Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Skarbówka żąda kwitka. Bank go wyda, ale za 200 zł. Kto ma płacić?

Ci w Was, którzy w miarę na bieżąco śledzą stronę blogu w Facebooku, zapewne doskonale pamiętają gorącą dyskusję na temat wątku „skarbowego” sprzed kilku dni. Zapytałem Was czy w sytuacji, kiedy urząd skarbowy zażąda od klienta potwierdzenia legalności jakiegoś dochodu, dochód pochodzi z kredytu, a bank za wystawienie dokumentu potwierdzającego ten fakt zażąda ciężkich pieniędzy, to powinien płacić klient, tenże urząd skarbowy, a może bank?

Genezą tych rozważań był list, który dostałem od pana Adama, czytelnika blogu. Pan Adam wszedł na wokandę, bo zaczął swój list od miłych mym uszom pochlebstw: „Uważam Pański blog za bardzo ciekawy i pożyteczny w sferze uświadamiania konsumentom jakie niebezpieczeństwa i pułapki czekają na konsumenta w obecnym świecie finansów”. Panie Adamie, ładnie powiedziane, przeszedł Pan do drugiej rundy.

W drugiej rundzie pan Adam opowiada: „Kupiłem na kredyt w Polbanku działkę budowlaną.  Kredyt spłaciłem. Pojawił się chętny na tę działkę, a że proponował świetną cenę, sprzedałem ziemię. Od Urzędu Skarbowego dowiedziałem się, że zostanę wezwany na kontrolę. Typową, rutynową kontrolę sprawdzającą moje dochody. Powiedziano mi, że takiej kontroli poddawany jest każdy, kto dokona większej transakcji finansowej. I jeżeli działkę kupiłem na kredyt to sprawa jest prosta - wystarczy zaświadczenie od banku.

Zadzwoniłem do Polbank EFG, bo w tym banku zaciągnąłem i spłaciłem kredyt. Na infolinii poinformowano mnie, że takie zaświadczenie dla Urzędu Skarbowego kosztuje... 200 zł. I to jest istota problemu. Urząd Skarbowy wymaga zaświadczenia, które może mi wystawić tylko bank. Uważam, że jego cena jest bardzo wysoka i mnie na to nie stać. Ale nie mam wyboru i muszę zapłacić za zaświadczenie jak za zboże. Gdyby bank zażądał 1000 zł to też musiałbym zapłacić. Jakie mam wyjście - czy mogę nie zgodzić się na taką opłatę i nie dostarczyć Skarbowemu wymaganego zaświadczenia? Według mnie jest to stawianie mnie w nierównej sytuacji wobec banku i urzędu”.

Dyskutując na Facebooku podzieliliście się na kilka frakcji. Tomasz uważa, że płacić powinien klient, choć bank też się nie popisał: „Trudno tu upatrywać złej woli Urzędu Skarbowego, choć daleko mi do bronienia tej instytucji. Urzędnicy mają prawo zażądać wykazania, że pieniądze pochodzą z legalnego źródła, a nie np. handlu narkotykami. A my musimy wykazać, że tak jest. Bank jest zdziercą i tyle”. Michał też mściłby się na banku, nie na Skarbówce: „Bez wahania zamknąłbym konto w takim banku. A na dodatek złożył skargę”.

Głosu rozsądku w tej dyskusji dodaje Kamil: „Wszystkim nam, jako społeczeństwu, zależy na tym, byśmy przestrzegali prawa. Z tego samego powodu finansujemy z podatków policję i inne służby kontroli i przymusu. Czy za kontrolę NIK płaci kontrolowana instytucja? Nie. Bo to nam, czyli społeczeństwu, zależy na porządku. I dlatego powołujemy służby kontrolne”.

Ale liczna jest też frakcja tych, którzy uważają, że skoro urząd zażyczył sobie dokumentów, to urząd powinien całą zabawę z bankiem sfinansować. Marcin: „Urząd żąda, urząd płaci! Jak klient chce zaświadczenia urzędowego, to też za nie płaci”. As En ma inny pomysł: „Niech klient napisze dla Urzędu pismo, w którym upoważnia skarbówkę do wglądu w jego historię bankową za okres taki a taki. I Skarbówka niech sobie załatwia z bankiem. Jawność to jawność”. Michał pyta: „Dlaczego klient ma płacić za kontrole? Jak go będą co miesiąc kontrolować to co miesiąc ma płacić po 200 zł za jakieś kwitki? Z drugiej strony bank chyba troszkę się zapędził w cenach usług?”. Kamil jest żądny krwi urzędników skarbowych : „Chyba mamy jakieś domniemanie niewinności? Niech sami wykażą, że coś jest źle po stronie obywatela”.

