Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

sobota, 17 lipca 2010

Jak płacić kartą za granicą, by nie zjadły Cię różnice kursów i prowizje?

Przelewy za granicę to chyba ostatni bastion w bankowości internetowej, który nie został jeszcze zdobyty przez klientów. Płatności zagraniczne bywają drogie i pełne pułapek, choć na szczęście banki jeden po drugim wprowadzają europejski standard SEPA, który ogranicza prowizje za pieniądze wysyłane między bankami w różnych krajach. Dla wielu z nas równie tajemnicze są płatności zagraniczne, które realizujemy za pośrednictwem kart płatniczych. Napisał do mnie czytelnik, który nie rozumie w jaki sposób jego bank - chodzi w tym wypadku o mBank - przelicza kwoty transakcji karcianych z euro na zlote.

Dużo kupuję w necie, również za granicą i używam często do płatności karty. Kiedy za coś płacę, powiedzmy 100 euro, transakcja już po sekundzie jest zablokowana na mojej karcie na, powiedzmy, 400 zł. Jednakowoż bank księguje te wpłaty dopiero po kilku dniach, czasem dwóch, czasem więcej i dolicza sobie różnicę kursu z tych kilku dni. Potem w historii konta widzę tę operację np. na 420 zł, mimo że wcześniej było to 400 zł. Do poprzedniej kwoty nie mam już żadnego wglądu. Ta sytuacja mi się nie podoba, bank może teoretycznie czekać sobie z księgowaniem, by  przeliczyć transakcję po bardziej korzystnym dla siebie kursie” - pisze czytelnik.

Sprawa jest o tyle ciekawa, że dotyczy nie tylko płatności za towary i usługi kupowane w internecie, ale też każdej innej transakcji kartą płatniczą, dokonywanej za granicą. Jeśli więc wybieracie się na wakacje za granicę, to jest też case dla Was. Ale do rzeczy. Choć jako Don Kichot, walczący na stronach tego blogu z bankowymi wiatrakami, wszędzie węszę spiski finansistów, to jednak mam wrażenie, że w tym przypadku czytelnika poniósł rewolucyjny zapał. Nie wyobrażam sobie banków, które bawią się w grę na walutach i czekają z rozliczeniem transakcji karcianych na moment, gdy kurs jest korzystniejszy. W tę spiskową teorię nie do końca wierzę. A co do zmian kwot karcianych transakcji wyrażonych w euro, zapytałem o tę sprawę Krzysztofa Olszewskiego, rzecznika mBanku.

W momencie dokonywania transakcji dowolną kartą debetową - jeszcze przed obciążeniem rachunku i przekazaniem pieniędzy - na rachunku klienta ustanawiana jest blokada środków. Blokada wyrażana jest w złotych i przeliczana z oryginalnej kwoty transakcji w walucie po kursie obowiązującym w dniu płatności, przy czym w mBanku transakcje w walucie innej niż euro przeliczane są z tej waluty na euro przez organizacje płatnicze (Visa lub MasterCard) wg ich wewnętrznych kursów sprzedaży, a następnie na złotówki wg kursu sprzedaży walut w BRE Banku” - pisze rzecznik.

To ważna uwaga dla klientów mBanku i Multibanku podróżujących turystycznie poza strefę euro. Ich transakcje będą przeliczone nie bezpośrednio z waluty obowiązującej w kraju transakcji na złote, ale „przejdą” jeszcze przez euro. Ale wracając do sprawy, słuchamy dalszego wywodu Krzysztofa Olszewskiego:  

Ustanowienie blokady nie oznacza, że bank lub np. sklep dysponują już pieniędzmi klienta i nie oznacza, że klient na pewno zapłaci za transakcję (może z niej np. zrezygnować po dokonaniu płatności). Natomiast sklep dysponuje przyrzeczeniem zapłaty za transakcję potwierdzonym przez wydawcę, bank wydawca - informacją o potencjalnym zobowiązaniu wobec organizacji płatniczej z tytułu dokonanej transakcji (stąd blokada środków na rachunku). Od momentu ustanowienia blokady operator transakcji (acquirer), pośredniczący między sklepem a bankiem, ma do 30 dni kalendarzowych (w zależności od typu karty i organizacji płatniczej) na przedstawienie transakcji do zapłaty i rozliczenie się ze sklepem - co wynika z regulaminów organizacji płatniczych.

Ostateczny termin rozliczenia transakcji nie zależy więc od banku wydawcy (w tym przypadku mBanku). Bank księguje otrzymane transakcje w dniu otrzymania raportu rozliczeniowego z organizacji płatniczej, ponieważ musiał za te transakcje zapłacić właśnie organizacji. Można to zresztą łatwo sprawdzić, analizując historię operacji na rachunku - niektóre transakcje księgowane są od razu, inne później.

