|
Blog > Komentarze do wpisu
Ostatnie 20 lat na rynkach: średni zysk z akcji: 8,4% rocznie, z obligacji: 7,4%.Jedną z podstaw inwestowania jest to, że w długim terminie na akcjach można zarobić więcej, niż na obligacjach, zaś na obligacjach lepiej niż w banku. To podwaliny całej nauki o finansach mówiącej, że im wyższe ryzyko inwestycji, tym większy jest potencjalny zysk. W długim okresie zaś - po wyeliminowaniu wpływu zdarzeń jednorazowych, kryzysów, przejściowych zaburzeń cyklu koniunktury - mimo teoretycznie wyższego ryzyka ceny akcji zawsze rosną szybciej, niż odsetki od lokat, zjadane w dodatku przez inflację. Co prawda można w to zwątpić, oglądając choćby wykres indeksu giełdy w Tokio, na którym nie widać tego długoterminowego wzrostu wartości akcji (spójrzcie na obrazek poniżej), ale większość wykresów indeksów giełd jednak potwierdza tę ogólną prawdę, że w długim terminie zysk z akcji, potencjalnie bardziej ryzykownych, jest jednak wyższy, niż z obligacji i lokat.
Tym niemniej jeśli przyjrzeć się z bliska temu „więcej”, które można osiągnąć dzięki inwestycji w akcje, to okaże się, że owo „więcej” nie jest wcale takie duże. Wpadła mi w ręce analiza firmy doradczej Dalbar, która policzyła o ile różniły się stopy zwrotu z akcji i obligacji na przestrzeni ostatnich 20 lat. Okazało się, że średnia roczna stopa zwrotu amerykańskiego indeksu akcji S&P 500 wyniosła w latach 1988-2008 dokładnie 8,35% rocznie. W tym samym czasie indeks Barclays Aggregate, oddający rentowność papierów dłużnych, wyniósł 7,43%. Okazuje się więc, że ryzyko, które bierzemy na siebie inwestując w akcje, nie owocuje wcale tak dużo wyższymi długoterminowymi zyskami, jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Różnica, na przykładzie amerykańskiego rynku akcji i obligacji, wynosi raptem 0,9 punktu procentowego. Te wnioski potwierdzają też badania internetowego serwisu „Opiekun Inwestora”, który raz w roku sprawdza długoterminowe stopy zwrotu z różnego rodzaju funduszy na naszym, krajowym podwórku. Analizy „Opiekuna inwestora” są o tyle ciekawe, że nie ograniczają się do wyznaczenia jednej stopy zwrotu dla inwestycji zaczynającej się np. 1 stycznia danego roku i kończącej się po 10 latach. Średnie stopy zwrotu obliczane przez serwis powstają po uwzględnieniu wszystkich możliwych początków i końców inwestycji w różne fundusze w zadanym okresie. „Opiekun Inwestora” obliczył, że w ostatnich dziesięciu latach średni wynik inwestycji w fundusz pieniężny wyniósł 7,3%, tyle samo średnio zarobili inwestorzy wkładający pieniądze do funduszu obligacji, zaś ci, którzy wybrali fundusze akcji średnio osiągnęli wynik 8% zysku rocznie. A więc również o niecały punkt procentowy wyższy, niż inwestorzy lokujący w fundusze obligacji! Okazuje się więc, że niewiele wyższy zysk z akcji, niż z dużo bezpieczniejszych obligacji jest faktem także u nas, w horyzoncie dziesięcioletnim. No dobra, może trochę przesadzam. W wieloletniej perspektywie, z uwzględnieniem procentu składanego, ten niecały punkt procentowy w różnicy opłacalności inwestowania w obligacje i akcje przekłada się na niemałe różnice w finalnej wartości skumulowanego kapitału. Przykładowo inwestując dziś 100.000 zł na 20 lat przy stopie zwrotu 7% rocznie na koniec odbierzemy 196.000 zł, a przy stopie 8% będzie to już 216.000 zł. Różnica sięga 20.000 zł, a więc 20% początkowej sumy. Ale i tak przyznam, że spodziewałem się korzystniejszej długoterminowej relacji zyskowności akcji obligacji. Inna sprawa, że te 8% zysku z polskich funduszy akcji to tylko średnia. Wybierając najlepszy na rynku fundusz można było zarobić, jak dowodzi „Opiekun Inwestora”, aż 11,4% w skali roku. Zaś najgorszy fundusz dał zaledwie 2,7% zysku rocznego! To mniej, niż wskaźnik inflacji i zapewne znacznie mniej, niż można było zarobić bez żadnego ryzyka - trzymając pieniądze w banku, na lokacie. Przy okazji wyszło więc na jaw jak gigantyczne znaczenie ma wybór właściwego funduszu i jak dramatyczne mogą być konsekwencje trwania przy funduszu, który przed dwa-trzy lata z rzędu nie pokazuje nic nadzwyczajnego w porównaniu z konkurencją. I jeszcze jedno spostrzeżenie. Ten sam „Opiekun Inwestora” wyliczył również średnią stopę zysku rocznego dla funduszy mieszanych, czyli takich, które mają część obligacyjną i akcyjną pod jednym dachem. Ta średnia dla dziesięcioletniego okresu inwestowania wyniosła... zaledwie 6,9%. Okazuje się, że fundusze to nie Head&Sholuders, nie można mieć salonu, szamponu i odżywki w jednym. Fundusz mieszany lepiej zrobić sobie samemu, kupując po trochu bezpiecznego funduszu obligacji lub pieniężnego i agresywnego funduszu akcji. Gotowe rozwiązania, dostarczane przez towarzystwa funduszy, są mało efektywne. wtorek, 29 czerwca 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
luster
2010/06/30 10:58:14
Nie dziwi mnie to, bo sporą część zysku pożerają opłaty funduszy. Gdyby z "tradycyjnych" 4% zejść do 2% (to chyba i tak więcej niż w "cywilizowanych" krajach?) różnica stałaby się znacznie większa...
