Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Szefowie BZ WBK w rosyjskiej ruletce. Trzy puste komory i jedna nabita

Wraz z upływem dni dziennikarze mają w rękach coraz więcej fragmentów puzzle pt. „Komu AIB sprzeda BZ WBK?”. Przetarg wchodzi w decyduącą fazę, bo inwestor ma zostać wybrany już we wrześniu. Irlandczycy konsekwentnie milczą, a wszystkie wieści o chętnych na BZ WBK pochodzą wyłącznie z nieoficjalnych przecieków.

Pierwsze ustalenia - ujawnione przez „Gazetę Wyborczą” - były takie, że na tzw. krótkiej liście chętnych, z którymi chce negocjować AIB, na pewno są BNP Paribas Fortis i nasz PKO BP. Niektóre źródła mówiły także o HSBC i funduszu Apax, ale późniejsze wiadomości tego nie potwierdziły. Okazuje się natomiast, że do tej dwójki faworytów trzeba dopisać jeszcze dwa banki, które - jak wszystko wskazuje - również są jeszcze w grze. To włoski bank Intesa i hiszpański Santander. To by oznaczało, że walka o BZ WBK będzie bardziej zacięta, niż wcześniej sądzono

Z nieoficjalnych informacji „Gazety Wyborczej” wynika, że właśnie trwają w Warszawie utrzymywane w pełnej tajemnicy spotkania władz AIB oraz BZ WBK z potencjalnymi inwestorami. Na pierwszy ogień poszli faworyci wyścigu, wysłannicy z BNP Paribas Fortis. W czwartek z szefami BZ WBK i irlandzkiego właściciela spotkali się przedstawiciele PKO BP, który też ma mocną pozycję, m.in. dzięki wsparciu rządu. Piątek to dzień włoski, a w poniedziałek do Warszawy przyjadą przedstawiciele Santandera.

Spotkania czterech potencjalnych inwestorów z menedżerami BZ WBK to już przedostatni etap procesu, który ma wyłonić nowego partnera strategicznego dla polskiego banku. Równolegle trwa tzw. due dilligence, czyli badanie stanu finansów BZ WBK. Na podstawie oceny jakości zarządzania i wyników finansowych BZ WBK inwestorzy złożą w połowie sierpnia ostateczne oferty.

Wiadomo, że Irlandczycy chcieliby uzyskać za BZ WBK sumę sięgającą 2,5 mld euro. Ale czy mu się uda? Nieoficjalnie w światku bankowców mówi się, że AIB liczył na większe zainteresowanie akcjami BZ WBK. W ostatniej chwili swoją ofertę wycofał nie tylko brytyjski gigant HSBC, w ogóle nie zgłosił się największy francuski bank Societe Generale, szybko zgasło zainteresowanie grupy UniCredit, właściciela Banku Pekao, nie wiadomo czy do przetargu w ogóle przystąpił Sbierbank, największy bank w Rosji. Okiem nie mrugnął austriacki Raiffeisen, największa środkowoeuropejska grupa bankowa.

Wśród pracowników i menedżerów BZ WBK najmniejszą estymą cieszy się oferta PKO BP. „Ten moloch wchłonąłby nas, przemielił i nie zostawił nic z obecnej wartości” - usłyszałem z ust kilku z nich. Ich zdaniem wśród konkurencyjnych ofert każda jest dobra, bo zarówno Santander, jak i BNP Paribas mają w Polsce tylko małe banki i to one byłyby de facto przyłączane do BZ WBK. A włoska Intesa w ogóle byłaby tu nowym graczem i być może nie zmieniłaby nawet marki BZ WBK!

