Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

sobota, 14 sierpnia 2010

Dziwna praktyka: zlecasz przelew z datą przyszłą? Płać postojowe!

Volkswagen Bank direct to jeden z wysoko ocenianych w rankingach banków internetowych. Jest mały i pod względem liczby obsługiwanych klientów (ponad 60.000 osób) do pięt nie dorasta takim potentatom jak mBank czy Inteligo. Ale walczy dzielnie dość wysokim oprocentowaniem oszczędności, do niedawna miał też najtańsze konto osobiste na rynku. Niestety, nie oparł się pokusie, by podwyższyć niektóre prowizje i ostatnio spadł z piedestału.

Co gorsza, jak donoszą mi klienci Volkswagen Banku direct, w tabeli opłat i prowizji pojawiły się pozycje, które są zaprzeczeniem istoty banku internetowego. Bank każe sobie płacić za rzeczy, których obciążenie prowizjami konkurencyjnym bankowcom nie przeszłyby nawet przez głowę. I ustanawia procedury, które sprawiają, że nazywanie go nowoczesnym bankiem w pełni internetowym zaczyna budzić wątpliwości.

Pierwszy absurd to prowizja, której bank żąda za zdefiniowanie przez klienta przelewu z datą przyszłą. Uwierzycie, że bank każe sobie płacić „postojowe” za to, że klient nie wykona przelewu nastychmiast, lecz zdefiniuje datę jego wykonania np. na jutro? „Za przelew z Plus Konta bank życzy sobie i tak niemało -  2 zł prowizji. Ale jeśli chciałbym zlecić przelew z wyprzedzeniem i odroczyć jego wykonanie o kilka dni, zapłacę... dodatkowe 5 zł prowizji” - dziwi się pan Jan, czytelnik blogu i „Gazety Wyborczej”.

W tę samą pułapkę wpadł zresztą pan Grzegorz, wytrawny finansista, członek zarządu jednej z instytucji finansowych. „Robilem przelew przez telefon. Pani w call-center niewinnie zapytala czy chcę puścić pieniądze od razu czy z inną datą. Ponieważ byl to wieczór, stwierdziłem, że równie dobrze mogę zostawić pieniądze w banku na noc (niech pracują) i poprosiłem o zrobienie przelewu w dniu kolejnym.

Kiedy przyszedl wyciag, to znalazlo sie na nim obciążenie 5 zl. Zadzwoniłem ponownie na infolinię i dowiedziałem się, że ponieważ zleciłem przelew z datą późniejszą, to bank obciążył mnie oplatą za przelew (2 zł) oraz oplatą za ustanowienie zlecenia z datą przyszłą (5 zł)” - pisze pan Grzegorz. Co ciekawe, telefonistka nie uprzedziła mojego czytelnika, że niewinne odłożenie przelewu o kilka godzin będzie ukarane dodatkową prowizją. Jakie jest uzasadnienie wprowadzenia tego rodzaju prowizji? Nie wiem.

Drugim absurdem Volkswagen Banku direct, o którym donieśli mi jego klienci, jest to, że nie da się zmienić dziennych limitów wypłat z konta przez internet. W internetowym banku można to zrobić tylko w jeden sposób - przez telefon i tym samym płacąc wysoką prowizję. Oddam teraz głos panu Danielowi: „W Volkswagen Banku direct, banku podobno w pełni zorientowanym na klienta posługującego się internetem, nie ma innej możliwości zmiany limitów transakcji dziennych, niż zrobienie tego u konsultanta. A wówczas jest to usługa płatna. Prowizja wynosi aż 5 zł. Co gorsza, również przy otwieraniu nowego konta i podpisywaniu umowy nie ma możliwości zmiany standardowych limitów operacji dziennych!” -  pisze pan Daniel.