Kolejnym krokiem jest obciążenie rachunku i zwolnienie ustanowionej na rachunku blokady. Na tym etapie następuje ostateczne przeliczenie kwoty transakcji z euro po kursie BRE Banku obowiązującym w dniu rozliczenia. Zatem jeśli w dniu rozliczenia, kurs waluty będzie wyższy niż w dniu ustanowienia blokady, kwota transakcji będzie wyższa od ustanowionej blokady. Gdyby tego dnia kurs był zaś niższy, niższa byłaby również pobrana z rachunku kwota” - wyjaśnia rzecznik. Mam nadzieję, że zarówno czytelnik, który zgłosił wątpliwość, jak i Wy jesteście ukontentowani.

A Krzysztof Olszewski dorzuca jeszcze jeden ciekawy wątek. „Dodatkowo, w przypadku transakcji kartami Visa w walucie innej niż euro, do kwoty doliczana jest prowizja za przewalutowanie w wysokości 2 proc. wartości transakcji (co wynika z taryfy prowizji). Taka prowizja nie jest pobierana w przypadku płatności kartami MasterCard”. Czyli poza strefą euro lepiej jest płacić kartami mBanku ze znaczkiem MasterCard, a Visę schować gdzieś na dno portfela.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
sobota, 17 lipca 2010 07:41

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • zpierwszejpolki napisał(a) komentarz datowany na 2010/07/17 08:22:10:

    No to skoro jesteśmy przy kartach to mam inne pytanie. Mam kartę silver w Alior Banku. Wczoraj byłem na większych zakupach i płaciłem kartą w 5 różnych miejscach. W żadnym nie było problemów, na wszystko mam wydrukowane potwierdzenia. Ale na liście blokad mam tylko trzy z tych transakcji. Po dwóch nie ma śladu, ani w blokadach, ani w transakcjach. Z czego to może wynikać?

  • edithka2705 napisał(a) komentarz datowany na 2010/07/17 11:07:36:

    Może się tak zdarzyć. Np. w ING po zrobieniu zakupów w sobotę rano blokada pojawiła się dopiero w poniedziałek rano. Domyślam się, że poprostu system nie działa tak szybko. Podejrzewam, że kwota dostępna na koncie jest odpowiednio już pomniejszona.
    Pozdrawiam.

  • davecarrol napisał(a) komentarz datowany na 2010/07/17 11:55:03:

    W mBanku (ciekawe czy tylko w nim) był jeszcze jeden problem opisany na ich forum, dotyczący zakupu w internecie i płatności kartą gdy w Polsce był już kolejny dzień, a w sklepie jeszcze poprzedni. System zgłupiał i naliczył klientowi opłatę za niedozwolony debet z dnia poprzedniego. Tak więc jeszcze na ten aspekt należy zwrócić uwagę.

  • paul_winter napisał(a) komentarz datowany na 2010/07/17 15:04:41:

    Dobra rada dla wszystkich płacących za granicą, w realu lub internecie :)
    Zapewne gros z Was płaci kartami kredytowymi. Wynika to zapewne z faktu, iż jeszcze do niedawno w większości sklepów internetowych czy tradycyjnych nie można było płacić zwykłą, "gładką" kartą płatniczą typu Visa Electron czy Maestro (w slangu ludzi z branży są to tzw. karty non emboss, czyli z płaskimi, a nie wypukłymi napisami na awersie karty).

    Namawiałbym do alternatywnego rozwiązania. Zakładamy konto osobiste w EUR, GBP czy USD. Z reguły jego prowadzenie nic nas nie kosztuje, zwłaszcza w przypadku, gdy w tym samym banku mamy konto osobiste w PLN. Prosimy bank o wydanie do tego konta karty debetowej denominowanej, siłą rzeczy, w danej walucie obcej, w której prowadzony jest rachunek. Jak to dobrze rozegracie z Waszym doradcą (znacząca wzmianka w rozmowie o super interesującej ofercie konkurencyjnego banku, którego oddział jest vis a vis Waszego ;), to karta będzie, przynajmniej na pierwszy rok, dwa, za friko. Nawet jeśli zapłacicie za nią parę dych na rok, to wydatek winien się szybko zwrócić. Teraz płacąc w zagranicznym sklepie nie musicie się przejmować, po jakim kursie i ile razy przeliczą Wasze zakupy, bo ... przeliczenia nie będzie. Ważne tylko, by się nie pomylić i płacić kartą denominowaną w tej walucie, w jakiej podaje cenę sklep. Acha, co do wyboru karty debetowej: gładka (Visa Electron, Maestro) czy wypukła (Visa Classic, Mastercard), to sugeruję to drugie, jest po prostu pewniejsze i powszechniej akceptowalne. Umożliwai ponadto np. wynajęcie samochodu czy rezerwację hotelu/biletu lotniczego, co np. Visą Electron potrafi być problematyczne. Z reguły wydanie/użytkowanie karty z wytłoczonym napisem kosztuje nieco drożej, ale zawsze można spróbować się potargować (patrz wyżej).