Menedżerowie BZ WBK czują się więc jak uczestnicy rosyjskiej ruletki. Według nich pistolet jest nabity, ale trzy z czterech komór są puste. W czwartej jest kula z napisem „PKO BP”. Czy rzeczywiście mają się czego bać? Cóż, zapewne wchłonięcie przez większy organizm nie byłoby miłe ludziom z BZ WBK, ale może warto złożyć tę ofiarę na ołtarzu budowy silnego, środkowoeuropeskiego banku? Tu zdania są podzielone. Swoje pytania do szefów PKO BP wyraziłem już w tekście publicystycznym na łamach „Gazety Wyborczej” i nie będę ich w tym miejscu powtarzał. Kilka dni później na projekcie fuzji PKO BP i BZ WBK suchej nitki nie zostawił Leszek Balcerowicz.

Z kolei Sebastian Buczek, szef TFI Quercus, a wcześniej wieloletni menedżer w funduszach ING, na łamach „Rzeczpospolitej” wyraża opinię, że PKO BP powinien dostać tę szansę, bo polskie firmy nieczęsto mają możliwość aż tak szeroko zakrojonej ekspansji i budowania potęgi zauważalnej w całej Europie Środkowej. W samym PKO mówią o tym, że wcale nie zamierzają rozwalać poencjału BZ WBK, ale chętnie przenieśliby część know-how tego banku do PKO BP. Projekt mógłby więc przynieść duże korzyści.

W tej dyskusji każdy trochę grzeszy. Ojciec chrzestny pomysłu, były premier Jan Krzysztof Bielecki, nie brzmi przekonująco, gdy tłumaczy dlaczego warto wzmacniać polski kapital w branży bankowej. Skazą na jego słowach jest to, że dopiero po latach pracy dla włoskiego UniCredit - z prezesury w Pekao zrezygnował przecież tuż przed końcem kadencji, wcześniej nie wzgardził włoskimi srebrnikami - przestał kochać kapitał zagraniczny w polskich bankach.

A jego oponent Leszek Balcerowicz? Też do końca mnie nie przekonuje. Straszy, że wszędzie tam, gdzie w bankach jest dużo kapitału krajowego, większe jest ryzyko kryzysu. I tym, że zwiększenie nasycenia kapitałem zależnym od polityków jest złem większym, niż sprzedanie się kapitałowi zagranicznemu do ostatniego grosza. Balcerowicz, znajdując się na pozycjach „kosmopolitycznych”, nawet nie próbuje pochylić się nad tym, że właśnie to wstrętne, państwowe PKO BP pełną parą udzielało kredytów, gdy w szczytowej fazie kryzysu polskie oddziały zagranicznych banków zamykały przedsiębiorcom linie kredytowe i pokazywały im wielką figę z makiem.

Prezes PKO Zbigniew Jagiełło grzeszy zaś nie tyle słowem, co zaniedbaniem, bo nie chce wytłumaczyć inwestorom jakie konsekwencje dla PKO BP miałaby tak duża akwizycja, jak zakup za 2,5 mld euro banku BZ WBK. Ba, koncepcja startu PKO w przetargu na zakup BZ WBK nie ma żadnego lidera! Ani Ministerstwo Skarbu, czyli główny akcjonariusz PKO, ani zarząd banku, nie sygnalizują, że biorą publicznie odpowiedzialność za ten trudny projekt, który może PKO BP wyprowadzić na hegemona w Europie Środkowej albo pogrążyć  w chaosie na lata. W tej sytuacji nie dziwi, że to właśnie napis „PKO BP” wygrawerowany jest na jedynym ostrym pocisku, którym gra w rosyjską ruletkę kadra menedżerska BZ WBK. 

piątek, 23 lipca 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/23 10:20:41
Czy ten włoski bank Intesa, to nie ten sam, który dał sobie wydrzeć z rąk udziały (93%) w szczecińskim Vobisie, za bezcen? I w dodatku bez (prawie żadnych) protestów ?
Jeśli tak to czarno widzę dalszą działalność BZ WBK.
Santander i BNP Paribas Fortis korzystały z pomocy państwa "ale to przecież Francuzi, którzy nie mają dobrej prasy w Polsce jeśli chodzi o jakość menedżmentu". Poza tym Santander jeszcze niedawno wchłonął AIG Bank a teraz BZ WBK. Oby mu się to czkawką nie odbiło.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users