A przy okazji zwraca też uwagę na inną niekonsekwencję w ofercie Volkswagen Banku. „Bank pobiera opłatę za zawieszenie zlecenia stałego (5 zł), powołując się na zapis w cenniku usług mówiący o prowizji za modyfikację zleceń z datą przyszłą.  Jednocześnie likwidacja tego samego zlecenia stałego jest wolna od opłaty, chociaż likwidacja jest przecież daleko większą modyfikacją stanu zlecenia (np. stałego) niż tylko jego zawieszenie”.

Podstawową cechą banku internetowego powinna być prostota, taniość i samoobsługowość. Tymczasem w Volkswagen Banku niektórych rzeczy nie da się załatwić przez internet, trzeba dzwonić na infolinię i płacić. Zupełnie jak w epoce przedinternetowej. Inne rzeczy kosztują tylko dlatego, że mają być wykonane w przyszłości, a nie natychmiast. Volkswagen Bank w szukaniu zysków w kieszeniach klientów posuął się ciut za daleko.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
sobota, 14 sierpnia 2010 07:29

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • bankowiec13 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/14 09:46:10:

    Bardzo niepokojący jest ten trend, którego wielkim prekursorem był Alior, że można klienta mamić tanim kontem, a potem dobić opłatami.
    Już chyba w żadnym banku nie można być spokojnym, że to co mamy jest na dłużej (patrz przykład Multibanku, który pod hasłem: "Zwracamy opłatę za prowadzenie konta" pozyskiwał na początku roku klientów, żeby teraz zmienić drastycznie opłaty).

    pozdrawiam,
    bankowiec13
    bankowiec.blox.pl

  • klasa62 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/14 10:11:29:

    "Ciut za daleko" ? Cóż za delikatny eufemizm. Praktyki tego "banku" aż się proszą, o kilka niecenzuralnych, dosadnych określeń.

  • habitue napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/14 12:49:23:

    Pan Jan, czytelnik bloga i Gazety Wyborczej wprowadził gospodarza bloga w błąd, przez to wpis stał się nieprawdziwy. Konto "Plus konto" jest kontem oszczędnościowym a te rządzą się innymi zasadami. W vw banku podstawowym kontem rozliczeniowym jest konto e-direct i ono nie posiada żadnych absurdalnych opłat.
    Każdy bank ma wady i zalety, w przypadku vw zalet jest naprawdę dużo, np. darmowe wypłaty gotówki ze wszystkich bankomatów na świecie.

  • m161344 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/14 15:45:30:

    "Chciwośc jest dobra" . Przestańmy wmawiac publiczności,że bank są dla ochrony naszych pieniędzy. Banki są od zarabiania pieniędzy, które wyciskają z nas klientów. Wszystkie metody sa dobre. To jest wojna panowie. Problem polega na tym,że banki moga zmieniac warunki finansowe umów . Wprowadzają opłaty za produkty , które były do tej pory bezpłatne. Wymieniony Multibank z bezpłatnym kontem, ale i jeszcze niedawno reklamował Visę Aquarius ze zwrotem opłaty rocznej, chociaż w nowym cenniku wchodzacym w życie za kilka dni takiej mozliwości już nie ma. Takie praktyki mieszczą sie w dobrym tonie bankowym, a my tego nawet nie zauważamy. Redaktor Samcik i tu obecni również tego nie zauważają. Tymczasem jest to oszustwo. Bo jak inaczej nazwac sytuację gdy ktoś sprzedaje mi coś tanio ,a potem podwyższa tego cenę . Bankowcy nauczyli się nie przestrzegac swoich zobowiazań. Druga sprawa, to przestańmy mówic, że trzeba czytac umowy.Oczywiście,że trzeba. Niestety czytając umowy nie da się przewidziec wszystkich ich skutków. W Polsce nie można każdej umowy czytac z prawnikiem ( nie ma takich prawników, nawet dla klasy średniej). Bo z jednej strony mamy instytucję, która zęby pozjadała na tych paragrafach, a z drugiej laika. Dlatego potrzeba dobrej regulacji rynku i organizacji konsumenckich - to warunek uczciwości bankowców. Od czasu gdy okazało się,że amerykańskie banki inwestycyjne sprzedawały klientom ( klientom finansowym!!!!!) produkty, na spadek wartości których grały później własnymi środkami , można zapytac , czy to jest norma czy raczej przestępstwo. Jest to przestępstwo, które jest dla bankowców NORMĄ. "Chciwośc jest dobra"

  • bank-bank napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/15 09:46:34:

    "można klienta mamić tanim kontem, a potem dobić opłatami."

