|
Blog > Komentarze do wpisu
Skąpy dwa razy traci, czyli jak Multibank zrobił mnie VIP-em bez kartyZawsze unikałem w bankach statusu VIP-a. Odkąd dawno temu byłem VIP-em w banku PKO BP i musiałem przez to stać w dłuższej kolejce do „specjalnego” stanowiska, niż zwykli klienci (płacąc przy okazji wyższe prowizje za konto), wyleczyłem się z ambicji bycia klientem specjalnym. Zwłaszcza, że prywatny doradca jest mi do niczego niepotrzebny, a bez negocjowanych lokat jakoś jestem w stanie żyć. Ale niestety okazało się, że w jednym z moich obecnych banków muszę zostać VIP-em. W piątek pisałem o drakońskiej podwyżce prowizji, jaką zgotował swoim klientom Multibank. Tak się składa, że jestem jednym z nieszczęśników, którzy od września musieliby płacić za konto kilkanaście złotych zamiast zera. Na szczęście zadzwonił wybawiciel, czyli pracownik centrali banku, który zaproponował mi przejście na ekskluzywny pakiet Aquarius. Pracownik ocenił, że wysokość moich wpływów na rachunek uprawiałby mnie do posiadania najbardziej ekskluzywnej wersji konta - Aquarius Intensive. Bez entuzjazmu, ale się zgodziłem. Nie dostanę zbyt wiele bonusów - no, może nie licząc darmowych bankomatów w całym kraju, negocjowalnych lokat, no i konta za darmo. Niestety, żeby zmienić konto na Aquarius muszą wymienić mi kartę debetową. W XXI wieku nie powinien być to żaden problem: produkuje się nową kartę, przysyła ją klientowi, ten ją aktywuje i w tym momencie stara karta przestaje działać. Ale nie w Multibanku. Tutaj zanim zlecą wytworzenie nowej karty debetowej, muszą zdeaktywować starą. Średniowiecze? Może, ale jak chcesz być VIP-em to cierp. Pracownik w placówce poinformował mnie, że informatycy pracują, żeby to zmienić. Wzruszające. Pracownik zdeaktywował mi kartę i w swej dobroduszności poinformował, że zanim otrzymam nową debetówkę będę mógł bezpłatnie wypłacać gotówkę w oddziałach. Usłyszawszy to przez trzy minuty turlałem się po ziemi ze śmiechu. A jak już przestałem rechotać i byłem w stanie wydusić z siebie słowo, przypomniałem pracownikowi, że Multibank nie ma jeszcze gabarytów PKO BP. A ja nie po to mam być super-hiper-mega-VIP-em, żeby jeździć do innej dzielnicy, do oddziału, żeby wziąć gotówkę. Super-hiper-mega-VIP kartę powinien dostać w takim terminie, żeby nie został bez dostępu do gotówki. Niestety w Multibanku nie widzą nic złego w tym, że nowo upieczony super-hiper-mega-VIP zostanie bez dostępu do bankomatów. Pracownik powiedział mi, że nową kartę wyślą mi - uwaga! - za dwa dni z Łodzi, pocztą zwykłą, choć priorytetem. Pracownik zapewnił, że nową kartę będę miał już (sic!) najpóźniej za tydzień. Panie Prezesie! - zwracam się tutaj do Mariusza Grendowicza, prezesa grupy BRE Banku, do której należy Multibank. Panie Dyrektorze! - teraz piszę do Jarosława Mastalerza, członka zarządu BRE odpowiedzialnego za pion bankowości detalicznej: Już sam fakt, że kierowany przez Panów bank nie