Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Zmiana właściciela BZ WBK: dlaczego nie mogę kibicować ofercie PKO BP?

Co najmniej siedmiu chętnych chce kupić bank BZ WBK - podał w zeszły czwartek Wall Street Journal, powołując się na nieoficjalne źródła związane z transakcją. W tej grupie mają być dwa największe w Polsce banki: należący w połowie do skarbu państwa PKO BP oraz Pekao. Poza tym zgłosił się jeden fundusz private equity zza Oceanu - Apax Partners oraz zagraniczne banki z najróżniejszych stron świata. Ofertę złożył ponoć rosyjski Sbierbank, brytyjski HSBC, włoska Intesa, francuski BNP Paribas, a według „Rzeczpospolitej” również skandynawska Nordea.

Ta lista to oczywiście wiedza nieoficjalna, ale żaden z banków nie zaprzeczył informacjom prasowym mówiącym, że znalazł się na liście oferentów. W sumie zresztą nie ma tu wielu zaskoczeń. O polskim banku, który ma odzyskać BZ WBK dla rodzimego kapitału, mówiło się już od dłuższego czasu. Żubr też się odgrażał, choć nieoficjalnie mówiło się, że jego zgłoszenie zależy od liczby innych chętnych. Nie ma natomiast - przynajmniej w doniesieniach medialnych - Societe Generale, ale jego prezes już chwilkę temu powiedział, że wartość BZ WBK jest według niego wzięta z kosmosu (no dobra, wyraził się nieco łagodniej, ale to miał na myśli). No i nie ma banków hiszpańskich (santander!), ale o ich kłopotach na rynku nieruchomosci też mówiło się już jakiś czas temu, więc niechęć do wydawania ponad 2 mld euro za zakup BZ WBK doprawdy da się zrozumieć.

Kto powinien przejąć BZ WBK, żeby było dobrze? Nie ma na to pytanie jednej odpowiedzi, bo to zależy komu ma być dobrze. Jeśli celem ma być zachowanie BZ WBK jako dobrze naoliwionej maszyny, która nabiera rozpędu w pogoni za dwoma liderami rynku, to wymarzonym partnerem byłby fundusz private equity. Nie mieszałby się zbytnio w zarządzanie bankiem, co najwyżej zarząd musiałby pokazać jak wycisnąć z klientów jeszcze wyższe zyski, niż do tej pory (a już dziś BZ WBK generuje blisko miliard złotych rocznego zysku).

Tyle, że fundusze private equity nie zwykły wysoko licytować, więc jest mało prawdopodobne, by Apax zaoferował najwyższą cenę (chyba, że działa na rzecz jakiegoś inwestora finansowego, ale tego szybko się nie dowiemy). Bardziej zdeterminowane będą zapewne banki zagraniczne. Jeśli któryś z nich przejmie kontrolę nad BZ WBK, to zapewne nie będzie mowy o utrzymaniu dotychczasowej marki banku. Choć gdyby kontrolę nad bankiem mieli przejąć Włosi z Intesy albo Rosjanie ze Sbierbanku, których marka w Polsce jest praktycznie nieznana, to kto wie...

O Intesie wiem niewiele, ale kilka lat temu bank nie pokazał się w Polsce z najlepszej strony, dając się wyrzucić po frajersku z inwestycji w szczecińską spółkę Vobis. Nie świadczy to najlepiej o nadzorze korporacyjnym w Intesie. A z kolei Sbierbank... no cóż, jeśli BZ WBK ma być bankiem quasi-państwowym, to chyba wolałbym, żeby kontrolowało go polskie państwo, niż rosyjskie.  

Przejęcie BZ WBK przez globalny HSBC lub francuski BNP Paribas („bank zmieniającego się świata”) oznacza, że wielkopolsko-dolnośląski bank na 100% zmieni markę i zostanie przeformatowany na nową modłę. Nie ma raczej mowy o tym, by zachował obecną strukturę, model działalności, sposoby zabiegania o klientów. Może nowy akcjonariusz zachowa to, co w BZ WBK będzie mu się najbardziej podobało lub będzie pasowało mu do koncepcji, ale z punktu widzenia klientów na pewno nie będzie to już bank, jaki dziś znamy.

Gdybym miał wybierać, to chyba wolałbym, by tym „nowym” był BNP Paribas, który rozwija się w Polsce z dużym rozmachem.I ma sensownego szefa detalu, Jacka Obłękowskiego, który pewnie dobrze dogadywałby się z prezesem Mateuszem Morawieckim. Brytyjczycy z HSBC na pewno nie daliby zarządowi BZ WBK większej samodzielności (chyba, że chodzi o samodzielność w podróżowaniu po wskazówki do Londynu).