    Nie podoba się? Nikt nikogo na siłę nie trzyma - bardzo proszę zmienić bank, albo pieniążki do skarpetki. Opłaty w Taryfie są? Taryfa zmieniana jest zgodnie z umową? Jeśli tak, to nie ma o czym mówić.

    Podobnie jak, to już do Pana Redaktora, bardzo brzydkim chwytem, bo wprowadzającym w błąd, niejednoznacznym i niejasnym, jest kolejny tytuł tekstu w Gazecie - coś w rodzaju 'Najdziwniejsze, najgłupsze i najbardziej pomysłowe prowizje'. Wszystko do jednego worka, nie pisząc jednak w jakiej kategorii ocenia się daną opłatę. Tytuł sugeruje więc, że każda z nich uznana została za 'dziwną i głupią'. Inna sprawa, że nikt nie ma obowiązku ich płacenia - chyba że decyduje się 'z dobrodziejstwem inwentarza' na dany produkt.

    Za darmo, dużo, szybko i z zyskiem może być tylko w bajkach. A z życia taki płynie morał, niestety niewielu znany - 'tylko to jest za darmo, co zrobimy sami':))))

    Że nie wspomnę co jest celem istnienia każdego banku na świecie, a co ciągle budzi dziwne oburzenie i zaskoczenie...

    pozdrowienia

  • bankowiec13 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/16 08:14:54:

    @bank-bank
    jak otwieram konto w banku to sprawdzam tabelę prowizji i opłat. Konto otwieram właśnie dlatego, że TOiP mi odpowiada. Czy taryfa zmienia się zgodnie z umową? To już rzecz względna. Wszystko jest oczywiście zgodnie z prawem, w końcu bank może sobie zmieniać TOiP i co miesiąc. Tylko czy to jest uczciwe jeśli pozyskuje klientów reklamując się, że zwraca opłatę za prowadzenie konta, a potem (oczywiście zgodnie z umową) wprowadza opłaty? Jak już otwieram konto, to nie po to, żeby za miesiąc zmieniać. Jeśli Ty nie widzisz w tym postępowaniu dysonansu to gratuluję.

    Zresztą, tak, masz rację, nie podoba się to trzeba zmienić bank. W tej chwili prawdopodobnie pożegnam się z moim "ukochanym" Aquariusem, ponieważ nie mam ochoty płacić (Multi od 1 września wprowadza opłaty za karty do rachunku) za coś co mogę mieć za darmo w swoim banku.

    pozdrawiam,
    bankowiec13
    bankowiec.blox.pl

  • alex2835 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/16 11:02:43:

    "nie da się zmienić dziennych limitów wypłat z konta przez internet"

    To nie jest prawdą. Poprzez system internetowy można wysłać e-mail z prośbą zmiany limitów, a bodajże po dwóch dniach ta prośba jest wykonana. Zapewne chodzi o bezpieczeństwo, aby osoba nieuprawniona, która w jakiś sposób uzyskała dostęp do tego systemu, nie zmieniała sobie limitów. Opłata rzeczywiście wynosi 5 zł.

    Opłata za zlecenie odroczone jest idiotyzmem. Wydaje mi się, że problem wynika raczej z konstrukcji systemu niż ze złej woli. System bowiem nie rozrożnia między zleceniem przyszłym jednorazowym a powtarzającym się.

    Tak czy siak VW Bank przeholował i może stracić trochę klientów...

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line