jest w stanie wydać nowej karty przed zdeaktywowaniem starej, jest z lekka kompromitujący. A wysyłanie tej nowej karty pocztą zwykłą... nawet nie chce mi się o tym pisać. Wstyd po prostu. Jeśli Multibank nie jest w stanie zainwestować w relację z prestiżowym klientem, swoim super-hiper-mega-VIP-em, kilkunastu złotych (tyle kosztowałaby wysyłka karty kurierem), to nie powinniście Panowie oczekiwać od niego jakiejkolwiek lojalności. Mnie ta sytuacja bardziej ubawiła, niż zniesmaczyła. Ale zaraz zdałem sobie sprawę, że w tej idiotycznej sytuacji znajdą się setki lub tysiące osób, którym Multibank też najpierw powie, że są jego najcenniejszymi klientami, a potem zabierze im kartę debetową na tydzień, a nową wyśle najtańszą pocztą, żeby przypadkiem nie narazić się na żadne koszty. Bo super-hiper-mega-VIP przecież nie jest w banku po to, żeby wydawać na jego utrzymanie pieniądze, prawda? Widzę dwa rozwiązania. Pierwsze to oczywiście odwrócić się na pięcie i pójść do banku, któremu nie będzie żal włożyć kilkunastu złotych w budowanie relacji z klientem. Zwłaszcza, że Multibank w dzisiejszych czasach nie dysponuje już przewagą nad konkurencją, jaką miał kiedyś (o kartach ze zwrotem części pieniędzy wydawanych bezgotówkowo, które w kilku bankach są już standardem, w Multi nawet chyba nie słyszeli). Drugi pomysł - to rozwiązanie zamierzam przetestować - polega na... wypłacaniu gotówki z bankomatów kartą kredytową. Wiadomo, że jest to obłożone wysokimi prowizjami, ale bank, jeśli chce zachować resztki honoru, powinien po pierwszej reklamacji mi te pieniądze zwrócić. A jeśli nie zwróci... to zaśpiewam tak:
Panie Prezesie, Panie Dyrektorze. Nie chciejcie, bym przystąpił do śpiewania, bo co jak co, ale słuch mam naprawdę drewniany... poniedziałek, 19 lipca 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2010/07/19 09:46:35
a ja sie wqrwie jesli pana Samcika potraktuja w sposob uprzywilejowany i daruja mu prowizje za pobranie gotowki z karty kredytowej
ciekawe co wybierze multibank, cisze medialna czy spokoj klientow 2010/07/19 10:19:31
Wcale się nie zdziwię jeśli wielu klientów wybierze opcję "time to say good bye". W końcu to jeden z banków, za którym ciągnie się nadal smród kredytów hipotecznych sprzed września 2006.
Panie prezesie! Panie dyrektorze! Idźcie dalej tą drogą. Wasze nazwiska klienci zapamiętają na długo, bez względu na bank w którym będziecie. 2010/07/19 10:26:15
Dzień dobry! @Davecarrol: pamiętliwi jesteście :-), @ryszard, @bankowiec13: kwestia ciszy medialnej jest już jakby nieosiągalna. A co do chytrego planu to wcale nie domagam się specjalnego traktowania! Jeśli ktoś go zastosuje, bank odmówi mu zwrotu kosztów, a ja się o tym dowiem, to obawiam się, że bank długo nie zazna spokoju :-). Domagam się uczciwych zasad wobec każdego klienta, którego bank zostawi bez dostępu do bankomatów ze względu na to, że ma przestarzałe systemy/kiepskich informatyków.