Poza tym HSBC nie pokazał w Polsce dotąd nic dobrego i trudno wierzyć, że Brytyjczycy nie  zarżnęliby kury znoszącej złote jaja, jaką jest dziś BZ WBK. A w najlepszym razie - nie pozstanowiliby zrobić z BZ WBK takiego samego banku, jakie mają w kilkudziesięciu innych krajach świata. Niemoc Citi Handlowego pod rządami Citigroup jest dobrą wskazówką na to jak mogłoby się skończyć dla tempa rozwoju BZ WBK przejęcie go przez globalny bank, dla którego Polska jest jednym z kilkudziesięciu rynków, niekoniecznie najważniejszym.

Jest jeszcze „wloskie” Pekao, które przez dwa lata dyskontowało przejęcie większości majątku banku BPH po jego podziale. Żubr ma dzięki tej operacji nieocenione doświadczenie w konsolidacji rynku, choć z drugiej strony fuzję z BPH trudno uznać za pełny sukces. Nie spełniły się przecież przewidywania, iż dzięki tej transakcji Pekao zdoła wyjść na pierwsze miejsce na rynku. Okazało się, że osiągnięcie efektu synergii nie jest wcale takie proste. Przejęcie BZ WBK przez Pekao byłoby równoznaczne z zakończeniem działalności BZ WBK w obecnym kształcie.

Zostaje jeszcze oferta PKO BP. Przyznaję, że przemawiają do mnie argumenty Jana Krzysztofa Bieleckiego, który mówi, że nadszedł czas, gdy zagraniczny kapitał nie jest w stanie wnieść do polskiego banku wystarczającej wartości dodanej, by miało sens wyprzedawanie sreber rodowych. Tyle, że - z drugiej strony - nie jestem w stanie ocenić jaką wartość dodaną przyniosłoby przejęcie BZ WBK przez PKO - jedyny polski bank, który byłoby na to stać. Na to pytanie nie odpowiedział na razie Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, który ogranicza się na razie do PR-owskiego mambo-dżambo. Odpowiadają za to na forach klienci BZ WBK, którzy nie pałają z powodu takiej wizji radością

PKO BP ma problemy sam ze sobą, stale się restrukturyzuje, ma mnóstwo zbędnych kosztów, a na koncie z gruntu nieudaną inwestycję kapitałową za granicą - Kredobank. Jeśli popatrzę jak wielkie problemy ze „strawieniem” BPH miał Pekao, którego właściciel - UniCredit - ma przecież największe w Europie doświadczenie w łączeniu banków, to nie jestem sobie w stanie wyobrazić udanej próby łączenia PKO BP z BZ WBK.

To niestety może być prosta droga do zarżnięcia WuBeKowskiej kury znoszącej nie najmniejsze przecież jajka. Chyba, że PKO BP przejąłby BZ WBK na zasadzie inwestycji kapitalowej, żyjąc nadzieją, że wydane ponad 2 mld euro (żeby te pieniądze pozyskać PKO BP będzie musiał wydrenować się z kapitału i mocno się zapożyczyć) zwrócą się kiedyś z dywidend wypłacanych przez BZ WBK. Ale to chyba mało realne: który bank zrezygnowałby z potencjalnego efektu synergii i trzymał w swojej grupie rywala, który podgrywałby pozycję samego PKO BP.

Jeśli więc prezes Zbigniew Jagiełło wygra wyścig do BZ WBK, to zapewne podejmie próbę inkorporacji. Próbę - obawiam się - mniej lub bardziej nieudaną, patrząc na dotychczasowe doświadczenia w inwestycjach kapitałowych oraz na ogólny bałagan panujący w PKO BP (to nie tyle wina Jagiełły, co scheda jeszcze po poprzednich wiatrach historii i corocznych zmianach zarządu banku). PKO BP ryzykuje dużo, bo aby przejąć BZ WBK musiałby wydrenować się z kapitału, co może odbić się na jego tempie rozwoju w przyszłości. Jeśli do tego okazałoby się, że fuzja z BZ WBK nie byłaby sukcesem, bo np. przy okazji bank straciłby zbyt wielu klientów oraz poniósłby zbyt wielkie koszty, to... nie jestem przekonany czy gra jest warta świeczki.

W sumie więc, patrząc na interesy klientów BZ WBK - a na stronach tego blogu reprezentuję właśnie interesy klientów, w mniejszym stopniu zajmuję się interesami państwa i samych instytucji finansowych - nie jestem w stanie kibicować próbie przejęcia BZ WBK przez PKO BP. Ale nie jestem też w stanie kibicować HSBC (widząc co osiągnęli, albo raczej czego nie osiągnęli z tą marką w Polsce Brytyjczycy), Sbierbankowi (bo to przeciez towarzysz Putin), a na Intesę patrzę chłodno, bo jestem uprzedzony.