2010/06/30 14:19:25
Zysk z akcji, a zysk z funduszu akcji (w ktorym jest najwyzej 90% akcji, a 4% oplat za zarzadzanie niwecza mozliwosc pobicia indeksu), to zupelnie inne bajki. Ale tak, czy inaczej dane sa niepokojace. I nie chodzi o stope zwrotu z akcji, ktora jakos jest tam zblizona do wieloletniej sredniej (i trzeba pamietac o rzezi 2008 roku), co o nadzwyczaj wysoka stope zwrotu z obligacji (rozumiem, ze w wiekszosci chodzi tutaj o obligacje skarbowe), ktore staly sie ryzykownym aktywem.
2010/06/30 14:49:42
Panie Macieju, gratuluję spojrzenia w przyszłość znacznie dalszego niż u przeciętnego komentatora. Trzy dodatkowe uwagi jednak są tu na miejscu:
- dla tego typu badań 20 lat jest wciąż okresem co najwyżej średnim, - polski rynek w tym okresie był pod wieloma względami niezwykły, - tak czy wsiak historyczne dane mają niewielkie jeśli jakiekolwiek przełożenie na przyszłość. Wystarczy odnotować, że wieloletnia stopa zwrotu z obligacji nie wyniesie już 7,4% ponieważ stopy procentowe są dziś znacznie niższe. 2010/07/02 13:41:12
Dzień dobry, rzeczywiście mamy do czynienia z rynkiem, który dopiero się kształtuje, a w dodatku na wszelkie wyliczenia wpływają różne anomalie typowe dla młodych giełd - ale mam niejasne przeczucie, że za 100 lat wnioski mogą być podobne :-)
2010/07/05 17:29:45
Warto zwrócić uwagę na to, że ten sam S&P 500 w okresie 23.04.1990 - 23.04.2010 miał już stopę zwrotu 12,79% w skali roku, a kilka popularnych w Polsce funduszy akcyjnych zarabiało w okresie 01.01.2000 - 01.01.2010 od 12 do 18% rocznie. W długim okresie czasu moim zdaniem i fundusze akcyjne i obligacyjne warto wykorzystywać - jedne by zarabiać w młodej i dojrzałej hossie, drugie by chronić kapitał w okresach bessy.
2010/07/09 09:21:40
Dziwi mnie fakt, ze ekonomsci z calego swiata nie biora pod uwage, ze indeksy gieldowe sa oparte na notowaniach albo kilkudziesieciu aktualnie najwiekszych firm, albo te szersze na notowaniach znacznie wiekszej ilosci, ale tylko tych, ktore sa notowane. Zatem indeksy ze swej natury daja nieprawidlowy obraz wzrostu wartosci inwestycji w akcje. Dla tych co tego dalej nie rozumieja: jezeli firma bankrutuje, to wypada z ideksu i spadek wartosci jej akcji nie obniza dalej indeksu.
Zatem dlugoterminowa oplacalnosc jest jeszcze mniejsza niz to jest opisane w tym artykuliku. 2010/07/09 10:07:45
Jakim cudem stopa zwrotu z obligacji wyniosła 7,4%? Kto sprzedaje tak drogie obligacje?
2010/07/14 10:29:45
Witam,
Istnieją już na szczęście i u nas platformy inwestycyjne, które oferują fundusze bez opłat (mBank, multibank, multifund). Inwestowanie w fundusze akcji ma moim zdaniem sens tylko wtedy, gdy kierujemy się sygnałami średnioterminowymi. Trzymanie funduszy akcji cały czas w portfelu spowoduje, że ich stopa zwrotu będzie zbliżona do lokaty bankowej lub funduszu obligacji. pozdrawiam |
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|