Pozdrawiam! 2010/07/19 10:38:46
Panie Macieju, niektórzy płacą ciężkie pieniądze żeby poczuć ten snobistyczno - vipowski smaczek a Pan ma za darmo i narzeka :) A tak poważniej, to zastanawiam się czy celem Multibanku jest zwiększanie segmentacji klientów (gdzieś czytałem, że to nowy trend) i co za tym idzie zróżnicowanie opłat i oferty, czy po prostu bardzo tanie granie na wzbudzenie dowartościowania u klienta. Przykładem na działanie tej drugiej opcji jest zmienienie tabliczki na drzwiach księgowego na "Chief Accountant" zamiast danie mu podwyżki. Efekt; księgowy ma poczucie, że coś dostał a my że nic nie daliśmy. Oby nie okazało się, że z Multibankiem jest podobnie; klient dostanie plakietkę Vip i nic za bardzo się nie zmieni dla niego. Ewentualnie biedakom podwyższy się opłaty to Vip będzie się czuł jeszcze bardziej wyjątkowy :)
2010/07/19 11:20:18
Z tym Intensive to mnie Pan zaskoczył
Praca ciekawa, niestresująca i jeszcze dobrze płatna:) 2010/07/19 12:11:51
Tak jest Redaktorze!!!! Należy zwracać uwagę na to, KTO stoi za takimi "mądrymi" decyzjami. Podobnie, jak to, KTO stoi za decyzją o oskubaniu klientów "starego portfela". W każdej organizacji bardzo ważne jest właściwe przywództwo. Po tym, jak zmieniło się przywództwo BRE, ten bank sunie po równi pochyłej wciąż przyspieszając. Oczywiście dogadanie się z klientem jest dla takich bufonów jak wspomniani w artykule, oznaką słabości. Więc wolą dalej gryźć rękę, która ich karmi i wysyłać na fora internetowe TomkaL. Au revoir!!!
2010/07/19 13:14:54
Sąsiad,emeryt z objawami zaniku pamięci siedzi sobie w domu,a tu puk,puk, bank przyszedł do niego i udzielił pożyczki. Bez wychodzenia z domu spłaca obecnie zaciągnięty kredyt ze składką na sąd,komornika itd itp. Życia mu zabraknie. A miało być tylko po 30zł. Umowy-paranoja,nikt i nic przed sztuczkami w nich zawartymi nas nie chroni. Największy cwaniaczek da się wyrolować. Ciężko ci, nie martw się my cię znajdziemy i pomożemy,a wszystko zgodnie z prawem, należy dodać dżungli.
2010/07/19 15:24:50
Ja bym sobie po prostu poszedł. Zwłaszcza, że z tradycyjności tego banku i tak Pan nie korzysta (fragment o jeżdżeniu do innej dzielnicy). Ja posiadając konto w mBanku nie czuję się gorszy, tylko właśnie sprytniejszy bo za nic nie płacę, a jakość usług (nie mam na co narzekać w przeciwieństwie do Pana Jerzego z HSBC). Co więcej internetowość banku oznacza, że musi być on elastyczniejszy w obsłudze klienta. Praktycznie wszystko da się przez telefon, a z tymi bardziej podstawowymi rzeczami można dzwonić nawet jak się człowiekowi przypomni o 12 w nocy. Oczywiście - jak każdego innego banku - tak i tego trzeba pilnować :)
Co do samego bycia VIP-em w banku to chyba rozrywka dla niedowartościowanych ludzi. Są lepsze sposoby na poczucie się lepiej niż np płacenie za VIP konto czy złotą kartę (pomijam tu sytuację, kiedy ktoś rzeczywiście wykorzystuje duży limit, a ten jest osiągalny tylko na wyższych kartach) :) 2010/07/19 16:21:15
Niby pieniądze w banku są "nasze". ale jak przychodzi co do czego to same problemy...
I nie jest to problem informatyczny - bujdę wciskają i tyle. Zwalanie na informatykę to chyba standard, nie tylko zresztą w bankach Jeśli jednak w Multibanku mają problem z tak rzeźnicko prostą informatyką to ja mogę im napisać procedurę plsqlową w ciągu powiedzmy doby od chwili zgłoszenia zapotrzebowania (e-mail jest do rozszyfrowania). Obiecuję nie wziąć za 5 linii kodu ani złotówki. Mam nadzieję, że propozycja jest do przyjęcia :-) 2010/07/19 18:38:38
Podobnie jak Pan, nie mam ochoty świecić przy kasie w supermarkecie złotą kartą, więc w przeszłości kilka razy odmówiłam telemarketerom Multibanku zmiany konta na Aquariusa. Czekam teraz co Mulitib. zrobi, bo jak dotąd o zmianie prowizji dowiedziałam się z Pana bloga, chociaż jestem ich klientką od 8. lat. Nikt z banku nie raczył mnie o tym poinformować ani zaproponować zmiany rachunku, więc daję im szansę do 30. lipca lub wybieram opcję "time to say good bye".