Zostaje Apax (tylko kto za nim stoi?), BNP Paribas Fortis (ale to przecież Francuzi, którzy nie mają dobrej prasy w Polsce jeśli chodzi o jakość menedżmentu) i... skandynawska Nordea, która - o ile rację ma „Rzeczpospolita - może okazać się czarnym koniem rozgrywki. Nordea w Polsce przetrawiła kiedyś - z trudem i w bólach - fuzję z LG Petrobankiem, więc zna się na transakcjach tego typu. A prezesi Włodzimierz Kiciński i Mateusz Morawiecki - jak sądzę - mogliby się nie najgorzej dogadywać. Co o tym sądzicie?

poniedziałek, 05 lipca 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/05 11:50:02
Zgodzę się, że przejęcie przez polskie banki nie przyniesie wiele dobrego.

Osobiście preferowałbym HSBC -- analogia do Citi (lub GE) - mało udana moim zdaniem. Te banki to maluchy na polskim rynku, a WBK to jeden z potentatów. Podejście centrali HSBC musiałoby być inne.

Czeka nas kilka ekscytujących miesięcy :) A potem (oby) ciekawa fuzja :)
-
2010/07/05 11:54:27
Od początku próba przejęcia przez PKO BP bardzo mi się nie podobała, czemu dałem wyraz w innym komentarzu do wpisu "Subiektywnie o finansach". Cały ten zgiełk o "wyprzedaży" Polskich banków to głupie gadanie. Poza tym nie miałbym nic przeciwko każdemu innemu przejęciu. Najlepiej by było gdyby przejął by go gracz którego na polskim rynku nie ma - bo nie zarżnie bardzo dobrego banku przez "polską" filię która będzie promieniowała nieudolnością i nie zmniejszyłaby się konkurencja. Nie wiem dlaczego ktoś ma coś przeciwko Sbierbankowi. Jeśli Ruscy będą w Polsce prowadzili interesy to ich wojownicze zamiary ekonomiczno-politycznego upokorzenia znacznie by ukrócono, a być może gdyby zadziałano na polu politycznym dałoby się przywrócić w zamian np. dostawy ropy do rafinerii w Możejkach suchym obecnie naftociągiem (ale pewnie nikt o tym nie pomyślał). Wszyscy by na tym skorzystali.
-
2010/07/05 14:46:01
Rosjanie przejmujących BZ WBK są jak koń trojański. Będą mieli wgląd w znaczną część polskiej gospodarki. Poza tym co to za właściciel? Państwowy!
BZ WBK to ostatni bardzo innowacyjny z wielkiej 4. Najlepiej niech przejmie go jakiś wielki fundusz, da wolną rękę zarządowi. 7-8 lat i zwróci się zainwestowany kapitał a potem można kupony odcinać :)
-
2010/07/06 09:57:51
Na PKO BP i Pekao SA nie powinien się zgodzić UOKiK. To i tak są molochy na naszym rynku.
-
2010/07/06 11:44:27
Zgoda.
Tylko na jakiej podstawie stwierdza Pan, że Francuzi nie mają dobrej prasy w Polsce jeśli chodzi o jakość menedżmentu?
Mam z tym bardzo różne doświadczenia i BNP akurat chyba nie jest najgorszy?
-
2010/07/06 11:46:28
Ciekawe intelektualne ćwiczenie, bazujące an subiektywnych obserwacjach i preferencjach, ale da się je obronić choćby ze względu na przyjętą przez redaktora perspektywę klientów. Przejęć jednak nigdy nie przeprowadza się z punktu widzenia potrzeb klientów czy oczekiwań komentatorów. W normalnych warunkach rynkowych decydują interesy właścicieli (shareholders value) lub interesy menedżerów (management entrenchment). W sytuacjach niezwyczajnych rozstrzygają interesy regulatorów (sprzedaż wymuszona na AIB przez nadzór irlandzki z jednej strony, problem ekspozycji krajowego sektora bankowego na ryzyko zagraniczne z drugiej) lub interesy polityków, którzy na przekór piewcom wolnego rynku ignorują granice, jakie ci ostatni wytyczają pomiędzy rynkiem a państwem. Mamy do czynienia z sytuacją niezwyczajną i aż dziw bierze, że wytrawni obserwatorzy rynku nie próbują zająć się jej pogłębioną analizą.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users