Michał: „Przypominam, że ściąganie podatków wiąże się z kosztami. Nie może być tak, że tymi kosztami obciąża się podatników, bo to już podwójne opodatkowanie. Poza tym jak już powyżej napisano, urząd nie wierzy, to niech urząd sprawdza. Nie przypominam sobie, żeby prokuratura zbierając dowody przeciw oskarżonemu, kazała mu jeszcze płacić za ich zdobycie. Tylko koszty sądowe, jeśli sprawę przegra. Dopiero jeśli sprawę przegra. Urząd sobie robi kontrole, jakie wymyśli, a ludzie mają płacić? Niech siebie nawzajem kontrolują urzędnicy!”.

Jest i - stosunkowo nieliczna - trzecia frakcja. Marek: broni z kolei bankowców: „To nie jest wina Banku, że klient ma jakieś "zatargi" z Urzędem Skarbowym - więc dlaczego Bank ma poświęcać czas swoich pracowników za darmo?”. Rafał woła: „Ludzie! Banki są po to, żeby zarabiać. To są prywatne instytucje! Jak będę miał ochotę, to będę sprzedawać litr wody mineralnej za 100 złotych! Przecież nikt nie musi jej ode mnie kupować. Konsument idzie tam gdzie jest taniej”. Tutaj Rafał się nieco zapędził, bo w tym wypadku akurat klient nie ma wyboru i musi kupić zaświadczenie od banku, za każdą cenę. Karol jest jednak mniej wyrozumiały dla Polbanku: „‎200 zł to 10% średniej krajowej netto. Czy jeden papierek i koszt jego wytworzenia (a nie jest to produkt bankowy, jak sądzę) jest aż tak cenny?” - pyta retorycznie.

To tylko niektóre z kilkudziesięciu głosów. Jeśli nie zdążyliście przedyskutować tej sprawy na Facebooku, to zapraszam do skomentowania notki. A jeśli jeszcze nie zapisaliście się jako obserwatorzy strony blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, to też o tym nie zapomnijcie. Przynajmniej w przyszłości nie ominą Was ciekawe, facebookowe dyskusje.

poniedziałek, 26 lipca 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/26 10:42:42
Czy konieczność "specjalnego" zaświadczenia wynika z jakichś przepisów czy też jest to widzimisię skarbówki i banku ?
Dlaczego zamiast boksować się z bankiem o jakieś zaświadczenie, p. Adam nie przedstawi Skarbówce do wglądu umowy kredytowej (urzędnicy mogą ją sobie skopiować jeśli już muszą mieć papiery) ?
-
2010/07/26 13:49:56
Mi się wydaje, że bank przeholował z ceną takiego zaświadczenia. Cena jaką sobie krzyknął nie jest adekwatna do czynności jakie podejmie przy wystawianiu takiego świstka (ale co ja wiem...).
Wydaje mi się, że oświadczenie, że pieniądze pochodzą z kredytu uzyskanego w banku powinny zamknąć buzię US (ale co ja wiem...).

Jeśli przyjdzie do rozprawy (na koszt społeczeństwa o zgrozo) to sąd będzie musiał ustalić czy faktycznie pieniądze pochodziły z kredytu.

Teraz tylko pytanie - boisz się procesu z US? Ja bym się bał, ale co ja wiem ;-)
-
2010/07/26 14:30:03
Miałem podobną sytuację. US kazał sobie dostarczyć wyciągu z konta, że darowizna wpłynęła na moje konto. Konto zostało usunięte na początku 2009, a operacja była na początku 2008. I bank Raiffeisen przez tydzień próbował mi przygotować taki dokument - w końcu się nie udało! Panie wiły się, przepraszały i zapewniały - ale kompletna klapa. Nie dało się, mimo że zapłaciłem za ten wyciąg już. Okazało się, że gdzieś w papierach zachowało się zlecenie przelewu, na szczęście...
-
2010/07/26 15:44:56
"Pan Marek: broni z kolei bankowców: To nie jest wina Banku, że klient ma jakieś "zatargi" z Urzędem Skarbowym - więc dlaczego Bank ma poświęcać czas swoich pracowników za darmo?. Świetnie. W takim razie rozumiem, że wg Pana Marka jeżeli US chce od klienta zaświadczenie skąd pochodziły pieniądze to znaczy, że taki delikwent ma zatarg z US?
Do kuku171 - Ta. Jak dobrze wiesz, co Skarbowy to inna interpretacja przepisów. Jak w Skarbówce zażądają takiego zaświadczenia a nie chcą innych dokumentów to co im zrobisz?