2010/07/19 19:08:54
Panie Maćku - jestem dość regularnym czytelnikiem Panskiego bloga, czasem chciałem wpisać jakiś komentarz ale jak zobaczyłem że muszę zakładać jakieś konto to zawsze brakowało czasu i ochoty.
Teraz jednak miarka się przebrała i konto założyłem po to aby napisać tych parę słów w sprawie "wielce sznownego" MultiBanku. Obecnie chwilowo przebywam za granicą założyłem u nich najtańsze konto w zeszłym roku, pomyślałem fajna oferta - płaciłem tylko 2 zl za karte. O tym że podnoszą opłaty dowiedziałem się przypadkiem podczas mojego urlopu w Polsce gdy przypadkowo odwiedziłem ich strone internetową końcem czerwca. Nooooo ..... pomyślałem mam płacić 450% więcej..... to ja w tej chwili mówię wam - good bye. Poszedłem do oddziału (końcem czerwca) i powiedziałem grzecznie że chcę wszystko zamknąć - konto, kartę debetową i w ogóle całą umowę. Pracownik MB równie grzecznie powiedział że tak zrobi przy czym okres wypowiedzenia wynosi 30 dni. OK odpowiedziałem - dla mnie ważne żeby zamknąć WSZYSTKO tak żebym się już tu nie musiał fatygować gdyż znów wyjeżdżam. Pracownik MB odpowiedział że tak zrobi, po czym wypłacił mi całą zawartość mojego konta, dał do podpisania kilka dokumentów i pożegnał. Za kilka dni (to był juz lipiec) z ciekawości zalogowałem się na moim koncie w MB i z niedowierzaniem stwierdziłem ze saldo 0 zł przekształciło sie w -2 zł za karte debetową za nowy miesiąc. Lekko poirytowany zadzwoniłem na infolinię a tam miła pani mówi mi że mam nie zamknietą kartę debetową, ja jeszcze bardziej poirytowany mówię że Pracownik MB w oddziale obiecał wszystko zamknąć. A ona mi na to nie wie jak to się więc stało. Tak czy inaczej była na tyle miła że przez telefon zamkneła kartę, poprosiła o dokonanie przelewu na te 2 zł ....... a na wszelki wypadek niech pan pójdzie do oddziału i jeszcze raz się upewni że wszystko jest prawidłowo zamknięte (!!!!!!!) I poszedłem a jakże w osobie mojego pełnomocnika (bo ja byłem za granicą), który powiedział temu samemu Pracownikowi MB co myśli o jego pracy. Po czym dopiero wtedy pracownik MB wszystko zamknął co sprawdziłem na swoim koncie internetowym. I teraz wnioski są oczywiste: 1 . Po co bank wiedząc że będzie chciał odemnie prowizję za karte w okresie wypowiedzenia oddał mi wszyskie pieniądze z mojego konta w czasie jego zamykania - narazając mnie na komplikacje, ujemne salda i dodatkowe przelewy na 2 zł !!!!. Przecież mógł zostawić te pieniądze w poczet przyszłych przewidywalnych chyba kosztów. 2. A może bank wcale nie pobiera normalnie takich opłat ale pracownicy są szkoleni aby dopuszczać takie "błędy" - klient machnie na koniec ręką i zapłaci te 2 zł - a jak klientów zrezygnuje 217 tys. jak swego czasu w Millenium to łatwo policzyć ile MB jeszcze na koniec na klientach odchodzący zarobi. 3. Dlaczego w MB pracują tak niekompetentni ludzie (albo tylko udają niekompetentnych żeby zrealizować wytyczne tzw. góry), że obiecują wszystko na rachunku zamkną - a nie zamykają - no cóż Pracownik w końcu mógł powiedzieć - ma to pan jak w banku - MultiBanku;) Ja na te 2 zł oczywiście reką machnąłem ale tą niekompetencję i 450% podwyżki długo bede im pamiętał. Rozczarowany, Były Klient MB 2010/07/19 20:07:43
@qmker
Z bankami (zwłaszcza tymi na "m") nie można nic na gębę. Tylko i wyłącznie papier. 2010/07/20 08:08:18
Polecam zgodnie ze słowami piosenki powiedzieć "time to say good bye"... Nasze kochane banki i nie tylko myślą wtedy gdy tracą klientów. Jeden z konsultantów powiedział mi, że jestem upierdliwy (w sposób uprzejmy) bo 3/4 klientów zgadza się na warunki narzucane i nie wnika w szczegóły. Stwierdziłem, że uwolnię ich od kłopotu z takim klientem - i stał się cud okazało się że jestem bardzo wspaniałym klientem (ale dopiero po rezygnacji z usług).
