzić możesz sobie w domu albo w bankomacie (za co już dodatkowo płacisz!), ale na zakupach albo musisz liczyć i pamiętać ile ci zostało albo... albo się nie liczysz z wydawanymi pieniędzmi co oczywiście jest dużo wygodniejsze ale też dużo mniej rozsądne dla twojego portfela. Nie da się ukryć, że to o ten drugi typ WYGODY właśnie wszystkim bankowcom chodzi.
-
2010/06/09 18:16:43
Prawdę mówiąc te płatne przelewy to ostatnia rzecz jaka powstrzymuje mnie przed przeniesieniem przelewu wypłaty do BZki. A tak to wciąż płyną do mBanku, a do WBK idą tylko pieniądze "na bieżące wydanie".
W sumie to dość śmieszne że te kilka groszy cokolwiek zmienia w moim zachowaniu, ale tak to już jest ;-)
-
2010/06/10 17:09:57
Prawdę mówiąc bardzo się dziwię z czego BZWBK ma się cieszyć. Wydał przecież kupę kasy na zdecydowaną większość martwych kont, które po spełnieniu warunków promocji i kiedy minie obowiązkowy termin, zostaną zamrożone lub zlikwidowane. Ruch na tych kontach jest pozorny, pieniądze przelewane są na inne aktywne rachunki.
Gdyby WBK-owi udało się zatrzymać te osoby, to będzie sukces, na razie jest to rzesza martwych dusz, na obsługe których bank musi łożyć.

W001
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users