Ja, na miejscu p. Adama bym za te 200 zł zażądał kompletu informacji na owym zaświadczeniu. Nie wiemy kiedy kupił/sprzedał działkę - jak przed upływem 5 lat to będzie musiał zapłacić podatek. Wówczas może też potrzebować wszelkich kosztów związanych z zakupem/sprzedażą działki potrzebnych do obliczenia zobowiązania podatkowego. W razie takiej czy innej kontroli będzie musiał Skarbowemu przedstawić dowody poniesionych kosztów. A jak zlikwidował konto i nie ma wyciągu poniesionych kosztów choćby w kwestii odsetek od udzielonego kredytu? Będzie musiał postarać się o takie zaświadczenie. Mi się wydaje, że Pan Adam nie ma pretensji do Skarbowego za świstek kontrolny, ale za wysokość opłaty za zaświadczenie. Proponuję Panu Adamowi aby na zaświadczeniu nie było tylko stwierdzenie, że X zł pochodzi z kredytu (przecież to jest horrendalna kwota 200 zł za dwa zdania), ale niech zażąda uwzględnienia przez Polbank wszelkich kosztów - prowizji, odsetek, itp. Niech bank się napracuje.

-
2010/07/26 18:28:00
Pewnie Alior go kupi, bo oszczędza na papierze i na znaczkach i na szkoleniach hahahahaha
-
2010/07/26 19:06:07
No może nie oszczędza, bo taką ma politykę proekologiczną, ale zawsze to oszczędności.... Szokujące i dla klientów i dla zdrowia nowych pracowników jest nauka w hałasie przy kasach w oddziałach :/
-
2010/07/27 08:44:11
Wg mnie nie trzeba dostarczać do US żadnego kwitka, wystarczy złożyć stosowne oświadczenie o źródłach dochodu, jeśli US będzie miał jeszcze jakieś wątpliwości to sobie sam to wyjaśni z bankiem podczas postępowania wyjaśniającego. Można temat uprościć i donieść kopię umowy kredytowej to też jest dowód w sprawie na etapie wyjaśniania z US źródła dochodów. Miałam juz 2 takie kontrole, trzecia jest w trakcie. Panie z US chciały ode mnie zaświadczeń to poinformowałam je że ja ich nie dostarczę bo one kosztują tyle i tyle, jeśli US chce oficjalnego stanowiska banku to sobie może w tej kwestii sam wystąpić i poproscić o potwierdzenie mojego oświadczenia.
Ponadto na etapie wyjaśniającym US musi przyjąć oświadczenia podatnika w kwestii jego dochodów, jeśli są jakieś wątpliwości to wtedy dopiero zaczyna sie postępowanie podatkowe ze wszystkim prawami i obowiązkami i nawet na tym etapie podatnik nie musi przynosić żadnego zaświadczenia, bo go US nie może do tego zmusić. Także nie demonizujmy tematu, bo nie trzeba.
-
2010/07/27 11:16:11
Klania sie rozdzial 11 Ordynacji podatkowej. Wystarczy tylko chciec... przeczytac.
-
2010/07/27 15:24:44
Panie Macieju, to wszystko jest stek bzdur. Urząd skarbowy ma obowiązek dopuścić jako dowód wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy. Urzędnicy zawsze pójdą na łatwiznę i w tym przypadku poprosili o zaświadczenie banku, bo to jest łatwe i przyjemne. Ale zupełnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby podatnik poinformował urząd, że zamiast takiego zaświadczenia on przedłoży kopię umowy kredytowej (którą przecież musi mieć) oraz dodatkowo wyciągu bankowego wykazującego faktyczną wypłatę kredytu, z oryginałami do wglądu. To załatwiłoby sprawę.
-
2010/07/27 15:34:17
Panie Macieju,
przyznam, że ta notka mnie trochę rozczarowała. Spodziewałem się na końcu jakiegoś obiektywnego wyjaśnienia - np. opinii prawnika na ten temat jak to ma miejsce w niektórych wpisach.
Co do samej sytuacji to ja osobiście zasłoniłbym się kopią umowy kredytowej. Jak by nie było jest to dowód udzielenia kredytu.

-
2010/09/27 20:45:32
"Trudno tu upatrywać złej woli Urzędu Skarbowego, choć daleko mi do bronienia tej instytucji. Urzędnicy mają prawo zażądać wykazania, że pieniądze pochodzą z legalnego źródła, a nie np. handlu narkotykami. A my musimy wykazać, że tak jest."
Chciałbym zauważyć że akurat w tym wypadku można się dopatrywać złej woli US. A to dlatego że Urząd nie powinien zakładać że każdy podatnik jest oszustem. Tak jak w sądzie istnieje "domniemanie niewinności" czy "domniemanie dobrej woli", tak US powinien założyć że podatnik jest uczciwy i tylko w uzasadnionych wypadkach domagać się jakichkolwiek zaświadczeń i dowodów. Niestety US wyznaje chyba starą dobrą zasadę - dajcie nam człowieka, znajdziemy paragraf..
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users