2010/07/20 08:30:12
Panie Maćku,
Jako klient Multibanku (konto Aquarius, żeby była jasność...) opowiem Panu jak traktuje się klientów VIP. Otóż ostatnio otrzymałem ofertę Multibanku polegającą na tym, że na podstawie indywidualnego limitu kredytowego oferowane są mi trzy produkty: karta kredytowa, kredyt odnawialny lub kredyt gotówkowy. No OK, mówię sobie, zadzwonię na Multilinię i dowiem się jaki jest mój aktualny limit kredytowy - przypominam że mam konto Aquarius tak więc jest ono zasilane kwotą powyżej 5 tys. PLN miesięcznie, korzystam jeszcze z innych produktów finansowych Multibanku (lokaty i ubezpieczenia). I co się okazało? Mój limit kredytowy wynosi...uwaga, uwaga! 1500 PLN!!! Normalnie oszalałem ze szczęścia :-) Jak widać Multibank baaaardzo usilnie się stara aby przyciągać klientów atrakcyjną ofertą produktów finansowych :-) Swego czasu likwidowałem kartę kredytową Multibanku - czy myśli Pan, że ktokolwiek z banku zapytał się "dlaczego?" Czy ktoś zaproponował atrakcyjniejszą ofertę? Nie. Tak się dba o klienta niby-VIP... Najgorsze jest to, że de facto nie ma gdzie się przenieść ze swoimi pieniędzmi, bo jak widać po zapisach Pańskiego blogu, każdy bank po "miesiącu miodowym" ujawnia swoje najgorsze oblicze. Pozdrawiam Mulibank... przez kupę kamieni, klientzly 2010/07/20 22:10:50
jak dobrze, że nie zgodziłem się na podpięcie konta osobistego pod spłatę kredytu hipotecznego... teraz to dopiero miałbym z nimi zabawy...
2010/07/20 22:35:00
maciusthefirst
w multibanku wam tego nie powiedzą, ale każdy rachunek osobisty można przekształcić na rachunek techniczny do spłaty kredytu. Oczywiście o ile nie wiąże was żadna promocja kredytu hipotecznego, skutkująca podniesieniem oprocentowania. |
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
Okazało się, że w Multi, gdy zmienia się nazwa rachunku (z Ja na My lub też z Ja na Aquarius), to konieczne jest zamknięcie dotychczas posiadanej karty debetowej. Tak więc w wyniku całej operacji musiałem oddać moją niebiesko-czerwono-białą kartę, żeby otrzymać w zamian niebiesko-czerwono-białą kartę. W tym wszystkim, już więcej sensu byłem w stanie znaleźć gdy podobna operacja musiała zostać powtórzona przy przechodzeniu na Aquariusa. W międzyczasie dowiedziałem się też, że dopisać żonę mogłem dając jej pełnomocnictwo do rachunku, co nie wiązało by się z oddawaniem mojej karty.
Nawet ja muszę przyznać czasami, że bankowość jest zawiła. :)
Co do Pana chytrego planu z używaniem karty kredytowej, to tak na 60% obstawiam, że uda się Panu dostać zwrot prowizji, ale to tylko ze względu na zasięg Pana bloga. Może pan Grendowicz niekoniecznie, ale zgaduję, że już pan Mastalerz może tu czasem zaglądać... :)
Pozdrawiam,
bankowiec13