    Walutę kupujecie raczej w kantorze (z reguły korzystniejszy kurs niż w banku) i wpłacacie na ww. konto. Upewnijcie się tylko, że nie ma prowizji od wpłaty! Nawet jeśli jest, to alternatywnie możecie też w Waszym banku ubijać się o kurs preferencyjny. Z reguły 0,5 % mniej na kursie jest jak najbardziej realne, gdy bank sprzedaje Wam kwotę już ok. 1000 EUR. Czasem więcej. Niestety, z reguły kurs preferencyjny obowiązuje tylko, jeśli przewalutowanie robicie w oddziale. Jednak niektóre banki oferują już możliwości pewnej negocjacji kursów także on line w serwisie e-bankowości.

    Może na pierwszy rzut oka mechanizm wydaje się nieco skompilowany, ale wierzcie mi, w praktyce bułka z masłem. I pozwala sporo zaoszczędzić na niepotrzebnych przewalutowaniach i dodatkowych opłatach. No i płacąc kartą debetową nie wydasz więcej, niż możesz (czyt. masz pieniędzy na koncie). Czasem taki dobrowolny "kaganiec" się przydaje, zwłaszcza jeśli się jest zakupoholikiem :).

  • spexpl napisał(a) komentarz datowany na 2010/07/18 01:58:49:

    A czemu MC nie pobiera prowizji za przewalutowania?

  • paul_winter napisał(a) komentarz datowany na 2010/07/18 21:05:09:

    spexpl
    A czemu MC nie pobiera prowizji za przewalutowania?
    No cóż, w tym względzie od lat Visa International jest po prostu bardziej pazerna, niż EC/MC.

  • simplex napisał(a) komentarz datowany na 2010/07/19 14:13:04:

    To ciekawa koncepcja z rachunkiem walutowym i wplacaniem na nie waluty zakupionej w kantorze, ale chyba w przypadku mBanku nie jest to mozliwe, bo peniadze mozna wplacac we wplatomatach (ktore raczej nie obsluguja obcych walut), albo poprzez przelew z innego konta (musialby byc to przelew walutowy, a wiec pewnie ekstra płatny).

    No ale jak ktos ma w swoim banku mozliwosc bezplatnego dokonywania wplat w kasie w walucie obcej, to skorzysta.

  • dmuchawiec6 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/12 16:37:24:

    Konto walutowe w euro, funtach , czy w dolarach założyć moŻna w BZ WBK. Za pierwszy rok nie ma opłaty za kartę/ karty do walut. Do kupna / sprzedaży walut używam strony www.walutomat.pl, na razie nie pobieraja opłat za pośredniczenie w transakcjach. Można oczywiście tradycyjnie korzystać z kantorów, lub kupować w banku po ustalonym przezeń kursie, ale walutomat jest bardzo wygodny, tyle tylko, że czasem trzeba troszkę poczekać na zamianę.

  • vivifiant napisał(a) komentarz datowany na 2011/01/04 19:20:52:

    @zpierwszejpolki
    Też jestem z AliorBanku. Ostatnio płaciłam kartą na stacji Lukoilu w Rumunii. Wszystko pięknie, ale blokadę i zaksięgowanie miałam dopiero po tygodniu!

    I mam pytanie do klientów AliorBanku lub ogólnie wszystkich banków. Mieszkam obecnie w Bułgarii, wiec Alior jest dla mnie idealnym rozwiązaniem - nie płacę za wypłatę z bankomatu, w sklepach bez problemu obsługują mi kartę itd. Ale jest tak, że gdy płacę w sklepie bądź gdy wypłacam z bankomatu - kwotę mam od razu zablokowaną, ale na zaksięgowanie(chyba tak to się zwie) czekam od 2-3dni, czasem i dłużej. Czy to jest normalne? Czy dzieje się tak w każdym banku? Czy może to cecha właściwa tylko kontom, które są wykorzystywane za granicą?

  • maq4all napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/19 11:09:47:

    A jak jest z anulowaną transakcją zapłaconą kartą?
    Miałem teraz sytuacje płacąc kartą Sync w zagranicznym sklepie przez internet, najpierw transakcje zaksięgowali po kursie 3.225 za $, żeby po kilku dniach sprzedawca zwrócić całość wpłaty, jednak tą samą kwotę zwrócił mi po kursie 2.9898. Także nie otrzymując zamówionego towaru, jednocześnie posiadając zablokowane $800 przez kilka dni, będące w próżni, straciłem na tym interesie prawie 190zł przez przewalutowanie.

  • sluzew napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 15:07:58:

    To nie wina banku, że sprzedawca zwrócił całość wpłaty.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line