|
Blog > Komentarze do wpisu
Molestowani telefonami przez bank. Nawet po kilku latach od spłaty kredytu!Jakiś czas temu znęcałem się nad ludźmi od telemarketingu w ING Banku Śląskim, którzy wysłali pracowników call-center do boju o sprzedaż jak największej liczby kredytów gotówkowych. A ponieważ telemarketerzy wykonywali swoją robotę z umiarkowanym zaangażowaniem, odczytując z kartki podane kwestie nawet jeśli klient aż prosił się o indywidualne potraktowanie, sukcesów odnieść nie mogli. Ja osobiście rozmowę z telemarketerką ING wspominam jako doświadczenie dość traumatyczne. Ale nie sądziłem, że to doświadczenie jeszcze się powtórzy. Niestety, kilka tygodni temu ONI znowu zadzwonili. Nie miałem wątplwiości, że będę dla NICH chybionym strzałem, bo pożyczki gotówkowe nie są i nigdy nie były zbyt miłe memu sercu (choć spłacam jeden kredyt ratalny, wzięty w chwili słabości w dawnym GE Money). Ale postanowiłem ponownie wysłuchać telemarketerki, by sprawdzić czy jakość serwisu telefonicznego poprawiła się choćby na jotę. Niestety, nie poprawiła się. Pani opowiadała - a właściwie odczytywała - takie dyrdymały, że aż mnie uszy boilały. Mówiąc o zaletach pożyczki wspomniała coś o „poczuciu finansowego bezpieczeństwa”, choć nie bardzo wiem jak zwiększenie zadłużenia o wysoko oprocentowany kredyt miałoby wykreować u mnie większe poczucie bezpieczeństwa. Mówiła o „atrakcyjnym oprocentowaniu”, które bank ING wspaniałomyślnie obniżył o 1,5%. Byłoby to dobrą wiadomością, gdyby nie taki drobiazg, że standardowe oprocentowanie z ubezpieczeniem wynosi aż 15,5%, a kredytu nie ubezpieczonego - aż 18% Chłodnym głosem oświadczyłem, że moje poczucie finansowego bezpieczeństwa jest na właściwym poziomie i że nie mam pomysłu na co miałbym wydać oferowane przez bank pieniądze. Pani zaczęła kusić możliwością oszczędzania własnych pieniędzy. Jej zdaniem jeśli nadarzy się okazja, by kupić sprzęt RTV, czy AGD albo pojechać na wakacje, kredyt gotówkowy byłby dobrym źródłem finansowania. A własne oszczędności - jak zapewniła - mógłbym w tym czasie trzymać np. na lokatach. Ewentualnie - i tu pani pobiła rekord w pleceniu andronów - mógłbym wziąć pożyczkę tylko po to, by... ulokować pieniądze na koncie. Zgadzam się, że finansowanie obcym kapitałem czasem jest dobrym pomysłem, ale nie wtedy, kiedy ów obcy kapitał bank wycenia na 13-15% kosztu w skali roku! „Co pan sądzi o takiej propozycji?” - odczytała pani po raz trzeci w ciągu dwóch minut. Wyjaśniłem jej co myślę o pożyczaniu pieniędzy na kilkanaście procent po to, by ulokować je na koncie na kilka procent, na co pani odczytała ze swojego monitora grzecznościową formułkę, że „szanuje moje zdanie” i to był już szczęśliwy koniec tej przygody. Zastanawiam się czy za dwa miesiące znowu zadzwonią z takim samym zestawem głupich pomysłów na wciskanie mi kredytów gotówkowych. Gdyby chociaż robili to z wdziękiem... A póki co, myśląc o telemarketerach ING zanuciłem sobie ten kawałek:
No, ale ja mam i tak sporo szczęścia, do mnie dzwonią z banku, z którym rzeczywiście mam coś wspólnego. A posłuchajcie jaką przygodę z telemarketerem miała jedna z czytelniczek mojego blogu. „Miałam dziś dziwny telefon od pani, która oznajmiła, że dzwoni z banku AIG. Z numkeru zastrzeżonego. Poinformowała, że ponieważ jestem klientką AIG, pani ma dla mnie informację od banku, ale by mi ją przekazać potrzenuje moją datę urodzin. Odmówiłam. Po pierwsze nie jestem klientką AIG od kilku lat, mam spłacone i rozksięgowane kredyty. Po drugie sposób, w jaki bank chce mi przekazać wiadomość wzbudził moje podejrzenia. Pobiegłam sprawdzić czy mi nikt nie ukradł dowodu”. Czytelniczka może trochę przesadziła z podejrzliwością, ale rzeczywiście: akcje telemarketingowe skierowane do osób, które już dawno nie są klientami banku, mogą budzić niesmak. Czytelniczka nie odpuściła: „Dzwoniłam do AIG. Rzeczywiście okazało się, że to oni. Jak to określiła pani z banku "mogła to być ankieterka, która chciała zaproponować ofertę kredytu". Cóż, banki chwytają się każdego sposobu, by znaleźć klientów, skoro potrafią przypomnieć sobie nawet o tych, których stracili już z horyzontu kilka lat temu. wtorek, 08 czerwca 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
w6930
2010/06/08 15:00:00
Brakuje jeszcze, żeby po domach zaczęli chodzić. No cóż, dopóki będą chętni do złowienia w ten sposób, dopóty ci co ich to zwyczajnie wk... (znaczy się złości) będą molestowani.
2010/06/08 17:28:59
do mnie w listopadzie ubiegego roku zadzwoniłprzedstawiciel expandera z hasłem "widziałem że kiedyś była pani u nas w sprawie kredytu i do tej pory nikt nie udzielił odpowiedzi w związku z czym chciałem zaproponować pomoc w tej sprawie"
stan faktyczny: byłam tam 2 lata wcześniej, na jednym spotkaniu w sprawie kredytu hipotecznego tak to jest jak kończy się miesiąc a limit nie jest wyrobiony :) niestety telefon był dla mnie tak wielkim szokiem że zapomniałam proprosić pana o usunięcie moich danych osobowych z ich bazy 2010/06/10 09:26:17
Do 'mancipi' - niestety nie usuną Twoich danych - możesz co najwyżej nie zgodzić się na ich przetwarzanie w celu marketingowym :)
Panie Macieju - jako pracownikowi ING - WSTYD MI ZA DEPARTAMENT CALL CENTRE ! Pozdrawiam i czekam na więcej ;) 2010/06/11 08:47:22
Kiedyś na takie telefony odpowiadalem w ten sposób: W tej chwili nie mam czasu z panem/panią rozmawiać, gdyż jetem zaabsorbowany naświetlaniem kropka. Swego czasu efekt był porażający. Dziś juz malo kto pamięta słynnego kropka, którego należalo przyłozyć do ekranu telewizora i "doładować". Żal, że nie ma co dziś naświetlać...
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|