|
Blog > Komentarze do wpisu
Friedrich, Wilhelm i gotówka z wyższej półki, czyli Raiffeisen po nowemuJeśli stęskniliście się już za bankowymi reklamami z rodziną Stuhrów w roli głównej, to mam dla Was newsa: Ojciec i syn wracają do spotów Raiffeisen Banku. Niestety nowa odsłona reklam nie jest tak dowcipna, jak poprzednie (usłyszymy w niej tylko frazes, że „dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach”). A i temat jest do bólu poważny. Chodzi o rebranding bankowości dla VIP-ów w polskiej odnodze austriackiego banku.
Widać to zresztą nie tylko po Friedrichu Wilhelmie - ach, już sobie wyobrażam te żarciki w towarzystwie: „byłem dzisiaj u Wilhelma, zrobiliśmy takie zakupy, że musiał pożyczyć portfel od Friedricha” - ale po kierunku, w którym podążają nowinki banku. Raiffeisen jako pierwszy wprowadził specjalną aplikację umozliwiającą szybki i wygodny dostęp do jego bankowości internetowej przez iPhone'a, doceniając wysublimowane potrzeby klientów z klasy średniej i biznesowej. A kilka dni temu Raiffeisen wszedł na rynek z niecodziennymi pożyczkami gotówkowymi, również skierowanymi do klientów z wyższej półki. Kredyty mają z góry ustaloną kwotę - 10, 20, 30 lub 40 tys. zł, czyli znacznie więcej, niż bierze u konkurencji zwykły Kowalski. Okres spłaty też jest z góry przypisany do kwoty kredytu - wynosi od dwóch do pięciu lat - a oprocentowanie jest stałe dla poszczególnych wariantów - od 9 do 12 proc. rocznie. Krótko pisząc: zamknięte i nienegocjowalne warunki dla każdego z czterech wariantów, ustawione na takim poziomie, by kredyt z definicji trafiał do klasy średniej. Zresztą, żeby nie prześlizgnęły się żadne „elementy niepożądane”, dodatkowo bank dołożył warunek, że „Kredyt gotowy do wzięcia” (bo tak nazywają się nowe kredytowe „paczki”) można dostać tylko mając dochody powyżej 3000 zł Ciekaw jestem, czy klasa średnia, która do banku przychodzi częściej żeby powierzyć oszczędności lub zainwestować pieniądze, kupi pomysł dość taniego kredytu gotówkowego wybieranego „z półki”, bez żadnych modłów przy kwotach, okresach spłaty i maksymalnej zdolności kredytowej. Pomysł - przyznacie - jest prosty: jeśli z definicji odrzucić najbardziej ryzykowną grupę klientów niezamożnych, to pozostałym mozna zaoferować kredyt gotówkowy na znacznie lepszych warunkach, z niższą marżą i mniejszymi formalnościami. Tylko czy ów „target” tę ofertę dostrzeże i doceni? środa, 16 czerwca 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
wojciech.cybulski
2010/06/16 18:51:29
Warto także przypomnieć, że kończy się okres zapisów na akcje Tauronu - czy także ta prywatyzacja pozwoli inwestorom na zarobienie kilkunastu procent?
2010/06/17 00:04:06
Trudno mi uwierzyć, że klasa średnia składa się u nas z idiotów, którzy biorą kredyty gotówkowe. Można przecież korzystać do woli korzystać z rachunku debetowego czy pożyczki hipotecznej.
2010/06/17 08:29:01
Za Wikipedią:
Friedrich Wilhelm Raiffeisen - "...w 1866 roku ukazało się jego dzieło pt. Związki kas pożyczkowych, jako środek zaradczy przeciwko biedzie ludności wiejskiej, a także miejskich rzemieślników i robotników. Friedrich Wilhelm Raiffeisen zapoczątkował ideę banków spółdzielczych jako antidotum na niechęć banków mieszczańskich do finansowania rolnictwa i rolników." To może do Vladimir Ilyich Lenin ktoś odważy się dodać "Company"? 2011/03/17 21:01:08
Lenin podobno skończył swój żywot ze względu na chorobę weneryczną. Czy to samo czeka... ?
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|